Dodaj do ulubionych

Weekend i dla mnie pechowy...

09.08.06, 14:18
Witam, witam.
No niestety i mnie dopadł pech w ten weekend. Wyglebiłam się dość ostro na
zalanych deszczem koleinach w okolicach Częstochowy. Moto poszlo do remontu,
ja mam tylko skręcone kolano i dochodzę do pełni sił. No i jako kolejna nie
wiem, czy się ze zlotu nie wykruszę :((( A szkoda, bo tak się już napaliłam.
Będę meldować, może chociaż odwiedzić Was w sobotę się uda.
Pozdro, uważajcie na siebie.
Obserwuj wątek
    • suzi650 Re: Weekend i dla mnie pechowy... 09.08.06, 19:00
      no wiesz!! tez musiałaś akurat teraz? po co w deszczu jezdzisz? :)
      współczuje, bo wiem jak to boli, wracaj predko do zdrowia!!
      koleinom i torom tramwajowym mowimy NIE!!
    • japoniec49 Re: Weekend i dla mnie pechowy... 09.08.06, 19:32
      Przykro, bardzo wspołczuję, ale czy Wy dziewczyny aby jakiegoś rekordu nie
      ustalacie, czy co? Bess, Trooskafa, Angie, Suzi, teraz Dorota :(((
      • bjoernrider Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 08:26
        No właśnie Koleżanki, co tam się dzieje z Wami?!!
        Uważać na siebie, bo serce boli jak się to czyta.
    • motograss Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 12:04
      Tak czytam o tych przypadkach/wypadkach/sytuacjach i w gruncie rzeczy cieszy
      mnie najbardziej to, że Wam nic się poważnego nie stało, to jest najważniejsze
      przecież!! Jakos w tym roku wybitnie się roi od wypadków
      jakichkolwiek...Domyślam się, że ogromny żal i złość pewnie, że moto, że przerwa
      w jeżdżeniu, ale to jest do nadrobienia:)Będzie dobrze, bo musi być i tyle.
      Wszystkiego naj:)
      • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 12:15
        A więc niusy z ostatniej chwili. Drodzy Państwo - nasza slużba zdrowia
        przechodzi samą siebie: lekarz na pogotowiu postawił złą diagnozę! Skręcony to
        on miał chyba mózg, a nie ja kolano. Mam naderwane ścięgno boczne piszczelowe
        czy jakoś tak - w tym wypadku grozi gips lub nawet operacja, a przede wszystkim
        należy natychmiast unieruchomić staw. Na szczęście mam tylko 1-2 stopień czyli
        nie ma zerwania ścięgna - szyć nie trzeba (uff!!!). Natomiast dostałam szynę
        unieruchamiającą na miesiąc. A kilka ładnych dni już z tym chodzę, bo
        przecież "lekarz" powiedział, że mogę. Dla mnie sie to w miarę dobrze
        skończyło, ale przecież taki konował może komuś zniszczyć zdrowie! Zastanawiam
        się, czy nie nalezałoby czegoś z tym zrobić.
    • motograss Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 12:20
      A to rzeczywiście paskudny obrót sprawy. Nie ma co czekać, tylko awanturę na tym
      pogotowiu czy w przychodni robić.
      • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 12:29
        Widzisz, wypadek byl pod Czestochową, ja bylam na pogotowiu w Częstochowie,
        mieszkam w Warszawie i teraz tu siedzę. Nie wiem w ogóle, co zrobić i jak
        powinnam się zachować, ale wydaje mi się, że powinnam coś zrobić, bo taki
        lekarz to po prostu zagrożenie dla ludzi, a nie fachowa pomoc.
        • mamic Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 13:04
          No Dziewczyny, uważajcie na siebie bo kurcze kto nam będzie te nasza gównianą
          rzeczywistośc upiększał jak nie Wy.
          A to naderwanie ścięgna, to nie jest coś czego trzeba się szczedólnie obawiać.
          Ale co ten kretyn, prześwietlenia ci nie zrobił???Przeciez tam to wszystko
          widać jak na dłoni. Grunt, że jest na miejscu bo przy zerwaniu całkowitym, to
          sprawa może trwac i pół rokui jeszcze zastrzyki antyzakrzepowe sobie trzeba
          robić. Nóżkę Ci unieruchomili i to dobrze, za ok miesiąc powinno być dobrze, w
          sensie takim że można będzie myślec o powrocie nogi do sprawności, bo może o
          laseczce jakiś czas trzeba będzie pofikać.
          Trzymaj się.
          • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 13:34
            > Ale co ten kretyn, prześwietlenia ci nie zrobił???
            Zrobił i stwierdził, ze mam staw skrecony. Ani slowa o ścięgnie albo
            unieruchomieniu, tylko sprawdzic w tygodniu, czy woda się nie zbiera.

            >Grunt, że jest na miejscu bo przy zerwaniu całkowitym, to
            > sprawa może trwac i pół rokui jeszcze zastrzyki antyzakrzepowe sobie trzeba
            > robić.
            Mam 1-2 stopień czyli nie zerwane (już mnie straszyli operacją). Mam nadzieję,
            że się szybko i właściwie zrośnie.

            >może o
            > laseczce jakiś czas trzeba będzie pofikać.
            Poważnie?? Wiem, że mięśnie się znacznie osłabią, ale żeby aż tak...

            Powiem w ten sposób - w życiu nie miałam gipsu, żadnego złamania czy
            unieruchomienia kończyny na dłuższy czas - bladego pojęcia nie mam, jak to
            jest. Ale wlaśnie miesiąc lekarz określił jako czas minimalny na zrośnięcie i
            wtedy zobaczymy.
            Pozdrawiam kuśtykając i zabieram sie za sprawę.
    • motograss Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 13:08
      Chyba na początek najlepiej dodzwonić się do rzecznika praw pacjenta i po prostu
      zapytać, co w takiej sytuacji zrobić.
      U Ciebie:
      (022) 572 61 55
      ul. Grójecka 186
      rzecznikprawpacjenta@nfz.gov.pl

      Częstochowa chyba pod Krakau podlega:

      (12) 298-83-03

      Można też do częstochowskiej Okręgowej Izby Lekarskiej:
      (34) 324-76-19

      Spróbować można. W końcu jak by nie patrzeć, to był błąd w sztuce lekarskiej, a
      przynajmniej w diagnozie.
    • arsinoe73 Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 13:37
      Mam nadzieję, że szybko nogę wygoisz i nie będzie jakichś poważniejszych
      konsekwencji niekompetencji kretyna, któremu dyplom ukończenia Akademii
      Medycznej dali przez pomyłkę!! A zapytam po cichuśku : jak moto??? jak CB??? Bo
      też ucierpiał(a) prawda?? Na długo zapowiada sie pobyt na warsztacie??
      Pozdrawiam licząc, ze niedługo machniemy sobie na drodze :)
      • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 13:54
        >A zapytam po cichuśku : jak moto??? jak CB??

        No cóż, nie jest najgorzej. Szlif na stronę prawą - mocno zdarty dekiel-pokrywa
        zbiornika oleju i tam mała szczelina, przez którą oleum to (zresztą ledwo co
        wymienione, kur..) wypłynęło w siną dal, skrzywiona kierownica i przekrzywienie
        na półkach - sieknięte zawieszenie. Do zrobienia pompa przedniego hamulca, parę
        linek się wymksnęło z odpowiednich dziurek i to chyba tyle. Jeszcze jest przed
        fachową diagnozą, ja pamiętam mniej więcej, co mój mężczyzna zaopiniował (a
        wie, o czym mówi). Tak wiec dramatu nie ma z tego, co wiem teraz. Jeździć
        będzie na pewno, a się z naprawą spieszyć i tak nie muszę, hehe... Nie
        powinnam też zbankrutować. A w ogóle milo, że zapytałaś, przekaże jej
        pozdrowienia ;)
    • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 14:31
      Ech, dałam ciała, bo chodzi o więzadło. Więzadło poboczne piszczelowe - to mam
      naderwane, sory - wszystko przez te emocje. Gdyby ktoś kiedyś to miał i mógł
      się podzielić jakimis radami czy wiedza to poproszę, może na priv. Ja tymczasem
      pogrzebie w necie w poszukiwaniu informacji. Napisalam do rzecznika praw
      pacjentów, podzielę sie dalszym przebiegiem sprawy.
      Dzięki wszystkim za wsparcie :)
      • mamic Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 15:59
        tak myślałem że o to chodzi...:)
        Tak jak mówiłem wcześniej. Więzadła pracują, więc stad ta laska m.in. bo
        mięśnie swoją drogą. Ale będzie OK, piłkarze to mają czesto. WIęzadła ładnie
        sie odnawiają, szczególnie w młodym wieku. Musisz tylko uważac na tę nogę, nie
        próbuj stawać czy coś, żeby dobrze się zregenerowało, bo potem mogą Ci się
        pojawiąć bóle (np. przy wysiłku) i woda w kolanie raz na jakiś czas.
        Zadymę lepiej sobie odpuść, szkoda nerwów bo lekarz mimo błenej diagnozy nie
        pozostawił na Twoim zdrowiu trwałego uszczerbku. Na prawo i lewo trąbi się żeby
        zasięgać kilku opinii i to zrobiłaś de facto. Teraz masz postawioną diagnoze
        wedle której się leczysz. Gdyby tamten cos nawywijał poważnego to byłby bład w
        sztuce. Nic z tym nie zrobią.

        Trzymaj się
        Pzdr
        • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 10.08.06, 16:27
          >Musisz tylko uważac na tę nogę, nie
          > próbuj stawać czy coś, żeby dobrze się zregenerowało,
          Chodzić mi wolno, tylko nie odginać stawu na zewnatrz, bo to więzadlo boczne i
          ono ma się zrastać.

          > Zadymę lepiej sobie odpuść
          Ale tu nie chodzi o zadymę - wierz mi, że daleko mi do tego. Owszem, w moim
          przypadku nie stało się bardzo wiele (bo sama zajelam sie tym pozniej), ale po
          prostu kiedy sobie wyobrażę, że kiedyś ktoś być może z powazniejszym urazem
          przyjdzie do tego lekarza i przez jego brak wiedzy może mieć duże problemy
          zdrowotne, to wydaje mi sie, ze powinnam coś zrobic. Pomysl, ze ktos może miec
          problemy do końca życia przez kogos takiego, a być może wystarczyloby, zeby
          poprzedni zaniedbany pacjent cos z tym zrobił. Chodzi o to, żeby oszczędzić
          ludziom cierpienia.
          • biedronka011 Re: Weekend i dla mnie pechowy... 11.08.06, 09:30
            ...to chyba jakas plaga...ja zaliczylam szlifa 3 tygodnie temu na czeskim
            zakrecie....wprawdzie nie ze swojej winy tylko z winy sprzetu (odkrecila sie
            sruba z amortyzatora i zablokowala lancuch w czasie jazdy),ale efekt taki ze
            moto do naprawy a ja tydzien L4-mialam chyba wiecej szczescia niz rozumu (jazda
            bez odpowiednich butow i spodni)bo skonczylo sie tylko na posiniaczonym tylku i
            potluczonej mocno stopie.Hmmm....widze ze wiekszosc szlifow konczy sie
            problemami z konczynami :(
            • mamic Re: Weekend i dla mnie pechowy... 11.08.06, 16:07
              No skoro lekarz Ci tak powiedział to...OK. Tez jestem lekarzem ale nie ortopedą
              więc niech mu będzie.
              Co zaś się tyczy robienia szumu. Cóż, serce masz złote i intencje jak
              najbardziej do przodu, ale wierz mi to jest taki wielki słoń, kopniesz go w
              dupę to zanim dojdzie do głowy nie będzie po tym śladu. Błędu w sztuce nie było
              w gruncie rzeczy. Jak masz siły i chęci to OK, ale będą Cię olewać tak długo aż
              Ci się znudzi lub udawac że się interesuja aż Twój zapał zostanie ukontentowany
              i czujnośc uśpiona. W to, że ktoś zostanie zwolniony lub nawet dostanie wpis do
              akt lepiej nie wierzyć bo i po co...

              Tak czy owak trzymaj się, a reszta niech uważa bo idę teraz na 2 tygodnie na
              urlop i chcę Was tu widzieć wszystkie w dobrym zdrowiu.

              Ciao
              • d_o_r_o_t_a Re: Weekend i dla mnie pechowy... 11.08.06, 16:52
                > Tak czy owak trzymaj się, a reszta niech uważa bo idę teraz na 2 tygodnie na
                > urlop i chcę Was tu widzieć wszystkie w dobrym zdrowiu.
                Nasz lekarz forumowy! :D:D:D

                Dzięki za rady.

                Wypocznij!
                • mamic Re: Weekend i dla mnie pechowy... 29.08.06, 14:14
                  Niech będzie forumowy. żeby było smieszniej...ginekolog...
                  Pzdr
    • cruk Re: Weekend i dla mnie pechowy... 11.08.06, 19:20
      osz w morde jeza noo....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka