09.09.06, 18:52
Czasami sobie myślę, że rok powinien zaczynać się po wakacjach, tak jak rok
szkolny i akademicki. To właśnie pora, kiedy pojawiają się nowe plany i
postanowienia, a nie nagle, 1 stycznia, w środku zimy. Wprawdzie to pierwszy
raz, kiedy nie będę funkcjonowała wg. kalendarza akademickiego, ale znów mam
wrażenie, że to właśnie po lecie wszystko zaczyna się od nowa. Pewnie wpływa
na to fakt, że wiele zmian szykuje się w moim życiu (patrz stosowny wątek). Z
drugiej strony wydaje się logiczne, że upragniony urlop mający miejsce
najczęściej w okresie wakacyjnym jest uwieńczeniem roku ciężkiej pracy i to
po nim zaczyna się nowy rok.

Ale się rozpisałam. A chodziło tylko o to, by zapytać Was, jakie macie plany
na ten rok/sezon (?). Ja planów niezwiązanych z życiem zawodowym mam kilka:
nauka francuskiego i niemieckiego, fitness na serio, kursy tańca (flamenco,
salsa lub klasyczny - nie mogę się zdecydować), a ponadto dobra zabawa,
podróże, szukanie pracy w Hiszpanii (choć jeszcze nie zaczęłam tej w Anglii)
i odkładanie pieniędzy na wypadek, gdybym pracy w Hiszpanii nie znalazła, a
baaaaaaaaardzo chciała się tam przeprowadzić. Jak na to wszystko znaleźć czas
i pieniądze tak, by udało się też coś odłożyć?
Obserwuj wątek
    • ebusia_fam_fatal Re: Plany... 09.09.06, 18:59
      guapisima napisała:

      > Jak na to wszystko znaleźć czas i pieniądze tak, by udało się też coś odłożyć?

      odkladaj z nami! sukces guarantowany! :)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=42050&w=48161744
      • guapisima Re: Plany... 09.09.06, 19:55
        Taaak: w banku 20+ moje oszczędności rosną w tempie 20% co 20 minut :)
    • jolitha Re: Plany... 09.09.06, 20:27
      Moje plany do najblizszych wakacji:
      -zalatwic wreszcie pomyslnie wszystkie formalnosci zwiazane ze studiami we
      Wloszech (trzymajcie kciuki!!)
      -zalatwic wszystkie inne formalnosci zwiazane z pobytem
      -znalesc prace, zeby za dwa miesiace nie musiec wracac do domu
      -zaklimatyzowac sie w nowym miescie i spedzic cudownego sylwestra
      -po nowym roku znalesc jakies fajne mieszkanko tylko dla mnie jesli bedzie mnie
      stac
      -zaliczyc pierwszy rok studiow w IT
      reszta rzeczy, ktore planuje zrobic w innych watkach (rozwijanie hobby,
      odkladanie pieniedzy itp.)
      Realizacje zaczynam od srody...A Ty Guapissima jak sprawy stoja? Kiedy wyjazd?
      Pozdrawiam :)
      • jolitha Re: Plany... 09.09.06, 20:29
        Przepraszam dalam dwa "s" w twoim nicku ;)
        • guapisima Re: Plany... 09.09.06, 21:19
          Czy to podwójne S to wpływ włoskiego?;-) Wyjeżdżam w przyszły czwartek, udało
          mi się przedwczoraj złożyć pracę magisterską, ale nie wiem, na kiedy wyznaczą
          mi obronę, a więc wyjazd może jeszcze zostać przełożony. A jak obrona będzie w
          październiku, to znaczy, że będę miała wycieczkę do Polski i możliwość
          dowiezienia swoich rzeczy bez płacenia za nadbagaż:-).
          • jolitha Re: Plany... 11.09.06, 09:13
            Tak chyba ten wplyw ;) mam tylko nadzieje, ze nie zgubny :P Zazdroszcze Ci
            mozliwosci dowiezienia sobie rzeczy bo ja sie wlasnei pakuje i
            rozpaczam...walizka taka mala, a tyle trzeba wziasc :( Wyjezdzam
            jutro...najlepsze, ze wczoraj gosc mi napisal, ze jednak mieszkania nie moze mi
            wynajac! Porazka! Nie wiedzialam co robic ...20 wieczor ja wyjezdzam wtorek
            rano, a on mi pisze, ze sorry, ale...zadzwonilam do dizewczyny z poprzedniej
            oferty, ktora odrzucilam i cudem bylo jeszcze aktualne, wiec jade...wszystko mi
            nie wychodzi przed tym wyjazdem...czasem plany trudno realizowac :/ Mam
            nadzieje, ze Tobie pojdzie lepiej :) Powodzenia wszystkim dziewczynom w
            realizacji planow i odwagi :)
      • olianka Re: Plany... 09.09.06, 20:36
        Od października będę godzić studia, pracę i miłość. Jak dla mnie, to
        wystarczająco dużo:-)
    • myshen82 Re: Plany... 10.09.06, 13:30
      Dla mnie tez koniec wakacji to poczatek czegos zupelnie nowego.. jestem jeszcze
      w Anglii, ale we wtorek wracam do Polski na dwa tygodnie... bede zalatwiac
      wszystkie formalnosci, odwiedze rodzine (babcia!!!), pojde do fryzjera, spakuje
      sie i 25 wrzesnia lece do Nowej Zelandii do mojego kiwi (nie moge sie doczekac,
      nie widzielismy sie prawie 7 miesiecy!!)

      Na poczatku pazdziernika bedziemy dwa tygodnie zwiedzac obie wyspy, potem
      skladamy podanie o wize na prace dla mnie... a potem bede musiala szukac pracy!
      (troche sie boje oczywiscie, ale mam nadzieje ze bedzie dobrze:)))

      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, ktore maja duzo planow :DDD
    • kolia555 Re: Plany... 10.09.06, 20:30
      taaa też zauważyłam, że najwięcej planów mam po wakacjach :) w tym roku
      chciałabym wrzeszcie zrobić kurs pilota wycieczek i spłodzić pracę
      licencjacką, pozatym znaleźć czas na regularny basen, szlifowanie niemieckiego
      a tak na marginesie... zazdroszczę wam dziewczyny tych perspektyw- anglia,
      wlochy, hiszpania... może i ja kiedyś się odważę :)
      • guapisima Re: Plany... 10.09.06, 22:14
        kolia555 napisała:

        > a tak na marginesie... zazdroszczę wam dziewczyny tych perspektyw- anglia,
        > wlochy, hiszpania... może i ja kiedyś się odważę :)

        Gorąco zachęcam. Myślę, że przede wszystkim należy się odważyć, uwierzyć w
        siebie i nie przejmować się, gdy inni uważają, że nasze postępowanie jest
        nielogiczne. Ja chwilami myślę, że zbyt szybko przyjęłam ofertę pracy w Anglii,
        skoro od dłuższego czasu interesuje mnie Hiszpania. To wynik braku wiary we
        własne możliwości - ktoś się mną zainteresował, więc to, czego ja chciałam było
        na drugim planie. Teraz jednak zamierzam być bardziej uparta. Daję sobie 6
        miesięcy. Jeśli nie będę Anglią tak zachwycona jak byłam Hiszpanią - bienvenida
        a Barcelona!
        • myshen82 Re: Plany... 10.09.06, 23:05
          tez tak uwazam :) trzeba wierzyc w siebie i wierzyc ze to, co sobie
          zaplanowalismy dojdzie do skutku :)

          niektorzy sie stukali w glowe i nie chcieli wierzyc ze jade do NZ...ja sie
          zawzielam i postanowilam ze tam pojade zeby byc z moim kiwi, chocby nie wiem co :)
          i sie udalo (udaje, bo jeszcze tam nie jestem, ale juz tylko 17 dni! )
          • kolia555 Re: Plany... 11.09.06, 13:31
            stasznie fajny jest wasz optymizm, strasznie lubię takich ludzi :)
            mnie narazie ograniczają dzienne studia, ale po cichutku zaczynamy myśleć (ja i
            moje pół) żeby za rok, po licenjacie zdecydować się na jakieś bardziej lub mniej
            ryzykowne posunięcie. zakosztować życia w obcym kraju, póki jeszcze jesteśmy nie
            dzieciaci i żonaci :)
    • limooonka Re: Plany... 11.09.06, 10:22
      a ja poprostu palnuje w koncu zajac sie swoim zdrowiem zeby choc czesc
      problemow wyleczyc
      no i studia zaczynam...
    • sumire Re: Plany... 11.09.06, 10:47
      Planów staram się nie robić (podobnie jak postanowień noworocznych). Nie
      wychodzi. Od paru lat stawiam na absolutny spontan - jeśli mam pieniądze i
      urlop, to wyjeżdżam w podróż, jeśli mam wolny weekend, to idę na kurs tańca
      brzucha, jeśli potrzebuję solidnego wysiłku, idę na siłownię. W związku z tym
      mój jedyny plan na nadchodzące jest taki, żeby te nagłe ataki spontaniczności
      wykorzystywać jak najbardziej :)
      • siula5 Re: Plany... 11.09.06, 14:23
        Moim planem numer jeden jest nazbieranie na mieszkanie, a gdy po 20 latach
        nazbieramy to pomyślę o czym innym
    • taniacos Re: Plany... 14.09.06, 18:26
      Zdać sesje bez poprawek,bo ma ich już szczerzę dosyć.Zajmę sie mięsniami mojego
      brzucha i poprawą kondycji.Zacznę intensywną naukę jezyka angielskiego i
      hiszpańskiego i najwązniejsze znaje sobie jakąś pracę.zobaczymy co z tych
      marzeń sie spełni.Nawet jeżeli bedzie to chociaz 10 % to i tak bede szczęsliwa
      • crrazy Re: Plany... 14.09.06, 19:39
        no to mamy podobne marzenia.. ja chciałabym wreszcie całkowicie bezproblemowo
        radzić sobie z angielskim, pozbyć tej małej fałdki na brzuchu, pod którą są już
        wyczuwalne twarde mięśnie, no i ten dom z ogrodem... a wcześniej praca!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka