Dodaj do ulubionych

życie bez seksu

07.07.06, 08:27
zdrowie.onet.pl/1344708,2042,0,1,,no_sex_in_the_city,seks.html
Z jednej strony nastolatki idące na całośc w coraz młodszym wieku - z drugiej
coraz bardziej zamknięte w sobie 30-latki.
Nie przywiązywałabym się do tezy, ze jest to efekt kompleksu Edypa, ale
otaczająca ze wszystkich stron presja na udane zycie seksualne może wzbudzić
chęć ucieczki.
Mnie się bardzo podoba w artykule przypomnienie podstaw: sex to nie tylko hop
siup i po sprawie. Cały smaczek to towarzyszący temu rytuał - poznawanie,
zbliżanie, pocałunek - po prostu czas na oswojenie i bliskość.
Co Wy sądzicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • jurek_s Bez seksu - bez sensu. :)) 07.07.06, 11:09
      Ale... Ale naprawdę smakuje tylko seks, będący efektem głębokiego uczucia,
      no bo tylko wtedy, tak naprawdę, człowiek kocha się z najpiękniejszą kobietą
      (lub w przypadku kobiet - mężczyzną) na świecie. :))

      Taki seks jest jak wspaniała kolacja w wykwintnym otoczeniu - pozostały -
      jak pośpieszne pożeranie pod płotem kaszanki, opakowanej w gazetę.
      • kochanica-francuza Hehe, nie byłabym pewna 10.07.06, 21:57
        jurek_s napisał:

        > Ale... Ale naprawdę smakuje tylko seks, będący efektem głębokiego uczucia,
        > no bo tylko wtedy, tak naprawdę, człowiek kocha się z najpiękniejszą kobietą
        > (lub w przypadku kobiet - mężczyzną) na świecie. :))

        czy to uczucie juraska nie jest aby jednostronne...

        Może jego panią już dawno trafił z nim szlag i sprawiła sobie kochanka, ale
        jurasek tego nie zauważył...
        • jurek_s Re: Hehe, nie byłabym pewna 10.07.06, 22:18
          kochanica-francuza napisała:


          > czy to uczucie juraska nie jest aby jednostronne...
          >
          > Może jego panią już dawno trafił z nim szlag i sprawiła sobie kochanka, ale
          > jurasek tego nie zauważył...


          I kto kogo zaczepia? Daj sobie lepiej spokój, Kochanico, bo jak zacznę
          odpowiadać, to znów będzie lament i histeria.
          • jurek_s Maiko... 10.07.06, 22:23
            Droga Maiko, sama widzisz, że nie ja teraz szukałem Kochanicy, jeno ona mnie
            poszukała. Najpierw histerycznie krzyczy, żebym sie od niej odp.....lił, a kiedy
            sie już odp.....liłem, to teraz sama szuka guza.
            Wstrzymuję się od polemiki z nią, bo Ci obiecałem, że, pomimo jej zgryźliwej
            agresji, dam jej spokój. Więc daję.
            No, chyba, że tego nie doceni, ale to już nie będzie moja wina.


            Pozdrawiam serdecznie,

            js
        • kochanica-francuza wet za wet jureczku 12.07.06, 22:21
          • kochanica-francuza Re: wet za wet jureczku 12.07.06, 22:50
            pa pa jureczku, wolę dłubać w nosie niż czytać twoje bezcenne posty

            znam takich typasów jak ty - mili, grzeczni, pełen Wersal, póki im ktoś nie
            psuje ich słodkiej wizji świata (nawet nie celowo, ale np. samym istnieniem).
            Wtedy gnoją, zabijają psychicznie, a kiedy już taką osobę wyeliminują, to wtedy
            znów - pełen Wersal...

            szkoda na ciebie każdej sekundy mojego czasu
            • jurek_s Re: wet za wet jureczku 12.07.06, 23:49
              kochanica-francuza napisała:

              > pa pa jureczku, wolę dłubać w nosie niż czytać twoje bezcenne posty
              >
              > znam takich typasów jak ty - mili, grzeczni, pełen Wersal, póki im ktoś nie
              > psuje ich słodkiej wizji świata (nawet nie celowo, ale np. samym istnieniem).
              > Wtedy gnoją, zabijają psychicznie, a kiedy już taką osobę wyeliminują...


              Bez komentarza. :))
    • stephen_s Re: życie bez seksu 07.07.06, 11:45
      Ja mogę powiedzieć tyle, że zetknąłem się wśród ludzi na studiach z postawą,
      żeby np. umówić się z kimś na czysty seks na jedną noc - i nic poza tym,
      żadnego związku itd. Tylko jednorazowy seks, potem się rozchodzimy i jesteśmy
      tylko znajomymi. Dla mnie to jakieś dziwne zawsze było - po co uprawiać seks w
      ten sposób? Z osobą, do której nic się specjalnie nie czuje?
      • jurek_s Re: życie bez seksu 07.07.06, 11:53
        stephen_s napisał:

        > Ja mogę powiedzieć tyle, że zetknąłem się wśród ludzi na studiach z postawą,
        > żeby np. umówić się z kimś na czysty seks na jedną noc - i nic poza tym,
        > żadnego związku itd. Tylko jednorazowy seks, potem się rozchodzimy i jesteśmy
        > tylko znajomymi. Dla mnie to jakieś dziwne zawsze było - po co uprawiać seks w
        > ten sposób? Z osobą, do której nic się specjalnie nie czuje?


        Cóż, jest widać trochę amatorów żarcia w rowie pod płotem kaszanki, zawiniętej
        w "Nasz Dziennik". :)))
        • stephen_s A co TO miało znaczyć..? (n/t) 07.07.06, 11:54

          • jurek_s TO miało znaczyć to: :-)))) 07.07.06, 11:59


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25822&w=44824819&a=44834545
      • bja74 Re: życie bez seksu 07.07.06, 15:15
        niom - i do tego już po wszytskim udawać, że wszystko jest tak samo
    • mamalgosia Re: życie bez seksu 07.07.06, 11:59
      No cóż, ekshibicjonistycznie wyznam, że jestem z tych, którzy zdecydowanie wolą
      to wszystko dookoła niż samo sedno.
      Ale co to jest seks?:) Bo przecieznie tylko "finał"
    • maika7 Re: życie bez seksu 07.07.06, 12:10
      > Z jednej strony nastolatki idące na całośc w coraz młodszym wieku - z drugiej
      > coraz bardziej zamknięte w sobie 30-latki.

      Myślę, że to ekstremanle zjawiska, a pośrodku ogromne pole na pośrednie
      podejscie do seksu. Tylko chyba mniej się o tym mówi i pisze.

      M.

      • stephen_s Re: życie bez seksu 07.07.06, 12:11
        No właśnie.

        Słyszałem opinię, że doszliśmy do takiej przesady, że jeśli ktoś nie uprawia
        regularnie seksu, to jest coś z nim nie tak... Coś w tym jest...
        • a000000 Re: życie bez seksu 07.07.06, 14:37
          Dlaczego niektórzy ludzie mają dość seksu? Ano przesyt, zmęczenie materiału.
          Zawsząd tylko seks, nawet reklama pasty do zębów.....Tego wszytkiego już dość.

          Seks jest UWIEŃCZENIEM miłości i tylko taki ma sens. Kontakty jednorazowe to
          tylko fizjologia - coś, co powoduje przesyt właśnie. Seks jest ważny, ale bez
          przesady. Nie można z seksu idola robić, ludziom na siłę wmawiać, że gorszym
          jest ten co ma mniejsze potrzeby.
          We wszystkim potrzebny jest umiar, w seksie również. Zjedz jeden z drugim
          CODZIENNIE po kilogramie lodów......po niedługim czasie na samo wspomnienie
          będzie się robić niedobrze. Tak wygląda przesyt.

          Bardzo mnie niepokoi tendencja zmniejszającej się płodności i libido. Badania
          wykazują, że dzisiejsi 25 latkowie są o 25% mniej płodni niż ich ojcowie w tym
          samym wieku. Ciągle słyszę o małżeńskich kłopotach w posiadaniu dzieci....coś
          źle się zaczyna dziać.
          • maika7 Re: życie bez seksu 07.07.06, 14:46
            > Bardzo mnie niepokoi tendencja zmniejszającej się płodności i libido. Badania
            > wykazują, że dzisiejsi 25 latkowie są o 25% mniej płodni niż ich ojcowie w tym
            > samym wieku. Ciągle słyszę o małżeńskich kłopotach w posiadaniu dzieci....coś
            > źle się zaczyna dziać.

            Azerko wobec 8 miliardów nas na Ziemi, to ja raczej upatruję błogosławieństwa w
            zmniejszeniu się płodności.
            M.
            • kochanica-francuza Re: życie bez seksu 07.07.06, 14:57
              Protestuję stanowczo. W życiu nie wzięłabym do ust kaszanki, a seks mogę
              uprawiać z osobą kochaną i nie kochającą. Albowiem z moich doświadczeń nie ma
              nic straszniejszego niż miłość.
              • a000000 Re: życie bez seksu 07.07.06, 16:05
                kochanica-francuza napisała:

                >W życiu nie wzięłabym do ust kaszanki,

                hehehe, ja też!

                >Albowiem z moich doświadczeń nie ma
                > nic straszniejszego niż miłość.

                Nie Kochanico, miłość jest piękna. To brak miłości, zdrada, obojętność - to jest
                straszne. To jest to, co niszczy miłość.

              • grzespelc Re: życie bez seksu 08.07.06, 00:06
                Kochanico, to smutne, co piszesz, szkoda że tak sądzisz, ale ja zawsze będę
                uważał, że nie ma nic piękniejszego niż miłość, a mam nadzieję, że się
                przekonasz, że mam rację.
                • lynx.rufus Re: życie bez seksu 08.07.06, 05:16
                  bo przeciez:

                  Kochać - jak to łatwo powiedzieć
                  Kochać - to nie pytać o nic
                  Bo miłość jest niepokojem
                  Nie zna dnia, który da się powtórzyć

                  Nagle świat się mieści w Twoich oczach
                  Już nie wiem, czy Ciebie znam
                  Chwile, kolorowe przeźrocza
                  Jedno, szybko zmienia je czas

                  Kochać - jak to łatwo powiedzieć
                  Kochać - tylko to więcej nic
                  W tym słowie jest kolor nieba
                  Ale także rdzawy pył gorzkich dni

                  Jeszcze obok ciebie moje ramię
                  A jednak szukamy się
                  Może nie pójdziemy już razem
                  Słowa z wolna tracą swój sens

                  Kochać - jak to łatwo powiedzieć
                  Kochać - to nie pytać o nic
                  Bo miłość jest niewiadomą
                  Lecz chcę wiedzieć, czy wiary starczy mi

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • jurek_s Pieśń impotenta...??? :-)) 08.07.06, 11:25
                    lynx.rufus napisał:

                    > bo przeciez:
                    >
                    > Kochać - jak to łatwo powiedzieć...


                    Ileż zawiedzionych nadziei w tych słowach... :-))
                    • diabollo Re: Pieśń impotenta...??? :-)) 09.07.06, 23:19
                      jurek_s napisał:

                      > lynx.rufus napisał:
                      >
                      > > bo przeciez:
                      > >
                      > > Kochać - jak to łatwo powiedzieć...

                      > Ileż zawiedzionych nadziei w tych słowach... :-))
                      >

                      Hehehe, czcigodny Jurku, już Cię pokochałem.

                      Kłaniam się nisko.
                      • jurek_s Re: Pieśń impotenta...??? :-)) 10.07.06, 03:56
                        diabollo napisał:

                        > jurek_s napisał:
                        >
                        > > lynx.rufus napisał:
                        > >
                        > > > bo przeciez:
                        > > >
                        > > > Kochać - jak to łatwo powiedzieć...
                        >
                        > > Ileż zawiedzionych nadziei w tych słowach... :-))
                        > >
                        >
                        > Hehehe, czcigodny Jurku, już Cię pokochałem.


                        Z wzajemnością, drogi Diabollo, z wzajemnością.

                        Serdecznie bardzo pozdrawiam.
                • kochanica-francuza Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 16:06
                  Rufus - ty sobie chyba kpisz, że pieśniczkę wakacyjną przeciwstawiasz tragediom
                  mojego życia?

                  Grzespelc - odpuść sobie. Ciesz się, że twoje zycie nie składa się z dwóch
                  nieszczęsliwych miłości, jak moje, i kazdy niech mówi za siebie, a do mnie się
                  nie wtrącaj.
                  • lynx.rufus Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 20:15
                    kochanica-francuza napisała:

                    > Rufus - ty sobie chyba kpisz, że pieśniczkę wakacyjną przeciwstawiasz tragediom
                    > mojego życia?

                    przyznaje, ze wyszlo niezrecznie. staram sie unikac komentowania spraw
                    osobistych i dlatego ten watek we wpisie mi ukmnal. nie pozwalam sobie na kpiny
                    ze spraw powaznych.

                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                    • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 23:15

                      > przyznaje, ze wyszlo niezrecznie. staram sie unikac komentowania spraw
                      > osobistych i dlatego ten watek we wpisie mi ukmnal. nie pozwalam sobie na kpiny
                      > ze spraw powaznych.

                      nie bardzo rozumiem. czy tamten twój post odnosił się do mojego czy do innego?
                      • lynx.rufus Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 01:12
                        kochanica-francuza napisała:

                        > nie bardzo rozumiem. czy tamten twój post odnosił się do mojego czy do innego?

                        luzna dygresja na temat milosci. bez specjalnych aspiracji i bez odnoszenia sie
                        do konkretnych przypadkow konkretnych osob.

                        gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                        • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 14:57
                          lynx.rufus napisał:

                          > kochanica-francuza napisała:
                          >
                          > > nie bardzo rozumiem. czy tamten twój post odnosił się do mojego czy do in
                          > nego?
                          >
                          > luzna dygresja na temat milosci. bez specjalnych aspiracji i bez odnoszenia sie
                          > do konkretnych przypadkow konkretnych osob.
                          ach, OK
                  • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 23:35
                    kochanica-francuza napisała:


                    > Ciesz się, że twoje zycie nie składa się z dwóch nieszczęsliwych miłości, jak
                    > moje...

                    Nieszczęśliwych??? Kochanico, a co z Francuzem...?
                    • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 23:51

                      > Nieszczęśliwych??? Kochanico, a co z Francuzem...?

                      Haha, bardzo smieszne. Życzę ci moich przeżyć i moich natręctw, to się też
                      pośmiejesz.
                      • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 08.07.06, 23:55
                        kochanica-francuza napisała:

                        >
                        > > Nieszczęśliwych??? Kochanico, a co z Francuzem...?
                        >
                        > Haha, bardzo smieszne. Życzę ci moich przeżyć i moich natręctw, to się też
                        > pośmiejesz.

                        Ale ja się nie śmieję, tylko się dziwię.
                        • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 00:12

                          >
                          > Ale ja się nie śmieję, tylko się dziwię.
                          >
                          >
                          Aaa, byłabym zapomniała. Jeszcze depresji, bezsenności i całej reszty, o której
                          mi się nawet pisać nie chce.
                          • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 02:13
                            kochanica-francuza napisała:


                            > Aaa, byłabym zapomniała. Jeszcze depresji, bezsenności i całej reszty,
                            > o której mi się nawet pisać nie chce.

                            Nie martw się. Do trzech razy sztuka. (co najmniej) :))
                            • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 14:57

                              > Nie martw się. Do trzech razy sztuka. (co najmniej) :))
                              Co masz na mysli?
                              • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 18:14
                                kochanica-francuza napisała:


                                > Co masz na mysli?

                                No, że nigdy nic nie jest na amen stracone w kwestii miłości. Wiem z własnych
                                doświadczeń. Dum spiro, spero.
                                • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 18:47
                                  jurek_s napisał:

                                  > kochanica-francuza napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Co masz na mysli?
                                  >
                                  > No, że nigdy nic nie jest na amen stracone w kwestii miłości. Wiem z własnych
                                  > doświadczeń.

                                  Ale to są twoje doświadczenia, a nie moje. Czy w związku z tym mógłbyś się ode
                                  mnie od... no... tego... odczepić?
                                  • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 19:38
                                    kochanica-francuza napisała:


                                    > Ale to są twoje doświadczenia, a nie moje. Czy w związku z tym mógłbyś się ode
                                    > mnie od... no... tego... odczepić?


                                    Aha. No tak. To już jakby mniej się dziwię tym Twoim niepowodzeniom...
                                    • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:02

                                      >
                                      > Aha. No tak. To już jakby mniej się dziwię tym Twoim niepowodzeniom...
                                      >
                                      >
                                      > Co chciałeś przez to powiedzieć? Że nikt mnie nie chce, bo nie przyjmuję ze
                                      słodkim dygiem rad nadętych besserwisserów?

                                      Czy mógłbyś się ode mnie - Oko i pozostali forumowicze, przepraszam -
                                      odpierdolić? Ale tak na stałe?
                                      • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:50
                                        kochanica-francuza napisała:


                                        > > Co chciałeś przez to powiedzieć? Że nikt mnie nie chce, bo nie przyjmuję
                                        > ze słodkim dygiem rad nadętych besserwisserów?

                                        Właśnie. Coś w tym stylu. Coś tu pewnie jest na rzeczy. Jesteś do tego stopnia
                                        zapatrzona w siebie, że nie potrafisz docenić uprzejmości innych i jesteś dla
                                        nich nieuprzejma bez powodu, co powoduje, że kosztujesz smaku samotności.
                                        Smacznego.


                                        > Czy mógłbyś się ode mnie - Oko i pozostali forumowicze, przepraszam -
                                        > odpierdolić? Ale tak na stałe?

                                        Mogę, pewnie. I coś tak czuję, że ci napotykani przez Ciebie faceci też raczej
                                        będą woleli się od Ciebie, przepraszam, odpierdolić tak na stałe. Ale, mimo
                                        wszystko, powodzenia...
                                        • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:20

                                          > Właśnie. Coś w tym stylu. Coś tu pewnie jest na rzeczy. Jesteś do tego stopnia
                                          > zapatrzona w siebie, że nie potrafisz docenić uprzejmości innych i jesteś dla
                                          > nich nieuprzejma bez powodu, co powoduje, że kosztujesz smaku samotności.
                                          > Smacznego.


                                          To odgórne i drwiące pouczanie nazywasz uprzejmością??? K...a co ty wiesz o
                                          uprzejmości!!!


                                          >
                                          >
                                          > > Czy mógłbyś się ode mnie - Oko i pozostali forumowicze, przepraszam -
                                          > > odpierdolić? Ale tak na stałe?
                                          >
                                          > Mogę, pewnie. I coś tak czuję, że ci napotykani przez Ciebie faceci też raczej
                                          > będą woleli się od Ciebie, przepraszam, odpierdolić tak na stałe.

                                          Już wiem, jakim jesteś typem. Powinnam zasypać cię gradem komplementów za to, że
                                          pouczasz mnie z głębokim samozadowoleniem , nie mając pojęcia i nie chcąc go
                                          mieć, czy twoje rady w ogóle mi się przydadzą. Rzucić ci się na szyję i całować
                                          ci stopy za to, że raczysz mnie odgórnie pouczać z pozycji TWOJEGO życia i
                                          TWOICH doświadczeń.

                                          Napotykani faceci - jeśli są w Twoim typie - to nie zdązają się odpierdolić, bo
                                          ja odpierdalam się od nich pierwsza. Na takich szkoda życia.
                                          >
                                          • kochanica-francuza A000000 10.07.06, 00:32
                                            ja doprawdy umiem docenić ludzkie zalety i dobre chęci.

                                            Tylko w twoim wypadku nie ma dobrych chęci. Ani sladu. Jest za to mnóstwo
                                            zadęcia i potrzeby poczucia się ważniejszym , mądrzejszym . Jest zabawa w
                                            kierowanie cudzym życiem.


                                            Dobre chęci, sympatię, empatię i kupę tego typu rzeczy to ja widzę np. ze strony
                                            niejakiej a000000 oraz mamałgosi i doprawdy jestem im za to głęboko wdzięczna,
                                            co nieraz już wyrażałam i wyrażę raz jeszcze, bo czemu zaś nie.

                                            Z twojej strony zaś widzę jedynie potrzebę poczucia się ważnym znawcą życia i
                                            cicerone. Cudzym kosztem.
                                    • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:05

                                      >
                                      >
                                      > Aha. No tak. To już jakby mniej się dziwię tym Twoim niepowodzeniom...
                                      Głupi, nadęty gówniarzu.


                                      Przemysłowcom gratulujemy efektu cieplarnianego.
                                      • diabollo Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:30
                                        kochanica-francuza napisała:

                                        > > Aha. No tak. To już jakby mniej się dziwię tym Twoim niepowodzeniom...
                                        > Głupi, nadęty gówniarzu.
                                        >
                                        >
                                        > Przemysłowcom gratulujemy efektu cieplarnianego.

                                        Czcigodna Kochanico,

                                        Coś mi mówi, że czcigodny Jurek jest starszy od Ciebie.

                                        Jeżeli ktoś podejmuje z Tobą dialog (jeszcze anonimowy i na forum), to dlatego
                                        że wchodzi z Tobą w jakąś relację emocjonalną na jakimś poziomie.
                                        Nie godzi mu się nagle napisać, "odpierdol się", no chyba, że to realizacja
                                        jakiś Twoich potrzeb emocjonalnych. Złość to też emocja, którą lepiej wykrzyczeć
                                        i uzewnętrznić.
                                        Czcigodny Jurek napewno to zrozumie.

                                        Jestem przekonany, że znajdziesz swoją miłość, o ile uda Ci się przenieść Twoją
                                        uwagę z Twoich problemów (teraz kompletnie na nich skupionej) na obiekt Twojej
                                        miłości.

                                        Czego Ci serdecznie życzę (i pewnie nie tylko ja).

                                        Kłaniam się nisko.
                                        • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:45
                                          y efektu cieplarnianego.
                                          >
                                          > Czcigodna Kochanico,
                                          >
                                          > Coś mi mówi, że czcigodny Jurek jest starszy od Ciebie.

                                          To nie ma nic do rzeczy. MOzna mieć 80 lat i być mentalnym pięciolatkiem. Alter
                                          schuetzt vor Torheit nicht.
                                          >
                                          > Jeżeli ktoś podejmuje z Tobą dialog (jeszcze anonimowy i na forum), to dlatego
                                          > że wchodzi z Tobą w jakąś relację emocjonalną na jakimś poziomie.

                                          Popatrz, a ja mam nieodparte wrażenie, że to relacja wydrwiwania z pozycji
                                          "głupia gówniara nic nie wie o życiu".



                                          > Nie godzi mu się nagle napisać, "odpierdol się", no chyba, że to realizacja
                                          > jakiś Twoich potrzeb emocjonalnych.

                                          Tak - realizacja potrzeby zakomunikowania jurkowi, że nie zyczę sobie być
                                          traktowana z góry i kpiąco.


                                          Czcigodny Diabollo,

                                          Nie chcę już żadnej miłości.

                                          Czy nie możesz tego pojąć swoim małym rozumkiem? Mam dość was chłopów, którzy
                                          mnie pouczacie i wiecie co dla mnie lepsze. Bo jak do tej pory, nie pouczyła
                                          mnie jeszcze ani nie wydrwiła żadna forumowiczka.
                                          • forumisko Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:55
                                            kochanica-francuza napisała:

                                            > > Czcigodna Kochanico,
                                            > >
                                            > > Coś mi mówi, że czcigodny Jurek jest starszy od Ciebie.
                                            >
                                            > To nie ma nic do rzeczy. MOzna mieć 80 lat i być mentalnym pięciolatkiem.

                                            Truizm.

                                            > Nie chcę już żadnej miłości.

                                            Nie "żadnej", tylko "nieszczęśliwej", bądź precyzyjna. Może najpierw
                                            zdefiniujmy słowo "miłość"?

                                            >
                                            > Czy nie możesz tego pojąć swoim małym rozumkiem? Mam dość was chłopów, którzy
                                            > mnie pouczacie i wiecie co dla mnie lepsze. Bo jak do tej pory, nie pouczyła
                                            > mnie jeszcze ani nie wydrwiła żadna forumowiczka.
                                            >
                                            Tacy już niektórzy chłopi są. Wolisz takich którym jest wszystko jedno?
                                            Ale chyba sama przyznasz że lepsza byłaby szczęśliwa miłość?
                                            Jeśli nie znienawidzisz uczucia jako takiego, to może coś z tego jeszcze będzie.
                                            • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:22

                                              >
                                              >
                                              > Truizm.

                                              Gorzka prawda.
                                              >
                                              > > Nie chcę już żadnej miłości.
                                              >
                                              > Nie "żadnej", tylko "nieszczęśliwej", bądź precyzyjna.


                                              Oooo, następny wie czego chcę. KAżDA miłość kotek kosztuje emocje, na które nie
                                              mam siły.

                                              Może najpierw
                                              > zdefiniujmy słowo "miłość"?


                                              Nie z tobą malutki.
                                              >
                                              > >
                                              >czka.
                                              >


                                              > Tacy już niektórzy chłopi są. Wolisz takich którym jest wszystko jedno?

                                              Aha, według ciebie są tylko dwie opcje "Odgórnie z zadęciem pouczamy" i
                                              "Wszystko nam jedno"? POpatrz, a ja czasem spotykam takich, którym nie jest
                                              wszystko jedno i nie pouczają. Wot zagadka.



                                              > Ale chyba sama przyznasz że lepsza byłaby szczęśliwa miłość?


                                              Lepszy byłby święty spokój. Jestem już zmęczona emocjami rzucającymi mną po
                                              ścianach. POniał???


                                              > Jeśli nie znienawidzisz uczucia jako takiego, to może coś z tego jeszcze będzie .

                                              Odczep się.
                                              • forumisko Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:35
                                                kochanica-francuza napisała:

                                                > > Nie "żadnej", tylko "nieszczęśliwej", bądź precyzyjna.
                                                > Oooo, następny wie czego chcę. KAżDA miłość kotek kosztuje emocje, na które
                                                > nie mam siły.

                                                Ale nie masz siły, bo były nieszczęśliwe, bo działaby deprymująco.
                                                > Może najpierw
                                                > > zdefiniujmy słowo "miłość"?
                                                >
                                                > Nie z tobą malutki.
                                                >

                                                Napisałem propozycję dla ogółu, możesz przecież w tym definiowaniu nie brać
                                                udziału.

                                                >
                                                > > Tacy już niektórzy chłopi są. Wolisz takich którym jest wszystko jedno?
                                                >
                                                > Aha, według ciebie są tylko dwie opcje "Odgórnie z zadęciem pouczamy" i
                                                > "Wszystko nam jedno"? POpatrz, a ja czasem spotykam takich, którym nie jest
                                                > wszystko jedno i nie pouczają. Wot zagadka.

                                                To chyba o mnie - ja Ciebie nie pouczam. Ja tylko pytam i proszę o ścisłe
                                                wyrażanie się.

                                                >
                                                > > Ale chyba sama przyznasz że lepsza byłaby szczęśliwa miłość?
                                                > Lepszy byłby święty spokój. Jestem już zmęczona emocjami rzucającymi mną po
                                                > ścianach. POniał???

                                                Wyrażając emocje tym bardziej je przeżywasz, bo je sobie uświadamiasz.

                                                > > Jeśli nie znienawidzisz uczucia jako takiego, to może coś z tego jeszcze
                                                > będzie .
                                                >
                                                > Odczep się.
                                                >

                                                Dlaczego wywołujesz u mnie też niedobre emocje? Nie lubię gdy mam świadomość że
                                                bliźni cierpi.
                                                • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:38

                                                  > Ale nie masz siły, bo były nieszczęśliwe, bo działaby deprymująco.

                                                  I mój potencjał wyczerpał się.



                                                  >
                                                  > Napisałem propozycję dla ogółu, możesz przecież w tym definiowaniu nie brać
                                                  > udziału.

                                                  Odsyłam do słownika.
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > To chyba o mnie - ja Ciebie nie pouczam. Ja tylko pytam i proszę o ścisłe
                                                  > wyrażanie się.


                                                  POuczasz. I, co gorsza, nawet o tym nie wiesz.
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > Wyrażając emocje tym bardziej je przeżywasz, bo je sobie uświadamiasz.

                                                  A nie ma nic gorszego niż niewyrażanie, jeśli to niewyrażanie proponujesz.
                                                  >
                                                  > Dlaczego wywołujesz u mnie też niedobre emocje? Nie lubię gdy mam świadomość
                                                  że bliźni cierpi.

                                                  Będę cierpiała stanowczo mniej, kiedy się z jurkiem odczepicie. Masz więc szansę
                                                  na NIEDOKłADANIE mi dodatkowego cierpienia.
                                                  • forumisko Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:44
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    >
                                                    > > Ale nie masz siły, bo były nieszczęśliwe, bo działaby deprymująco.
                                                    >
                                                    > I mój potencjał wyczerpał się.
                                                    >
                                                    Nie sądzę, potencjał masz zdecydowanie duży.

                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Napisałem propozycję dla ogółu, możesz przecież w tym definiowaniu nie brać
                                                    > udziału.
                                                    >
                                                    > Odsyłam do słownika.

                                                    Gdy już się nie ma argumentów to odsyła się do słownika. Masz rację,
                                                    zgubiłem "ły". Zadowolona?
                                                  • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:47

                                                    > > I mój potencjał wyczerpał się.
                                                    > >
                                                    > Nie sądzę, potencjał masz zdecydowanie duży.

                                                    Prosiłam, żebyś się odczepił. Nie możesz?



                                                    > >
                                                    > > Odsyłam do słownika.
                                                    >
                                                    > Gdy już się nie ma argumentów to odsyła się do słownika. Masz rację,
                                                    > zgubiłem "ły". Zadowolona?

                                                    Zgubiłeś? Nawet nie zauważyłam. Moja riposta o słowniku znaczyła zupełnie co
                                                    innego. Jak założysz wątek o definicji miłości, pojawią się setki, tysiące
                                                    wpisów. Przy 2500 wpisów wątek zablokuje się, a piszący będą wiedzieli tyle samo
                                                    co przed założeniem wątku. Słownik zawiera definicję, ale i ona niewiele daje.
                                                    Ludzkość usiłuje zdefiniować miłośc, od kiedy zeszła (ludzkość)z drzewa .
                                                    Myślisz, że tobie się uda? Hehe. Więcej pokory.
                                                  • forumisko Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 22:25
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > > > I mój potencjał wyczerpał się.
                                                    > > >
                                                    > > Nie sądzę, potencjał masz zdecydowanie duży.
                                                    >
                                                    > Prosiłam, żebyś się odczepił. Nie możesz?

                                                    Wiesz co kobieto? Z taką energią daleko jeszcze zajdziesz. I Ty masz problemy z
                                                    sobą? Dajże spokój!
                                                  • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 12.07.06, 22:21

                                                    >
                                                    > Wiesz co kobieto? Z taką energią daleko jeszcze zajdziesz. I Ty masz problemy z
                                                    >
                                                    > sobą? Dajże spokój!

                                                    Owszem, mam. Nie tobie o nich wyrokować. Stańczyk założył się ze swoim królem,
                                                    że wśród POlaków najwięcej jest medyków (i obwiązał sobie szczękę, że go niby
                                                    ząb boli). Gdyby Zygmunt Stary żył dzisiaj, zaproponowałabym zakład, że
                                                    najwięcej jest w Polsce... psychoterapeutów. Tzn. ludzi, którzy przeczytali dwa
                                                    artykuły w prasie kolorowej na ten temat ...
                                      • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:53
                                        kochanica-francuza napisała:


                                        > > Aha. No tak. To już jakby mniej się dziwię tym Twoim niepowodzeniom...
                                        > Głupi, nadęty gówniarzu.

                                        No, nie mówiłem...? Milusia do bólu. Teraz już się w ogóle nie dziwię. :)))
                                        • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:25

                                          > No, nie mówiłem...? Milusia do bólu.

                                          A uczyli cię na fizyce, że akcja wywołuje reakcję? Pogardzasz mną i uważasz, że
                                          gówno wiem i to ty wszystkiego mnie nauczysz. Więc reaguję. Ja misiu potrafię
                                          być koleżeńska, wierna, miła, sympatyczna, czuła, lojalna , troskliwa i
                                          upiększać bliźnim życie - ale wtedy, kiedy ci bliźni okazali mi sympatię, nie
                                          wzgardę. Poniał?

                                          Specjalnie mnie podpuszczasz i się rechoczesz.
                                          • jurek_s Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 03:46
                                            kochanica-francuza napisała:

                                            > Pogardzasz mną i uważasz, że gówno wiem i to ty wszystkiego mnie nauczysz.
                                            > Więc reaguję. Ja misiu potrafię być koleżeńska, wierna, miła, sympatyczna,
                                            > czuła, lojalna , troskliwa i upiększać bliźnim życie - ale wtedy, kiedy ci
                                            > bliźni okazali mi sympatię, nie wzgardę.


                                            Jakbym słuchał Jarka Kaczyńskiego. Wredny męski układ się na Ciebie uwziął, tak?
                                            • maika7 Jurku 10.07.06, 08:24
                                              Zrozum dwa słowa, które Kochanica wyraziła najbardziej dobitnie jak umiała.


                                              Odpierdol się od niej bez zbędnych komentarzy.
                                              Czy to tak ciezko zrozumieć i sie wycofac z rozmowy bez dowalania??


                                              M.
                                              • jurek_s Re: Jurku 10.07.06, 11:34
                                                maika7 napisała:

                                                > Zrozum dwa słowa, które Kochanica wyraziła najbardziej dobitnie jak umiała.
                                                > Odpierdol się od niej bez zbędnych komentarzy.
                                                > Czy to tak ciezko zrozumieć i sie wycofac z rozmowy bez dowalania??


                                                Właśnie ta kobieca dobitność wiele mi w tym względzie utrudnia, a, jak widzę,
                                                obydwie Panie w tym wzgędzie potraficie wiele.


                                                • maika7 Re: Jurku 10.07.06, 13:14
                                                  > Właśnie ta kobieca dobitność wiele mi w tym względzie utrudnia, a, jak widzę,
                                                  > obydwie Panie w tym wzgędzie potraficie wiele.
                                                  >

                                                  :-) to raczej meska dobitność.
                                                  Skoro delikatniejsze komunikaty nie zostały zrozumiane - to była szansa, że
                                                  zrozumiesz dobitniejszy.

                                                  Ciągle pozostająca z nadzieją na zrozumienie
                                                  M.
                                                  • jurek_s Re: Jurku 10.07.06, 13:35
                                                    maika7 napisała:


                                                    > :-) to raczej meska dobitność.

                                                    Ale jakoś nie na tym forum. Nie zauważyłem tu panów, którzy byliby aż tak
                                                    dobitni. :)))


                                                    > Ciągle pozostająca z nadzieją na zrozumienie

                                                    No cóż, to już inna rozmowa. I odzew też od razu inny. Nie ma sprawy. ;))
                                                  • maika7 Re: Jurku 10.07.06, 14:58
                                                    :-)

                                                    M.
                                                  • kochanica-francuza Re: Jurku 10.07.06, 21:16
                                                    jurek_s napisał:

                                                    > maika7 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > :-) to raczej meska dobitność.
                                                    >
                                                    > Ale jakoś nie na tym forum. Nie zauważyłem tu panów, którzy byliby aż tak
                                                    > dobitni. :)))

                                                    Nauma. Nawet bardziej. A poza tym, jako się rzekło, akcja wywołuje reakcję. Jak
                                                    ktos mi pluje w twarz, nie będę się słodko uśmiechać.
                                                  • kochanica-francuza Gdyby komuś coś umknęło 10.07.06, 21:15
                                                    to linkuję:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25822&w=44824819&a=44959337
                                            • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 21:17

                                              > Jakbym słuchał Jarka Kaczyńskiego. Wredny męski układ się na Ciebie uwziął, tak
                                              > ?
                                              Nie, nie wredny układ. Osobiście - ty.
                  • grzespelc Kochanico 08.07.06, 23:55
                    Nie wiesz, z czego się składa moje życie, no ale rzeczywiście z dwóch
                    nieszczęśliwych nie - właściwie to nieistotne, tylko szkoda, że tak
                    nieprzychylnie reagujesz na rzadką u mnie na forum próbę napisania komuś czegoś
                    pozytywnego. Ale jeżeli sobie życzysz - odpuszczam.
                    • kochanica-francuza Re: Kochanico 09.07.06, 00:11

                      > nieprzychylnie reagujesz na rzadką u mnie na forum próbę napisania komuś czegoś
                      >
                      > pozytywnego.

                      Jeżeli już musisz "próbować" ,to ćwicz na kimś innym. Ja to odbieram - ze strony
                      dowolnej osoby, nie tylko Ciebie, broń Boże - jako nachalne, natrętne
                      besserwisserstwo: "Gówno wiem o tobie, ale i tak jestem mądrzejszy od ciebie i
                      wiem , co cię uszczęsliwi".

                      W najlepszym wypadku się wkurzam, w najgorszym - tracę sen.

                      Ale jeżeli sobie życzysz - odpuszczam.
                    • isma Cos pozytywnego 11.07.06, 08:25
                      O, przepraszam, Grzesiu, na taki znowu szwarccharakter to Ty sie nie kreuj. Sa
                      dowody, ze bywasz (jestes?) czlek zyczliwy ponad przecietna ;-))).
                      • grzespelc Re: Cos pozytywnego 13.07.06, 08:23
                        Sa
                        > dowody, ze bywasz (jestes?) czlek zyczliwy ponad przecietna ;-))).

                        Dziękuję.

                        (Zdecydowanie bywam)
                  • forumisko Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 09.07.06, 23:46
                    Życie nie składa się tylko z ludzkich miłości, w szczególności nieszczęśliwych.
                    Poza tym każda: szczęśliwa i nieszczęśliwa miłość ma swój kres. Każdy się
                    doczeka prędzej czy później. Ludzka miłość nie jest wieczna.
                    • kochanica-francuza Re: Grzespelc, a zwłaszcza Rufus 10.07.06, 00:25
                      forumisko napisał:

                      > Życie nie składa się tylko z ludzkich miłości, w szczególności nieszczęśliwych.
                      >
                      > Poza tym każda: szczęśliwa i nieszczęśliwa miłość ma swój kres. Każdy się
                      > doczeka prędzej czy później. Ludzka miłość nie jest wieczna.

                      A nie, nie jest. Ale kształtuje na zawsze.
            • lynx.rufus Re: życie bez seksu 07.07.06, 15:11
              maika7 napisała:

              > Azerko wobec 8 miliardów nas na Ziemi, to ja raczej upatruję błogosławieństwa w
              > zmniejszeniu się płodności.

              to chyba jakies ateistyczne blogoslawienstwo?

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • maika7 :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikliwie?? 07.07.06, 15:32
                > to chyba jakies ateistyczne blogoslawienstwo?

                błogosławieństwo = pomyślność, szczęście (vide PWN)

                :-)
                M.
                • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 07.07.06, 19:25
                  maika7 napisała:

                  > > to chyba jakies ateistyczne blogoslawienstwo?
                  >
                  > błogosławieństwo = pomyślność, szczęście (vide PWN)

                  rozumiem w takim razie, ze uwazasz za szczescie (swoje?) nieplodnosc u innych? a
                  to nieladnie, bo dla wielu osob to wielka tragedia.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • maika7 Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 07.07.06, 19:39
                    > rozumiem w takim razie, ze uwazasz za szczescie (swoje?) nieplodnosc u innych?
                    > a to nieladnie, bo dla wielu osob to wielka tragedia.

                    Lynx, patrząc z punktu widzenia osoby, ktora chce miec dzieci, a nie moze ich
                    miec to tragedia. I jest to dla mnie absolutnie jasne. Natomiast patrząc na
                    przeludnienie planety, to ograniczenie rozrodczości człowieka jest
                    błogosławieństwem (ratunkiem? szczęściem? jedyną nadzieją?) dla Ziemi.


                    A sorry, czy to ładnie czy nie w Twoich oczach to mnie juz nie bardzo interesuje...
                    M.
                    • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 07.07.06, 20:02
                      maika7 napisała:

                      > Lynx, patrząc z punktu widzenia osoby, ktora chce miec dzieci, a nie moze ich
                      > miec to tragedia. I jest to dla mnie absolutnie jasne. Natomiast patrząc na
                      > przeludnienie planety, to ograniczenie rozrodczości człowieka jest
                      > błogosławieństwem (ratunkiem? szczęściem? jedyną nadzieją?) dla Ziemi.

                      nie rozumiem. chodzi o to, ze moze to i tragedia dla osob nia dotknietych, ale w
                      sumie ludzkosc dobrze na tym wychodzi?

                      > A sorry, czy to ładnie czy nie w Twoich oczach to mnie juz nie bardzo interesuj
                      > e...

                      prawie ze mi sie przykro zrobilo.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • maika7 Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 07.07.06, 20:38
                        > nie rozumiem. chodzi o to, ze moze to i tragedia dla osob nia dotknietych, ale
                        > w sumie ludzkosc dobrze na tym wychodzi?

                        No właśnie chyba dobrze rozumiesz. Dla osoby pragnacej miec dzieci to tragedia,
                        która często uniemozliwia życie. Natomiast jeśli spojrzymy na to zagadnienie z
                        punktu widzenia nas, jako gatunku, to wygląda to nieco inaczej. Zaludniamy
                        ziemię juz w granicach jej wytrzymalości. Zaburzamy procesy biologiczne.
                        Niszczymy co się da zniszczyc. Dla Ziemi ta nasza ekspansywnośc jest
                        przekleństwem. Dla nas samych też.


                        > prawie ze mi sie przykro zrobilo.

                        Nie lubie uwag w stylu "a to nieladnie..". "a ty to taka niemiła jestes"... itp...

                        M.

                        • kochanica-francuza Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 07.07.06, 20:47
                          nośc jes
                          > przekleństwem. Dla nas samych też.

                          Człowiek jest największym szkodnikiem na Ziemi!
                          >
                          >
                          > > prawie ze mi sie przykro zrobilo.
                          >
                          > Nie lubie uwag w stylu "a to nieladnie..". "a ty to taka niemiła jestes"... itp
                          > ...

                          To klasyczne zagrania Rufusa.
                          • jurek_s Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 02:03
                            kochanica-francuza napisała:


                            > Człowiek jest największym szkodnikiem na Ziemi!


                            Przypomniał mi się dowcip z brodą, ale co tam, może ktoś jeszcze nie słyszał:

                            Rozmawiają dwie planety:

                            - Słuchaj, mam problem, byłam na badaniu, okazało się, że złapałam homo sapiens.
                            - Eee... Nie martw się, to z czasem samo przechodzi...

                            :))
                          • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 05:13
                            kochanica-francuza napisała:

                            > nośc jes
                            > > przekleństwem. Dla nas samych też.
                            >
                            > Człowiek jest największym szkodnikiem na Ziemi!

                            moze teraz, ale bywali wieksi szkodnicy. kto wytlukl dinozaury? albo co powiesz
                            o wymieraniu permskim?

                            > To klasyczne zagrania Rufusa.

                            znowu mnie krzywdzisz! doprawdy, powiedziec o czyms 'nieladne', nie jest chyba
                            tak szczegolne, by okreslac je 'klasycznym zagraniem rufusa'? prawde mowiac,
                            wolalbym, zebys stosowala to okreslenie do blyskotliwych wtretow, wykazujacych
                            niekompetencje rozmowcy. hmm... a moze wlasnie to mialas na mysli?

                            pozdrawiam
                            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                        • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 05:03
                          maika7 napisała:

                          > > nie rozumiem. chodzi o to, ze moze to i tragedia dla osob nia dotknietych
                          > , ale
                          > > w sumie ludzkosc dobrze na tym wychodzi?
                          >
                          > No właśnie chyba dobrze rozumiesz. Dla osoby pragnacej miec dzieci to tragedia,
                          > która często uniemozliwia życie. Natomiast jeśli spojrzymy na to zagadnienie z
                          > punktu widzenia nas, jako gatunku, to wygląda to nieco inaczej. Zaludniamy
                          > ziemię juz w granicach jej wytrzymalości. Zaburzamy procesy biologiczne.
                          > Niszczymy co się da zniszczyc. Dla Ziemi ta nasza ekspansywnośc jest
                          > przekleństwem. Dla nas samych też.

                          yhm, nie wydaje mi sie, bysmy mogli wypowiadac sie za ziemie. jak jej sie cos
                          nie spodoba, to niech mowi, ale rzecznicy-ochotnicy to chyba raczej mowia w
                          swoim imieniu...
                          tak czy siak, powtorze: twierdzenie, ze dobrze, ze zdarza sie nieplodnosc jest
                          jednym z bardziej nieczulych stwierdzen, jakie padly na tym forum. troche tak
                          jakby powiedziedz, ze dobrze ze jest aids - troche ludzkosci wymrze, bo za duzo
                          nas na ziemi...

                          > > prawie ze mi sie przykro zrobilo.
                          >
                          > Nie lubie uwag w stylu "a to nieladnie..". "a ty to taka niemiła jestes"... itp

                          napisalem, ze 'to nieladnie' - co w zaden sposob odnosilem do Ciebie osobiscie
                          lecz - Twojej opinii wyrazonej tutaj. czys mila czy niemila - mnie nic do tego.
                          ale jak ktos pisze, ze cieszy sie z powodu czyjejs tragedii, to nie jest
                          przeciez nagannym zwrocenie uwagi, ze nieladnie tak sie cieszyc.

                          ale jak powiedzialem - 'prawie' mi sie przykro zrobilo. nie ma zatem powodu, by
                          do tego wracac.

                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • maika7 Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 14:14
                            > yhm, nie wydaje mi sie, bysmy mogli wypowiadac sie za ziemie. jak jej sie cos
                            > nie spodoba, to niech mowi, ale rzecznicy-ochotnicy to chyba raczej mowia w
                            > swoim imieniu...

                            Lynxie, wiemy już co sie dzieje z populacjami przegęszczonymi, jakie mechanizmy
                            biologiczne sie uruchamiają, żeby "przywrócić równowagę pomiędzy zagęszczeniem a
                            zasobami środowiska. Możemy więc prognozować, co może nam, jak gatunkowi się
                            przydarzyć. W moim mysleniu o przyszlości Ziemi i ludzi na niej w duzym stopniu
                            zgadzam się z poglądami np. prof. Tomiałojcia :
                            www.eko.org.pl/kropla/archiwum/lato99/wywiad.htm

                            > tak czy siak, powtorze: twierdzenie, ze dobrze, ze zdarza sie nieplodnosc jest
                            > jednym z bardziej nieczulych stwierdzen, jakie padly na tym forum. troche tak
                            > jakby powiedziedz, ze dobrze ze jest aids - troche ludzkosci wymrze, bo za
                            duzo nas na ziemi...

                            Tu musimy oddzielić dwie rzeczy - moje poglądy dotyczące poszczegolnych ludzi i
                            ich osobistych tragedii i moje poglądy dotyczące przyszłości nas wszystkich.
                            Nieważne czy sa czułe czy nie - ważne czy sa prawdziwe. Nie umiem powiedzieć czy
                            są prawdziwe, ba, nawet nie chciałabym, żeby były prawdziwe. Ale sklaniam sie ku
                            temu, że niestety prognozy na przyszłośc dla nas jako ludzi sa kiepskie, jeśli
                            utrzymamy takie tempo przyrostu, jakie jest teraz. A pewnie utrzymamy.
                            Nie, nie uważam, że to dobrze, że choroby, kataklizmy, susze, głód itd. będą nas
                            dziesiąktować. Ale tak pewnie będzie. Powoli stajemy sie bezradni wobec bardzo
                            pospolitych bakterii....

                            M.

                            • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 15:13
                              maika7 napisała:


                              > Lynxie, wiemy już co sie dzieje z populacjami przegęszczonymi, jakie mechanizmy
                              > biologiczne sie uruchamiają, żeby "przywrócić równowagę pomiędzy zagęszczeniem
                              > a
                              > zasobami środowiska. Możemy więc prognozować, co może nam, jak gatunkowi się
                              > przydarzyć. W moim mysleniu o przyszlości Ziemi i ludzi na niej w duzym stopniu
                              > zgadzam się z poglądami np. prof. Tomiałojcia :
                              > www.eko.org.pl/kropla/archiwum/lato99/wywiad.htm

                              tez uwazam, ze zmierzamy do tragedii, kataklizmu i konca swiata. zacznie sie
                              chyba od utoniecia w konskich odchodach - taka prognoze gloszono juz sto lat
                              temu, i tylko czekac, jak sie zrealizuje.

                              > Tu musimy oddzielić dwie rzeczy - moje poglądy dotyczące poszczegolnych ludzi i
                              > ich osobistych tragedii i moje poglądy dotyczące przyszłości nas wszystkich.
                              > Nieważne czy sa czułe czy nie - ważne czy sa prawdziwe.

                              tzn. szczere? ja tam moge dyskutowac i z nieszczerymi.

                              Nie umiem powiedzieć cz
                              > y
                              > są prawdziwe, ba, nawet nie chciałabym, żeby były prawdziwe. Ale sklaniam sie k
                              > u
                              > temu, że niestety prognozy na przyszłośc dla nas jako ludzi sa kiepskie, jeśli
                              > utrzymamy takie tempo przyrostu, jakie jest teraz. A pewnie utrzymamy.
                              > Nie, nie uważam, że to dobrze, że choroby, kataklizmy, susze, głód itd. będą na
                              > s
                              > dziesiąktować. Ale tak pewnie będzie. Powoli stajemy sie bezradni wobec bardzo
                              > pospolitych bakterii....

                              no, jak to bylo z prognozami, to napisalem wyzej. kiepsko bylo.
                              a bakterie atakuja raczej dlatego, ze
                              1. zawsze atakowaly
                              2. prowadzimy niezdrowe zycie, faszerujac sie chemia

                              na marginesie tylko zwroce uwage, ze nieplodnosc dotyka europy, gdzie na razie
                              nie ma przeludnienia, a biedy - juz nie ma (no, jest w Rosji). a w krajach
                              trzeciego swiata (w tym w swiecie islamu) przyrost jest olbrzymi. tak sie
                              dziwnie sklada, ze mysl ekologiczna rozwija sie glownie w wymierajacej europie.
                              tak wiec nasza nieplodnosc zamiast chronic ziemie, przyczynia sie do jej zaglady.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • maika7 Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 16:29
                                > tez uwazam, ze zmierzamy do tragedii, kataklizmu i konca swiata. zacznie sie
                                > chyba od utoniecia w konskich odchodach - taka prognoze gloszono juz sto lat
                                > temu, i tylko czekac, jak sie zrealizuje.

                                Nurt katastroficzny istniał znacznie wczesniej.. i prognozy były najróżniejsze.
                                Konskie odchody, o ile mi wiadomo miały zagrazać Londynowi, a nie planecie.


                                > tzn. szczere? ja tam moge dyskutowac i z nieszczerymi.

                                Nie, nie, nie chodzi o szczere. Chodzi o takie, które "realnie moga zaistnieć"

                                > no, jak to bylo z prognozami, to napisalem wyzej. kiepsko bylo.
                                > a bakterie atakuja raczej dlatego, ze
                                > 1. zawsze atakowaly
                                > 2. prowadzimy niezdrowe zycie, faszerujac sie chemia

                                tak, ale w tej chwili chyba przegrywamy "genetyczno-technologiczny wyscig
                                zbrojen". Coraz częściej mówi sie o bezradności ludzi (brak antybiotyków
                                działających na odporne szczepy bakteryjne) wobec bakterii, z ktorymi do tej
                                pory dawaliśmy sobie radę.
                                Usciślijmy - co nazywasz "chemią"?

                                > na marginesie tylko zwroce uwage, ze nieplodnosc dotyka europy, gdzie na razie
                                > nie ma przeludnienia, a biedy - juz nie ma (no, jest w Rosji). a w krajach
                                > trzeciego swiata (w tym w swiecie islamu) przyrost jest olbrzymi. tak sie
                                > dziwnie sklada, ze mysl ekologiczna rozwija sie glownie w wymierajacej
                                europie. tak wiec nasza nieplodnosc zamiast chronic ziemie, przyczynia sie do
                                jej zaglady.

                                Mysl ekologiczna rozwija się tez w dużej części Ameryki Pn., Australii i Azji.
                                Sa w Europie obszary o bardzo duzym zagęszczeniu ludzi na jednostke powierzchni.
                                Bieda tez dotyka Europe w części. Ale, oczywiście patrząc ogólnie - JESZCZE nie
                                jest tragicznie. Weź jednak pod uwage imigracje do Europy osób z bardziej
                                przeludnionych cześci śiata - to nie tylko problem rozrodczości. Będziemy się
                                'zagęszczać".
                                Mysl ekologiczna jest bezradna - jeśli pozostanie tylko teorią - a w dużej
                                mierze tak jest. W innych częściach Ziemi - działaja juz najrozniejsze
                                mechanizmy "regulujace zagęszczenie" - od chorób poprzez głód do koszmarnych
                                regulacji prawnych w Chinach. Bo nie tylko w zaburzeniach płodności, chorobach
                                fizycznych i psychicznych, przejawia sie reakcja nas (populacji ludzkich)
                                na przegeszczenie.
                                Niezaleznie od tego - w zaburzeniach plodności upatruję jednego z biologicznych
                                mechanizmow "samoregulacyjnych".

                                M.
                                • lynx.rufus Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 20:26
                                  maika7 napisała:

                                  > Nurt katastroficzny istniał znacznie wczesniej.. i prognozy były najróżniejsze.
                                  > Konskie odchody, o ile mi wiadomo miały zagrazać Londynowi, a nie planecie.

                                  ba, watpie by rzeka konskich odchodow zwracala uwage na granice administracyjne
                                  takiego lub innego miasta.

                                  >
                                  >
                                  > > tzn. szczere? ja tam moge dyskutowac i z nieszczerymi.
                                  >
                                  > Nie, nie, nie chodzi o szczere. Chodzi o takie, które "realnie moga zaistnieć"

                                  poglady realnie istnieja, gdy je wypowiadasz, a przeciez mowilas o wlasnych
                                  pogladach. prawde mowiac, pojecie 'prawdziwe poglady' jest dla mnie malo zrozumiale.

                                  > tak, ale w tej chwili chyba przegrywamy "genetyczno-technologiczny wyscig
                                  > zbrojen". Coraz częściej mówi sie o bezradności ludzi (brak antybiotyków
                                  > działających na odporne szczepy bakteryjne) wobec bakterii, z ktorymi do tej
                                  > pory dawaliśmy sobie radę.
                                  > Usciślijmy - co nazywasz "chemią"?

                                  chemia - nienaturalne substancje stosowane wewnetrznie (choc czasem i
                                  zewnetrznie). nienaturalne w szerokim rozumieniu.

                                  > Mysl ekologiczna rozwija się tez w dużej części Ameryki Pn., Australii i Azji.
                                  > Sa w Europie obszary o bardzo duzym zagęszczeniu ludzi na jednostke powierzchni
                                  > .
                                  > Bieda tez dotyka Europe w części. Ale, oczywiście patrząc ogólnie - JESZCZE nie
                                  > jest tragicznie. Weź jednak pod uwage imigracje do Europy osób z bardziej
                                  > przeludnionych cześci śiata - to nie tylko problem rozrodczości.

                                  o to to. przyjezdzaja i chca narzucac. jak myslisz, czy w meczetach wzywa sie do
                                  swietej wojny z zanieczyszczeniami srodowiska?

                                  Będziemy się
                                  > 'zagęszczać".
                                  > Mysl ekologiczna jest bezradna - jeśli pozostanie tylko teorią - a w dużej
                                  > mierze tak jest. W innych częściach Ziemi - działaja juz najrozniejsze
                                  > mechanizmy "regulujace zagęszczenie" - od chorób poprzez głód do koszmarnych
                                  > regulacji prawnych w Chinach. Bo nie tylko w zaburzeniach płodności, chorobach
                                  > fizycznych i psychicznych, przejawia sie reakcja nas (populacji ludzkich)
                                  > na przegeszczenie.
                                  > Niezaleznie od tego - w zaburzeniach plodności upatruję jednego z biologicznych
                                  > mechanizmow "samoregulacyjnych".

                                  spadek przyrostu naturalnego ma w europie dwa zrodla: biologiczne (degeneracja
                                  materialu genetycznego) i kulturowe. o ile o pierwszym mozna dyskutowac, na ile
                                  jest wynikiem wzrostu liczby ludnosci, o tyle drugi taki nie jest.

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • maika7 Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 08.07.06, 21:17
                                    > ba, watpie by rzeka konskich odchodow zwracala uwage na granice
                                    administracyjne> takiego lub innego miasta.

                                    :-)) wyliczenia dotyczyły Londynu przy danym tempie rozwoju pojazdów konnych -
                                    możliwe, że owa rzeka wylałaby się nieco poza granice Londynu, ale chyba nie
                                    sugerowano zagrożenia nawet całej Wielkiej Brytanii.

                                    > poglady realnie istnieja, gdy je wypowiadasz, a przeciez mowilas o wlasnych
                                    > pogladach. prawde mowiac, pojecie 'prawdziwe poglady' jest dla mnie malo
                                    zrozumlale.


                                    :-)) naplątałam. Chodzi mi o poglądy oparte obserwacjach, wyliczeniach,
                                    prognozach. Czy teraz już jaśniej to brzmi?

                                    > chemia - nienaturalne substancje stosowane wewnetrznie (choc czasem i
                                    > zewnetrznie). nienaturalne w szerokim rozumieniu.

                                    Enigmatycznie. Dasz jakiś przykład?


                                    > o to to. przyjezdzaja i chca narzucac. jak myslisz, czy w meczetach wzywa sie
                                    do swietej wojny z zanieczyszczeniami srodowiska?

                                    Nie wiem do czego namawia się w meczetach. Jak pewnie zauważyłeś nie biore
                                    również (zazwyczaj) udziału w rozmowach dotyczących islamu. Więc tylko zwrócę
                                    uwagę, że imigracja nie jest ograniczona tylko do islamistów.

                                    > spadek przyrostu naturalnego ma w europie dwa zrodla: biologiczne (degeneracja
                                    > materialu genetycznego) i kulturowe. o ile o pierwszym mozna dyskutowac, na
                                    ile jest wynikiem wzrostu liczby ludnosci, o tyle drugi taki nie jest.

                                    Kulturowe nie jest? Możliwe, że masz rację, ale kulturowy wymóg intensywnej
                                    konkurencji z innymi o miejsca pracy, o lepszą pozycję w społeczeństwie itp,
                                    itd.. według mnie ma wpływ na obniżenie płodności (stres, brak czasu, zmęczenie
                                    itp) i jest wynikiem wzrostu liczby ludności.

                                    M.
                                    • forumisko Re: :-))) czy Ty mnie zawsze czytujesz tak wnikli 10.07.06, 23:44
                                      Niektórzy pisarze science fiction wieszczyli jeszcze 50 lat temu że państwa
                                      (dziś) będą już tylko komunistyczne bo kapitalizm upadnie.
            • a000000 Re: życie bez seksu 07.07.06, 16:00
              osiem miliardów??? sądziłam, że sześć.
              • maika7 Re: życie bez seksu 07.07.06, 16:25
                > osiem miliardów??? sądziłam, że sześć.

                oj, przepraszam, zapędziłam sie, 6,5.
                8 to prognoza na za 20 lat. Tak czy siak - sporo.

                Tempo rozmnażania mamy niezłe :-(
                Dlatego kłopoty z płodnością raczej mnie nie martwią.

                M.
          • jurek_s Życie bez lodów...? 07.07.06, 15:11
            a000000 napisała:

            > Zjedz jeden z drugim CODZIENNIE po kilogramie lodów......po niedługim czasie
            > na samo wspomnienie będzie się robić niedobrze.

            Ho, ho! To mnie jeszcze nie znasz! :)))
            • a000000 Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 16:05
              no co Ty, codziennie kilogram lodów? Przez ile kolejnych dni?
              • mamalgosia Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 16:52
                też mi się wydaje, że dałabym radę
              • jurek_s Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 17:48
                a000000 napisała:

                > no co Ty, codziennie kilogram lodów? Przez ile kolejnych dni?

                In saecula saeculorum... :)) Mmmmm... :))
                • a000000 Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 18:07
                  Całą wieczność?? No to Ci powiem Jureczku drogi. Lody Grycana są warte grzechu.
                  • jurek_s Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 18:29
                    a000000 napisała:

                    > Całą wieczność?? No to Ci powiem Jureczku drogi. Lody Grycana są warte
                    > grzechu.

                    Czy to ten od Zielonej Budki? Jeśli tak, to masz w 100% rację. (Szkoda, ze nie
                    są ciut tańsze...
                    • a000000 Re: Życie bez lodów...? 07.07.06, 18:38
                      Ten sam. To jest dawny właściciel Zielonej Budki po rozwodzie ze wspólnikami.

                      Jadłeś różane?????????????????????????????
    • nauma Re: życie bez seksu 13.07.06, 10:49
      Seks jest rzeczą cudowną, zwłaszcza powiązany z miłością. Taki jest
      zdecydowanie najlepszy, ale nie oznacza to, że seks bez miłości nie może być
      wspaniały. Może - jeśli kochankowie to akceptują. Wśród moich doświadczeń
      sprzed lat były i takie przeżycia - pozostają w mojej pamięci jako coś super.
      Ale oczywiście są o wiele niżej niż wspomnienia czy też aktualne zdarzenia z
      Lubą.
      Fakt, seks jako sztuka dla sztuki, pójście w ilość, a nie jakość, to głupota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka