Dodaj do ulubionych

Przekonywanie faceta...

25.12.06, 16:05
Hej Misie,
Czy Wy też macie takie problemy z przekonaniem faceta, do czegoś co chcecie a
on nie bardzo bo się zapowietrza i nie dopuszcza do siebie nic?? Jak na to
radzicie? Męczycie czy zostawiacie ich w spokoju aż się na myślą? Co lepsze...?

U mnie sytuacja jest beznadziejna: siedzimy w tej Anglii, mieszkamy osobno,
dostajemy niby kasę od rodziców ale żeby nas utrzymać ja pracuję strasznie
dużo (obok studiów) żebyśmy mieli na jedzenie, nie stać nas na samochód,
mieszkanie, na nic. Mieszkamy w Oxfordzie, on w przyszłym roku chce się
przenieść do Londynu (bo tam chce teraz studiować i ja się na to zgodziłam bez
pomyślenia) ale jak ja mam jeździć te 100km kilka dni w tygodniu na zajęcia,
on w ogóle o tym nie myśli, że skoro teraz ostatnie 4-5 dni miesiąca nie mamy
prawie kasy, to w Londynie będzie gorzej i nie będzie nas stać na żadne moje
jeżdżenie do innego miasta.

I chcę wrócić do Polski - tęsknię, chcę tu dokończyć studia na UW, tu się
czuję bezpiecznie, blisko domu, mam szanse myśleć o czymkolwiek w okolicy
rodziny, samochodu, a tam taka sobie wegetacja mi w ogóle nie odpowiada :(((
Ale on wie lepiej,że sobie poradzimy. No i chyba sama wrócę, bo ja nie mam
pieniedzy, żeby tam żyć i studiować i pracować - bez sensu. I nie mogę go
przekonać, bo to "jego studia, marzenia, ambicje" i Bóg wie co...


Co ja mam zrobić... Pokazać mu moje racje, powiedzieć, że ja decyzję podjęłam
i wracam a on niech robi co chce?
Obserwuj wątek
    • m.garstka Re: Przekonywanie faceta... 25.12.06, 23:23
      może pomoże najprostszy sposób-odniesienie się do tego,że skoro jesteście
      razem,to podejmijcie decyzję korzystną dla obojga...jeżeli nie potrafisz/nie
      chcesz pokazać mu swoich ,,wnętrzności",to napisz list-zrobiłam tak kiedyś i
      pomogło :-)
      • paenka Re: Przekonywanie faceta... 26.12.06, 11:51
        Trudna sytuacja:( W kazdym razie nie moze byc tak ze ty bedziesz sie poswiecala
        totalnie a on bedzie zyl jak panisko, wygodnie. Jesli szczera i spokojna
        rozmowa nie pomoze to ja bym zrobila tak aby mi bylo dobrze, nawet jesli by mi
        bardzo zalezalo na nim. Nie mozesz poswiecac sie totalnie, kiedys bedziesz
        zalowala ze tak sie meczylas. Kto wie moze po np juz 2 tygodniach takiej
        separacji odleglosciowej zmieni mu sie podejscie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka