justysbytomianka
06.10.06, 08:50
Wiem,że ten wątek tematyczny jest taką moją prywatą i nie przyniesie "burzy"
komentarzy, ale postanowiłam sobie samej zrobić przyjemność i zamieścić
interesujący i ciągle aktualny tekst Pana Stanisława Lema, którego uważam za
niezwykle mądrą osobę i bardzo żałuję,że zmarł.
... autorstwa śp. Stanisława Lema:
Psychologia mas
Dawno temu, bo jeszcze w roku 1895, uczony francuski Gustave le Bon
opublikował książkę pod tytułem Psychologia mas. Przedstawił w niej, bodajże
po raz pierwszy, niezmiennie powtarzający się w historii fenomen swoistego
roztapiania się poszczególnych indywidualności w ludzkiej masie. Ukazał na
przykładach, zaczerpniętych zwłaszcza z rewolucji francuskiej, w jaki sposób
powstają stadne zrywy zbiorowości ludzkiej, w jak niezwykłej mierze górują w
nich emocje nad rozumem, jak bardzo nieuchronnie przekształca się dowolna
prawie jednostka, bez względu na jej wykształcenie i pochodzenie, w atom
zbiorowego ruchu, który może zarówno niszczyć jak dążyć ku jakimś ideałom.
Le Bon przekonująco udowodnił jednak, na podstawie bogatego materiału
faktograficznego, że uruchomione masy w zasadzie działają destrukcyjnie,
niszcząco i gwałtownie. Typowe dla poszczególnych osobowości hamulce moralne
roztapiają się niejako w burzy namiętności, która zdaje się całkowicie
zwalniać człowieka z tłumu od osobistej odpowiedzialności za czyny, ponieważ
staje się on tylko anonimowym elementem.
Psycholog francuski zajął się też ukazaniem okoliczności, w jakich powstają,
zdobywają szacunek, prestiż oraz sławę przywódcy mas. Podkreślał i ukazywał,
że taki lider niejako sam sobie nadaje autorytet, zwracając się do
potencjalnych zwolenników w sposób prosty i kategoryczny, apelując do ich
oczekiwań i grając przede wszystkim na negatywnych emocjach słuchaczy.
Przywódca taki nie argumentuje za pomocą rozumowania logicznego, nie ukazuje
konkretnych dowodów przeciwko tym, których piętnuje, lecz głosi swoje
orzeczenia oszczercze, brutalne, oczerniające, oświadcza, iż posiada
konkretne dane, ujawniające przestępcze czynności przeciwników, ponadto zaś
rzuca liczne hasła oraz obietnice, zapewniając, jak wspaniale nagrodzeni będą
ci, którzy za nim pójdą.
Le Bon rozróżniał dwie kategorie przywódców mas. Po jednej stronie dostrzegał
apostołów, natchnionych religijnie idealistów, wybitnych mówców; po drugiej
natomiast postaci mniejszego kalibru, które posługują się retoryką arogancji,
nieustannie wysilonych powtórzeń, pomówień, oszczerstw, dzięki czemu
mobilizują i kierują w pożądaną przez siebie stronę gniew albo zawiść
tłuszczy. Przywódcy tego drugiego rodzaju są historycznie bardziej ułomni,
niejako tymczasowi, ponieważ wielokrotnie zdarzało się w dziejach, że
potrafili równie szybko zdobyć prestiż i zaufanie, jak potem je utracić, aby
zniknąć z politycznej sceny.
Praca Le Bona była jedną z pierwszych prób ukazania roli, którą w pewnych
okolicznościach odgrywają masy dochodzące do władzy. Władzę tłumu nazywamy i
dzisiaj ochlokracją. Może ona w sposób paradoksalny, lecz prawdziwy zmierzać
ku krótko triumfującej wzniosłości, moralnie ponadprzeciętnej, jak i wyżywać
się w morderczych szałach. W taki sposób masy ludzkie poruszają się w skrajni
pomiędzy anarchią i zniewoleniem. Francuski psycholog twierdził, że
łagodnych, dobrze im życzących władców masy lekceważą, mając ich za słabych.
Natomiast łatwo padają łupem tyranów, którym długo pozostają wierne i wznoszą
pomniki chwały.
Kiedy streszczam, bardzo lakonicznie zresztą, pracę Le Bona, którą nabyłem w
niemieckim tłumaczeniu, nie mogę pominąć wstępu, napisanego przez profesora
Walthera Moede. Uczony ów dłuższe wywody na temat dezaktualizacji Psychologii
mas zamknął akapitem, w którym zapewnił, że pesymistyczne mniemanie Le Bona o
słabości i zmienności drzemiącej w masach zostało ostatecznie obalone.
Przekreśliła je nowa epoka w historii Niemiec, stanowiąca najpotężniejszy
dowód, iż istnieć może masowy ruch powołujący naród pełen najwyższych
wartości, na którego czele staje odpowiedzialny za swoją historyczną misję
Führer, uosabiający niezmienne moce rasy, krwi i ojczystej ziemi. Nie sądzę,
ażeby była przypadkowa data, jaką autor tej przedmowy umieścił pod swoim
tekstem a mianowicie lato trzydziestego ósmego roku w Berlinie.
Zachwyty nad promienną przyszłością, ku jakiej Führer prowadzi Niemcy,
stanowią prawdziwy wzorzec czarnego humoru, ponieważ przedmówca książkę o
gotowej się ujawnić nikczemności mas ludzkich skrytykował na przedprożu
katastrofy, w jaką Trzecia Rzesza Hitlera obróciła Europę i część Eurazji.
Nie wiem, czy warto dodawać, że książka Le Bona pozostała aktualna i że
ukazany w niej przywódczy prymitywizm, który umie rozpalić czczymi słowami
ludzkie nadzieje, nadal może odegrać niepoślednią rolę, sprowadzając całe
narody na manowce.
Ze strony: www.lem.pl
"Politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym
pokoleniu" - Ronald Reagan