braineater
30.11.06, 10:07
<z cyklu wprawki translacyjne>
W zeszłym roku byłem na jakimś zadupiu w Alabamie. Po spektaklu polazłem do
jakiegoś fast fooda. Nie jestem z tego dumny, ale normalnie byłem głodny. Jem
więc, siedzę sam, to się zabrałem za czytanie książki. Podchodzi kelnerka:
- Hej, po co czytasz?
Kurwa, przecież to chyba najgłupsze pytanie, jakie w życiu słyszeliście.
Nie 'co' czytam, tylko ...'po co'.
- Zabiłaś mi ćwieka,wiesz? Po Co czytam? Hmmm, zdaje mi się, że czytam z
wielu powodów, ale główny to chyba ten, że nie chce skończyc jako kener w
jakimś jebanym fast foodzie.
I wtedy z sąsiedniego boksu wylazł jakiś kierowca i stojąc nade mną, zaczyna:
- Widze, że trafił się nam tu czytelnik...
-O co chodzi do chuja!? Przecież nie wjebałem się na zebranie Ku-Klux Klanu
przebrany za Boy George'a. To jest książka!
Bill Hicks aka nowa fascynacja Brejnitra. O 10 lat za późno ale i tak robi
spore wrażenie. Niestety po ostatnich dyskusjach religijnych, większośc
pozostałych wprawek translacyjnych nie nadaje się do opublikowania na tym
forum. Polecam tedy samodzielne poszukiwania.
P:)