Dodaj do ulubionych

Religijnosc

29.11.06, 12:16
Wczoraj w jednym z watkow obiecalam, ze bedzie nowy watek nie- malzensko-
narzeczenski.
No i mam.
Mam takie pytanie, czy jestescie religijne, jesli tak- to czy zawsze tak
bylo, jesli nie- to czy zawsze, czy byl taki przelom jakis...

Czy religie uwazacie za kwestie wyboru czy cos narzuconego?
Czy zasady,ktorymi kieruje sie Wasza religia maja odziwerciedlenie w Waszym
zyciu?


Ja nie jestem jakos specjalnie religijna, ale naprawde jestesm ciekawa, jak
to jest u Was;)
I chetnei sie dowiem i podyskutuje, mam nadzieje, ze Wy tez;)

piszcie, dyskutujcie:)
Obserwuj wątek
    • nerri Re: Religijnosc 29.11.06, 12:27
      Wierze w Boga - ale nie chodze do kościoła,bo nie wierze w księży.Moja wiara to
      tylko moja sprawa-sprawa mojego serca i księdzu nic do tego...a to w końcu też
      tylko człowiek co widać bardzo wyraźnie.Nie rozumiem ludzi,którzy wierzą bez
      zastrzeżeń, w to co mówi ksiądz,ani takich,którzy biegają do kościoła dzień w
      dzień...

      Miałam okres(trwający około 3-4 lat)gdy chodziłam do kościoła,jeździłam na
      rekolekcje,na Górę Św.Anny(bywałam tam w Sylwestra,w wakacje,na weekendowe
      rekolekcje itp).Do tej pory to miejsce jest dla mnie szczególne,i do tej pory
      są bracia i ojcowie,którzy wywarli bardzo pozytywny wpływ na moje życie.Szanuje
      ich i jestem wdzięczna.Ale mimo to uważam,że są ludźmi jak każdy z nas.

      A moja wiara po tym okresie jest...ale tak jak pisałam - we mnie...bo to sprawa
      między mną a Bogiem.Nie narzucam nikomu wiary,nie dzielę się nią z nikim...bo
      to jest i będzie tylko moje:)
      • ebi3 Re: Religijnosc 29.11.06, 12:33
        wierze w Boga ale nie chodze do kosciola, tzn chodze tylko w swieta i chodzilam
        jak zmarl nasz PAPIEZ...
        poprostu podobnie jak Nerri nie wierze w ksiezy...mam pare przykladow na to
        jacy on naprawde sa i nie odpowiada mi to...poza tym jak moge chodzic do
        kosciola, do spowedzi i komuni jak nie zaluje grzechu (seksu) i musisalbym sie
        caly czasz z niego spowiadac - gdzie wiec mocne postanowienie poprawy...
        raz jak bylam u spowiedzi to trafilam na erotomana-gawedziarza - dziewczyny o
        jakie on mnie rzeczy pytal - normalnie wstyd powtarzac, ciezko mnie oniesmielic
        ale wtedy wyszlam z konsfesjonalu chyba purpurowa!!!
    • sumire Re: Religijnosc 29.11.06, 12:30
      Nie jestem. Bezbożnica ze mnie, szczerze. Zawiłe historie rodzinne mają tu
      spore znaczenie - zostałam wychowana z dala od coniedzielnych mszy, lekcji
      religii, komunii, bierzmowań, innych takich rytuałów.
      Przeżywałam w epoce nastoletniej etap fascynacji buddyzmem, hinduizmem, w ogóle
      religiami (chociaż to niekoniecznie dobre słowo) Dalekiego Wschodu i od tamtej
      pory dużo na ten temat wiem. Przydało się na zajęciach z filozofii na
      studiach ;)
      Pod względem czysto naukowym, historycznym etc. religie są dla mnie
      interesujące - zwłaszcza ich wspólne korzenie. Kościoły jednak tylko zwiedzam :)

      A co do zasad - Dekalog jest na tyle ogólny, że nawet niewierzący mogą się w
      pewnym stopniu nim kierować. To kwestia kręgosłupa moralnego.
      • rasgeea Re: Religijnosc 29.11.06, 12:56
        u mnie to było burzliwie :)

        Od dziecka zostałam wychowana w rodzinie wierzącej. Co niedziela chodziło się
        do Kościoła, Komunia i te pe. Chodzilam na Dzieci Maryji, należałam do Oazy i
        Chórku i tym podobne.

        Gdzieś w 8 klasie podstawówki zaczyłam przeżywać bunt względem Kośioła. Nie
        czułam potrzeby żeby tam chodzić. Na początku chodziłam tam tylko dlatego żeby
        nie zrobić przykrości mamie. Jednak bardzo szybko zaczełam chodzić zamiast do
        Kościoła to do parku albo na piwo. w pozniejszym czasie to juz nawet nie krylam
        tego pzred mamą. I tak pzrez jakieś ładne pare lat.

        Dopiero w 4 klasie liceum jakoś sie nawróciłam sama z siebie. nie wiem jak to
        sie stało. nagle poczułam potrzebę iść do Kościoła ale nie na msze ale jak
        nikogo tam nie ma. To znaczy zadnego nabozenstwa. noi stopniowo az znow
        zaczelam chodzic co niedziela do kosciola. Bardzo gorąco się modliłam,
        chodziłam do Kosciola itd.

        Pozniej jakis moze rok temu, moze dwa znow moja wiara sie zachwiala. chodzic do
        Kosciola chodzilam ale chyba bez wiekszego pzrekonania. nawet nie co niedziela
        tylko co jakis czas. wszystko az do momentu ostatniego zcasu. kiedy mialam
        naparwde poteznego dola, chyba zalamanie nerwowe i szukalam pomocy wszedzie.
        zazcelam wiec znow modlic sie do Boga:) Wiem, wiem... jak trwoga to do Boga,
        ale jak nie dla niego to do kogo? I cieszę się z tego powiem Wam szczerze.
        Wiara w Niego i On sam daje mi siłe!!!

        Wiele mnie drażni w hierarhi Kościoła, wiele mi się nie podoba. Zwłaszcza
        księży, ich zachowania i poglądy. O pewbym radiu i ojcu już nawet nie
        wspominając...Ale to nie w nich pzrecież wierzę tylko w Boga!!!! :)
    • ebi3 Re: Religijnosc 29.11.06, 12:35
      nie mowie ze tak bylo zawsze jak wyzej napisalam
      dopoki poszlam do liceum nalezalam do OAZY, wczesniej jak bylam mala do scholki
      kosielnej, jezdzilam na pielgrzymi, wakacje z kosciola;) wspominam je naprawde
      bardzo milo:), ale potem w miare dojrzewania cos jakby sie we mnie wypalilo...
    • nerri Re: Religijnosc 29.11.06, 12:37
      I jeszcze jedno...do spowiedzi nie chodzę z prostej przyczyny...mieszkam z P.
      bez ślubu,sypiamy ze sobą i jest mi dobrze...a co najważniejsze...jako
      katoliczka powinnam tego żałować...a ja ANI TROCHE NIE ŻAŁUJE ;) I tu jest
      problem bo co to za żal,jeśli go nie ma;) hehehehe:)
      • rasgeea Re: Religijnosc 29.11.06, 12:58
        no z tym kochaniem jest wiekszy problem. spowiada sie z tego czego sie zaluje a
        ja nie zaluje wiec sie z tego nie spowiadam. i chyba do samej spowiedzi jednak
        mimo wszystko podchodze z jakąś tam rezerwą... i chodze jakos tak na święta
        tylko..
        • nerri Re: Religijnosc 29.11.06, 13:02
          A ja dlatego nie chodze...bo tak naprawde taka spowiedź jest nieważna...gdy z
          premedytacją zatajam grzech,o którym wiem...i jeszcze się nim ciesze.A to wg
          kościoła jest grzech.Źle bym się z tym czuła.Albo jestem fair albo nie
          akceptuje czegoś.A ja nie uważam,że robie źle.Ludzie ulegają presji otoczenia i
          rodzinyy,za szybko biorą ślub a potem jest...plaga rozwodów...
            • niunka24 Re: Religijnosc 29.11.06, 13:25
              Kiedyś chodziłam do kościoła i nawet lubilam mszę.
              Ale jestem, o zgrozo, żoną rozwodnika,a to grzech niezmywalny. Można się
              wyspowiadać z morderstwa i jest się czystym, ale ożenć się z rozwodnikiem to
              grzech nad grzechami. Więc po co mam tam chodzić i poddawać się ostracyzmowi...
              Wierzę w Boga dla siebie. kościół i jego bardzo dziwne, nielogiczne i
              nieżyciowe zasady, oraz straszna, straszna hipokrycja mnie odrzucają.
              Czyli jak większość z Was, wierzę, ale dla siebie, do kościoła nie chodzę, bo
              chociaż lubię czasem pomedytować, czuję się tam źle i to mnie bardz boli
              A teraz i tak nie mogę wychodzić domu, więc, nawet jakbym chciała,to bym nie
              mogła iść...

              Pozdrawiam,
    • aiczka Re: Religijnosc 29.11.06, 13:25
      Nie jestem religijna.
      Nie zawsze tak było. We wczesnych klasach podstawówki chodziłam na religię i
      byłam zupełnie zindoktrynowana. Potem ja się znudziłam a kościół przestał być
      przekonujący.
      Myślę, że religia dla niektórych jest narzucona, dla innych jest kwestią wyboru.
    • mroofka2 Re: Religijnosc 29.11.06, 13:57
      nie wierzę w boga i nie chodze do kościoła, chociaż
      zostałam wychowana jako katoliczka;
      moja rodzina jest bardzo religijna...

      podziwiam ludzi, którzy wierzą w coś nienamacalnego,
      jestem bardziej sceptyczką i wierzę w naukę;)
    • siula5 Re: Religijnosc 29.11.06, 14:11
      Kiedyś byłam bardzo religijna, potem przez studia zero chodzenia do kościoła, a
      teraz znowu próbuję co niedziela chodzić do kościoła, moja babcia mawiała: "
      Bez Boga ani do proga"
    • gosiaqus Re: Religijnosc 29.11.06, 14:23
      ja jestem religijną konformistką i hipokrytką w jednym.
      tzn w skrócie- moja rodzina jest religijna, ale tak "postępowo"
      w zasadzie nie przeżylam buntu religijnego, zamiast kłócić się z rodzicami po
      prostu dla świętego spokoju szłam do kościoła
      teraz jestem dorosła, żyję "w grzechu", ale nic sobie z tego nie robię, i
      niejako oddzielam sfery mojej prywatnej religijności od sfery tradycji- nadal
      uczestniczę w coniedzielnych mszach św, ale nie przystępuję do komunii św,
      chyba, że podczas świąt
      dziwne to trochę wszystko jest, ale mi odpowiada- napewno wychowam moje dzieci
      w wierze katolickiej, i będę uczestniczyła w mszach coniedzielnych bo to dla
      mnie zwyczaj, rodzinna tradycja, element spajający- rano kościol, wspolny
      obiad, spacer- tak wyglądały moje niedziele w rodzinnym domu i też tak
      chcialabym mieć.
      jednocześnie jestem zafascynowana obrzędowością liturgiczną, malarstwem
      religijnym , religijnością jarmarczna i na to wszystko sklada się wewnętrzna
      radość po pobycie w kościele, ale nie ma ona wymiaru stricte religijnego,
      bardziej społecznego

      jednakże denerwują mnie osooby, ktore uprzedzone są w stosunku do katolikow,
      nie lubię, gdy ktos obraża zaróno moją jak i inne religie
      uwazam ,ze w kwestii religijności nie ma miejsca na wartosciowanie,
      najważniejszym jest posiadanie jakiegoś zbioru wartości i odnoszenie się do
      niego w codziennym zyciu. Kwestia tylko, czy potrzebna nam jest do tego
      obrzędowość czy nie.
        • gosiaqus Re: Religijnosc 29.11.06, 14:29
          bo zapomniałam zaznaczyć, że pod tą otoczką pozornej religijności, uczęszczania
          na msze i przyznawania się do swojego wyznania nie kryje się nic glębiej
          metafizycznego, znikoma łączność z Bogiem, znikomy udział duchowy w całym tym
          przedsięwzięciu, to sprawia, że nie czuję się religijną osobą
          • mincia4 Re: Religijnosc 13.12.06, 12:21
            "Religijnośc" nie lubię tego słowa. Jestem wierząca, chodzę na mszę, przystępuję
            do sakramentów. Uważam, że zwalanie odpowiedzialności na księży za swój brak
            zycia sakramentami to przejaw lenistwa duchowego. Zauważam, że dziś poprawnie
            politycznie jest mówienie z przymrużeniem oka lub wręcz z lekceważeniem, jeśli
            nie otwarte wyśmiewanie wiary, sakramentów, życia w czystości do ślubu. Mam
            chłopaka od dwóch lat, bardzo się kochamy, ale czekamy z seksem do ślubu.
            Strasznie to ciężkie, ale chcę poważnie podejść do ślubu i przyszłego życia z
            ukochanym. Pytanie do Nerri i innych dziewczyn - ślub to pewnie kościelny
            bedziecie miały, bo piękna tradycja?
            • maja8549 slub 13.12.06, 13:03
              raczej nie, po co ta szopka... chociaz biala suknia kusi...
              wiec jest jeszcze wersja szopka dla mojej dalszej rodziny, czyli wynajmujemy
              kosciol i aktora (to na razie czysta abstrakcja)
              ale tak juz zupelnie na serio, przeciez mozna zrobic ladna uroczystosc nie
              koniecznie w kosciele i nie koniecznie z ksiedzem
    • kasiunia62 Re: Religijnosc 13.12.06, 12:58
      ja moze nie jestem(byłam) taka religijna, ale mój ukochany jest bardzo! nie dosc
      że czyni dobro, stara się życ zgodnie z boskimi przykazaniami, modli się
      codziennie wieczorem i lubi ksiązki o tematyce religijnej....na szczęscie nie
      chce byc księdzem :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka