Dodaj do ulubionych

co nam daje

01.09.06, 20:39
podpisanie tego listu?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/0,75075,3588823.html
Podpisałem, spojrzałem na inne podpisy i zacząłem się zastanawiać. Co to
daje? Czemu to podpisałem?
Odpowiedź na pytanie drugie jest prosta, bo wiem - za 'Prl dla
poczatkujących' jedną z najlepszych popnaukowych książek o tamtym okresie, za
wrażliwośc którą facet prezentował i którą, co wazniejsze, potrafił dobrze
sprzedać nieco oziębłemu społeczeństwu. Na pewno nie za politykę, bo gdyby
byłby tylko politykiem, byłby zupełnie nieważny, jak wszyscy politycy
zresztą, niezaleznie od opcji.
Ale pytanie pierwsze, co nam to daje, jest dla mnie nadal nierozstrzygnięte.
Tanią antykaczą satysfakcję? Poczucie bezpiecznego i pozbawionego wiekszych
zagrożeń zagrania na nosie debilkom z MW? Możliwość udrapowania się w szatę
Ostatnich Sprawiedliwych? A może podpisujemy, bo tak trzeba, tak wypada?
Jakieś odpowiedzi?

P:)
Obserwuj wątek
    • staua Re: co nam daje 01.09.06, 20:45
      Ja tez podpisalam - nie wiem, co mi to daje oprocz uczucia, ze wyrazilam jakos
      swoja dezaprobate dla tego w co przeksztalcila sie lustracja. Miala byc (tak ja
      ja rozumialam, choc z poczatku nie akceptowalam zupelnie, ale kiedys byla tutaj
      dyskusja o tym i Skaj mnie przekonal)srodkiem do zapobiegania piastowaniu przez
      tajnych agentow, kolaborantow itd. funkci panstwowych, bo byloby to szkodliwe
      (albo potencjalnie szkodliwe). Co daje szkalowanie zmarlych, ktorzy przeciez
      nie maja raczej zamiaru juz zadnych funkcji sprawowac - nie wiem.
      Podpisalam wiec nie tylko ze wzgledu na moja prywatna opinie o Kuroniu, ale
      majac nadzieje, ze wyraza to niechec do tego, co sie ostatnio dzieje.
    • skajstop Re: co nam daje 01.09.06, 20:50
      Podpisujemy, bo jesteśmy stworzeniami społecznymi. Odruch zbijania się w stado.
      A w sytuacji zagrożenia działa to znacznie silniej :)
      • skajstop Re: co nam daje 01.09.06, 20:54
        Aha, zapomniałem dodać, że Kuronia darzę wielkim szacunkiem i też się
        podpisałem, chociaż nigdy niemal nie podpisuję rzeczy związanych z polityką.
      • aaneta Re: co nam daje 01.09.06, 22:28
        Jesteś pewien, że w ten sposób zbijamy się w stado? Bo mnie się wydaje, że wręcz
        przeciwnie. Stado jest teraz gdzie indziej :(
        • skajstop Re: co nam daje 02.09.06, 10:38
          Widzisz, nie sądzę, aby istniało jedno narodowe stado :) ja mam na myśli, że
          istnieje ich wiele - analogia z niszami.
          Akurat do władzy dorwało się jedno z nich. A my, pech, jesteśmy innym. Snując tę
          analogię dalej, powiedziałbym, że właśnie takie syutacje jak z Kuroniem
          pokazują, że nie jest nas wcale tak mało.
          • aaneta Re: co nam daje 03.09.06, 20:26
            No nie wiem, zawsze mi się wydawało, że zachowania stadne to zgodne z tym, co
            robi większość i przede wszystkim bezmyślne, a tym przypadku chyba tak nie jest?
    • beatanu Re: co nam daje 01.09.06, 20:56
      No dobrze, uprzedziłeś mnie Brajn.
      Wklejam tutaj to, co przed chwilą napisałam prywatnie do przyjaciela...

      -------

      Czytam sobie o tym jak zupełnie beztrosko opluwa się jeden z moich
      największych autorytetów moralnych, Jacka Kuronia... i jest mi cholernie
      przykro. Czuję się kompletnie bezrada... Wpisałam się na listę w obronie
      pamięci pana Jacka, wpisał się mąż, który cyt. "har alltid älskat Kuroń"
      (zawsze kochał Kuronia), wpisała się nawet Hanka, która o tym niezłomnym
      facecie nasłuchała się przez lat i od ojca i od matki... i co można więcej
      zrobić?

      Koniec pytań retorycznych.

      Kiedy padło pytanie o Wielkich pomyślałam najpierw o Kuroniu. Ale
      nie znałam go osobiście, chociaż mieliśmy wspólego znajomego... Bo przecież
      jedno, przelotne spotkanie na wieczorze autorskim się nie liczy... W lecie 1988
      roku, gruba jak beczka, bo z dojrzałą już prawie do urodzin Zabą nr 1 w
      brzuchu, leniwiłam się wakacyjnie w Szwecji (mieszkałam wtedy w Krakowie),
      podczas gdy Kuroń razem z Onyszkiewiczem, po długich a ciężkich (łącznie z
      zawracaniem promu do Polski) dotarli w końcu do Sztokholmu. To była pierwsza
      zagraniczna podróż pana Jacka... Książkę "Polityka i odpowiedzialność" z
      przepiękną dedykacją przechowuję jak skarb.


      Smutno mi.
    • eeela Re: co nam daje 01.09.06, 21:19
      Podpisalam sie, bo wk...rwia mnie bezmyslna nagonka na wszystko, co sie rusza.
      • beatanu Re: co nam daje 01.09.06, 21:22
        eeela napisała:

        > Podpisalam sie, bo wk...rwia mnie bezmyslna nagonka na wszystko, co sie rusza.

        Przepraszam za makabryczny ciut komentarz, ale właśnie chodzi o to, że nagonka
        odbywa się również na tych, którzy już się nie mogą ruszać...
        • eeela Re: co nam daje 01.09.06, 21:56
          Prawda!
    • formaprzetrwalnikowa Re: co nam daje 01.09.06, 23:11
      podpisałam.
      chociaz w czasach, w których działał nie miałam jeszcze poglądów politycznych,
      ale czułam, że to ktoś ważny.
      Teraz bardziej to rozumiem niż czuję, ale za to czuję jak budzi się we mnie
      gniew i odraza to tych, co dają sobie prawo, by innych uczestników tej samej
      przeciez historii odsądzac od czci i wiary, odbierać obywatelstwa i ordery,
      pozbawiać resztek szacunku i jednym gestem z błotem mieszać wszystko, co
      zrobili dla tego samego przecież kraju.
      już nawet nie o ten horror lustracji chodzi (wiedziałam, że tak będzie - już od
      listy wildsteina kłóciłam sie z moim facetem o bezsens lustracji w poslce).

      'Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień'

      :(
      • staua Re: co nam daje 01.09.06, 23:14
        Niestety, jestem pewna, ze Giertych uwaza sie wlasnie za takiego bez winy.
        • formaprzetrwalnikowa Re: co nam daje 01.09.06, 23:54
          i pewnie niejaki b. wildstein, a. macierewicz, j. kurski, j. urbanski (lub tez
          m. król) i inni niepokalaniepoczęci.
          dobrze, ze urodziłam się w 1973.
          chociaz z tak niebezpiecznymi ludzmi to nie wiadomo, czy pewnego dnia nie
          ogłoszą, że dzieci i nastolatki zwłaszcza tuż przed 89 tez mogły współpracować
          z SB.
          • staua Re: co nam daje 02.09.06, 02:48
            Mialam te sama mysl - jak dobrze, ze urodzilam sie tak pozno, i ze w 1989 mialam 15 lat...
            Ale moze rozszerza to na iles pokolen naprzod i wtedy juz nie bedzie ucieczki...
            • formaprzetrwalnikowa w stronę absurdu? 02.09.06, 08:41
              ja miałam 16. ale moi koledzy w klasie wyżej, chociaz 17-latkowie strasznie
              politykujący byli: spiewali zakazane piosenki na schodach na strych w szkole,
              rozdawali ulotki odbijane na powielaczu (w domu jednego z nich) i strasznie
              agitowali młodszych przed wyborami, zeby(smy my) rodziców namówili, zeby
              własciwie głosowali.
              skoro oni mogli tak działac, czemu nie mogli takze w drugą stronę. a skoro oni
              mogli, czemu mój rocznik nie.. albo twój. w sumie to już kilkulatki można łatwo
              namówic, żeby mówiły, co rodzice czy ich znajomi w domu robią...
              czyz to nie brzmi logicznie?
              brrr..
              • skajstop Re: w stronę absurdu? 02.09.06, 10:39
                Pawka Morozow już był.
                Skończysz tę wyliczankę na skazywaniu dzieci niepoczętych :)
                • jottka helax - ostrava sie bawi 02.09.06, 14:35
                  jesteście nie na czasie:) pare dni temu w 'ogórkowej' opisywano działalność tej
                  pięknej partii, powołanej przed ostatnimi wyborami u braci czechów i jednym z
                  punktów ich programu było obniżenie progu odpowiedzialności karnej do lat
                  trzech, a w wypadku udziału w przestępczości zorganizowanej do jednego roku

                  a wszystko, by stanąć otworem do elektoratu - no więc kwestia późnego urodzenia
                  jest, jak już słusznie zauważono, rzeczą politycznie płynną i nie liczyłabym w
                  tej mierze na jakiś konstans


                  natomiast w temacie - kurestwu należy sie przeciwstawiać, przy czym użyty termin
                  nie jest wulgaryzmem, tylko adekwatnym opisem zjawiska
                  • formaprzetrwalnikowa Re: helax - ostrava sie bawi 02.09.06, 14:44
                    taaa.. wcale nie smieszne, niestety. tutaj coraz młodsze dzieci popełniaja
                    coraz okrutniejsze przestępstwa. 13-15-latki gwałcą kilkuletnie dzieci, 10-
                    latki napadają, kradną, biją.. co by tu jeszcze?
                    ;-/
                    • jottka Re: helax - ostrava sie bawi 02.09.06, 15:00
                      a to akurat nie ma związku - chyba nie sądzisz, że 'dzięki' wsadzaniu
                      dziesięciolatków do więzień sytuacja ulegnie poprawie?

                      to zdaje sie z zupełnie innego końca należy sie do sprawy zabierać, a że rzecz
                      dyskutujemy na wątku związanym z osobą jacka kuronia, to nie uważasz, że on by
                      jednak inne działania zaproponował?:)
                      • formaprzetrwalnikowa Re: helax - ostrava sie bawi 02.09.06, 15:28
                        a, to jest inna sprawa i zgadzam się z Tobą, ze wsadzanie do więzienia, tak
                        samo jak kara smierci nie są sposobami na zmniejszenie przestępczosci,
                        zwłaszcza wsród nieletnich.
                        miałam wrazenie, ze to jest trochę off topic, bo nie wiem, co by zaproponował
                        j. kuroń.
                        niemniej jednak nie jest to off topic aktualnej sytuacji w polsce.
                        niestety.
                • formaprzetrwalnikowa Re: w stronę absurdu? 02.09.06, 14:39
                  nie ja! nie ja! :P
                  zrezstą, niepoczętych skazac nie można!
                  no, chyba, ze prawo aborcyjne zmienią
                  ;-)
    • 3promile Re: co nam daje 02.09.06, 22:23
      Odpowiem za siebie - to, że się podpisałem, daje mi poczucie przyzwoitości w
      świecie sfrustrowanych obłąkańców otoczonych armią specjalistów od PR. Wiem, że
      niewiele, ale mam to gdzieś.
    • agni_me Co nie daje? No trochę. 02.09.06, 22:32
      Co mi daje brak podpisu pod? Czas na zrobienie przelewu na Teremiska na
      przykład.

      Nie zasłużył niczym, żeby głupawe panienki wpisywały się na listę dosrywających
      Romkowi i klice, w jaką zamieniła się "lista pod listem". Nie zasłużył niczym,
      żebym uznała, że podanie imienia i nazwiska, zawodu i czegoś tam jeszcze zamyka
      sprawę. Nie zasłużył niczym, a już zwłaszcza tym, jaki był, żeby tekst w
      jakiejś gazecinie budził ogólnonarodową histerię. Zamiast świeczek i spotkań,
      podpisów i wątków forumowych wystarczyłby zerk na stronę jego uniwersytetu.
      Zresztą tam też są linki do list o cześć i dobre imię. Myślę, że czym innym
      jest podpisanie listy przed i po.
      • schabomil Re: Co nie daje? No trochę. 03.09.06, 10:29
        Agniu drogi.

        Oczywiście, że czynna pamieć o J.Kuroniu, zwłaszcza gdy nie był na widelcu
        mediów, przynosi zaszczyt i chlubę. Pamiętającemu.
        Oczywiście, że podpisywanie "listy pod listem" i uczestnictwo w narodowej
        histerii chluby nie przynosi. Podpisującym. Ale J. Kuroniowi już tak.

        W moim odczuciu J.Kuroń zasłużył, by- zwłaszcza kiedy on nie może- ktoś wystąpił
        w obronie na przyrównanie Jego postaci z postacią J.Radziwiłła czy S.Szczęsnego
        Potockiego.
        Nie wiem, jakie intencje przyświecają głupawym panienkom podpisującym listę, nie
        wiem kiedy i kto zamienił "listę pod listem" w listę aRomkową. I- prawdę mówiąc-
        nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia.
        Bo listę podpisuje się we WŁASNYM imieniu, nazwisku i zawodzie- i to właśnie
        zamyka sprawę.

        Wydaje mi się, że J.Kuroń zasłużył, a już zwłaszcza tym, jaki był, by tekst w
        gazecinie wywołał narodową histerię. Szczególnie, jeśli tekst może zaowocować w
        przyszłości figurowaniem Pana Kuronia w podręcznikach historii jako postaci
        kontrowersyjnej typu Króla Poniatowskiego.
        Bez "narodowego" sprzeciwu taka klasyfikacja byłaby wysoce prawdopodobna.
        Na taki "narodowy" sprzeciw Pan Jacek zasłużył. Na sprzeciw- bo robił to, co
        robił. Na "narodowy"- bo właśnie był, jaki był.

        Nie zasłużył, w moim odczuciu, natomiast, by traktować Go jako trampolinę bądź
        to polityczną, bądź samopoczuciową. Osobiście Go nie znałem, ale coś mi mówi,
        żeby sobie tego bardzo nie życzył.

        Kłaniam się: Schabomił
        • agni_me Re: Co nie daje? No trochę. 03.09.06, 13:49
          Schabomilu drogi takoż,

          nie czytałam całego artykułu z "żw". Przeczytałam wybrane fragmenty w necie,
          które miały udowodnić jak paszkwilancki był.
          Ty czytałeś cały?

          Usłyszałam wypowiedź Romka na jutubie. Nie odbiega od innych wypowiedzi jego i
          jego ugrupowania. I ma tę samą siłę przebicia.
          Wydaje ci się inaczej?

          Przeczytałam wątki okołolistowe na dwóch portalach. W każdym wypowiadająca
          większość kojarzyła Kuronia z kuroniówką, osób kojarzących z nim fundację SOS
          była garstka. Mnie na przykład to, że Danka Kuroniowa ciągnie samiutka
          Uniwersytet poniekąd we własnym mieszkaniu, zaskoczyło ogromnie, no i ta lista
          wykładowców. Nie pamiętałam. A kiedyś tak.
          O to nie będę pytać.

          I teraz sprawdziłam stan podpisów - trochę brakuje do dwudziestu dwu tysięcy.
          Jak na efekt ogólnonarodowej histerii...

          Nie, schabomilu, ta lista jest skończenie smutna. Jest pójściem na łatwiznę, na
          skróty, jest takim "nie dam złego słowa powiedzieć na Jacka Kuronia".
          Zamiast "porozmawiajmy o Jacku Kuroniu i jego miejscu w historii". Jest takim
          kolejnym wątkiem ze świeczuszką [']. Wkurza mnie to. Bo niby dlaczego albo z
          przyklękiem, albo wcale?

          Poza tym, miły mój, bardzo nie chciałabym, żeby podręczniki historii tworzono w
          oparciu o listy społecznego poparcia. Bo co zrobić z faktami wtedy?
          A z trampoliną trafiłeś w samo sedno. Znaczy nie mam pojęcia co On na to
          wszystko, natomiast wiem co ja. Samopoczucie mizerniutkie.

          Dygam,

          agni
          • schabomil Re: Co nie daje? No trochę. 03.09.06, 15:02
            Agnię najdroższe

            Całego artykułu z "ŻW" nie przeczytałem. Natomiast przeczytałem wnioski
            wyprowadzone z tego artykułu przez Wicepremiera Polskiego Rządu:
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3584072.html
            i boję się, by wnioski te- niezgodne z moimi zapatrywaniami- nie stały się
            oficjalną wersją historycznej oceny postawy Pana Kuronia. Bo Pan Wicepremier już
            teraz może wprowadzić co-nieco do podręczników. A za 50 lat już nikt tego nie
            zweryfikuje.

            Wypowiedzi Pana Romka i jego ugrupowania bym nie lekceważył. W ostatnich
            wyborach okazało się, że pogardliwa postawa "to oszołomy, nie ma co z nimi
            rozmawiać" nie rozwiązuje niczego. Co gorsza, mam wrażenie, że oficjalną wersję
            historii pisze się tu i teraz.
            Obecnie jedynymi krystalicznie czystymi "bojownikami o wolność" okazują się być
            Kaczyńscy, Olszewski, Macierewicz, Gwiazda i Walentynowicz (bo kwestionowane
            jest tylko zdrowie psych., ale nie postawa). Wałęsa i Michnik już są
            historycznie wątpliwi. Teraz jeszcze ma dojść Kuroń.

            Nie mówimy o postawie społecznej Pana Jacka, tylko politycznej. Bo do tej
            drugiej Romek i koledzy mają zastrzeżenia. Postawa społeczna może być jedynie
            asumptem do wyrażenia sprzeciwu na opluwanie człowieka takiego formatu. Trochę
            się dziwię, że dla niektórych jest asumptem do braku tego sprzeciwu.

            >I teraz sprawdziłam stan podpisów - trochę brakuje do dwudziestu dwu tysięcy.
            >Jak na efekt ogólnonarodowej histerii...

            Polemizujesz ze sobą, czy ze mną? :-)

            >Nie, schabomilu, ta lista jest skończenie smutna. Jest pójściem na łatwiznę, na
            >skróty, jest takim "nie dam złego słowa powiedzieć na Jacka Kuronia".

            Oczywiście, że tak jest. Ale, uważam, nie zawsze pójście na łatwiznę jest złe.
            Naturalnie, że ambitniejszą intelektualnie postawą jest być zawsze w opozycji do
            ogółu. Lecz znów intelektualnie przyzwoitszą oponować rzeczom nieprzyzwoitym,
            niezależnie od zapatrywań tegoż ogółu.
            Tymczasem wstrzymywanie się od głosu nie rozwiązuje niczego.

            >Zamiast "porozmawiajmy o Jacku Kuroniu i jego miejscu w historii". Jest takim
            >kolejnym wątkiem ze świeczuszką [']. Wkurza mnie to. Bo niby dlaczego albo z
            >przyklękiem, albo wcale?

            Nie widzę powodów, by jedno (niezgoda na niesprawiedliwą ocenę postawy)
            uniemożliwiało drugie ("porozmawiajmy o..."). Nikt zasadności tego drugiego nie
            neguje, natomiast, odnoszę wrażenie, Tobie nie w smak to pierwsze.
            Nie wiem, czemu przysłowiowe miliony much mają determinować wybory innych; w tę
            lub tamtą stronę.

            Nie uważam, żeby to był problem świeczuszkowy. Tu nie chodzi o ogólne lubienie
            Pana Jacka lub nie, ale o oddanie sprawiedliwości politycznej (jakby to
            patetycznie nie brzmiało).

            >Poza tym, miły mój, bardzo nie chciałabym, żeby podręczniki historii tworzono w
            >oparciu o listy społecznego poparcia. Bo co zrobić z faktami wtedy?

            Niestety, fakty domagają się interpretacji. A ta jest tworzona przez społeczne
            poparcie. Dlatego Targowiczan uważa się za zdrajców, a nie uzdrowicieli
            Rzeczypospolitej.

            Kłaniam się: Schabomił
            • agni_me Re: Co nie daje? No trochę. 03.09.06, 20:51
              Całkiem już Najdroższy itd,

              No właśnie, takich co czytali jest mało. I to mnie martwi. Bo wcale to nie
              przeszkadza uważać, że w Życie napisało jakieś straszne rzeczy. A czy napisało?
              Poglądy wicepremiara, które wywołały największą burzę, nie są niczym nowym.
              Śmiem twierdzić, że u nich to rodzinne. I on je powtarza te poglądy od lat, a
              wcześniej robił to jego tatuś. I co? I nic. Wykorzystał Jacka Kuronia do
              ponownego ich zaprezentowania - owszem niesmak i niezgoda, ale bez poczucia
              zamachu na podręczniki historii.

              Nie czuję zagrożenia, może jestem pozbawiona politycznej intuicji. Wiem jedno,
              nie przeszkadzają mi skrajnie odmienne opinie o Powstaniu Warszawskim. Ta
              właśnie interpretacja, która tak cię martwi. I okazuje się, że pięćdziesiąt lat
              fałszowania faktów, nie tylko narzucania jednej wizji, nie zaszkodziło ani
              opiniom, ani bohaterom tamtych czasów. Jacek Kuroń był najpopularniejszym
              polskim politykiem z przyczyn różnych. Naprawdę uważasz, że zaszkodzi mu Roman?

              Moim zdaniem i Romek i jego koledzy mają prawo mieć zastrzeżenia do postawy
              politycznej Jacka Kuronia. I mają prawo te zastrzeżenia werbalizować. A ludzie
              mądrzy i dobrzy mają prawo i obowiązek postawy Kuronia bronić. Ale bronić
              argumentami. Nie zaś bronić rozmowy. Chciałabym sobie wyrobić zdanie na temat
              tego co pojawiło się w artykule, a tu nic poza emocjami.

              Nie, schabomilu, nie mam nic przeciwko liście i protestowi i nie to mnie
              niesmaczy. Mam tylko wątpliwości do jakości tego protestu. I one się
              pogłębiają. Bo to się skończy na świeczkach li tylko, wszystko na to wskazuje.
              Żeby choć wszystkie osoby,które wpisały się pod tym listem poszły głosować, to
              juz by było coś. Ale czy pójdą? Przecież jeszcze sie nie głosuje wpisując imię,
              nazwisko i miasto w necie.

              Pytasz czy polemizuje z tobą czy ze sobą. Myślę, że dużo bardziej ze sobą.
              Lepiej mi się myśli, kiedy ktoś obok słucha i odpowiada. Argumenty są takie
              mniej agniowe i jest mniej mamracjowo. Naprawdę dziękuję, że zamiast "Jackowi
              by się nie podobało", piszesz "mnie się nie podoba". Trochę sobie poukładałam.

              Wszystko to, co zawsze na końcu

              agni
              • schabomil Re: Co nie daje? No trochę. 04.09.06, 01:19
                Całkiem najcudowsza Agni, nie tylko itd., lecz również itp., że o etc nie wspomnę.

                Piszesz, że ludzie mają prawo i nawet obowiązek postawy P.Kuronia bronić. Byle
                argumentami. Zastanawiam się (poważnie się zastanawiam, to nie stylistyka) w
                jaki sposób mogą to robić (tzn. gdzie, komu i jakie argumenty przedstawiać),
                skoro karty, którymi licytuje Roman (teczki i akta) są przed nimi zakryte.
                Artykuł "ŻW" (oceniam z doniesień prasowych) też jest tylko interpretacją ręki
                (mamy wnioski, nie mamy przesłanek). Rozmowa z Romanem, której nie chcesz mu
                bronić, może być li tylko słuchaniem jego monologu (piszę o ludziach
                "normalnych", nie politykach czy dziennikarzach).

                Celem listy (deklarowanym) jest wzrost frasobliwości w publicznej debacie
                lustracyjnej (nie chodzi tylko o artykuł w "ŻW"- to zaledwie kontynuacja), by
                bluffy, takie jak skróty myślowe Macierewicza, Herbert czy proces Gilowskiej (i-
                co prawdopodobne- Kuroń), nie miały już miejsca. "Kontra" zamiast "pas". Albo
                niech karty zostaną pokazane wszem i wobec, albo niech licytacja przebiega na
                niższym pułapie (a przynajmniej adekwatnie do siły ręki). Bo podpisujący są już
                zniesmaczeni. Tyle.

                Osobiście (również?) nie wierzę w powodzenie tej listy- traktuję ją jako gest z
                góry skazany na zlekceważenie, takie trochę Rejtanowanie. Rzecz jednak w tym (i
                tu się chyba różnimy), że w mym odczuciu gesty, nawet te bez nadziei, nie są
                puste, mają swoją wartość. I choć czyniący te gesty są trochę śmieszni (no i żeś
                się, Tadek, położył w progu, klatą zaświecił, i co komu po tym?), to są idee/
                postacie w obronie których warto się ośmieszyć. Dla mnie taką postacią jest
                (m.in.) Pan Kuroń. I nawet się nie zastanawiam, czy może mu Roman zaszkodzić,
                czy nie. Dmuchać na zimne. A nawet postawić świeczuszkę. Zasłużył.

                Różnica pomiędzy spuszczaniem wody (kiedyś a teraz) na głoszenie poglądów przez
                wicepremiera tkwi w elektoracie. Wcześniej wierzyłem, że to rzecz marginalna.
                Teraz wiem, że tak nie jest (nie tylko LPR). Kłamstwo ileśtam razy powtórzone i
                nie zweryfikowane staje się prawdą, a opinia staje się bezdyskusyjna. Na grupkę
                "oszołomów" mogę sobie pozwolić. Znaczącej części społeczeństwa mi szkoda.

                Wszystko, co na końcu, a także i więcej.

                Schabomił

                PS: Wybacz przydługość postu, też sobie układam.
                • agni_me Re: Co nie daje? No trochę. 05.09.06, 18:09
                  Schabomilu (bez dodatków, zauważ),

                  Całkiem nieoczekiwanie musiałam spauzować forumowo dwa dni, co choć przykre
                  chwilowo, przynosi pewne korzyści. Choćby lekki dystans do. No i wyszło mi na
                  to, że w całym tym syfie, którego dalej nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem,
                  jedno jest dobre. Kaczyńskie, Jurki i inne takie zostały zmuszone do
                  przełknięcia żaby i wygłoszenia tekstów odcinających się.

                  Pewnie gdyby nie te tysiące, może nie grube, ale jednak tysiące pod listami i
                  na grobie (a przede wszystkim idące za tym artykuły prasowe i setki
                  telewizyjne) nikt by ich nie zmusił do wypowiedzi na temat. Znaczy rozdarta
                  koszula owszem, ale goła klata okazała się medialna i coś z tego jest (nawet
                  jeśli jest to, za przeproszeniem, gówno). Zatem i ja dostrzegłam plus dodatni.

                  Pytasz o argumenty. Już ci mówię. Te dwa dni szukałam informacji na temat
                  osławionego Lesiaka, tekst z ŻW okazał się banalnie prosty do znalezienia,
                  bogom dziękować, ale poza tym musiałam posprawdzać sobie niektóre daty,
                  przywołać z niepamięci wydarzenia, żeby jakoś się w tym wszystkim odnaleźć. I
                  całej masy musiałam się dowiedzieć, bo wiedziałam niewiele. Cholerna robota,
                  znacznie łatwiej byłoby mi sprawdzić podane przez kogoś wiadomości. Odnieść się
                  do konkretnych, nie emocjonalnych wypowiedzi tych, co wiedzą.

                  No i teraz mój główny zarzut wobec listy. Nie niesie ona nic poza tym, że x
                  ludzi a)broni pamięci Jacka Kuronia b)dopisuje się, bo Roman jest gupi, c)
                  zobacze ile ludzi sie dopisało, to i ja się dopiszę. Nie ma walorów
                  edukacyjnych żadnych. Taka lista nie daje nic głupawym panienkom. Głupawe
                  panienki muszą same w pocie czoła i niewielu komórek zgromadzić jakąś wiedzę,
                  albo odpuszczą sobie. I dalej są głupawe.

                  Naprawdę śledziłam temat w necie i cała para poszła w te podpisy. I w bronienie
                  na oślep, albo plucie na oślep. I czepianie się głupot, zamiast rozmowy o. I
                  tego mi cholernie szkoda. Dla mnie to kolejna zmarnowana okazja. Moja
                  oczywiście.

                  Jeszcze raz dziękuję,

                  agni
      • mamarcela Re: Co nie daje? No trochę. 03.09.06, 15:24
        Agni_me napisała:
        "Nie zasłużył niczym, żeby głupawe panienki wpisywały się na listę
        dosrywających Romkowi i klice, w jaką zamieniła się "lista pod listem"."

        Fajnie.
        "Głupawa panienka" to na ten przyklad moja osiemnastoletnia córka. I wiele jej
        koleżanek. A także np. wspomniana wyżej córka Beaty z zamorskiego kraju. Oraz
        inne aktualne i byłe "głupawe panienki", w tym niżej podpisana, która miała to
        szczęście, ze znała Jacka K. osobiście chociaż nie ma wątpliwości, ze on jej
        pewnie w tłumie ówczesnych "głupawych panienek" nie identyfikował.

        Jako metrykalnie była "głupawa panienka", a psychicznie, emocjonalnie i
        intelektualnie nadal tkwiąca w "głupowatej panienkowatości", zastanawiam się
        czy Jacek Kuroń nie wolałby "robić dobrze" stadu "głupkowatych panienek", a nie
        tym, którzy wykorzystują ich naiwnośc i głupkowatość, żeby się poczuć lepiej?
        Mogę się mylić, ale jakos tak mi się wydaje, ze z tonem wyższości i pogardy
        niespecjalnie byłoby mu po drodze.
        • skajstop A descyk pada 03.09.06, 15:35
          Mamarcelo, co Ty sie przejmujesz? Zawsze najłatwiej było stać z boku i udawać,
          że descyk pada.

          Jeżeli Giertych i jego banda mają pisać historię, to ja mogę być nawet męskim
          panienkiem.
        • agni_me Uderz w stół, mamarcela się odezwie. 03.09.06, 20:13
          Nie mogę nic poradzić na to, że identyfikujesz się z "głupawą panienką", twoje
          prawo tak widzieć siebie, mnie nic do tego - choć nie powiem - lekko dziwi. Nie
          bardzo jednak rozumiem na czym opierasz przekonanie, że pisząc o głupawych
          panienkach miałam na myśli córkę Beaty czy też twoją? Kolejny raz proszę, żeby
          nie wkładać mi w palce własnych urojeń.

          Dosyć jasno sprecyzowałam o jaką postawę mi chodzi. I dalej uważam ją za
          głupkowatą. Swoją drogą strasznie wielu osobom w tych dniach wydaje się co
          Jacek Kuroń na to czy na tamto. To też wydaje mi się swoistym nadużyciem,
          szantażem emocjonalnym wobec tych, którzy patrzą z perspektywy innej. No i czy
          Jemu by się to podobało? Nie sądzę. :)
          • mamarcela Re: Uderz w stół, mamarcela się odezwie. 03.09.06, 20:46
            A jak trzeba na kogoś z góry i socjotechnicznie - Agni jest gotowa.
            Nie Droga Agni, nie obraziłas ani córki Beaty, ani mojej, nawet ja w
            swojej "głupowatej panienkowatości" nie poczułam sie dotknięta. Po prostu
            reaguję jak pies Pawłowa ślinotokiem na stosowane przez Ciebie niezwykle często
            łatwe do rozszyfrowania chwyty socjotechniczne. Na te prawdy objawione, które w
            swojej łaskawości z wysokiego piedestału głosisz czasami.
            Rozumiem Twoja argumentację i z nią mogę się zgodzić, ale nie jestem w stanie
            przystać na lekceważący ton, którego używasz. Także wobec tych wszystkich
            głupawych, którzy może po raz pierwszy w zyciu cos tam chcieli zrobić.
            Poniżej Berry doskonale wytłumaczyła po co wszystkim "głupawymm panienkom" jest
            potrzebny podpis pod takim listem. Tobie nie jest i z tym jestem w stanie się
            zgodzić, bo Ty wiesz to, co wiesz i masz prawo do swoich wyborów. Ale
            właśnie "głupawym panienkom" jest to byc może potrzebne i to nie tylko po to,
            aby sobie poprawic samopoczucie, ale może zadać parę pytać i usłyszeć od tych
            troszeczkę bardziej świadomych i mniej głupawych parę odpowiedzi - innych niż
            te, które słyszą z ust różnych nawiedzonych panów. Może przy okazji
            tej "narodowej histerii", jak to byłas łaskawa nazwać, w niektórych domach w
            Polsce się od kilku dni rozmawia.
            Agni - byc może podpisanie sie pod tym listem to pusty i nic nie znaczący gest -
            masz całkowite prawo tak uważać, ale dlaczego odbierasz innym prawa do
            zapalenia "swieczuszki"?
            A szantażu emocjonalnego stosować nie miałam nijakiego zamiaru po prostu
            poczułam nagle więź z głupawymi panienkami, a wręcz utożsam,iłam się z nimi (i
            dziwi mnie, że Ciebie to dziwi, chociaż na szczęście tylko lekko) oraz poczułam
            sie odpowiedzialna za kieleckie i radomskie. A co nie wolno mi?!
            pozdrawiam
            • agni_me Jejku. Dziecię nakarmione, jeszcze tylko ... 03.09.06, 21:15
              Miało być o listach i protestach, i owszem jest protest, ale
              przeciw "lekceważącemu tonowi wypowiedzi agni" i socjotechnice. Też dobrze.
              Jakbyś doczytała to, co piszę, w tych prostych socjotechnicznych sztuczkach, to
              wśród głupawych panienek umieściłam też siebie i to, że czegoś się
              dowiedziałam. Ale nie podpisując listę. Uwielbiam lekceważąco pisać o sobie i z
              góry. To skutki uboczne nadmiernego wzrostu. :)
              • mamarcela Re: Jejku. Dziecię nakarmione, jeszcze tylko ... 03.09.06, 21:29
                Jejku, doczytałam, Agni dir. Doczytałam. Tylko jak zwykle najpierw ostro i z
                gory, a potem brana na spytki merytorycznie i o sobie. I w to ja wierzę, i temu
                mogę przyznac rację, czy co tam chcesz. Jak juz napisałam - zgadzam się z tym,
                że tej sprawie "głupawe" w niczym nie pomogą, ale nic na to nie poradzę, że na
                każde "głupawe panienki" mamarcele nozyce sie odzywają. No, prawie na każde.
                Alergia maleńka taka. jakos z tymi głupawymi czuje solidarność. Chętnie
                przypisałabym to niewielkiemu wzrostowi, ale raczej doszukiwałabym się
                głębszych i bardziej złożonych przyczyn. I ośmielam się twierdzić, że tym
                razem mam rację. :)
                pozdrawiam kom tużur
      • dr.krisk Dziecko drogie.... 04.09.06, 00:20
        agni_me napisała:

        > Nie zasłużył niczym, żeby głupawe panienki wpisywały się na listę
        dosrywających
        >
        > Romkowi i klice,
        Dopisz mnie do listy "głupawych panieniek".
        Wydaje mi się że doszłaś do niezwykłej wprawy w dzieleniu włosa na nieskończoną
        liczbę części.
        Zdumiewa mnie twoja arogancja. A sądziłem, że juz niewiele może mnie zdumieć...
        • agni_me Re: Dziecko drogie.... 06.09.06, 18:28
          Nie zwracaj się do mnie "dziecko drogie", proszę. Myśl, że mogłabym mieć
          takiego ojca napawa mnie przerażeniem. Co do reszty, jasne. Dopisanyś.
          • dr.krisk Ee, bez przesady! 06.09.06, 21:19
            agni_me napisała:

            > Myśl, że mogłabym mieć
            > takiego ojca napawa mnie przerażeniem.
            Nie byłbym taki straszny - co prawda na kieszonkowe nie ma co liczyć, nie
            pozwalałbym słuchać w domu głośno muzyki, oraz wysyłalbym cie do sklepu po
            alkohole, ale poza tym - mnóstwo atrakcji! Nauczyłbym cię naprawiać rowery i
            motocykle (oraz jeździć na tychże), murarki, palić cygara...
            Ale z drugiej strony takie Dziecko myślące pokrętnie to musi być koszmar dla
            prostolinijnego rodzica. To może niech zostanie jak jest.
            • agni_me Tak, właśnie to mnie przeraziło, 06.09.06, 22:33
              ta wizja doskonałego ojcostwa.
              • dr.krisk A nie chodzi o prace ręczne? 06.09.06, 22:49
                Jak piszesz w wątku o zapomnianych szkolnych umiejętnościach, prace ręczne
                (pilnik zstępny..) niezbyt cię rajcowały. To pewnie składanie rowerow też nie?
                Albo murowanie na wiązanie polskie?
                Pewnie cygar też nie lubisz.
                • agni_me Jeśli chodzi o cygara, 06.09.06, 23:10
                  to, śmiem twierdzić, dziecię znacznie przerosłoby tatkę.

                  Na czym pozwolę sobie zakończyć rozmowę "rodzicielską", bo palce mi drętwieją.
    • wqrwiony Re: co nam daje 02.09.06, 23:25
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060902/publicystyka/publicystyka_a_3.html
    • blue.berry Re: co nam daje 03.09.06, 15:13
      co mi daje podpisanie tego listu? co mi daje pojscie na grob pana Jacka i
      zapalenie swieczki, zostawienie kwiatow?
      nie wiem.. moze pokazanie ze nie zgadzam sie z tym co aktualnie dzieje sie w
      tym kraju. pokazanie ze dosc juz mam opluwania ludzi, do kotrych przez cale
      moje zycie czulam szacunek i podziw. do ktorych szacunek czuli i czuja moi
      rodzice. ze dosc mam kraju w ktorym aktualnie zyje. w ktorym klamstwo,
      cwaniactwo i sprzedawanie wszelkich wartosci za wladze jest na porzadku
      dziennym. "...bo nie ma przyszlosci narod, ktory nie potrafi oddac
      sprawiedliwosci bohaterom przeszlosci." bo z dnia na dzien rosnie we mnie gniew
      i wielkie rozczarowowanie. bo ja itota totalnie aspoleczna, aktualnie zrobie
      wiele aby moc pokazac jak bardzo mierzwi mnie to co dzieje sie w polsce. bede
      podpisywac listy, palic swieczki, czy uczestniczyc w marszach. bo jak na razie
      nic innego nie przychodzi mi do glowy.
      • blue.berry Re: co nam daje 03.09.06, 15:42
        aha... w tej akurat sprawie bynajmniej nie chodzi mi o artykuł w gazecie tylko
        o skandaliczne wypowiedzi giertycha.
    • dr.krisk Nie zastanawiam się. 04.09.06, 00:57
      Bo w moim prostym rozumieniu świata nie ma się nad czym zastanawiać. Zwłaszcza
      że wyrażam tym podpisem tylko moją, prywatna kriskowa opinię. I mam w nosie czy
      jakies przemądrzałe sawantki (znaczy agni_me) uznają to za objaw zgłupienia.
      Będe podpisywać, protestować i co tam tylko można.

      Najchętniej dałbym paru kanaliom po pysku, ale niestety nie mam takiej
      możliwości. Ale wyobraźmy sobie, idzie KrisK po lesie, idzie, i co widzi? Romuś
      Giertych z w czerwonym kapturku z koszyczkiem zasuwa i grzyba dorodnego szuka..
      i widać, że drogę zgubił...... I złego wilka KrisKa o kierunek pyta. A ten,
      krzywy uśmiech na lico przywoławszy, smarki i łzy z twarzy wicepremiera brudną
      chustą wyciera, uspokaja, za łapkę bierze, na gościniec wyprowadza i właściwy
      kierunek pokazuje! A gdy uszczęsliwiony Romek w podziekowaniach zaczyna się
      rozpływać, wali owego Romka w osłupiałą gebę, poprawia kopem w zad, tłumaczy za
      co - i zostawia obitego w pyle gościńca.
      Ech, miło pomarzyć...
      • stella25b Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 10:44
        Historia jednak pokazala, ze tego typu akcje jak ta lista, przynosza
        zainteresowanie tematem- a to glownie chodzi.
        • 3promile Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 11:20
          Tu nie chodzi jedynie o zainteresowanie; myślę, że po prostu trzeba - jak to
          ujął Edelman - dmuchać na zimne, ponieważ to wszystko, co wywalczyliśmy, nie
          jest nam dane od Boga. Demokracji trzeba strzec, a szkalowanie Kuronia przez
          naziolskiego synalka piewcy stanu wojennego (i w ogóle miłośnika generałów) to
          nie jest takie małe halo.
          • stella25b Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 11:31
            3promile napisał:

            > Tu nie chodzi jedynie o zainteresowanie; myślę, że po prostu trzeba - jak to
            > ujął Edelman - dmuchać na zimne, ponieważ to wszystko, co wywalczyliśmy, nie
            > jest nam dane od Boga. Demokracji trzeba strzec, a szkalowanie Kuronia przez
            > naziolskiego synalka piewcy stanu wojennego (i w ogóle miłośnika generałów) to
            > nie jest takie małe halo.


            Mysle, ze ludzi nalezy na poczatek zainteresowac temate aby pozniej mogli sie
            nim zajac na powaznie. Zwlaszcza, ze mlode pokolenie z nazwiskiem Kuronia nic
            sobie nie kojarzy a w koncu to ich zadaniem bedzie dalej rzadzic.
          • wqrwiony Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 12:24
            we w zwoje dmuchnijcie sobie obywatelu promil, we w zwoje
            • 3promile Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 12:51
              Przynajmniej mam w co dmuchać...
              • mamarcela Zwoje - zupełnie off topik. 04.09.06, 13:39
                3promile napisał:

                > Przynajmniej mam w co dmuchać...

                tak trodszeczkę a la Brzechwa (nie dzieciom)

                Promiś dmucha sobie w zwoje:
                "Czy one są aby moje?
                W cudze zwoje tak od rana
                nie wypada, proszę pana,
                ani dmuchać, ani chuchać,
                bo się zrobi zawierucha.
                Bo się zrobią straszne chryje,
                że zwoje nie wiedzieć czyje,
                że komisję trza zmajstrować,
                żeby zwoje te zlustrować!
                Lepiej sprawdzić więc zawczasu
                by uniknąć ambarasu."

                P;))
                • sutekh1 Re: Zwoje - zupełnie off topik. 04.09.06, 13:55
                  jajajakberety, g. wygląda jak uczeń , do ławki go w mundur i bez siku 5-6
                  godzin!
            • skajstop Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 12:53
              Obywatelu wqrwiony, najpierw sobie popatrzcie na rzetelność tego artykułu w ŻW,
              poczytajcie ze zrozumieniem, a potem porozmawiajmy o tym, kto i w co ma dmuchać,
              dobrze?
              • wqrwiony Re: Nie zastanawiam się. 04.09.06, 13:51
                dobrze
              • wqrwiony Re: Nie zastanawiam się. 06.09.06, 18:17
                dopiero teraz doczytałem wyżej twój wtręt o "staniu z boku" (w odpowiedzi na
                apel Michnika) jako postawie oportunistycznej lub/i świadczacej o niewielkiej
                moralnej wrażliwości,

                wygląda mi to na wywieranie presji a ja niespecjalnie mam ochotę dyskutować o
                tym na ile michnikowe święte oburzenie jest zasadne i czy stężenie uczuć
                najczystszej proweniencji i (brak)kalkulacji jest w nim wystarczające zeby je
                poprzeć,
                dość powiedzieć, że apel ten widzę nie tylko w aspekcie poczciwości i
                szlachetności Kuronia którą rzekomo zdyskredytowali dziennikarze Życia,
                dlatego dziękuję, postoję (nie)jako zboku a wam kolego skajstop proponuję (w
                ramach wymiany barterowej "rada za radę"), prowokuj ale tylko wtedy gdy
                rzeczywiście pozamykałeś wszystkie furtki a nie gdy wydaje Ci się, że to uczyniłeś,
                zaoszczędzi to Tobie kluczenia innych w szufladzie i po ataraktorach
                stereotypizacji a tym drugim wysiłku włożonego w wyciąganie siebie z miejsca
                gdzie zostali wepchnieci
                • skajstop Na spokojnie 06.09.06, 18:44
                  Wybacz szczerość, ale chyba oszalałeś albo masz jakiś słabszy moment. Dopisujesz
                  mi konteksty, jakich w moim poście nie ma. Przyjmij uwagę, że to ty mnie teraz
                  wmanewrowujesz w bijatykę. Ta rozmowa dla niemal wszystkich skończyła się dwa
                  dni temu. Czemu na służyć podbijanie jej teraz?

                  Po pierwsze, nie jesteś adresatem mojej uwagi.

                  Po drugie, ona jest natury ogólnej, opisywała pewną postawę. Ciekawe, że wziąłeś
                  ją do siebie i tak precyzyjnie rozwinąłeś.

                  Po trzecie, dlaczego wyrażenie opinii innej niż twoja uważasz za "wywieranie
                  nacisku"? Miałem dotąd mylne przekonanie, że rozmowa, a nawet i ostra dyskusja
                  polega na wymienianiu często przeciwstawnych opinii.

                  Po czwarte, stanowczo sobie wypraszam sugestię, że jestem prowokatorem. Może ci
                  się nie mieścić w głowie, że mam odmienny od twego pogląd na sprawę, ale choćby
                  zwykła kultura wymagałaby uznania, że mam czyste intencje.

                  Po piąte... szuflady. Przyganiał kocioł garnkowi. Spójrz, co sam właśnie
                  zrobiłeś ze mną.

                  Po szóste... nie, Wqrwiony, nie będzie po szóste. Ja już powiedziałem, co miałem
                  do powiedzenia w temacie apelu, Kuronia, postaw, etc. Odpowiadam ci przez
                  grzeczność, bo nie chciałbym, abyś żywił przekonanie, że akurat ciebie miałem na
                  myśli. Liczę też na to, że przynajmniej zastanowisz się nad tym, co cię
                  sprowokowało to tak personalnie ukierunkowanego posta (chyba, że miałeś takie
                  własnie intencje). Wszelkie pytania są tu retoryczne.

                  Dalsze dywagacje na ten temat sobie odpuszczę.

                  Pozdrawiam -
                  Skajstop
                  • wqrwiony Re: Na spokojnie 16.09.06, 12:25
                    Reaguję kiedy mam kaprys ewentualnie kiedy okoliczności i refleks mi pozwolą,
                    to apropos twoich dociekań dlaczego i komu to słuzy.

                    Ad rem:

                    Bronię się przed wyrokiem twego sądu ogólnego.
                    Tych którzy nie poparli apelu Michnika, najlepiej ochoczo przez aklamację,
                    wykluczyłeś z grona ludzi przyzwoitych (a przynajmniej nie tak bardzo
                    przyzwoitych jak ci co go podpisali).

                    Nie powinieneś mieć mi za złe, że nie uznałem za jedyny cel twego komentarza,
                    chęć podlizania się mamie.

        • skajstop O wiarygodności dokumentów 04.09.06, 11:23
          Poza wszystkim, wiarygodność tych dokumentów jest żadna. "Gazeta Wyborcza" w
          roku 1985??? I ja mam wierzyć, że puścili to zawodowi historycy opracowujący
          dokumenty??? Że to nie jest celowa manipulacja? Że jakiś zawodowy historyk
          zgadza się z tezą włożoną Kuroniowi w usta przez esbeka, że Solidarność chce być
          związkiem niepolitycznym? Takim "związkiem metalowców", branżowym? Śmiech na
          sali i tyle...

          Na milę pachnie toto szachrajstwem. Lesiak jakoś nie był wiarygodny, gdy
          chodziło o dokumenty Kaczyńskiego. Ale gdy chodzi o dokumenty wrogów prawicy, to
          już wiarygodność Lesiaka rośnie do stu procent, tak?
    • itek1 Re: co nam daje 04.09.06, 12:20
      > Podpisałem, spojrzałem na inne podpisy i zacząłem się zastanawiać. Co to
      > daje?
      > Ale pytanie pierwsze, co nam to daje, jest dla mnie nadal nierozstrzygnięte.
      > Tanią antykaczą satysfakcję? Poczucie bezpiecznego i pozbawionego wiekszych
      > zagrożeń zagrania na nosie debilkom z MW? Możliwość udrapowania się w szatę
      > Ostatnich Sprawiedliwych? A może podpisujemy, bo tak trzeba, tak wypada?
      > Jakieś odpowiedzi?

      Moja odpowiedz: bo obojetnosc i znieczulica mimo wszystkich zastrzezen daje nam
      mniej.
    • sutekh1 Re: co nam daje 04.09.06, 13:19
      no i wróciłem.
      czy się ktoś cieszy z tego?
      • braineater Re: co nam daje 04.09.06, 13:31
        Ja się ciesze, bo myslałem, że znowu jakies szwedzkie hordy harcowały w świntym
        mieście i utrupiły Sutka abo co. Nawet maile bez odpowiedzi zostały:)

        P:)
        • sutekh1 Re: co nam daje 04.09.06, 13:36
          eeee, do skrzynki zajrzałem po misiocu bez tchu i nie ma nic!
          przysyłałeś cóś? bo ja nic nie mom ino od sienskiej mejlos a reszta spamidła!
          • sutekh1 Re: co nam daje 04.09.06, 13:43
            apropos tematu, proponuję obstawke kiedy (i ewentualnie za co?) BRZYDULAS RÓWNO
            PRZYSTRZYŻONY G. wyleci z siodła.

            inne aprtopos: chyba dobry text walnęli w pOLITYCE o łże-politykach, największy
            problem opozycji to jakby brak aktywnej wiedzy (tzn. działającej, do użycia,
            jak pałki) o tym, że koalicja posługuje się socjotechnikami które tworzą
            politykę bez negocjacji , czy inaczej: politykę nie do negocjacji. mrzonki
            Habermasa w naszym rządzie i społeczeństwie są miernym dowcipem. w zasadzie
            mamy do czynienia z polityką kłamstwa i kłamcami politycznymi, którzy ubieraja
            się też w kostiumik kłamcy historycznego. już oni wiedzą lepiej czy Kuroń
            zdradzał matkę polkę czy nie, byli tam gdzie trzeba choć po wieku możnaby
            sądzić że do szkoły średniej bardziej wtedy swoje kroki mierzyli ale nie oni
            wiedzą lepiej bo wiedzą to czego my nie wiemy?!!!
            • sutekh1 Re: co nam daje 05.09.06, 15:15
              i mam jeszcze jeden krótki wjazd textowy:
              APEL DO UCZNIÓW i UCZNIAKÓW:
              Niech wszyscy skserują sobie mordę Giertycha i na twarz przykleją, to będzie
              megahappening.
              takiej szkoły chce społeczeństwo. szkoła zikonizowana wjednej paskudnej mordzie
              naziboja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka