vivalabeer
16.11.06, 10:38
Agnieszka Chylińska (O.N.A.) na temat macierzyństwa :)
"Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących matek.
Ja wiem, że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o przeżyciach
natury wyższej, ale obecnie to niemożliwe.Ni chuja!
Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z Beliną
wybaczą, ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną godziną snu na
dobę, cyckami zaropiałymi jak po jakiejś supersesji sado maso, z wielką
pieluchą między nogami, ja obecnienie mogę inaczej i oczym innym.
Muszę to napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś
wcześniej z takim opisem się nie spotkałam i może gdybym wiedziała...
Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy
pieluch nawet: wszyscy kłamią!To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz
zdezorientowana i zaszczutachowam się po kątach,by mnie nie zauważył ssak,
którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł,że
jestem w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwanabrzmiałe
balony, które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka.Zostałam
oszukana, uległam propagandzie, poleciałam na tysiaka i terazmam!
A tak ładnie wszystko szło. Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem
"Motorhead", wzdychanie i rozmyślanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo syna
mojego pierworodnego.Roztkliwianie się nad parą skarpetek, wzdychanie na
widok uśmiechniętych bobasów widzianych przelotnie w centrach handlowych,
zaczytywanie się poradnikami i wiara w to, że się jest uwarunkowaną
genetycznie do bycia matką Polką, że się będzie stosować metody najbardziej
delikatne, nieinwazyjne, naturalne przy pielęgnacji i wychowywaniu cudownego
potomka.
A tymczasem???
Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród będzie potwornym cierpieniem,
i że się będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o tym, by nie narobić dziecku
na głowę? Dlaczego darłam się w niebogłosy, tworząc najbardziej spontaniczny
tekst nowej piosenki pod tytułem "ja już kurwa nie mam siły", naczytawszy się
wcześniej o fantastycznych znieczuleniach,technikach relaksacyjnych i innych
takich?
Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz erotycznych,
podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się , że bezzębny dziamdziak
może zmasakrować suty w try miga i domagać się co godzinę dalszej masakry,
więcej krwi...
I dlaczego dopiero pod koniec jednego z poradników małymi literami było
napisane, że jeśli ma się chęć sprzedać swoje dziecko na allegro to powinno
się zwrócić do osoby duchownej z prośbą o poradę lub od razu zamknąć się w
psychiatryku... Ciekawe...
I na czym miało polegać "wzmocnienie i rozkwit związku, gdy pojawia się
dziecko", jeśli jedyne co mam do powiedzenia mojemu chłopakowi od miesiąca to:
przynieś-wynieś-pozamiataj, nie rób tego tak, możesz mi pomóc?, a może ty go
przewiniesz?, nie wkurwiaj mnie, to twoje dziecko, a to Se go bierz, nie
rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjść?
Nigdzie nie przeczytałam o tym, że dziecko drze gębę. Znalazłam wzmianki o
tym, że kwili,płacze, marudzi, gaworzy, ale nie ma nic o tym, że ma syndrom
"Blaszanego bębenka", znaczy się, że szyby pękają, gdy zaczyna ryczeć od
16.00 do 23.30, by usnąć z uśmiechem i pozwolić mi zrobić siku, umyć się,
zjeść coś szybko. Koleżanki mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się
chudnie. Teraz wiem dlaczego. Bo nie ma się czasu zjeść. Teraz też się drze,
a ja muszę oddać ten felieton i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam
oczy na zapałki i piszę tę jedną kartkę jakieś sześć godzin, gdyż odskakiwać
muszę co chwila, bo kupa, bo płacz, bo mleko, bo coś tam i do tego jeszcze
burdel w mieszkaniu i kot zazdrosny porzygał się właśnie ostentacyjnie na
środku pokoju.
Rokendrol kurwa nie ma co... "
Co Wy na to, Matki? :)