evik3 02.08.06, 22:31 na egzaminie. tego się najbardziej boje a egzamin tuż tuż czyli 9 sierpnia Napiszcie jak u was było Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
arsinoe73 Re: hamowanie awaryjne 02.08.06, 22:41 Instruktor mi mówił, ze w przepisach stoi, jakoby nalezało sie rozpędzić do 50 km na trójce i wtedy na szlag hamować, ale, ze mało placyków jest takich długich więc nie ma takiej mozliwosci a i egzaminatorzy sie boją jednak. No i tak sie tez okazało. Placyk krótki ( w Tychach ), wiec tylko na długości slalomu czyli nawet nie zdązyłam wbic dwójki i juz hamowałam. Nie przyczepił sie to znaczy ze było dobrze ;) ale chłopak przede mną przyhamował i.. położył Yamaszkę a nie nalezał do maluszków :)nie wiem jak on to zrobił :)) Będzie dobrze nie martw sie :)Powodzenia życzę !! Odpowiedz Link Zgłoś
suzi650 Re: hamowanie awaryjne 03.08.06, 09:01 a ja o hamowaniu awaryjnym nic nie wiedziałam - to znaczy nikt mnie nei poinformował że jest coś takiego na egzaminie. dowiedziałam się na miejscu i ubzdurałam sobie że po prostu mam zahamować. po zjeździe z górki trzeba bylo przejechać parę metrów, rozpędzić sie, a egzaminator się darł: 'hamuj'. tylko że ja nawet dwójki bezczelnie nie wrzuciłam i jechałam dość...hmmm...rekreacyjnie więc nawet się nie darł, zahamowałam z gracją przy nim, spojrzał jak na idiotke i kazał kręcić ósemki - zdałam bez problemów, a potrzebę nauczenia się hamowania awaryjnego zrozumiałam dość szybko przesiadając się na własny motocykl :-) Odpowiedz Link Zgłoś
d_o_r_o_t_a Re: hamowanie awaryjne 03.08.06, 10:58 No więc tak - rozpędzasz się teoretycznie do około 50, w praktyce jedziesz trochę szybciej, niż się kręcisz po tym placu. U mnie instruktor dawał znak ręką. W momencie machnięcia wciskasz oba hamulce zdecydowanie lecz nie maksymalnie a prawie na maxa (nie blokuj kół). Bardzo ważne jest dobrze rozłożyć masę ciała, jechac na maksa "równo", bez przechyłów i pod żadnym pozorem nie skręcać kierownicy w chwili hamowaia (najłatwiej się wyglebić). Warto też usiąść bliżej baku, w chwili hamowania obejmować bak kolanami, co zapewnia lepszą stabilność i kontrolę nad moto. Zahamować, zatrzymać się i wystawić pewnie nogi, żeby opanować ewentualne majtnięcie. Spoko, rzecz do zrobienia. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
hun996 Re: hamowanie awaryjne 03.08.06, 16:55 Mocno trzymaj kierownicę żeby motocykl jechał prosto, inaczej przy zablokowanym przednim lub tylnym kole ucieknie w bok i się położy. Bardzo mocno hamuj przodem, tyłem słabiej (żeby nie zerwać), pamietaj żeby wcisnąć sprzęgło (bo zdusisz silnik). Po zatrzymaniu od razu zrzucaj biegi na luz, w razie czego delikatnie popuszczaj sprzegło, wtedy łatwiej załącza niższe biegi. Odpowiedz Link Zgłoś
goha66 Re: hamowanie awaryjne 04.08.06, 06:46 witaj Evik :) Na pytanie skierowane do mojego instruktora (po szczęśliwym zdaniu egzaminu w pierwszym podejściu) dlaczego nigdy nie uczył mnie hamowania awaryjnego usłyszałam: bo Ty cały czas hamujesz wyłącznie awaryjnie :) Musisz spacyfikować swój strach Evik - nie ma nic gorszego niż panika. Pamiętaj że egzamin jest niczym innym jak wykonaniem elementów, które ćwiczysz od dłuższego czasu ( i napewno potrafisz je wykonać poprawnie). Twój strach będzie Twoim wrogiem, bo wiadomo, że człowiek zdenerwowany jest rozkojarzony i mniej dokładny. Ludzie oblewają egzamin na placyku i mieście dlatego że są zbyt pewni siebie lub zbyt zdenerwowani. Więc poprostu w środę idź na egzamin i zrób wszystko najlepiej jak potrafisz, koncentrujac się wyłącznie na tym co masz w danej chwili do zrobienia (i powinno być ok.). Nie zabieraj "kibiców" i w miarę możliwości nie odbieraj telefonów od ludzi, którzy życzliwie życząc Ci powodzenia, będą podsycali Twoje zdenerwowanie. Powodzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
iza-dyderska Re: hamowanie awaryjne 05.08.06, 08:38 Hej! Nie martw się, ja mam egzamin 19 sierpnia. i to drugi bo na pierwszym mnie oblali za" zbyt daleką jazdę od krawężnika, przecież jesteśmy w Polsce, a nie w Ameryce", a hamowania nie miałam, bo facet stwierdził, że to zbyt niebezpieczne. pozdrawiam i trzymam kciuki :) Odpowiedz Link Zgłoś
motograss Re: hamowanie awaryjne 09.08.06, 12:23 O hamowaniu i innych manewrach trochę inaczej: jak widać, zwłaszcza w sezonie, rośnie liczba miłośników moto i robiących prawko. Miłe to, pocieszające, ale zdecydowanie mniej sympatyczne są problemy, o których kursanci piszą. Jak widać i wiadomo - kat. A traktowana jest po macoszemu. Niewiele jest przypadków, gdzie instruktorzy są solidni i czegoś nauczą. Generalnie na takich kursach g... można się nauczyć. I niekoniecznie przyczyną może być "niewiedzący" instruktor, tylko kasa. Szkoły nauki jazdy to zazwyczaj dwie osoby, dwa auta, jedno moto. To ostatnie jest zdecydowanie "glebogenne" na placu - a to klamka pójdzie, a to gmole (o ile są) powyginane niemiłosiernie, kierunki połamane,opony łyse od dawna, wszystko rzęzi poza tym. Owszem, ma to być moto do nauki, ale przecież kasę w naprawy trzeba wkładać. Po co, skoro nauka na kat. B jest bardziej opłacalna i więcej osób ją robi? Tak więc wydaje mi się, że katowanie moto na ósemkach i slalomach to bariera, której z racji obowiązku na egzaminie instruktorzy nie chcą przekraczać. Hamowanie awaryjne? - a brońcie bogowie, i moto i kursant glebną, ruszanie pod górkę? - a skąd, silnik zgaśnie i może znowu utrata równowagi, jazda po mieście? - zapomnij, chyba że z intruktorem jako kierowcą tylko w ramach pokazania trasy egzaminu, bo przecież kursant nie ma żadnych umiejętności i tragedia na ulicy gotowa. :/ Potem wyłażą różne "kwiatki" na egzaminie,a bieg powyżej dwójki poznaje się dopiero na ulicy (o ile się przebrnie plac). Sporo osób idzie na kurs mając do czynienia wcześniej z moto, tylko papierek potrzebny, więc niczego więcej się tutaj nie nauczą i nawet nie mają zamiaru. Ale przecież są osoby po raz pierwszy dosiadające dwóch kółek i takie podejścia szkół przerażają. Biedny kursant przychodzi zielony i taki też wychodzi, ucząc się potem wszystkiego samemu i na własnych błędach, oby jak najmniej bolesnych. Pocieszające jest przynajmniej to, że czytając podobne fora, trochę ludzi ma przy robieniu prawka świadomość braku porządnej nauki, zagrożeń z tym związanych, własnych niedociągnięć i cierpliwości oraz rozsądku. Nie wnikam tu w wybór potem "pierwszego moto", bo to inna bajka, a miało być o pewnym wycinku podejścia w szkołach nauki jazdy. pozdrawiam i powodzenia dużego wszystkim kursantom życzę:) Odpowiedz Link Zgłoś