s.dominika
16.01.07, 09:22
... ginekolodzy dokładnie. Jeden konkretnie. Byłam wczoraj. Umówiłam się na
20.15 (samo to powinno mi dać do myślenia). Jak przyszłam o 20.10, to właśnie
weszła laska na 19.00 (fuck). Moja kolej przyszła już o 21.15. I teraz
najlepsze. Byłam w gabinecie 9 minut. A ten zdążył mnie zbadać, zrobić USG i
wszystko. Tyle że tak - to sama bym mogła się zbadać. Kutafon jeden. Wywaliłam
130 zł, za 9 minut wizyty - z czego 4 to było wypisywanie recept. W dodatku
nie wiem, czy jestem zdrowa, czy nie, bo jakoś w tym tempie nie zapytałam, a
ten nie powiedział sam z siebie. Ależ się wkurwiłam. Jeszcze chłop ze mną
poszedł, to wiecie jakie były teksty. Pracują po 12 godzin, żeby się nachapać.
Żeby zarobić jak najwięcej kasy. A jakość zero. A jeszcze nie każdy lubi w
takie miejsca chodzić, to ten jeszcze utwierdza w tym. Tak se chciałam
pogadać. Bo 130 zł za 9 minut, to chyba jakiś rekord świata.