miia1
08.07.06, 00:00
Odcinek 1
Lato było w rozkwicie. Powietrze dyszało gorącym i wonnym tchnieniem przyrody.
Wieczorna maciejka otulała jej nagie ramiona intensywnym zapachem.
Plum- odezwało się okienko priva.
Panna Harmonija drgnęła gwałtownie, dreszcz przeszył jej dojrzałe, a przecież
jędrne jeszcze ciało. To Stasiek, Stasiek z Pierdziszewa Dolnego! Dziewczynie
łzami nabiegły oczęta, pierwszy raz straciła pewność siebie. Stasiek ją witał,
przyjmował całym sercem, schylał się do jej kolan. Nie rozumiała jego słów, ni
odpowiedzieć im nie zdołała w niemym uniesieniu.
Siedziała na zydelku struganym i splatając spracowane dłonie wspominała to
pierwsze spotkanie. I te słowa, te słowa cudne, których się nie bał wyrzec w
obecności prymitywnej tłuszczy. Słowa te brzmią niczym nocne cykady w jej
uszkach, na których tombakowy kolczyk odbija smugę księżystej poświaty.
"Ja, Stasiek z Pierdziszewa i Harmonija chcielismy podzielić się z Wami piękną
nowiną. Na bezdrożach czatu, w meandrach netowych, przeciw wszystkim i wbrew
wszystkiemu, pokonując kłody rzucane nam pod stopy, unieśliśmy się ponad
marnością i odnaleśliśmy prawdziwe, głębokie uczucie. KOchamy się. Harmonijo,
kocham Cię"
"Staśku z Pierdziszewa, Kocham Cię" - tyle jeno wyrzec zdołała.
I tylko do ciszy, która nastała w tłumie gawiedzi uśmiechało się pobłażliwie
srebrene oko księżyca.