Dodaj do ulubionych

25 lat temu

12.12.06, 22:30
Jakie są (jeżeli są) Wasze wspomnienia z tamtego dnia?
Ja rano poleciałam do pokoju z TV na teleranek, po czym "okazało się", że TV
jest zepsuty ;) Po jakimś czasie przyszła sąsiadka z parteru z pytaniem, czy
u nas też nie działają telefony. Z tego co pamiętam, zrobił sie nagle
rozgardiasz w przedpokoju (może przyleciał jeszcze jakiś sąsiad z wieściami,
myśmy wtedy mieszkali w znanym wam domu na Zbożowej, w którym ludzie byli
bardzo ze sobą zżyci, bo znali się po 30 lat) i wyraźnie pamiętam przerażony
głos mojej matki "Matko boska, wojna, na pewno wojna!!" Moja matka zawsze
była histeryczką, ale ja wtedy miałam 10 lat i nie zdawałam sobie z tego
sprawy. W rezultacie, kiedy po jakims czasie dorosłe towarzystwo przypomniało
sobie o mnie i przyszło do mnie do pokoju, zastali mnie w łóżku na wpół
uduszoną pod kołdrą i szlochającą: "To wszystko przez tego głupiego
Gierka!!!!"
Teraz to mi się wydaje śmieszne...
Obserwuj wątek
    • the_kami Re: 25 lat temu 12.12.06, 23:28
      Z samego 13 grudnia nie pamiętam wiele, dzieciak byłam. Teleranek to standard.
      Rozczarowana byłam, miałam 4 lata ;-> Generała też pamiętam. I zabawa telefonem
      - Mama mi zabraniała się bawić, a ponieważ nie działały - mogłam się bawić i
      pamiętam że długo 'rozmawiałam z koleżanką'.
      Moich braci nie było w domu - polecieli gdzieś 'działać'. Do dziś właściwie nie
      wiem, co robili...
      Poza tym - wory suszonego tytoniu w liściach w mieszkaniu... Pamiętam takie
      wycinki obrazków, oświetlenie pokoju. Dziwne. Nie wiem, skąd to Rodzice/bracia
      przytargali? Jakaś bibuła się potem plątała.
      Ojca studio stanęło, wszyscy jego współpracownicy (i on!) świrowali z nudów.
      Ojciec poznosił do domu cudowne, niemieckie, stare encyklopedie, drukowane jakąś
      taką gotycką czcionką. Pamiętam, że były w nich ryciny przedstawiające dinozaury
      - oglądaliśmy to godzinami siedząc na tapczanie.
      Godzina milicyjna, oczywiście. Czołgi na rogatkach i opowieści o specjalnych
      przepustkach żeby jechać na wieś - ale to raczej przez mgłę.
      • the_dzidka Dodam 13.12.06, 00:06
        Ojca przyjaciel był wtedy przewodniczącym Solidarności w Poznaniu. Zalazł
        nieźle za skórę "wadzy"... Chyba jeszcze tej samej feralnej niedzieli ojciec
        wyruszył na Rataje, do nich do domu... Zastał co zastał. Z opowieści
        tamtejszych zapamiętałam, że Marek, usłyszawszy walenie do drzwi, przyczaił się
        z rodziną w mieszkaniu. Milicja po krótkim czasie odeszła, a wtedy Marek
        wyskoczył z domu i poleciał do zaprzyjaźnionego profesora dwa piętra wyżej.
        Prawdopodobnie jednak na klatce schodowej kryli się obserwatorzy, bo kiedy
        milicja wróciła, od razu skierowała swe kroki do pana profesora...
        Marek wylądował w Gębarzewie. Siedział tam do końca. Ojciec woził tam jego
        żonę, Elę, naszym maluchem, kiedy tylko było można. Natomiast w moich
        prywatnych zbiorach zachowały się kartki z Poczty Internowanych, które Marek
        wysyłał do nas. Kartki te były robione "ręcznie", z emblematami "Solidarności",
        ze stempelkiem Poznańskich Krzyży. Przychodziły normalnie, pocztą :) Właśnie
        mam w ręku taką kartkę, którą dostałam 24 maja 1982 roku:

        "Kochana Joasiu!
        W dniu Twoich Imienin życzę Ci wszystkiego najlepszego. Niech Bóg Ci
        błogosławi, i żebyś wyrosła na wspaniałą, polską dziewczynę.
        Niech żyje Polska!
        Marek L."

        (No, i popłakałam się....)
    • catalina1 Re: 25 lat temu 13.12.06, 09:02
      Co pamiętam... czołgi koło Kina Moskwy i na Puławskiej w okolicach domu
      Jaruzelskiego - przy Królikarni - chodizliśmy tam do kościoła is tam. I było
      zimno i dużo śniegu. I liśt od babci, że nie może do nas przyjść w drodze z
      imienin wujka, bo jest godzina milicyjna, gdzieś ten listek jeszcze mam...
      I ulotki w domu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka