Dodaj do ulubionych

A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((((((((

30.11.06, 15:22
Muszę się Wam pożalić...Bo nie wiem jaką decyzję podjąć....I nogi mi się
uginają.....
Wiecie mam możliwość zrobić sobie badanie genetyczne na obecność wadliwego
genu, który odpowiedzialny jest za raka piersi i jajnika. Moja mamcia
zwyciężyła tego paskuda,prababci w wielu 40 stu latek się nie
udało..Czytałam o ostrej profilaktyce i mnie to przeraża...Nie dam na
wycięcie moich zdrowych piersiątek, oo co to, to nieeee..
Może ta informacja zatruje mi zycie na dobre. Przeciez i tak mam swiadomość
zagrozenia, możliwośc dziedziczenia tego tfuuuu majątku ...A może nie
powinnam sie nawet zastanawiać..No nie wiem....
Żyłam sobie w spokoju względnym a tu z taka akcją wyskoczyli no i mam kurde
pierszeństwo...Cholerny przywilej...
Pocieszcie jakoś
Napiszcie jak Wy byście postąpiły..
Obserwuj wątek
    • maaharet Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 15:36
      A babcia? Nic nie napisałaś czy też były jakieś podejrzenia? Piszę o tym, bo
      gdzieś czytaąłm, że wadliwe geny lubią się uaktywniac w co drugim pokoleniu.
      Wcale nie musisz go miec. Ja na twoim miejscu zrobiłabym jednak badania.
    • to-wlasnie-ja Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 15:37
      Polecialabym jak najszybciej. Wlasnie dlatego, ze masz to pieronskie genetyczne szczescie :( I nie czytaj od razu o wycinaniu piersi, sa przerozne metody. Gdyby sie okazalo, ze musisz na siebie bardziej uwazac i pilnowac to w drugiej kolejnosci znalazlabym dobrego onkologa i stosowala sie do jego zalecen. I pamietaj, ze rak to absolutnie nie wyrok. Odwlekanie i udawanie ze sam zniknie ( gdyby sie pojawil, nie uwazam ze to u Ciebie jest pewne ) to dopiero wyrok, ktory same sobie dajemy. Bedzie dobrze, Trzymam kciuki :)
      • rzaba10 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 15:46
        Niewiedza zawsze dziala na niekorzysc.Ile razy mowilas sobie w duchu" och
        gdybym wiedziala wczesniej to.."Trzeba wykorzystywac mozliwosci.
        .A moze lekarz przystojny bedzie dokonywal ogledzin :)
    • ola741 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 15:47
      Mysle ze zrobilabym badania.Nie robiac ich bedziesz miala spokoj ale tak jak
      piszesz to bedzie spokoj wzgledny.Zobaczysz wszystko bedzie dobrze.Lepiej jest
      zrobic badania i wiedziec.Moglas przeciez wcale nie odziedziczyc tego
      genu.Pozdrawiam:-)
    • croyance Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 15:51
      Ja Cie nie pociesze, bo nie wiem jak, chociaz nie wiem, moze jednak poprawi Ci
      nastroj to, ze mam podobny dylemat, tylko ze o raka piersi chodzi.
      Moja mama go miala, ale wyzdrowiala, chociaz byl wyjatkowo wredny, tfu.
      I teraz jedni mowia, ze na pewno bede chora i mam juz taka paranoje, ze szok,
      a drudzy, ze sie nie kwalifikuje na badania, bo poza moja mama nikt w mojej
      rodzinie nigdy na raka (zadnego) nie chorowal, kilka pokolen wstecz - zero, po
      obu stronach ojca i matki.
      Sama wiec nie wiem, ale boje sie strasznie.
      Teraz, decyzja; tez mialam mozliwosc zrobienia badan genetycznych, ale tak mnie
      lekarz nastraszyl, ze jesli wyjdzie, ze mam gen, to pewnie zachoruje na 100%
      etc. etc. ze szkoda gadac, z kolei w UK, gdzie teraz jestem, nie jestem nawet w
      grupie ryzyka, bo oni uwazaja, ze jedna matka sie nie kwalifikuje, a nawet
      jesli mam gen to prawdopodobienstwo zachorowania jest 40%, wszedzie inne dane,
      wkurwilam sie i stwierdzilam, ze nie bede robic tego testu, bo jesli zachoruje,
      to zachoruje, i po co przedtem sie denerwowac dodatkowo, a jesli nie, to i
      dobrze.
      Moze byc tak, ze;
      a) mam gen, ale nie zachoruje nigdy, tylko sie zestresuje, a jestem wyjatkowa
      hipochondryczka i mam wszystkie mozliwe choroby psychosomatyczne wiec taka
      informacja by mnie literalnie zabila;
      b) nie mam genu i bede sobie gwizdac, a zachoruje i tak (moja mama chyba nie
      miala genu, to byl jakis wredny typ raka ZELOWATY, ktorego nie wykryla ani
      mammografia ani biopsja, nie byl w postaci guzu tylko takiej galaretki zelowej)
      Jednym slowem, nie sadze, zeby informacja o posiadaniu genu mi pomogla, bo
      profilaktyke stosuje i tak: zdrowe odzywianie etc., mammografia i USG piersi co
      rok (prywatnie), a zadnych hormonow i tak bym nie wziela.
      Chociaz czy to cos da, moja mama nigdy nie palila, nie pila, nie brala
      hormonow, zero ryzyka, a prosze.
      Nie namawiam Cie do niczego Bron Boze, bo moze tobie takie badania zycie
      uratuje, ale kurwa ja zadnego testu nie robie bo znam siebie i wiem, w jaka
      paranoje bym wpadla, a juz i tak mam nerwice lekowa na kazdym mozliwym tle i
      hipochondrie zaawansowana, wiec jeszcze mi tego brakuje.
      Badam sie, owszem, regularne kontrole etc., ale nie dam sobie zatruc zycia
      oczekiwaniem na cos, co moze nigdy nie nadejsc, a jak juz powiedzialam,
      hormonow zadnych brac nie zamierzam, a nie sadze, ze panowie lekarze dysponuja
      jakimis cudownymi srodkami profilaktycznymi dla osob genowo obciazanych, wiec
      poza kontrola i jedzeniem marchewki chyba mi nic wiecej i tak nie zaproponuja.

    • almondgirl Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 16:35
      iga, zrób te badania. domyslam się, co czujesz, bo i ja mam pewne obciązenia
      rodzinne, choć w poradni genetycznej odmówiono mi zrobienia badań, bo niby to
      nie genetyczne. Same badania Ci nie zaszkodzą, a może się nawet okazać, że jest
      lepiej, niż Ci się wydaje, ze mogłoby być i Ci się nastrój polepszy. Tak czy
      owak, i tak profilaktyka to podstawa - jak będziesz się regularnie badała, to
      będziesz spokojniejsza.
      Trzymaj się!
      • drzejms-buond Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 16:37
        u mnie w rodzinie padają na to jak muchi!
        jeśli masz okazję-rób!
      • croyance Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 16:38
        Tak jestem pesymistycznie do wszystkiego nastawiona :-) ze zepelnie zapomnialam
        o wesolej opcji, we wyniki moga byc dobre.
        Jeszcze raz powtorze, nie namawiam do niczego, ale ja osobiscie badan bym nie
        robila, bo nie wierze w zadna profilaktyke poza tym, co ogolnie wiadomo :-/ Ale
        ja mowie wciaz o raku piersi, moze w przypadku jajnikow jest inaczej i istnieja
        jakies leki.
    • agent_asia Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 17:33
      Ciezka sprawa.Ja Ci nie doradze ale jezeli chodzilo by o mnie ja bym chyba
      takich badan nie zrobila.U mnie w rodzinie juz pare osob zmarlo na raka wiec
      wiem ze, musze pilnowac badan itp.Ale co by mi dala wiedza ze, na 100% mam
      jakis tam gen?Oprocz stresu nic.Bylby to dla mnie wyrok i kazdego dnia
      zastanawialabym sie czy juz zachorowalam. Ten stres bardziej by mi
      zaszkodzil.Rak nie jest do konca poznany i nie ma zadnej profilaktyki dajacej
      100% pewnosci.Rownie dobrze mozesz nigdy nie zachorowac lub mozesz zachorowac w
      wieku 80 lat.Ale ja nic ci nie doradzam, musisz sama wiedziec czy tego chcesz.
    • monalajza Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 19:35
      zrobilabym
    • wredna_zmija Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 30.11.06, 20:21
      Igusia... zrób te badania dziecino...
      • iga74 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 01.12.06, 10:38
        Płocha dupa jezdem ale zrobię.....
        • ola741 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 01.12.06, 13:25
          To dobrze.Będę trzymać za Ciebie kciuki:-)Olka.
          • iga74 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 02.12.06, 13:47
            No przespałam się z tym, poczytałam, popytałam,zastanowiłam się i przyznałam
            przed sama sobą, że i tak mam małą schizę na tym tle, więc wiedza nie
            zaszkodzi..a nuż nie będzie tego ..[ taaak bym chciała...boże...]a poza tym
            kurczę no moja schiza wcale nie przekłada się na dbałość o swoje zdrowie, może
            jak będę wiedzieć to bardziej świadomie podejdę do tego problemu...To dopiero
            za dwa tygodnie. Obym nie stchórzyła..bo płocha dupa ze mnie- jak się
            okazało...:(((
            Zasmuca mnie fakt, że mąż nie bardzo chciał podjąć ten temat a ja naprawdę
            potrzebowałam i potrzebuję jego wsparcia..
            I nawet świta mi myśl, że mu nawet nie powiem...Bo mnie zaraz pogrzebie albo
            będzie robił z siebie męczennika, że on taki pokrzywdzony k! przez los i nawet
            żona nie taka jaka powinna być...Nie, nie powie tak..ale nie musi..bo ostatnio
            coś w niego wstapiło, odgrywa męczeńskie sceny, mija mnie, ucieka od
            nas..Dzisiaj sie poprztykaliśmy...bo dziecko nam zaczęło demolować dom chcąc
            zwrócić na siebie taty uwagę..a tata zamiast pobawić się z nim leżał sobie
            spokojnie z kawką!!! No i nerwy go poniosły bo dziecko nie takie..K!!!!! A
            jakie ma być no jakie są dzieci w tym wieku.K! zamiast byc rodzicem zgrywa
            bezradne dziecko a to przeciez ja się nim non stop zajmuję nie on, więc mógłby
            chociaż wykazać trochę więcej cierpliwości, no od święta przecież!!!
            Mam dosyć..I teraz jak jestem taka czarnowidząca to sobie myslę, że jak kiedyś
            tfuuuutfuuuuuuuuuuidz precz maro nieczysta!!!! zachorowała to nie będę mieć
            wsparcia we własnym mężu tak jak moja mama nie miała w moim ojcu..On się tylko
            skulił do wewnątrz i zaniemówił. A ja musiałam być jej córką, opiekunką i co i
            mężem czuwającym, rozmawiającym...
            I mój ślubny wykazuje juz teraz podobne cechy...Faceci są do kitu, żadnej
            kobiety lepiej nie zrozumie druga kobieta...Do kitu z tym
            wszystkim.........................
            • iga74 Re: A ja mam dylemat, mega powazny dylemat:(((((( 02.12.06, 13:59
              A teraz znów sama wszystko będę musiała robić bo on obrażony jest.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka