Dodaj do ulubionych

Czy jestem dewotką?

04.11.06, 18:41
bo czasem takie obawy mnie łapią, skoro w dzisiejszym świecie nadal mam
niechęć do inwektyw, skoro nie lubię epatowania wulgarnością (jeśli
uzasadniona tak jak w Wojnie Masłowskiej, tudzież u Jelinkowej - ok, jeśli
dla samego epatowania co druga strona musi ociekać spermą - nie ok), skoro
czyn, jakiego dopuściło się pięciu gnoi z Gdańska nazywam wielką hańbą, a nie
wybrykiem nabuzowanych hormonami małolatów, w sumie banalna sprawą, i
kategorycznie uważam, że nalezy im się surowa kara, a nie jedynie obniżenie
stopnia z zachowania i pogadanka z psychologiem?
P:)
Obserwuj wątek
    • staua Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 18:52
      Daria - mysle, ze tylko Ty mozesz sobie odpowiedziec na to pytanie. W
      rozumieniu slownikowym dewotka raczej nie jestes, a w innym rozumieniu...
      Pewnie kazdy ma swoje wlasne kryteria.
    • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 18:57
      nie rozumiem hasla "uzasadniona wulgarnosc", tak jak nie rozumiem "uzasadnionej
      nagosci" w filmach

      co do sprawcow calego zajscia w Gdansku to jak najbardziej zgadzam sie, ze to
      bylo haniebne i karygodne. Ale jak ich ukarac? :/
      • 3promile Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:05
        Ja z kolei nie rozumiem, dlaczego wulgarność, seks, itd. mają być nieobecne w
        literaturze, filmie, muzyce, skoro są wcale nie marginalną częścią życia. Eskapizm?
      • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:15
        Uzasadniona nagość to zapewne nagość, która coś wnosi dla estetyki czy fabuły
        filmu, ewentualnie konkretnej sytuacji w filmie ----> najlpeiej to wytłumaczyć
        na polskim kinie lat 80-tych, które było beznadziejne - kiedy rezyser tak sie
        zagalopował, ze juz w ogóle nie wiadomo było , o co mu chodzi w tym wymęczonym
        gniocie - zazwyczaj bohater zapalał papierosa i palił go wymownie pzrez dwie
        minuty, albo widzieliśmy rozbierajaca się blondynę, która pojawiała się ni z
        gruchy, ni z pietruchy i z niewiadomego powodu oglądała sie w lustrze jakby
        pozowala do sesji w "Playboyu"
        • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:28
          nie wiem. wedlug mnie kazda nagosc w filmie tak naprawde jest nieuzasadniona i
          wpychana tam jest na zasadzie "sex sells"
          nie zeby mi to przeszkadzalo ;))), ale drazni mnie to dorabianie ideologii i
          podzial na nagosc uzasadniona i nieuzasadniona :)
          • daria13 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:36
            kubissimo napisał:

            > nie wiem. wedlug mnie kazda nagosc w filmie tak naprawde jest nieuzasadniona
            i
            > wpychana tam jest na zasadzie "sex sells"
            > nie zeby mi to przeszkadzalo ;))), ale drazni mnie to dorabianie ideologii i
            > podzial na nagosc uzasadniona i nieuzasadniona :)

            Nieno:) Czyli jeśli film wymaga pokazania sceny miłosnej,łóżkowej, to aktorzy
            mają być w piżamkach? Mam nadzieję, że to żart.
            P:)
            • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:40
              jak to, przeciez w calych stanach sa rozpowszechnione koldry o specyficznym
              kroju, ktore przykrywaja mezyczne do pasa, a kobiete do szyi ;)
          • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:36
            Czy ja wiem? :)

            A wyobrazasz sobie np 'Pillow book' kompletnie pozbawiony nagości? albo tak
            samo pozbawiony nagości "Kucharz, zlodziej, jego zona i jej kochanek"? Te
            filmy stracilyby bardzo duzo , gdyby nie było w nich dosłownie ciała.
            • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:45
              troche mnie nie rozumiecie :)
              przeciez napisalem wyraznie, ze mi to kompletnie nie przeszkadza :)
              mnie tylko smieszy ten sztuczny podzial na nagosc uzasadniona i nieuzasadniona.
              zwlaszcza aktorki mowiace, ze nie rozbieraja sie przed kamerami, no chyba, ze
              tego wymaga scenraiusz a nagosc jest uzasadniona. oł plizz
              • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:52
                No tak, ale chciałbyś nagle niz gruchy, niz pietruchy rozebrać się w filmie o
                sprzątaczce w szpitalu? Przecież to własnie bezsens tego, ze chce sie pokazać
                dupę aktorki, a nie zycie szprzątaczki sprawia, ze one odmawiaja i wcale nei
                widzę w tym nic dziwnego. Jakby sprzątaczka szła do lózka z pielęgniarzem, to
                zaden problem, albo jakby sie kapała - styrana po robocie, zmęczona z siniakami
                od dzwigania wiadra - ale te sceny sa jakieś takie zawsze, ze wygladaja jak
                sesja do pornola, a sprzątaczka nagle kąpie sie w pianie i wali kretyńskie
                miny:)) Kto tak naparwde z was lubi kapać sie w takiej ilosci piany jak w
                filmach , neich podniesie rekę ?:))))
                • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:07
                  ja w ogole nie lubie piany, bo z reguly kapie sie w goracej wodzie, a piana
                  szybko stygnie i potem takie zimne oblepia rozgrzane cialo. szok termiczny ;)

                  za to moze wlasnie rzeczona sprzataczka uwielbia takie kapiele. to nie jest
                  film o Tobie, tylko o niej, wiec skad mozesz wiedziec? ;)

                  przed chwila eela mowila o tym, ze nagosc pieknie ukazana jest estetyczna i czy
                  w takim razie nagosc sprzataczki nie moze byc taka?
                  kojarzycie ta scene z poczatku OCZU (ÓCZ) SZEROKO ZAMKNIETYCH, kiedy Nicole
                  Kidman ubiera sie na przyjecie? mozna przeciez nakrecic taka sama scene ze
                  sprzataczka, ktora rano ubiera sie w swoj kwiecisty fartuch. i co - przez to,
                  ze to film o sprzataczce to taka nagosc bylaby nieuzasadniona? Sprzataczki nie
                  bywaja gołe?
                  • skajstop Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:08
                    Fffffe tyszysta :P

                    Kubissimo Rękawicznik :P
                    • 3promile Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:11
                      Akurat w tej kwestii w pełni się kubbisimuję - wszystkie Marilyny tego świata
                      mogłaby boskiej Ricie buty pastować...
                  • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:17
                    mozna przeciez nakrecic taka sama scene ze
                    > sprzataczka, ktora rano ubiera sie w swoj kwiecisty fartuch. i co - przez to,
                    > ze to film o sprzataczce to taka nagosc bylaby nieuzasadniona

                    ależ oczywiscie, z e mozna i bedzie wtedy w pełni uzasadniona. Problem tkwi w
                    tym, ze wszystkie kobiety w filmach - od sprzątaczek po ginekolozki uwielbiają
                    zawsze kapać sie w pianie (choć ja nie znam nikogo kto by to lubił!) , dostawać
                    prawie orgazmu pod prysznicem , kiedy poszły sie tam umyć i podchodzić po
                    seksie do okna itp --------> i o to chodzi, ze w kólko eksploatuje się tu motyw
                    dla oglądacza, a nei zycie konkretnej kobiety . Tak samo neiprawdopodobne jest
                    dla mnei to, ze laska jezdzaca w skórze na motorze - zakłada pod podkoszulkę
                    push up z fiszbinami i oglądam to przez 3 minuty:))))))
                    • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:18
                      no i tu wracamy do wspomnianej juz zasady sex sells :)
                      • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:22
                        No i własnie dlatego nie dziwię sie, ze wiele aktorek nie chce sie robierać ,
                        bo sa rozbierane dla rozbierania i zazwyczaj bez sensu. Np. ta sama laska w
                        skórze nie zakładajaca żadnego stanika , ale szukajaca w burdelu w meiszkaniu
                        swojej podkoszulki z gołymi cyckami, na ktorą to załozy skóre i wyjdzie
                        tzrasnąwszy drzwiami jest już 100% z zycia wzięta . A też mamy nagość.
                    • monikate Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:24
                      :)) Zdanka, ale przeca sztuka ma być piękniejsza niz rzeczywistość! Ubarwiajaca
                      rzeczywistość. No bo taki płaski realizm, jaki każdy ma na co dzień... kogo to
                      obchodzi, kiedy ja zamiast ściągać malowniczo pończochy, kopsnę je z nóg, coby
                      szybciej było, a do kąpieli czasem wlewam krochmal w celu mienia gładkiej
                      skóry. Na ekranie nie prezentuje się to malowniczo. A tak-damy pianę, damy
                      biusthaltery dla pani na motocyklu i życie staje się lepsze!
                      • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:37

                        :))))
                        Stara dobra zasada mimetyczności czesto się dobrze sprawdza, szczegolnei w
                        kinie , a polega ona na łaczeniu rzeczy stosownych - w sensie wspólgrajacych ze
                        sobą . I dlatego własnei harlejówa nie moze pod skórzane gacie zakładać
                        rózowych nylonowych pończoch z paskiem , bo miałaby , wybaczcie , odparzona do
                        nieprzyzwoitości dupę:))))))))

                        ale jak to będzie dam a zpólswiadka - neichż enosi te nylony na zdrowie:)
                • samica1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 22:43
                  Ja lubię kąpać się w pianie, ale kto mnie tam zna...

                  BTW, płyn do robienia piany kosztuje parę złotych, taki typu "marka własna"
                  bywa i po 3 zł, nawet sprzątaczkę stać, więc w czym problem? No i jednak
                  sprzątaczka miewa więcej czasu, w ogóle proste kobiety jakby tego czasu na
                  zadbanie o siebie miały więcej, zwłaszcza salowe - są umalowane, odprasowane,
                  uczesane... Poza tym czytają różne "Panie domu", "Claudie" itp. i wiedzą, która
                  odżywka jest do włosów, a która do brwi.

                  Aha, no i właśnie to jest filmowy stereotyp, że kobieta pracująca fizycznie
                  jest zaniedbana. Jak się ten fim z Lindą - kulawym listonoszem nazywał -
                  "Kobieta samotna"?
                  • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 22:51
                    no nie wiem. dzis wyszedlem ze szpitala i wszystkie panie salowe wygladaly jak
                    klony Danuty Hojarskiej.
                    co innego pielegniarki, z ktorych kazda byla okazem fryzjerstwa
                    abstrakcyjnego :)
                    • samica1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 23:03
                      A Danuta H. według ciebie nie jest zadbana? Może niezupełnie na czasie i
                      trendi, ale są też Inne kryteria.
                      • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 23:21
                        jezeli ktos kladzie na twarz peeling do stop to tez sie lapie na
                        kategorie 'zadbany', bo w koncu ma kosmetyki i ich uzywa. a ze efekt koncowy
                        nijaki, to trudno ;)
                        • samica1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 23:36
                          Można np. nakręcić film z kategorii kina niemoralnej łazienki o niewłaściwym
                          korzystaniu z kosmetyków i konsekwencjach społecznych tegoż procederu (przemoc
                          domowa na początek).
                          I żeby uzasadnić tę daleko idącą dygresję - w takim filmie golizna byłaby na
                          miejscu.
                          • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 23:42
                            jeszcze dalsza dygresja - babcia mojego kolegi uparcie myla zeby plynem do
                            higieny intymnej, bo wedlug niej nie bylo nic bardziej intymnego niz mycie
                            zebow :)
                            • iluminacja256 Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 09:38
                              Bez przesady:) Ten płyn jest bardzo dobry to mycia twarzy,jak ktoś ma
                              upierdliwie alergiczną skórę - zwlaszcza z macierzanką , albo nagietkiem
                              lekarskim:)

                              Powaznie!

                              No i jeszcze jedno - zdecydowanie wątpie, zeby kobieta pracujaca jako
                              paczkowarka czy sprzątaczka miał pomalowane na krwistoczerwony kolor pazury i
                              moczyła się godzinami w pianie ====> jakoś nie wydaje mi się, zeby własnie ten
                              typ kobiety miał dużo czasu i chęci dbania o siebie - one tak samo zachrzaniaja
                              w domu, opierają męza i dzieci itp -----> to zazwyczaj bardzo tradycyjne
                              rodziny, gdzie kobieta robi wszystko za wszystkich.
                              • eeela Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 12:31
                                > Bez przesady:) Ten płyn jest bardzo dobry to mycia twarzy,jak ktoś ma
                                > upierdliwie alergiczną skórę - zwlaszcza z macierzanką , albo nagietkiem
                                > lekarskim:)
                                >
                                > Powaznie!

                                Popieram, stosuje :-D
                                • mamarcela Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 12:41
                                  eeela napisała:

                                  > > Bez przesady:) Ten płyn jest bardzo dobry to mycia twarzy,jak ktoś ma
                                  > > upierdliwie alergiczną skórę - zwlaszcza z macierzanką , albo nagietkiem
                                  > > lekarskim:)
                                  > >
                                  > > Powaznie!
                                  >
                                  > Popieram, stosuje :-D


                                  Jak już zeszło na zwierzenia ginekologiczno-dermatologiczne - to mnie TYM
                                  nakazał dernatolog (nie ginekolog) tym myć łeb, jak sie okazało, że jestem
                                  uczulona na wszystkie szampony łącznie z tymi po trzysta złotych.
                                  I to TYM w wersji najtanszej firmy Ziaja na ten przykład.
                                  P;-)
                                  >
                                  >
                                  • mamarcela PS tylko dla prawdziwych mężczyzn 05.11.06, 12:47
                                    Tenże dermatolog (nie ginekolog) twierdzi, ze TO to świtny szampon dla panów,
                                    gdy im się włoski zaczynaja przerzedzać w wyniku działania testosteronu.
                                    Tego nie próbowałam. :D
                                    • eeela Re: PS tylko dla prawdziwych mężczyzn 05.11.06, 12:53
                                      Ba! Moze powinnam zaczac stosowac i w tej formie zawczasu, zeby zapobiec
                                      dzialaniom swoich nadwyzek ;-D
                                    • kubissimo Re: PS tylko dla prawdziwych mężczyzn 05.11.06, 13:44
                                      hesus, jako prawdziwy mezczyzna z testosteronem i zakolami powinienem sprobowac

                                      chociaz na razie mam australijskie cudo typu szampon wylacznie na bazie
                                      naturalnych skladnikow, typu: woda, woda oraz woda :)
                                      no i jeszcze pyl kwiatow zbierany o pierwszej rosie ;)))
                                  • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 13:27
                                    No, moze Ziaja ogólnie nie jest swietną firmą, ale dwie rzeczy ma
                                    pierszorzedne - własnie te żele do higieny intymnej, którymi namiętnie szoruję
                                    sobie facjatę i zel oliwkowy do tego samego. ciekawe czy ta wesoła firma wie,
                                    jak sa uzywane te ich zele:)))))))))
                                    • eeela Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 13:33
                                      Podzielam uwielbienie dla tych produktow Ziaji (i zadnych innych). Przy okazji
                                      kazdej wizyty w Polsce przywoze sobie spory zapas :-)

                                      (Plyny do higieny intymnej na TWA? Nie sadzilam, ze tego dozyje ;-P )
                                      • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 13:46
                                        chich czuje sie sprawca tego tematu, tak jak i calej dyskusji w ktorej kobiety
                                        mowia, ze golizna w filmach bardzo fajna, a facet mowi, ze eeeetam :)
                                      • mamarcela Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 13:49
                                        eeela napisała:


                                        > (Plyny do higieny intymnej na TWA? Nie sadzilam, ze tego dozyje ;-P )
                                        >
                                        >
                                        Sic transit gloria TWAi???
                                        Kiedyś musiała :)))
          • eeela Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:40
            Uczciwie rzecz ujmujac, nie miesci mi sie w glowie, jak mozna wygadywac takie
            herezje, wybacz, Kubissimo.

            Seks ma niewatpliwe walory estetyczne. Zwlaszcza jak jest umiejetnie przedstawiony.
            Seks jest nieodlacznym elementem ludzkiego zycia.

            A o czym niby sa filmy? O ludziach, zazwyczaj z duzym naciskiem na estetyke.
            • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:47
              chich, to czemu do dzis za jedna z najbardziej erotycznych scen w historii kina
              uchodzi to 5sekundowe zdjemowanie rekawiczki przez Ritę Hayworth w "Gildzie"?
              ;)
              • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:53
                Hmmm...moż e miała dobrze skrojone rękawiczki?:))))))))
                • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:55
                  nie znam sie na rekawiczkach :)
                  dla zainteresowanych Rita tak obnaza lokiec (znaczy sie jest nagosc) ;)
                  www.youtube.com/watch?v=fgCztBu4fuY
                  • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:11
                    Kurde, no...Cyba jestem oziębła jakaś , bo ta scena kojarzy mi sie ze zdrową ,
                    dorodną kobitą , ale nie z nagościa i seksem:))))) Za duzo widziało sie juz
                    chyba po czasach Rity, albo jak?


                    chociaz tak na to patrząc , to dla mnie najbardziej erotycznie plasuje sie
                    pojedynek dójki samurajów, jeszcze zanim zostaną kochankami w "Tabu"
                    (gohatto) - niestety nie ma go w necie

                    homepage3.nifty.com/cinema1987/photo/gohatto.jpg
                  • eeela Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 20:20
                    > dla zainteresowanych Rita tak obnaza lokiec (znaczy sie jest nagosc) ;)
                    > www.youtube.com/watch?v=fgCztBu4fuY

                    Przepraszam, ale ona ma gole ramiona i piers dziewicza niemal cala jej widac.
                    Czy jest to zbedne?
                    ;-P
              • eeela Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:55
                Nie sadzisz, ze zdejmowanie ponczochy moze byc rownie atrakcyjnie przedstawione? ;-)

                Filmy sa lepsze i gorsze. I nagosc pokazuja lepiej lub gorzej. Ale slowo
                'niepotrzebnie', ktorego uzyles, nieco mna wstrzasnelo, wyznac musze.
          • skajstop Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:42
            Przesadzasz. Zdanka wymieniła Greenawaya, ja dodam choćby "Kochanka" Annoud -
            spróbuj sobie wyobrazić ten film bez pokazanej erotyki.

            A propos uzsasadnionej nagości, to jeszcze "Walka o ogień" :P chyba nie będziesz
            ubierać małp w futra :DDD
            • eeela Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 18:27
              Czy 'Walka o ogien' to taka wzgledna staroc z umalowanymi blondynami biegajacymi
              w strzepkach zwierzecych skor na kraglych posladkach?
              • 3promile Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 18:38
                Nie, te blondynki (Raquel Welch) są w "Milion lat przed naszą erą":
                tinyurl.com/y4lxwm
                • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 05.11.06, 22:58
                  bardzo lubie ten film :D
                  • 3promile Re: Czy jestem dewotką? 06.11.06, 08:18
                    Fffcale mnie to nie, par ekseląs, d z i w i...
                    ;)
        • daria13 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:33
          Zdanko najmilsza, lepiej nie można było wyrazić mojej myśli:) Dziękuję
          stokrotnie!
          U Jelinkowej wulgarność jest właśnie tą integralną częścią świata przez nią
          opisywanego i wnosi zasadnicze treści zarówno do fabuły, jak i estetyki jej
          książek. U Witkowskiego czułam momentami (podkreślam MOMENTAMI) taki przesyt,
          niepotrzebny natłok wulgarności, która jest z pewnością niezwykle istotnym,
          elementem opisywanej rzeczywistości, opisywanego środowiska, ale w moim
          odczuciu było jej zwyczajnie zbyt wiele, było to po pewnym czasie nudne i do
          wyrzygu męczące. Myślę, że Witkowski chciał pokazać, jaki to on odważny jest, a
          z tą odwagą po prostu przedobrzył. I to właśnie dla mnie jest epatowanie dla
          efektu, a właściwie dla efekciarstwa.
          P:)
          • monikate Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:36
            Moim zdaniem Witkowski nie przedobrzył. Ten "natłok wulgarności" był jak
            najbardziej uzasadniony.
            • daria13 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:41
              Rozumiem. Stąd właśnie moje pytanie o dewotyzm:)
              Pozdrawiam:)
              • zdanka1 Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 19:47
                Hmmm...to jest pewien problem, bo widzisz , o ile mówic o ciotkach, czy o tzw.
                ludziach z branzy gejowskiej, to nei oszukujmy sie -kazdy z nich coś tam robi -
                pan Roman jest stolarzem, a Franek architektem, ale srodowisko zazwyczaj (choć
                oczywiscie nei zawsze) spotyka się w konkretnych miejscach czy barach w celach
                seksualnych i dlatego własnie jest to tzw. " branza czy srodowisko " . Stąd
                moze sie wydawać, ze rzeczywiscie wszystko kreci się wokól seksu.
    • kubissimo Re: Czy jestem dewotką? 04.11.06, 20:17
      przepraszam Dario, ze nieopatrznie spsulem Ci wątek
      to naprawde niechcąco
    • mamarcela Nie rozumiem pytania?????? 04.11.06, 20:44
      bo po pierwsze postawiłaś je tak, ze mozna jedynie zaprzeczyć - przeciez nikt Ci
      nie odpowie "tak, jesteś dewotką", szczególnie nic nie wiedząc o Twojej
      aktywności religijnej
      po drugie nie rozumiem obaw, ktore polegają tylko na strachu przed ometkowaniem
      - najpierw piszesz apologię swojej wrażliwości, a potem pytasz kokieteryjnie,
      czy aby ktos Cię za "dewotkę" nie uzna. Bo czy nią jestes to chyba powinnas sama
      wiedzieć?

      Mnie kilka razy dziennie dopada uzasadnione podejrzenie, że jestem idiotką, ale
      podejrzewam, że założenie analogicznego wątku naprawdę niczego by nie zmieniło.
      No, może poprawiłoby mi samopoczucie, ale też niekoniecznie. Bo w koncu
      musiałabym się liczyc z tym, że ktoś odpowiedziałby twierdząco.

      P;-)
      • 3promile Re: Nie rozumiem pytania?????? 04.11.06, 20:48
        Załóż ten wątek! Załóż, załóż, pliiizzzz!
        • mamarcela OK. O/T 04.11.06, 21:34
          3promile napisał:

          > Załóż ten wątek! Załóż, załóż, pliiizzzz!

          Zrobię to dla Was, Promisie, ale najpierw muszę sobie odpowiedziec na pytanie,
          które mnie cały psacer gnębiło (pytanie profetyczne ofkors, zebym wiedziała
          czego sie spodziewać), a mianowicie jaka jest żeńska forma od wyrażenia "błazen
          forumowy". Błazenka? Błaźnica?
          • monikate Re: OK. O/T 04.11.06, 21:37
            A męska forma nie może tą razą pozostać?
            A wogle do kogo się termin "błazen forumowy" odnosi?
          • 3promile Re: OK. O/T 04.11.06, 21:51
            Boisseloofka?
            • daria13 Re: To nie kokieteria 04.11.06, 22:37
              Nie uważam się za dewotkę, ale jestem głęboko przekonana, że pewne moje cechy,
              w tym wymienione w poście początkowym, przez wiele osób mogą być odbierane
              jako, jeśli nie dewotyzm, to za staroświeckie czepialstwo. Niechęć do inwektyw
              jest dziś przecież uznawana za ciężką naiwność, czy rodzaj zacofania,
              ciemnogrodu. Nie jestem walczącą przeciwniczką, ale zalew wulgaryzmów nie
              odpowiada mi i nie mam zamiaru się z tym kryć, nawet jeśli niektórzy wezmą mnie
              za dewotkę.
              Wątek założyłam nieco zaczepnie z nadzieją, że może być właśnie śmieszny, za co
              dziękuję Ci Kubi, przeprosiny zupełnie niepotrzebne:)))
              P:)
          • schabomil Re: OK. O/T 04.11.06, 23:46
            >jaka jest żeńska forma od wyrażenia "błazen
            > forumowy". Błazenka? Błaźnica?

            Træfnisia?
          • ash3 Re: OK. O/T 05.11.06, 11:21
            mamarcela napisała:

            >mianowicie jaka jest żeńska forma od wyrażenia "błazen
            > forumowy". Błazenka? Błaźnica?
            >

            Błaznówa.
            • aaneta Re: OK. O/T 05.11.06, 11:42
              Niezależnie od płci i formy, to nie ten przypadek, bo błazen z założenia jest
              świadomy, że się wygłupia.
              • mamarcela Re: OK. O/T 05.11.06, 12:09
                Aneto, ale czyżbys sugerowała, ze ja sie nieświadomie wygłupiam?
                No, może faktycznie czasami w stanie pomroczności jasnej, ale chwilami
                przychodzi też jasność pomroczna i wtedy zaczynam sobie zdawać sprawę z
                konsekwencji swojego postępowania. A każdy, kto daje głos na forum publicznym
                musi się liczyc z tym, że zostanie poddany krytyce i osądowi. Także nieżyczliwemu.
                No i własnie wyobraziłam sobie, ze jesli założę wątek "czy jestem idiotką" to
                ani chybi doczekam sie komentarzy z gatunku "kabaret" i "błazen forumowy". A że
                za formą żeńską jednakowoż jestem stąd mój dylemat.
                Na chwilę obecną najbardziej podoba mi się "błaznówa" by Ash.
                Zresztą mój post był O/T i służył li i jedynie mizianiu się po brzuszkach.
                P:-)
                • aaneta Re: OK. O/T 05.11.06, 12:26
                  Ależ jakżebym śmiała. Sugerować.
                  Jednakowoż zdecydowanie wolę błazeństwo niż napuszoną powagę towarzyszącą
                  dylematom egzystencjalnym typowym dla wieku licealnego, co jakiś czas
                  formułowanym na tym forum, i to przez osoby, które, jak mi skądinąd wiadomo,
                  dawno już z wieku licealnego wyrosły. Ale to też O/T, ofkors, choć bynajmniej
                  nie ma służyć żadnemu mizianiu.
                • ash3 Re: OK. O/T 05.11.06, 12:40
                  mamarcela napisała:

                  >
                  > Na chwilę obecną najbardziej podoba mi się "błaznówa" by Ash.


                  Cieszę się. Do uslug,
                  ash.
    • braineater tralalala 05.11.06, 12:28
      Goła dupa
      i stojący kutas
      są częścią świata
      Ważną w dodatku
      i to bardzo

      Ładna goła dupa
      i ładny kutas
      są przy tym przemiłe estetycznie

      Goła baba, pozbawiona makijażu, push-upów, podwiązek, zbroi gorsetów,
      błyskotek, perfum, pomalowanych paznokci i utrefionych koafiur
      jest człowiekiem
      Babab zapakowana w te wszystkie cosie
      jest produktem
      chodzacym słupem reklamowym i niczym wiecej
      budzi raczej usmiech politowania
      niż uczucia wzniosłe

      To samo z chopem przyodzianym w gajer czy battle-dresa.
      Stają się komunikatami mówiącymi o pozycji społecznej, preferencjach
      konsumenckich, wyznawanym ideolo i tym podobnych.
      Co tak naprawdę gówno nam o nich mówi.

      Stąd teza, że ludzie im golsi
      tym szczęsliwsi
      prawdziwsi.

      Ciężko wkręcac komuś kity
      z jajami na wierzchu
      albo świecąc po oczach pizdą.

      ***

      Do języka ma się to tak samo
      Uzywając słów wzniosłych, dętych, opatrzonych milionem przypisów, znaczeń i
      odcieni
      Tak naprawdę wyrzygujemy
      słownik,
      szkołę
      i konwenans
      Równie dobrze moglibysmy nic nie mówić
      bo i tak
      chuja z tego wynika.

      Sprowadzając język do prostych komonikatów:
      Jesteś ciulem
      Jesteś drętwą cipą
      przekazujemy dokładnie to, o co chodzi.

      Nie ma szumów, nie ma interpretowania, nie ma knucia,
      że on chyba chciał rzec:
      moja twarz przypomina penisa

      Nope.

      Po prostu prosty komunikat
      zawierający cały ładunek emocji,
      który w danym momencie jest niezbędny i konieczny.

      Cały burdel zaś wynika z tego,
      że dalismy se nawmawiać,
      że szata zdobi
      a bogate słownictwo
      znaczy.

      I potem nam się w głowach jebie
      jak ktoś powie
      kurwamać
      albo pokaże fiuta
      ot tak
      for fun.


      P:)
      • obly a mnie sie wydaje po psrotu 05.11.06, 12:49

        ze my w całym po przednim wątku zypełnie nie o tym gadalismy aby karać czy nie
        i w jaki sposób albo czy sie przerażac czy nie i w jaki sposób.
        musiało mi umknąć.

        mam rade aby nie brac niczego osobiscie do siebie bo to przeszkadza zawsze
        tylko podmiotowi ;))
        a dewotyzm to jest pewna końcowa forma zatwierdzania siebie jako majacy rację z
        podkreśleniem na Ja.

        w sensie ani dario nie widzę postaw sprzecznych z twoim punktem widzenia ani
        podstaw to takiego okopywania się po tej jakoby wartościowszej stronie.

        PS wg mnie wątek był o czuwaniu rodzica nad pociechami non stop i pewnym
        sprytnym trzymaniu ręki na pulsie co to mamarceli się udaje w sposób
        antypedagogiczny, o szumie medialnym, o wyciaganiu z jednej sytiacji wnisków
        które dotyczą nei tyle oprawców ale całe przyszłe szkolne pokolenia a
        przeniesienie chłopaczysków z klasy dotyczyło sytuacji przed tą akcją a nie po.
        jako przykłady z zycia innych.

        co do antypedagogiki ja jakby nie stawiam sie w samej jej kontekscie za czy
        przeciw bo to bez sensu. Ja uwazam ze dzieci są nieodłaczna czescia nas samych
        i po prsotu nie izolowac sie od dzieci, nie traktowac jako ich, jako obiekty d
        wychowania, stosowac reguły czesto martwe i powoływane na jeden dzień, brac je
        do kumpli, d pracy, na bibki, na wakacje wszedzie i wychowanie odbywa sie
        poprzez indukcję ;)) dzieci widza nas w róznych sytuacjach i same wyciagaja
        wnioski. jak sie zachowaujemy w momencie kryzysu, jak sie cieszymy i z czego i
        co nas wkurza. to jak sie dorosli względem siebie traktuja podobnie bedzie
        potem przenoszone na kontakty z dziecmi w chwilach kryzysików czyli jak jest
        wrzask pomiedzy duzymi to i male milczec nie bedzie. jesli sami jestesmy
        konsekwetntni w swoich działaniach w stosunku do własnych idei to jest plus. no
        ale to chyba dla 30 paro latkó nie powinno byc juz trudne, w koncu nie hormony
        sie juzuleżały. byle tylko nie zleżały i stały siemartwe ;)))


        • mamarcela O/T mizianie Obłego, żeby znowu nie było 05.11.06, 13:20
          Obły, czy ja juz Ci napisałam, że jestem Twoja fanką. Jeśli nie to niniejszym
          czynię :)

          Apropo postulowanej przeze mnie antypedagogiki to wyglądała ona dokładnie tak,
          jak ja opisałeś. Zresztą o antypedagogice jako takiej dowiedziałam się, gdy moje
          dzieci były juz nieco podchowane. Po prostu nie jestem w powszechnym tego słowa
          rozumieniu "poważnym człowiekiem" i nie nadaję na szefa koncernu, ale za to jest
          ze mnie fajny kumpel i to w wychowaniu (antywychowaniu?) udało mi się
          wykorzystać. I wiesz co niedawno moja córka (dorosła, swiadoma swoich czynów
          maturzystka, dobra uczennica, mysląca o swojej przyszłości itd.) powiedziała mi
          (cytuję i z góry przepraszam za brzydkie słowo); "Wiesz mamo, ty jesteś chyba
          najbardziej pierdolniętą istotą, jaka spotkałam w życiu."
          I ja to, głupia forumowa błaznówa, odebrałam jako komplement :))))
      • broch Re: tralalala 05.11.06, 16:44
        baba pozbawiona push-upów

        nie ma sensu.

        chyba jednak jest różnica między sztuką a bluzgiem (i do tego właśnie bez sensu).

        "Ciężko wkręcac komuś kity
        > z jajami na wierzchu
        > albo świecąc po oczach pizdą"

        dlaczego ciężko? Właśnie łatwo. Ilu to idiotów nabiera się na takie
        "bezpretensonalne" używanie języka?
        Pizda nie świeci chyba że zrobisz transgen GFP (lub podobne na dokładkę potrzeba
        UV) ale to już język z kosmosu.

        Osobiście lubię takie produkcje bo dostarczają ubawu po pachy gdy obserwuje się
        tzw zaangażowanych czytelników/znawców zachwycających się byle gównem tylko
        dlatego że się używa go bez ograniczeń. Z drugiej strony jak to ma się do
        prawdziwych happeningów na których po prostu obrzucano się gównem? Cieniutko.

        Jest róznica między sztuką a bluzgiem ulicznym. U podstaw dzisiejszej
        wulgaryzacji języka leży po prostu ograniczony zasób słów (j. polski ma sie
        nijak do rosyjskiego i hiszpańskiego - w dziedzinie bluzgów - które budzą mój
        podziw). Co u artystów bez szczególnego talentu prowadzi paradoksalnie do
        zachłystywania się słowami.

        Nie wiem kto tę wiliczanke wymyślił, ale rano na kaca najlepsza jest zimna setka.
        • braineater Re: tralalala 05.11.06, 16:58
          o
          c
          z
          y
          w
          i
          ś
          c
          i
          e

          m
          a
          s
          z

          r
          a
          c
          j
          ę

          tyle, że ja zupełnie nie o tym.

          <świecić pizdą, to jeden z tych ubogich polskich wulgaryzmów>

          P:)
          • zdanka1 Re: tralalala 05.11.06, 17:37
            yyyyy...a to przypadkiem nie brzmi nieco inaczej - " swiecić gołą dupą" ?
            • mamarcela Re: tralalala 05.11.06, 18:00
              zdanka1 napisała:

              > yyyyy...a to przypadkiem nie brzmi nieco inaczej - " swiecić gołą dupą" ?

              A to zależy, z której strony na to spojrzeć - z przodu, czy z tyłu.

              :)
              • eva.68 Re: tralalala 05.11.06, 19:05
                mamarcela napisała:
                > A to zależy, z której strony na to spojrzeć - z przodu, czy z tyłu.

                Dzięki Mamarcelo! Właśnie się popłakałam ze śmiechu. A ostatnio jakoś
                niespecjalnie mi wesoło było.
    • brunosch dewocja «manifestacyjna pobożność» 05.11.06, 12:44
      Dario ile razy dziennie się modlisz, ile razy dziennie jesteś w kościele na
      nabożeństwach i czy spowiadasz się co piątek?
      A jeśli tego nie robisz, to skorzystaj z zaoszczędzonego w ten sposób czasu i
      spójrz do słownika, co znaczy słowo "dewotka"
      • daria13 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 10:26
        Wiem jakie jest słownikowe znaczenie słowa "dewotka", potocznie jednak, w moim
        mniemaniu, to osoba potepiająca wszelkie zachowania, które w jej fanatycznie
        bogobojnym odczuciu są niestosowne.
        Jak inaczej nazwać osobę, która nie lubi i której nie odpowiada wszechpanujący
        dookoła bluzg? Czy mam się uważać za dinozaura, wymierający gatunek, jeśli
        ordynarne słowa używane w dużym natłoku mnie mierżą? Sorry.
        • agni_me Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 11:47
          A nie miałaś na myśli "bigotki", zwłaszcza w znaczeniu świętoszkowatości i
          rygoryzmu w odniesieniu do świata, nie siebie? Bo to mi znacznie bardziej
          pasuje. I tak, wtedy można twierdząco odpowiedzieć na twoje pytanie.
          • daria13 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 12:02
            Wiesz, że chyba faktycznie bliższe mojego obrazu. Dzięki za szczerość.
            Świętoszkowata, bo nie odpowiada mi zalew wulgaryzmu, hmmm.Rygoryzm wobec
            innych? Czy urządzam krucjaty przeciwko używaniu inwektyw? Mówię tylko głośno,
            że tego nie lubię. Mam prawo?
            • agni_me Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 12:57
              Na tym forum jest najmniej kilka osób które:

              - posługują się znakomitą polszczyzną,
              - ani razu nie użyły nie tylko wulgaryzmu,
              - ale też unikają wyrażeń potocznych czy języka pospolitego,
              - wykazują ogromną klasę w trakcie dyskusji, czasem przy "nieumiarkowaności"
              sądów.

              Nie wydają się być samotnymi wyspami na oceanie bluzgu. A przynajmniej nie
              tworzą raz w miesiącu wątku na temat. I są wiarygodni. Może to zatem problem
              wiarygodności? Ale oczywiście masz prawo do "krzyku duszy". Mało, to trochę
              twój forumowy obowiązek, inaczej nic się nie dzieje. :)
              • daria13 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 14:09
                a. poproszę o wykazanie, że raz w miesiącu zakładam tego typu wątek
                b. o jaką wiarygodność chodzi w Twojej wypowiedzi, bo nie do końca rozumiem.
                Wiem, że nie ja jedna mam niechęć do inwektyw i nie ja jedna podniosiłam tę
                sprawę na TWA, co nie zmienia faktu, że czasami mam ochotę na "krzyk duszy", co
                niniejszym czynię: UUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!
                • agni_me Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 17:29
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=50086168&a=50086168
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=48793584&a=48793584
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=46626745&a=46626745
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=44396136&a=44458567
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=44210932&a=44210932
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=43829778&a=43829778
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=36989026&a=36989026
                  A o "wyrazach" było w tym półroczu już ze trzy razy, co najmniej trzy. ;)
                  --
                  Jestem po filologii, wprawdzie nie polskiej, ale nieco mam rozeznanie w kwestii
                  książek (alepe zgłaszając swą kandydaturę na AS-a forum Książki)
                  • daria13 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 21:29
                    Kpisz, czy o drogę pytasz? A może trochę Ci się poprzestawiało? Myślałam, że
                    rozmawiamy o moich wątkach? Czyżbyś nie zauważyła, że pewna część przez Ciebie
                    wymienionych, nie jest założona przeze mnie. A niektóre wypowiedzi w ogóle nie
                    potwierdzają Twojej tezy. Strzelasz na oślep. Tyle sobie pracy zadałaś, a tu
                    taki mierny wynik, zawiodłaś mnie:(
                    Słabiuto, oj słabiutko.
                    P:)
                    • agni_me Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 23:30
                      Oczywiście, że kpię. Jak sporo osób w tym wątku. Czyżbyś nie zauważyła? :)

                      Wpisy, które zalinkowałam wychodzą jako pierwsze po podaniu wyszukiwarce autora
                      daria13 i klucza słów, który dosyć łatwo wychwycić je przeglądając. Ot drobna
                      złośliwostka, widocznie zbyt subtelna.
                      • daria13 Re: Jestem porażona dowcipem 07.11.06, 09:35
                        Wiesz, ja też czasami jak coś chlapnę nierozważnie, to rżnę głupa i mówię: "ja
                        tylko żartowałam". Baaaardzo sprytnie.
                        A to, że swoich złośliwostek nie rozumiemy nawzajem, to jest wiadome od bardzo
                        dawna.
                        • agni_me Re: Jestem porażona dowcipem 07.11.06, 13:27
                          Ty jak rżniesz - prawdę mówiąc nie sądzę, żeby to była kreacja - głupa, piszesz
                          nie o żartowaniu, a prowokacji. W zasadzie każdy wątek "ja, daria", kończy się
                          tekstem o prowokacji. I w linkach, które podałam wygląda to tak:
                          1) jestem wrażliwa/tolerancyjna/chodzę na kompromisy/jestem
                          dyskretna/silnocharakterna/dobra/cnotna/miodna

                          Pojawiają się wpisy mniej lub bardziej złośliwie to komentujące. W odpowiedzi:

                          2) Teraz te cechy są odbierane jako staromodne/naiwne/zbyt nieprzystające do
                          rzeczywistości, czuję, że jestem przez to wyjątkowa. Czy jestem?

                          Pojawiają się wpisy dosadniejsze, na co:

                          3) nie ukrywam, że była to prowokacja.

                          Akurat mnie wątki o twoich problemach egzystencjonalnych ogromnie się podobają,
                          zwykle pojawia się kilka świetnych OTesów, które nadają sens. Przwidywalność
                          twoich wpisów jest krzepiąca. Tak było i w tym wątku. I będzie w wielu
                          kolejnych. I fajnie. Napisałabym - nie zmieniaj się, ale jestem głęboko
                          przekonana, że żadne zmiany twoim wątkom nie grożą.
                          • daria13 Re: Moje szczęście nie ma granic 07.11.06, 13:49
                            agni_me napisała:

                            > Akurat mnie wątki o twoich problemach egzystencjonalnych ogromnie się
                            podobają,
                            >
                            > zwykle pojawia się kilka świetnych OTesów, które nadają sens. Przwidywalność
                            > twoich wpisów jest krzepiąca. Tak było i w tym wątku. I będzie w wielu
                            > kolejnych. I fajnie. Napisałabym - nie zmieniaj się, ale jestem głęboko
                            > przekonana, że żadne zmiany twoim wątkom nie grożą.

                            Nie wyobrażasz sobie jak wielką radością napawają mnie Twoje słowa. Tyle
                            uznania, takie zaufanie, to dobrawdy za wiele. Zrobię wszystko co w mojej mocy,
                            żeby Cię w przyszłości nie zawieść. Uznania ze strony TAKIEJ OSOBY nie można
                            stracić. Możesz na mnie liczyć!!!
                            Pozdrawiam wzruszona do łez, chlip, chlip;)
            • brunosch Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 13:11
              Dario, to że nie znasz znaczenia słów [dewocja] i [bigoteria], że krygując się
              pytasz czy jesteś dewotką, choć znaczenie tego słowa ni w cholerę nie pasuje do
              podanych przez Ciebie Twoich cech, zalet oraz przymiotów, to Twoja sprawa.

              Oczywiście masz prawo protestować przeciw wulgaryzacji języka, bo to Twoje
              prawo. Wolno Ci dowolne pojęcia nazywać (wedle wyłącznie swego mniemania,
              rozumienia i wyczucia językowego) jak chcesz, choćby słowem "pomidor".
              Lecz pretensjonalne dąsanie się, gdy ktoś prostuje Twoje błędy (przepraszam, nie
              błędy, lecz swobodę ekspresji językowej!) trąca daleko posuniętym komizmem.
              • 3promile Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 13:22
                Masz błąd w sygnaturce, miszczu - powinno być "Włoszczowa"
              • daria13 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 14:20
                To ja chyba tez nie rozumiem słowa "dąsać się", bo w mojej wypowiedzi, nie
                zamierzałam okazać w najmniejszym stopniu nadąsania, jedynie wyjaśnienie. Może
                nie dość sensowne, ale na pewno nie nadąsane. Luz.
        • kubissimo Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 12:30
          czy to znaczy, ze pojedyncza kurwa Cie nie rusza, ale juz dwie kurwy to zle? ;)
          • daria13 Re: nie ilość, a kontekst 06.11.06, 13:38
            To trochę tak jak z tą nagością w filmach; uzasadnioną i nieuzasadnioną:)
            Permanentny bluzg, często stosowany jako przerywnik, używany niemal w każdej
            wypowiedzi, jest dla mnie zwyczajnie głupi, prywmitywny i męczący. Inwektywy
            stosowane raz na jakiś czas, dla wzmocnienia efektu, nie sprawiają mi większej
            przykrości;) Dla mnie to taki zgrzyt, jak drazniący dżwięk w harmonii innych
            dźwięków, jak przejechanie widelcem po talerzu. Czy naprawdę muszę się czuć
            dziwadłem, bigotką, moherem, jeśli nie lubię takiego słownictwa? Dla niektórych
            to esenscja wypowiedzi, to kwiecistość stylu, albo zupełnie naturalna forma
            wypowiedzi i ja jestem w stanie to zrozumieć, ale to nie zmienia postaci
            rzeczy, że tego nie lubię i już. I chyba nie mam zamiaru z tego powodu czuć się
            źle:P
            • obly Re: nie ilość, a kontekst 06.11.06, 13:58
              moze pomysl o tym ze znasz tylko jedno znaczeie tych słodkich przekleństw,
              węglarz zna 2354345 odmiennych znaczeń słowa kurwa zależnie od sytuacji
              intonacji, przedrostka i promili we krwi (ukony dla promila)nie czujesz sie z
              tym ciut uboga?
              ale z drugiej strony taki węglarz z obrzydzeniem potraktuje twoje ksiązki
              traktujac je jako jedno wielkie obrzydliwe tratowanie swojego czasu ;))
              miej zrozumienie, wazne są emocje towarzyszące wypowiadanym słowom..



              jak któs mówi(taki wiersz):

              o kurwieńka jakie to piękne było - cieszę sie
              kurwa ja pierdolę dziada - smucę się
              zakurwiaszczyj wniebopitek to był - cieszę się
              skurwiały kameleon z tej parówy - smucę się
              wjebał gola tak zajebaniutkiego że piskam - cieszę się
              święty nie święty chuja ma na oczach - smucę sie
              lubię czytać dobre ksiązki o życiu - cieszę sie
              denerwujesz mnie i życzę ci źle - smucę się

              bo nie dlatego ze słowa są złe
              jak ktos sie cieszy - cieszę się
              jak ktoś zle mysli o innych - smucę się

              papim papom papim
            • mamarcela dalej nic nie rozumiem???? 06.11.06, 14:14
              daria13 napisała:
              Czy naprawdę muszę się czuć dziwadłem, bigotką, moherem, jeśli nie lubię
              takiego słownictwa? Dla niektórych to esenscja wypowiedzi, to kwiecistość stylu,
              albo zupełnie naturalna forma wypowiedzi i ja jestem w stanie to zrozumieć, ale
              to nie zmienia postaci > rzeczy, że tego nie lubię i już. I chyba nie mam
              zamiaru z tego powodu czuć się źle.

              Oczywiście, że nie musisz. Chcesz o tym porozmawiać?
              A kto każe Ci się czuć dziwadłem, bigotka i moherem? Bo nadal nic nie rozumiem.
              Kogo tutaj obwiniasz o takie, a nie inne swoje prywatne samopoczucie? To, czym
              Ty się czujesz i jak się masz zamiar czuć to Twoja i jedynie Twoja sprawa.
              Ty masz prawo uważać to czy to, a inni mają prawo Cię oceniać i koniec.
              Tyle obrazów i ocen naszej osoby istnieje, ile par oczu na nas patrzy.

              I wybacz, ale tak postawiony przez Ciebie problem przypomina list do redakcji
              Bravo: "Kochana redakcjo, spałam w swoim zyciu z czterema chłopakami, kiedy to
              powiedziałam swojej babci to sie popłakała i nazwała mnie dziwką, ale moja
              psiapsióła Patty mówi, że cnotka ze mnie. Kto ma rację?"


              P;)
              nawiasem mówiąc to mnie się tu kilkaktrotnie oberwało za poprawność polityczna i
              jakoś niczego to w moim samopoczuciu i oglądzie własnej osoby nie zmieniło
              • 3promile Re: dalej nic nie rozumiem???? 06.11.06, 14:29
                mamarcela napisała:
                "Kochana redakcjo, spałam w swoim zyciu z czterema chłopakami, kiedy to
                > powiedziałam swojej babci to sie popłakała i nazwała mnie dziwką, ale moja
                > psiapsióła Patty mówi, że cnotka ze mnie. Kto ma rację?"

                Ooooo, kurweńka...
              • eeela Re: dalej nic nie rozumiem???? 06.11.06, 14:37
                Hihi.

                ;-)
                • daria13 Re: definicje, skróty myślowe, interpretacje 06.11.06, 16:41
                  "dewotyzm to jest pewna końcowa forma zatwierdzania siebie jako mający rację z
                  podkreśleniem na Ja" (by Obły)

                  Dlaczego Obly ma prawo do swojej definicji dewotyzmu (a nie dewocji?), a ja nie
                  mam, do cholery jasnej (i tu walnięcie pięścią w biurko)!!!
                  • 3promile Re: definicje, skróty myślowe, interpretacje 06.11.06, 16:47
                    Dam ci wybór:
                    Dewotka or de Vodka - that's a question!

                    PS. I nie "do cholery jasnej (i tu walnięcie pięścią w biurko)!!!", tylko sobie
                    tak normalnie po ludzku pierdolnij w stół, to ci ulży ;)
                  • obly Re: definicje, skróty myślowe, interpretacje 06.11.06, 22:20
                    nie mam prawa ;)))
                    ALE JE UZURPUJĘ
                    ;)))

                    po za tym to nie definicja dewotyzmu jako takiego ale pewnych cech które
                    przechodzą na wszystkie sfery zycia nic więcej.
                    niemniej z kopalińskim nie smiem dyskutować ;))
            • kubissimo Re: nie ilość, a kontekst 06.11.06, 23:19
              i dalej nie rozumiem, czy chodzi o to, zeby podkreslic jaka to jestes inna, czy
              po prostu szukasz kogos, kto wstanie i powie NIE JESTES SAMA ;)
            • nienietoperz O/T 07.11.06, 15:39
              Czytam sobie czytam, i nachodzi mnie jedna, poniekad off-topicowa refleksja:

              otoz dziwadlem czuje sie mniej wiecej od trzynastego roku zycia. Zapewniam, ze
              jest to uczucie nie nadzwyczaj szkodliwe, czasami nawet dosc przyjemne.

              Uklony,
              NN
              • obly Re: O/T 07.11.06, 23:04
                wiesz nie(2)toperz

                na poczatku kazdy mysli ze jest taki sam jak wszyscy.
                potem kazdemu sie wydaje ze jest wyjątkowy (tylko nie odkryty)a reszta
                jednolitą szarą masą.
                a prawdą jest ze kazden jest wyjatkowy na swój sposób i jak jest sam to straszy
                sam siebie swoją dziwnoscia

                a to tylko oznacza o pewnym fajnym bogactwie wszystkiego co jest naokoło
                • daria13 Re: O/T 08.11.06, 09:49
                  Bardzo ładna myśl, bardzo:)
                  Pozdrawiam:)
          • jottka Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 13:50
            to zapewne tak jak z obchodzeniem szabasu, który należy zacząć obchodzić, gdy
            'na niebie pojawią sie gwiazdy' - jedna to nie są gwiazdy, więc sie nie liczy i
            nie zaczynamy, jak pojawi sie druga, to skoro ta pierwsza sie nie liczy, to mamy
            jedną gwiazdę i dalej nie zaczynamy, ale jak sie pojawi trzecia, to to są już
            dwie liczące sie gwiazdy, czyli mamy wreszcie 'gwiazdy' i możemy zacząć
            obchodzić szabas

            wniosek: omne trinum perfectum:)
            • sutekh1 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 15:52
              jesli chodzi o nagość i jej uzasadnianie na ekranie czy na fotosach gazetowych,
              jak świetnie ujął to braineat: chodzi o ładne cycki, dupę i sterczącego kutasa
              gotowego do zrobienia tego co nożem zazwyczaj krwawy mściciel pragnie.
              więc jeśli odpowiednio dobrane ciało obecne jest wystarczająco długo na ekranie
              to właśnie po to, żeby zrobić ci silny stercz, kochanie.
              estetyka jest tu tą kulturową pokrywką.
              pytanie podstawowe: czy współczesnym światem rządzi penis czy pochwa (oboje
              wulgarnie nadzy)?

              naprawdę płyn do higieny intymnej dobrze działa na cerę?

              borze!
              • zdanka1 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 16:22
                eeee tam, prolem polega na tym, ze ludziom sie wydaje, albo moze ludziom w
                pewnym wieku, ze wszystko co nagie oznacza seks. Gówno prawda - idzcie sobie
                kiedyś na palzę naturystów, to złapiecie dystans - człwoeik rodzi sie nagi,
                rodzaca kobieta jest praktycznei naga i człwoeik umierający jest nagi.

                co zabawne Demi Moree z gigantycznym brzuchem w ciazy na okładce była
                skandalem, a gołe cipy paneinek w "Playboyu" widziane od srodka - nei są .
                Popieprzyło sie w tej kulturze coś - kazą estetycznei pokazywać myjaca sie
                sprzątaczkę po robocie, kiedy ona ma być wtedy zmeczona kobieta, a nei seksowna
                kobieta

                Nagość to stan naturalny, a nie seksualny. Gdyby byl li tylko seksualny, to
                wszystkei plemiona pierwotne nieustannie by tylko kopulowały, a dziwnym trafem
                tak nei jest.

                t
                • sutekh1 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 16:37
                  człowiek umiera najczęściej w ubraniu!
                  jeśli chodzi o plaże nudystów ja bym tam raczej nie poszedł leżeć bo pewnie by
                  mi stanął w kilka sekund. nudystów rozumiem, sam jestem jednak innym
                  zwierzakiem.
                  • zdanka1 Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 18:18
                    ale myje sie go nagiego i w chłodni lezy nagi:)))

                    A kiedyś mezczyzn mogły myć po9smiertnie tylko stare kobiety, najlepeij wdowy,
                    wiesz?:))))))))))) Pewnei, zeby młodych nei kusiło - diabli wiedzą czy by
                    nieboszczyka nei wykorzystały:D
                  • braineater Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 20:17
                    Izi Sutekhu, z autopsi Ci powiem, jako naturysta zdeklarowany i radosny, że nic
                    by Ci sie nie działo z częsciami niesfornymi. Na plazy naturystów nagośc jest
                    po prostu przeżroczysta, nie zwracasz na nia praktycznie żadnej uwagi,
                    niezależnie czy przebiegnie obok ciebie wesoło rozchybotana siostra bliźniaczka
                    Danuty Lato, czy klon Rocco Sigfreddiego (czy jak tam temu panu z przerostem)
                    To co uwielbiam na plazy naturystów to konwenans, piekny mieszczański, taktowny
                    konwenans. Do perfekcji doprowadzone niepatrzenie się - cos jak gdy spotykasz
                    kaleke, to nie gapisz sie przecież na brak jego nogi, albo garb. Nie widzisz
                    tego nawet, po jakims czasie staje sie to dla ciebie naturalne, że ten koles ma
                    3 ręce i zaczynasz się dziwić czemu inni nie mają. dokładnie tak jest z
                    nagościa na plazy naturystów. Jest kompletnie a-seksualna, a-erotyczna, a-
                    meska i a-kobieca. Widzisz ludzi a nie ich drugo i pierwszorzedne cechy płciowe.

                    P:)
                    • kubissimo Re: dewocja «manifestacyjna pobożność» 06.11.06, 23:16
                      no nie wiem, ja z reguly nie moge opanowac oczu, ktore zawsze lecą w kierunku
                      czyjejs szczeliny w zebach, olbrzymiego pieprzyka na nosie, czy innego defektu,
                      co sprawia rozmowcy dyskomfort ;)
    • butters77 Re: Czy jestem dewotką? 06.11.06, 20:00
      Eeeech, jak ja lubię posty z kategorii "Przedstawię swoje zwykłe cechy, sytuując
      je w rzekomym konflikcie wobec świata";)

      W ostatnich "Wysokich Obcasach" wydrukowany został list od czytelniczki (nie
      mogę zlinkować, bo na Gazecie dostępne są tylko "Listy Tygodnia), w którym
      autorka - inspirowana artykułem o transseksualizmie - wysnuwa taką teorię:

      "Bo czy dziewczyna, która większość czasu spędza wśród mężczyzn, jest tak
      naprawdę jeszcze kobietą? Nie mam wielu koleżanek. Większość z nich twierdzi, że
      ich nie rozumiem, i chyba tak jest. Bo co to za problemy: złamany paznokieć czy
      to, że mąż chce spędzić czas z kumplem przy piwku? (...) Nie lubię gadać o
      ciuchach, jeśli nie mam pieniędzy na nie. Dużo ciekawsze wydają mi się inne
      kultury, podróże, książki, a nawet sytuacja polityczna czy kampanie społeczne w
      moim regionie. Czy jest we mnie więcej mężczyzny niż kobiety? Może i ja jestem
      transseksualistką?"

      Proponuję zatem, żebyśmy wszyscy założyli wątki, czy jesteśmy
      transseksualistami:) Albo inne - typu "Czy jestem snobem, skoro czytam
      książki?", "Czy jestem idiotą, skoro lubię jeden serial?" - itp.
      Ja ze swojej strony dopiszę: "Czy jestem zwolenniczką PiS, skoro mieszkam z
      kotem?":)

      Naprawdę, Dario13, Twoje poglądy są jak najbardziej poprawne:) A redukowanie
      ludzi do stereotypów jest oczywiście niesłuszne.
    • zaneta.zubrzyk Re: Czy jestem dewotką? 06.11.06, 20:27
      Uważam z głębi serca, że nie jesteś dewotką, wręcz przeciwnie - w takich jak Ty
      tkwi ostatnia nadzieja na uratowanie Kultury, którą coraz mniej ludzi naszej
      epoki szanuje, choć trzeba ją jak ognik chybotliwy świecy na wietrze nieść w
      następne pokolenia, aby to co najcenniejsze nie zaginęło w mroku i morzu
      wulgarności.
      Wielkim dziełem i wyzwaniem naszej epoki jest obrona tego co naprawdę cenne,
      choć może się to stawać coraz trudniejsze, bo tacy, którzy bronią Kultury coraz
      częściej wystawiani są na drastyczne próby i ciosy oraz szyderstwa ze strony
      prymitywów, którym do pełnej komunikacji wystarczą cztery słowa.
      Pozdrawiam Cię Dario13, podziwiam Cię i staję z Tobą w jednym szeregu.
      • daria13 Re: Czy jestem dewotką? 06.11.06, 22:18
        Dziękuję jak nie wiem co, ale czuję się nieco zawstydzona:) Nie mam się za
        obrońcę Kultury, bo nie czuję się na siłach sprostać takiemu zadaniu, niemniej
        jednak Twoje słowa sprawiły mi ogromną przyjemność. Naprawdę czasami
        zastanawiam się, czy nie jestem śmieszna z tą swoją niechęcią do wulgaryzmów.
        Jest na tym forum bardzo wiele osób, które bardzo szanuję, a które używają i,
        co więcej, głoszą ciekawe teorie na temat wyższości takiego języka, nad ubogim
        językiem pozbawionym inwektyw i to sprawia, że czasami ogarnia mnie cień
        zwątpienia. Ale to tylko cień, na szczęście. Szybko się rozwiewa:)
        Pozdrawiam serdecznie:)
    • au.lait Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 11:46
      Tam zaraz dewotką... Najzwyklejszą w świecie kobietą jesteś, która potrzebując
      nieustannej atencji, zakłada wątki konsultacyjne poświęcone adorowaniu i
      analizowaniu problemów swojej osoby. I nie wiem, jak to się dzieje, ale w
      skupianiu uwagi osiągnęłaś, Dario, mistrzostwo oraz stuprocentową skuteczność
      (vide liczba postów przy każdym rozpoczętym przez ciebie temacie). Kurcze, jak
      ty to robisz?! Też bym tak chciała! :)
      • daria13 Re: Ależ skąd 07.11.06, 13:13
        Och, doprawdy nie wiem, jak ja to robię (tu skromne spuszczenie ócz;).
        A z tym adorowaniem, to chyba jednak nie tak, bo z reguły paskudnie mi sie
        dostaje, narażam się na większe i mniejsze złośliwostki i generalnie nie jest
        miło, z małymi wyjątkami. A może ja masochistka jestem? (znowu analizuję
        siebie, to chyba chorobliwe;)
        Nie chce mi się tego śledzić, ale odnoszę wrażenie, że nie każdy mój wątek
        poswięcony analizowaniu mojej osoby osiąga taką skuteczność, inne tematy
        czasami też są podchwytywane:)
        Najlepszym sposobem na przyciąganie zaintersowania na forum jest zakładanie
        wątków; to tak jak z totkiem, nie wygrasz, jeśli nie zagrasz:)
        Najbardziej lubię osoby krytykujące większość wątków, same jednakowoż nie
        zadające sobie nigdy trudu uczynienia tego (znaczy założenia własnego wątku).
        To nie dotyczy Ciebie, bo tutaj akurat jesteś rzadkim gościem, a szkoda:).
        Pozdrawiam:)
        • butters77 Re: Ależ skąd 07.11.06, 13:57
          .................................
          • au.lait Re: Ależ skąd 07.11.06, 21:10
            A cóż to ci, butters, mowę odjęło?
            :-D
            • butters77 Re: Ależ skąd 07.11.06, 21:38
              Już Ty wiesz co;-))
              • au.lait Re: Ależ skąd 07.11.06, 21:41
                Lubię cię Masełko, chociaż się nie znamy - no, lubię, jakniewiemco! :-D
                • butters77 Re: Ależ skąd 07.11.06, 22:29
                  Bardzo mi miło - choć to nie od masełka, tylko od pewnej postaci z South Parku z
                  czasów ljubjenia tegoż:)
    • itek1 Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 14:58
      > bo czasem takie obawy mnie łapią,
      niechec do inwektyw wygadywanych przez innych != dewocja :)
      A masz czasem moze ochote sama poklac, ale nie robisz tego bo to nie wypada?
      Jesli tak, to troche gorsza sprawa.
      Ale tez chyba z kategorii piorkowej.
      Pozdrawiam
      • daria13 Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 15:34
        > niechec do inwektyw wygadywanych przez innych != dewocja :)
        > A masz czasem moze ochote sama poklac, ale nie robisz tego bo to nie wypada?

        Otóż mój przypadek jest całkowiecie nieuleczalny, bo ja NAPRAWDĘ mam wrodzoną
        niechęć do inwektyw i nawet na tym forum mam świadków na to, że jeden z moich
        ulubionych forumowiczów mający nicka nieco nieparlamentarnego był przeze mnie i
        przy mnie nazywany "tym, którego imienia nie wolno wymawiać":)))
        Pozdrawiam również:)
        • braineater Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 15:39
          daria13 napisała:
          "tym, którego imienia nie wolno wymawiać"

          Jak długo jestem na tym forum, tak nie pamietam Voldemorta:)

          P:)
        • itek1 Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 15:40
          > Otóż mój przypadek jest całkowiecie nieuleczalny, bo ja NAPRAWDĘ mam wrodzoną
          > niechęć do inwektyw
          Nie wiem czy przebijesz moja kolezanke ze szkoly podstawowej, w ktorej ustach
          najbardziej nieprzyzwoitym slowem wypowiadanym tylko w chwilach najwiekszej
          irytacji bylo 'ojejciunia'.
          • eeela Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 20:34
            > najbardziej nieprzyzwoitym slowem wypowiadanym tylko w chwilach najwiekszej
            > irytacji bylo 'ojejciunia'.

            O k....!
            • au.lait Re: Czy jestem dewotką? 07.11.06, 21:01
              Przebijam koleżanką z liceum, której za nic przez gardło nie chciało przejść...
              [uwaga! parental advisory] ..."zabujać się"!


              Ubaw mam z tego powodu do dziś :)
        • aaneta co to jest inwektywa 07.11.06, 15:44
          Obawiam się, że muszę się wtrącić:
          www.slownik-online.pl/kopalinski/B7A7AC2944AABBC5C12565E70060BB52.php
          • daria13 Re: co to jest inwektywa 07.11.06, 16:36
            Bosz, jaka ja głupia jestem i ile mądrości można wynieść z naszego drogiego
            TWA; całe życie byłam przekonana, że inwetkywa to wulgaryzm, mięcho, bluzg
            tylko nazwany bardziej uczenie:). Dziękuję za zwrócenie mi uwagi.
            Swoją drogą ciekawa jestem, czy tylko ja popełniam taki błąd. Jak w takim razie
            jeszcze elegancko określić wulgaryzmy?
            P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka