chloe30 07.09.06, 13:08 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3600380.html Ja nie rozumiem - to są dwie osobne szkoły, gdzie tu segregacja?? I niby dlaczego maja się uczyć razem??? Jakaś bzdura jak dla mnie, kolejny raz wychodzą polskie kompleksy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
conejito13 Re: Gdzie problem???? 07.09.06, 14:03 tez nie rozumiem. zwyczajnie wewnatrz publicznej szkoly, za odpowiednia oplata, miesci sie prywatna szkola podstawowa. i finito. nie widze nic zlego, no, moze oprocz tego, ze rodzice tych 'publicznych' maja kompleksy i tym sposobem chca 'przekabacic' wzywajac psychologow na pomoc (hehe, ten, ktory sie wypowiada mnie uczyl:), a moze sie uda jakos tylnymi drzwiami wprowadzic ich dzieciaki do prywatnej nic nie placac...?;) no,oczywiscie wszystko pod przykrywka dobra dzieci i ich ew. sklonnosci do agresji. bosz.... z drugiej strony uwazam za totalnie idiotyczne mieszanie szkoly prywatnej i panstwowej. to glupota, a gdybym swoje dziecko miala poslac do takiej szkoly, gdzie czesne to 4 tys. zl i widzialabym warunki, to... chyba wolalabym zapisac je do panstwowej. na jedno wychodzi a na basen, phiii, to moze po szkole isc jak chce. jak na prywatna szkole to dali ciala. Odpowiedz Link Zgłoś
sonrie Re: Gdzie problem???? 07.09.06, 15:44 Prywatne budy są bez sensu. A problemu również nie widzę... Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Gdzie problem???? 07.09.06, 16:16 zalezy gdzie. pewnie w polsce tak, bo jeszcze w narodzie jest schemat: place to wymagam. w hiszpanii na przyklad (nie wiem, czy wszystkie), ale wiekszosc dobrych renomowanych prywatnych szkol cieszy sie ogromna popularnoscia, zapewniaja wejscie na studia, lepszy poziom nauczania, wiekszy naklad na 'jednostke' a nie na 'szereg'. sposrod kilku najlepszych podstawowek w pierwszej czolowce zawsze znajduja sie szkoly prywatne. sa one rowniez bardzo oblegane i trudno sie do nich dostac. ja bynajmniej nie chodzilam do prywatnej podstawowki ani liceum, zeby nie bylo watpliwosci (nie wiem, czy w 'moich czasach' byly w ogole...). Odpowiedz Link Zgłoś
sonrie Re: Gdzie problem???? 07.09.06, 21:54 Ale hiszpańscy/włoscy specjaliści, nawet po dobrych szkołach, raczej na świecie nie są rozchwytywani :) Mój mąż sie zawsze użera z Hiszpanami - dobre studia i mówią tylko po... hiszpańsku/katalońsku, a i ze znajomością czegokolwiek, nawet własnej branży, raczej na bakier. Ja miałam podobne doświadczenia z Włochami, natomiast skrajnie inne z Finami. W ogóle - Skandynawia i rejony to inna bajka. Bardzo im wszystkim zazdroszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Gdzie problem???? 08.09.06, 08:48 sonrie, ale to to juz inny problem;) oni sa zwyczajnie leniwi. tacy juz sa, z charakteru normalnie. ja pisalam o wymiarze krajowym. czyli: dobra prywatna = lepsze mozliwosci. co nie oznacza, ze lepsze mozliwosci za granica czy w ogole nie wiem jakie tam wielkie halo, tylko ogolnie tutaj. oczywiscie, ze skandynawia to chyba kolebka madrali, ale coz... tylko dlaczego ich tutaj tak duzo;) kazdy kraj ma cos swojego. tutaj jest fiesta, zabawa, 'dobre zycie' i generalnie praca to jest plan o ile nie trzeci to czwarty w zyciu czlowieka. tutaj kazdy chce sie tylko ustawic (najchetniej urzednik panstwowy), pracowac jak najmniej, wymigac sie etc. jak jade nieraz do pracy i widze, jak 6 robotnikow przy wykopie siedzi, jeden z lopata a pieciu obserwuje, to normalnie jak z 'alternatywy 4'. serio! dlatego pracujemy od 8-19, bo oni nie sa w stanie sie skupic normalnie przez 8 godzin ciagiem. ale generalnie rozumiem o co ci chodzi, bo dla kogos, kto nie byl w hiszpanii ich sposob myslenia/dzialania jest niezrozumialy. ja po kilku latach pobytu nadal sie wsciekam o rozne sprawy, ktore z gory wiem, jak beda wygladaly a mimo to sie wkurzam. ps. anegdotka: jeden ze slynnych pilkarzy hiszpanskich (gral w Arsenal angielskim), po roku zdaje sie, moze troche dluzej, po prostu chcial uciekac z uk, bylo mu wszystko jedno, czy go wezmie real madrid czy inny zespol, on chcial do hiszpanii, mowil, ze w londku wiekszosc roku pada, zarcie okropne i w ogole ludzie jacys tacy...martwi. hehehehehehehe... na szczescie mu sie udalo i jest teraz w real madrid:) caly szczesliwy ze powrocil 'na ojczyzny lono'. nie kazdy sie potrafi przystosowac. Odpowiedz Link Zgłoś
sonrie Re: Gdzie problem???? 08.09.06, 09:20 Ja w ogóle nie rozumiem pracy do 19.00/20.00 - praca jest dla życia, nie życie dla pracy :) I te wyluzowane narody zapierniczają do wieczora i myślą, że są takie cool - zabawa etc. Współczuję serdecznie. Skandynawowie uciekają do ciepłych krajów, bo u siebie mają zimno i ponuro - jeśli ktoś jest na to wrażliwy (jak ja) to nie da rady. Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Gdzie problem???? 10.09.06, 18:22 tez nie rozumiem tego zapierdzielania do tak pozna:( to istny koszmar. na zycie rodzinne pozostaje ci jakies 15 min dziennie, odejmujac kolacje, prysznic i obejrzenie wiadomosci chociazby, ze o niczym inteligentniejszym nie wspomne. bede sie starac o zredukowanie godzin, ale czy mi sie uda...? jesli nie, to cos innego wymysle, bo przeciez to koszmar jakis:(:( wracam do domu zmeczona ale nie praca sama w sobie, ale tymi dojazdami (4 razy autobusem), strata 2 godzin na obiad (spokojnie w pol godziny mozna zjesc). moze kiedys sie to zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Gdzie problem???? 07.09.06, 17:04 A ja sie troche nie zgadzam - owszem starzy powinni miec na tyle oleju we lbach, zeby zrozumiec, ze jak ktos placi to wymaga i ma prawo wymagac. Gorzej przetlumaczyc to bachorom, ktore sie pewnie znienawidza za czas jakis. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Gdzie problem???? 08.09.06, 09:45 Gregor, bachory się nie znienawidzą. Będą się spotykac na szkolnym podwórku, na imprezach. Bachory znienawidzą się tylko wtedy kiedy sie im powie, że tamci maja lepiej i że to niesprawiedliwe. Tu chodzi wg mnie o a) kompleksy (bo mnei nie stac na prywatną) b) zazdrość (no bo tamci maja wyremontoane pomieszczenia) A to Polska zaściankowa własnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sonrie Re: Gdzie problem???? 08.09.06, 11:24 Dokładnie - znienawidzą się wtedy, kiedy jacyś debile im powiedzą, że tak ma być. Na przykład dziennikarze, którzy robią z igły widły - kasy potrzebują, to wszędzie wietrzą sensację (wiem, bo byłam). Odpowiedz Link Zgłoś