Dodaj do ulubionych

Lekarze, o żesz k ...

16.01.07, 09:22
... ginekolodzy dokładnie. Jeden konkretnie. Byłam wczoraj. Umówiłam się na
20.15 (samo to powinno mi dać do myślenia). Jak przyszłam o 20.10, to właśnie
weszła laska na 19.00 (fuck). Moja kolej przyszła już o 21.15. I teraz
najlepsze. Byłam w gabinecie 9 minut. A ten zdążył mnie zbadać, zrobić USG i
wszystko. Tyle że tak - to sama bym mogła się zbadać. Kutafon jeden. Wywaliłam
130 zł, za 9 minut wizyty - z czego 4 to było wypisywanie recept. W dodatku
nie wiem, czy jestem zdrowa, czy nie, bo jakoś w tym tempie nie zapytałam, a
ten nie powiedział sam z siebie. Ależ się wkurwiłam. Jeszcze chłop ze mną
poszedł, to wiecie jakie były teksty. Pracują po 12 godzin, żeby się nachapać.
Żeby zarobić jak najwięcej kasy. A jakość zero. A jeszcze nie każdy lubi w
takie miejsca chodzić, to ten jeszcze utwierdza w tym. Tak se chciałam
pogadać. Bo 130 zł za 9 minut, to chyba jakiś rekord świata.
Obserwuj wątek
    • joanna784 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 09:37
      ostatnio byłam z córa u ortodonty.tez prywatnie,bo myślę będzie dokładniej i
      wogóle.przyjęła mnie asystentka bo lekarz się spóźnił.powiedziała że musi być
      aparat,ale jak spytałam czemu to powiedziała że lekarz mi wytłumaczy.czekałam
      godzinę na lekarza.potem weszłam do gabinetu iasystentka znowu mi mówi że
      aparat musi być.znów pytam dlaczego,a ona znów mówiże lekarz powie.lekarz
      wszedł,zajrzał córce do buzi i powiedział :"mhm" i wyszedł.SZOK!!! a asystentka
      mi wówi że aparat tak jak mówiła.ale się wkurwiłam.i mimo że wizyta tylko 40zł
      nie zapłaciłam.zrobiłam jazdę-awanturka na całą przychodnię,ale uparłam się i
      powiedziałam że za taką obsługę nie zapłacę i poszłam. kurwa,aż nóż się otwiera.
    • 0yotte Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 09:40
      jak czytam Twoją relację to mam wrażenie, ze nie piszesz o prywatnej wizycie.
      przecież to jest jakiś koszmarny rejonowoprzychodniany standard.
      130 zł!!! Rany!
      Niektórzy to jednak patałachy :(
      A njagorsze, że jak idziesz prywatnie to nastawiasz się na coś zupełnie innego.
      Zadzwoń do niego i wypytaj, co i jak. Mam nadzieję, ze będzie miał czas, zeby
      zerknąc w kartę i powiedziec Ci czy wszystko OK.
      • s.dominika Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 09:49
        I teraz jest najlepsze. Taki był kurwa zabiegany, że ani karty nie wyjął, ani
        nic tam nie zapisał. Nie sądzę, że siedział do 22 i wypisywał karty. Chyba
        zmienię lekarza. Ale co gorsze, ostatnio słyszę, że wszędzie jest podobnie.Szlag
        mnie trafił.
        • wredna_zmija Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 10:01
          Wow!
          To ja Wam powiem, że... ale nie linczujcie - niech będzie to światełko w tunetu
          - mam zajebistego Dżina (i łażę do niego na NFZ), żadne tam prywatnie. Po co,
          skoro tak czy prif on bada tak samo, poświęca tyle samo uwagi, heh. Rety, ale
          130zł za minet... tfffu... minut to przesada.

          O ortodoncie wypowiadać się nie będę, bo mnie zabił ten tekst.

          howk
    • nikitka78 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 10:51
      No niezły kolo :-)
      Ja jak dzwonię do swojej lekarki to rozmwaia ze mną tak jakby łaskę mi wielką
      robiła (chodze prywatnie), ale w czasie wizyt jest miła, nie wiem o co biega.
      Poza tym jak kierowała mnie na zabieg to najpierw podała cenę i gdzie go można
      wykonać a dopiero jak ja ją zapytałam czy nie jest refundowany to okazało się
      że jest i ona może mi go zrobić :-)
      Ale i tak najlepszy był ginekolog mojej koleżanki, która będąc w ciąży (a
      jeszcze o tym nie wiedziała) poszła się przebadać bo pierś ją bolała
      (zaznaczyła, że starają się z mężem o dziecko) dał jej skierowanie do onkologa-
      nie badając jej!
      • sylbak1 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 12:56
        Ja na temat ginekologow to ksiażke moge napisac.Bo co jeden to lepszy.No i
        zmieniałam ich jak rekawiczki hihi.Ale w koncu po 10 latach takiego poznawania
        personelu medycznego znalazlam!jest super i zna sie na medycynie.Dzieki jego
        leczeniu mam teraz dziecko i chwala mu za to!
        • bella.donna1 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 13:46

          taaa
          i ja i ja niedawno bo tydzień temu miałam tę wątpliwa przyjemność gościć w
          gabinecie z rozkraczonym fotelikiem...
          i cóż...?
          po pierwsze
          czy ginekolog nazywając mnie 'wspaniałą łabędzicą' "przegiął pałę", że się tak
          wyraże? bo mnie zatkała na ten tekst w TYCH okolicznościach przyrody....
          po drugie
          godzina wizyty-19 -sobota
          pusto wszędzie głucho -pan doktor sam
          po trzcie
          pytam ile...
          150PLN
          mówię -drogo
          no to niech będzie 100PLN
          hmm...
          zwatpiłam po raz drugi
          Pan zbadał mnie zrobił USG itp wizyta również nie trwała za długo, z czego
          połowę czasu po jednej literce klikał uzupełniając moja kartę (ale chyba to
          było więcej niż 9 min) :)
          i co teraz?
          Otóż nikt nie ziterpretuje moich wyników poniewaz pan doktor udał się na TRZY
          MIESIĘCZNY URLOP !!! Kur#*%^*# aaaaaa i po co było iść ehhh
      • almondgirl Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 14:14
        nikitka, nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tą ciążą i onkologiem? kobieta w
        ciąży nie może chodzić do onkologa wegług Ciebie, czy jak? to, ze dał
        skierowanie do onkologa zamiast badać i stawiać diagnozę z kosmosu uważam
        akurat za słuszne. nie wiem, skąd w ludziach przekonanie, że chorobami piersi
        zajmuje się ginekolog.
        • ciociapolcia Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 14:25
          No mogl chociaz pomacac. :)
        • nikitka78 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 14:55
          Oczywiście że może dać sklerowanie, tylko najpierw powinien ją zbadać a potem
          ustalić czy nie jest w ciąży, bo bóle piersi raczej nie są czymś nienormalnym
          na początku ciąży, o to chodziło. On jej nawet nie zbadał, tylko od razu wysłał
          do innego lekarza, koleżanka strachu się najadła, w międzyczasie zrobiła test
          ciążowy i poszła do drugiego lekarza, który najpierw ją przebadał tydzień
          później zrobił usg i zobaczyli "fasolkę". Wyniki badań też wykazały, że
          dziwczyna jest zdrowa jak rydz.
          Zawsze wydawało mi się że badanie piersi to "działka" (między innymi)
          ginekologa, bo chyba nie dla przyjemności lekarki mnie macały :-)?
          • almondgirl Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 16:55
            a, teraz mi się rozjaśniło, co miałas na myśli, trochę to było pokiełbaszone z
            tą ciążą. A co do badania piersi przez ginekologów - zbadać owszem, powinien,
            ale i tak diagnozy zadnej nie postawi, bo od tego jest onkolog. Ginekolog może
            jedynie - jeśli zauważy coś niepokojącego - odesłać do onkologa. I to jest
            jego "działka"
            • legwan4 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 19:26
              Generalnie ginekolog nie chętnie daje skierowania na USG,czy mammografię.W tym
              przypadku mówię o lekarzu z ZOZu.
    • croyance Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 17:12
      Wszystko nic, kolezanki, ja to mialam przygode (he he): pisalam juz o tym w
      necie tysiac razy i POWTORZE DRUGI TYSIAC, bo do tej pory jak sobie przypomne,
      to mi sie rece po kij bejsbolowy wyciagaja ...

      Baba zapisala mi Urosept, ziolowy lek na pecherz, na ostre zapalenie jajnikow i
      ZAPALENIE OTRZEWNEJ. Mialam 41 stopni, a ona mi ten Urosept ... ale przezylam,
      niech ja diabli.

      Co do laryngologow, trafilam kiedys na takiego, co to przed zrobieniem mi
      wymazu z geby pyta (kladac mi reke na udzie), coz to ja takiego w ustach
      trzymalam ostatnio ..?

      A ja glupia, naiwna 19-latka, zamiast trzasnac go w morde, to udawalam, ze tej
      jego reki nie widze ... bo pan doktor przeciez ... kurwa, no.
      • ciociapolcia Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 18:01
        Czad normalnie.
        Moją przyjaciółke pad ginekolog wyprosil z gabinetu mówiąc - pani jest
        podniecona... Taka traume laska wylapala, ze do teraz ma silne opory.
        • almondgirl Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 20:37
          o matko! nie dziwię się, ze laska ma traumę. Co za cham, może on sam byl
          podniecony i lepiej dla niej, że kazał jej wyjść?
          • joanna784 Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 20:51
            u mnie w przychodi jest jeden taki ginekolog do ktorego zawsze można się
            dostać,nigdy nie ma kolejek.zapisałam się do niego uchachana że szybko mi
            pójdzie.już wiem czemu nikt doniego nie chodzi.
            facet zbadał mnie i mówi: no,cipcia różowa,mąż dba o nią,nic nie
            uszkodził.potem bada mi piersi i mówi:cycuszki teżzadbane,właściwie to mąż
            powinien panią badać nie ja.
            oj, kurwa myślałam że się ze wstydu pod ziemię zapadnę, ale ja- głupia cipa nic
            mu nie powiedziałam,chyba ze stresu. i to była moja ostatnia u niego wizyta
            • ciociapolcia Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 23:45
              Heheheh, czad. :)))
              Sama nie wiem co bym takiemu odpowiedziala. ;P
              • yvona73pol Re: Lekarze, o żesz k ... 16.01.07, 23:57
                kumpela w liceum, pierwsza wizyta u gina, lekarz bada i pyta - dziewica?
                ona:tak , a lekarz z glupim usmieszkiem: to juz nie
                i kto mnie przebije?
                laska sie straumowala i chyba dluugo nie chodzila
                ale wiecie, to byly czasy, gdzie lekarz, no i dorosly, to oczywiscie swieta
                krowa i nic mu nie mozna powiedziec, wychowanie w idei, ze dorosly ma zawsze
                racje :///
    • boo-boo Tylko zadyma 17.01.07, 09:06
      Ja raz jak się rozchorowałam (zawsze 40 na termometrze) wyciągałam kartę w
      rejestracji i pani mnie poinformowała, że mam farta bo jestem pierwsza w
      kolejce bo nikt jeszcze nie wyciągał. No to poleciałam do przychodni na 8-mą
      tak jak zaczyna lekarz przyjmować, żeby jak najszybciej wrócić do domu do
      łóżka. Siedzę pod drzwiami tłum się już zebrał wcześniej spory, no ale co mnie
      to jak lekarz przyjmuje wg. kolejności wyciągniętych kart. No i zamiast mnie
      pierwszej wlazł ktoś inny, potem znowu, a ja kurwa z tą mega gorączką dalej
      kisnę w poczeklani. W końcu się wkurwiłam weszłam chyba z czwartą osobą do
      gabinetu spytać się o kartę i tłumaczę lekarce, że jak wyciągałam to byłam
      pierwsza i że ledwo żyję bo mam mega gorączkę, na co ona że bym jej nie
      przeszkadzała, a w ogóle to jek karty spadły na podłogę i jej się pomieszały.
      No to wydarłam ryja, gdzie ta moja karta, wzięłam do ręki i na całe gardło ile
      bozia siły w tym dniu dała wydarłam japę, że do takiego o dupę zortrzaść
      lekarza więcej chodzić nie będę co pierdoli głupoty na teamt obiadków dziadków
      z babciami, zamiast się curwa pośpieszyć i chorych ludzi przyjmować bo połowa p
      z nich zaraz pewnie i tak do pracy będzie musiała zapierdalać mimo choroby i co
      to w ogóle za burdel jest. Wzięłam tą kartę i poszłam dwa gabinety dalej. Ale
      ludziom szczeny opadły i mnie też jak mi po południu matka zadzwoniła o zdrowie
      się zapytać,a przy okazji się zapytała o co tą zadymę w przychodni zrobiłam-
      nie zauważyłam bo jedną z czekających na wejście była sekretarka mojego ojca.
      • ciociapolcia Re: Tylko zadyma 17.01.07, 11:34
        Hehehe. :)
        Kiedys tez latalam zapisac sie do przychodni, mialam goraczke ok. 40st, ale ile
        razy przyszlam o 8, to kolejka i jak dochodzilam do okienka, to juz numerkow
        nie bylo. Trzy dni tak chodzilam, bo telefonicznie czy tez dzien wczesniej
        numerka nie mozna bylo wyciagnac. No i dupa. W koncu sie wkrwilam
        nawrzeszczalam na babe w rejestracji, ze od trzech dni mam wysoka goraczke,
        boli mnie nerka i maja zajebany obowiazek mnie przyjac. Przyjeli, jakos
        mogli... Okazalo sie, ze mam ostre bakteryjne zapalenie nerek i cud, ze nie
        wyladowalam w szpitalu...
        A wczoraj moja mama pojechala podbic recepte w NFZ dla mojej babci na jakies
        tam stabilizatory na kolana i baba w rejestracji pyta sie "kim pani jest dla
        tej osoby" - krwa, dowód, srowód... jakby przyjechal ktos obcy, to by nie
        podbili, tylko osoba z utrudnionym chodzeniem musialaby zapieprzac sama i stac
        w kolejce... Do tego picza, ktora wystawila recepte na te stabilizatory nie
        opisala nic, a tych urzadzen jest ze 40 roznych, a pacjent to jest po medycynie
        i wybierze sobie odpowiednie sam... Bosz, debile.
    • widelczyk Re: Lekarze, o żesz k ... 17.01.07, 17:05
      łobosz, jako stara i wierna klientka przybytków służby zdrowia, mam opowieści
      tyle, że mogłabym godzinami perorować na ten temat!

      jako dziecko miałam problemy z układem nerwowym, byłam w nieciekawym stanie,
      położono mnie więc do szpitala i tego samego dnia zrobiono punkcję, po której,
      jak wiadomo, nie należy wstawać przez min. 24 godziny. Rano przychodzi Matka, a
      ja wyglądam na umierającą, Matka opieprza personel od stóp do głów. Po krótkich
      ustaleniach wyszło, że rano pielęgniarki kazały mi wstać, żeby pościelić łóżko
      [!!]. Mojej Siostrze zrobiono podobną akcję, tzn. odmówiono jej basenu i kazano
      zasuwać do kibelka.

      Albo taki mój młodszy brat - rok z miesiącami, 40 st. C, jakaś ospa czy inne
      draństwo, mdleje matce na rękach, paniusie w gabinecie piją kawkę i się nie
      spieszą. Ojciec, który o rodzinę walczy jak lew ;) Poszedł z taką zjebką do
      jaśnie ordynatora, że nie zdążył wyjść z gabinetu, a już głupie cipska latały
      nad bratem. Oczywiście, rodzice usłyszeli tekst "wolelibyśmy, żeby państwo
      skorzystali z usług innego szpitala". A kto by chciał tam zostać?

      Moja endokrynolog, jak jej przyniosłam plik wyników na poziom TSH mało mnie nie
      zabiła śmiechem, że co ich tak dużo i w ogóle jej to niepotrzebne jest [!!].
      interesowało ją tylko, żeby mnie zapisać na kolejną wizytę, na której scenariusz
      się powtórzył. zmieniłam lekarza.

      poprzednia ginekolog też niezła - pierwsza wizyta w życiu, pogadała,
      pożartowała, w miarę ok. Przez 5 pierwszych wizyt w ogóle nie siedziałam na
      samolociku (chociaż wówczas mnie to cieszyło), wystarczyło jej usg.
      Przychodziłam 3 czy 4 razy z pełnym pęcherzem, a ona się za każdym razem
      spóźniała. Gdy siedziałam raz 1,5 h czekając aż się łaskawie zjawi,
      postanowiłam, że nigdy tam więcej nie wrócę.

      Nie lepsza była pewna jaśniepani docent, pracująca w Centrum Zdrowia Dziecka na
      kardiologii. Na prywatnej wizycie, miesiąc przed terminem wizyty ze skierowania
      w CZDz, postraszyła mnie ablacją (przez tętnicę udową wprowadza się do serca
      elektrodę, którą celowo niszczy się - wypala - miejsce będące ośrodkiem
      nieprawidłowych skurczów serca), kazała zrobić masę dodatkowych badań i zacząć
      myśleć o przygotowaniu do zabiegu. Miesiąc później w tych samych wynikach nie
      dopatrzyła się niczego złego i kazała pojawić się za rok. Po roku wada była
      coraz bardziej uciążliwa, ale nie dla niej, więc kazała się zgłosić znów za rok,
      bym jako osiemnastolatka odebrała dokumentację :D
      • anananaa Re: Lekarze, o żesz k ... 17.01.07, 17:42
        a ja Wam powiem, że ginekologa to trafiłam super..
        choć po drodze do innych się chadzało, ale do "swojego" wróciłam
        zawsze zbada dokładnie, wytłumaczy...
        teraz sisotrę młodszą do niego posłałam, i miała dziewczyna opory, bo to facet,
        i wogóle 1-szy raz do gino, takie tam... ale zadowolona

        • bogna71 Re: Lekarze, o żesz k ... 17.01.07, 17:53
          anananaa napisała:

          teraz sisotrę młodszą do niego posłałam, i miała dziewczyna opory, bo to facet,
          >

          A ja wychodzę z założenia, że jakoś tak bardziej naturalne jest rozkraczenie
          się przed ginem - facetem, niż kobietą;)))))
          • s.dominika Re: Lekarze, o żesz k ... 17.01.07, 18:07
            Raz byłam u kobiety gina. Miałam wrażenie, że się wstydzi tego co robi i w
            dodatku w ogóle nie rozumie moich problemów.porażka
            • joanna784 Re: Lekarze, o żesz k ... 18.01.07, 13:48
              mnie jak przyjmowali na oddział w nocy z zagrożoną ciążą,to pani doktor
              załozyła sobie gumowe rękawiczki na takie piękne pierścionki z bursztynami, a
              wiecie jak takie pierścionki potrafią wyglądać-te były ogrome.zwróciłam jej
              uwagę.widziałam że zła,bo to w nocy ją obudzili a tu jakaś siksa jej uwagę
              zwraca.no i sobie przejebałam,bo w spzitalu mnie zostawili a to była
              ordynator.a jaka pamiętliwa cholera
              • margushia Re: Lekarze, o żesz k ... 18.01.07, 14:11
                Ja to pamiętam swoją pierwszą wizytę u gina.. Trafiłam do gabinetu.. karetką..
                To był jakiś drugi czy trzeci miesiąc od kiedy zaczęłam miesiączkować. Ale od
                samego poczatku (i przez ładnych pare lat) miałam je bardzo bolesne, tak, że
                byłam wycięta z obiegu drugiego dnia. Raz byłam u mamy w pracy (na szczęście),
                kiedy mnie dopadło.. Przyjechał lekarz, kiedy ja już praktycznie nieprzytomna
                byłam i robił mi strasznie długo wywiad, zadając tyle pytań, że gdybym miała
                siły rzuciłabym czymś ciężkim w niego! Jak troszke oprzytomniałam, karetka mnie
                zabrała i weszłam do gabinetu razem z moją mama. Jakiś stary i niedelikatny
                dziad najpierw mi 13 razy zadał pytanie czy ja juz to robiłam. W pierwszej
                chwili nawet nie wiedziałam o co mu chodzi, potem chciałam go spytać czy moze
                jeszcze ogłoszenie dać w gazecie. Po czym mnie zbadał i zrobił testy ciążowe!!
                Wyobrażacie to sobie?! Ja dopiero co wtedy 13 lat skończyłam!! Moja mama się na
                mnie patrzyła, ja nie wiedziałam o co chodzi, wystraszona i w ogóle jak naćpana
                od tej ilości leków, ale nic..

                Po kilku latach jak zaczęłam regularnie do gina chodzić do trafiłam na genialną
                babe. Niestety wyprowadziłam się.. Teraz powiedzmy, że też na dobra trafiłam,
                która na wszytko odpowie, ale trzeba sie o wszystko pytać, żeby sie dowiedzieć://

                Jeszcze o laryngologach.. w zeszłym roku potrzebne mi były badania słuchu do
                ubezpieczenia. Zapisałam się na wizyte. Troche poczekałam, weszłam i facet
                wkurzony, że chce badanie słuchu zrobić i że w ogóle zaświadczenie potrzebuje.
                No nic, zrobił. Opisał. a ja wykorzystując fakt, że bardzo mnie gardło bolało
                (zaznaczyłam, że to już nie ma zwiazku z zaświadczeniem, które tylko słuchu
                dotycczyło) i spytałam go o to: to on: "to co mam Pani napisać, ze umierająca?
                Jak do ubezpieczenia, to że źle czy dobrze?" A potem jeszce dodał: "Nie mam
                czasu, pacjenci czekają".. Załamać się. Dodam, że pacjenci, którzy byli, nie
                byli zapisani na wizyte (nikt nie czekał), tylko potrzebowali stempelka i
                podpisu do zaświadczenia do pracy (ten swistek, gdzie napisane, ze sie jest
                zdolnym do pracy). Na pewno do niego juz nie wróce!
                • rzaba10 Re: Lekarze, o żesz k ... 18.01.07, 16:26
                  A obiecywalam sobie,ze zlego slowa na polskich lekarzy nie powiem,ale co tam..
                  Jako dziecko leczyli mnie na nerki 5 miesiecy-trafilam na stol z wyrostkiem w
                  stanie rozkladu!
                  Dzieciatko moje drasnelo mi oko paznokciem,dostalam kropelki za 2.50zl,po roku
                  inny lekarz znalazl niezablizniona ranke-boli do dzis.
                  Najgorszy kontakt z ginekologiem mialam na nocnym dyzurze w szpitalu.pani
                  doktor nakrzyczla na mnie,ze nie wlozylam do reklamowki matrialu do badania:(((

                  Ale jaj to dopiero tutaj sie zaczely na wyspie.
                  Ze wszystkim idziesz do lekarza pierwszego kontaktu.I tak,jesli masz szczescie
                  to lekarz bedzie mowil po angielsku.Zawsze wszysto jest Ok!Na wszystkie choroby
                  jest ibuprom,wzglednie paracetamol.
                  Jesli masz wiecej niz dwie dolegliwosci musisz wybrac najpowazniejsze,na ktore
                  i tak dostaniesz ww leki.
                  Z dziecmi to juz cyrk na calego.Corus moja zalila sie na bol oka.A ja jestem
                  mama kwoka i dawaj do lekarz,a on co? popatrzyl i mowi "dobrze jej z oczu
                  patrzy.."o zesz ty!
                  Ale dentyste to mam wypasionego,jest taki ladniutki,zee z dziecmi regularnie do
                  kontroli chodze,bo sama oczywiscie geby nie otworze:)
                • bella.donna1 Re: Lekarze, o żesz k ... 18.01.07, 16:28

                  :)
                  Skoro się tak roziwnęłyście dziewczyńska -to i ja:)
                  Po za wcześniejszą wzmianka dodam:
                  Pani internistka-lekarz rodzinny mojej mamy
                  Bierze zawsze i wszystko za co tylko chcesz.......
                  jajka, kurczaczki, wędlinka swojej roboty, złotóweczki i obcą walutę
                  dają tysiące-bierze, dają setki bierze, nie stać ich-dają dziesiątki-ba-
                  bierze!!! nóż w kieszeni mi się otwiera gdy coś o niej słyszę, a dłonie w
                  piąsteczki zaciskają!!-grrr
                  a i jeszcze---przypisze co tylko chcesz ile chcesz i da zwolnienie jak
                  potrezbujesz (nie za free oczywiście)

                  Pan ginekolog
                  małe miasteczko z którego pochodze (nie mieszkam juz )
                  wszyscy się znają
                  Pan pracuje na praktce prywatnej , w szpitalu , przychodni państwowej...
                  i OPOWIADA która pani jaki wzorek ma wycięty na swoim 'kotku'
                  i jak często wspólzyje- (tu zwłaszcza, panny i wdowy są interesujące)
                  No co za koleś!!!!
                  Na szczęście nigdy do niego nie trafiłam
                  A ja panienka jestem-co by miał gadania-eh ...

                  Co za ludzie
                  Oni tak z powołania czy jak???
                  • margushia Re: Lekarze, o żesz k ... 19.01.07, 09:40
                    To ja moge jeszcze jedno dodac.. to dopiero byl bol.. Jak trafilam do szpitala
                    (jak sie pozniej okazalo z silnym zapaleniem drog moczowych-ledwo operacji
                    uniknelam), to niedosc, ze 9 godzin na korytarzu z kroplowka lezalam, to w koncu
                    na oddzial trafilam na nocna zmiane. Kroplowke musieli mi zmienic, igla wielka i
                    az szesc!! razy mi ja facet (o dziwo nie kobieta) wbijal, bo nie mogl trafic! 41
                    goraczki, telepalam sie gorzej niz epileptyk, lufcik otwarty, a mi nawet koca
                    nie chcieli dac.. skandal!
                  • joanna784 Re: Lekarze, o żesz k ... 19.01.07, 09:45
                    oj,to mi przypomniałaś taką historię: siedzę sobie w poczekalni.położna gada z
                    koleżanką (zresztą prawie wszystkie pacjentki to jej koleżanki na
                    pogaduszki).no więc siedzę i słucham o czym one tak rozkminiają. no i położna
                    mówi: a ty kojażysz takiego łysego faceta z bloku nr... z 3 klatki? no to on
                    przyszedł do ginekologa,bo nie wiedział gdzie się z tym udać bo miał krosty na
                    członku i okazało się że to jakaś tam choroba weneryczna.ale mówię ci to w
                    tajemnicy. ( a w poczekalni obok mnie było z 5 innych kobit).wielka mi tajemnica

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka