Dodaj do ulubionych

Rozkleiłam się :-((

06.02.07, 10:21
O tym jak musiałam rozstać się z moim ukochanym pisałam tutaj
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43390&w=55669019 (chyba, że się nie
wklei, robię to pierwszy raz).
Dziś znów odezwał się na gg i napisał, że zapomniał mi powiedzieć, że mnie
kocha. Rozwalił mnie. Już sama inf, że przesyła wiadomość powoduje wariackie
walenie mojego serca, ale ta wiadomość spowodowała, że się poryczałam. Jestem
w pracy, zamknęłam się w pokoju, żeby nikt nie widział, ale ogarnął mnie taki
smutek i tęsknota, że serce mi chyba pęknie.
Pocieszcie mnie, bo juz nie mogę :-(((
To już 7 tygodni długich, ciężkich i przygnębiających.
Obserwuj wątek
    • ciociapolcia Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 11:47
      Ale myślisz, że był szczery?
      Warto?
      • paola1 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 12:11
        Tak, myślę, że to szczere.
        Ale co z tego, skoro nie jesteśmy i pewnie nie będziemy razem, bo on nie chce,
        nie może itd. :-(((
        To niczego nie zmienia w mojej sytuacji, bo ja czekam na konkrety.
        • verte34 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 12:28
          Ból po utracie bliskiej osoby jest dotkliwy przez pół roku. Mówię tu o śmierci.
          Nie wiem czy przy innym odejściu jest tak samo, ale na logikę pewnie tak :(
          Cóż Ci rzec, Słonko... że wszystko mija? Trzymaj się, jesteśmy z Tobą :)
        • boo-boo Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 21:37
          paola1 napisała:

          > Tak, myślę, że to szczere.
          > Ale co z tego, skoro nie jesteśmy i pewnie nie będziemy razem, bo on nie
          chce,
          > nie może itd. :-(((
          > To niczego nie zmienia w mojej sytuacji, bo ja czekam na konkrety.


          Głupi gnojek-tak bym go określiła, zasrany asekurant i wyzyskiwacz-przepraszam
          jeśli Cię to uraziło ale ja tak to widzę, bo skoro nie macie szans na bycie
          razem bo: Ty chcesz, ale on nie chce i nie może to po co Ci dupę na lewo
          zawraca? dorosły jest i świadomy swoich czynów i tego co mówi, potrafi
          przewidzieć tego skutki także wie dobrze bo Cię zna - co się z Tobą dzieje jak
          takie hasła odpierdala nawet na gg- o kochaniu. Powinien się trochę zastanowić
          i wiedzieć, że jak się nie chce, albo nie może z kimś być, a mimo to się kogoś
          kocha to się kogoś zostawia w spokoju i pozwala tej osobie iść własną drogą do
          innego celu, a nie robi się jej mętlik w głowie.
          No chyba, że ja jestem pojebana do kwadratu i nie mam kompletnie racji to sobie
          wykasuj te moje słowa z głowy i zjeb mnie za pisanie takich bredni.
          Tak poza tym to trzymaj się i nie daj się.
    • legwan4 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 14:16
      Paola- klamka zapadła,nie?Więc nie dać się nakręcać,ckliwymi tekstami na
      gg.Jesteś babą z charakterem,czy....?
      • paola1 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 14:28
        Nie dam się :-)) i wytrwam w tym co postanowiłam. Innego wyjścia nie ma.
        Tylko czasem przychodzi zwątpienie i smutek zwłaszcza po tym jak on pisze.
        Ech, życie ....
        • legwan4 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 14:32
          I tak trzymaj!!!!Bądź konsekwentna i tylko tyle.Trzym się paola!!
          • yvona73pol Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 20:40
            i zablokuj gada na gadu ;))))bedzie latwiej ....
            • boo-boo Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 21:38
              No właśnie o to samo miałam zapytać, a nie ma jakiejś możliwości żeby
              go "zablokować" na całej lini wszędzie gdzie tylko może próbować
              się "przedrzeć"?
            • legwan4 Re: Rozkleiłam się :-(( 06.02.07, 21:39
              ;-))!!
              • paola1 Dzięki :-) 07.02.07, 09:57
                Dzięki dziewczyny, dziś jest OK, świat jest piękny, słońce świeci :-)
                Dzięki Boo-Boo twoje komentarze jak zawsze są trafne, celnie ujmują sedno
                sprawy. I mimo, że o pewnych rzeczach sama wiem dobrze, napisane przez kogoś
                innego chyba lepiej docierają.
                Pozdrawiam was dziweczyny
                • boo-boo Re: Dzięki :-) 07.02.07, 10:13
                  I dobrze, niech świeci cały czas i niech świat zawsze będzie piękny,
                  napisałabym tą ruską piosenkę o świeceniu coś tam chyba słońca, ale pustka w
                  głowie po tylu latach nauki rosyjskiego kiedyś tam, że hej i po co to
                  człowiekowi do łba kładli to nie wiem.
                  • yvona73pol Re: Dzięki :-) 07.02.07, 10:38
                    pust wsiegda budiet sonce, pust wsiegda budiet nieba, pust wsiegda budiet mama,
                    pust wsiegda budu ja
                    no, mozna sie juz smiac ;))))))))
                    • paola1 Re: Dzięki :-) 07.02.07, 10:45
                      Piknie ci to wyszło :-))))))
                    • boo-boo Re: Dzięki :-) 07.02.07, 10:52
                      chyba lać-co najmniej
    • wojtek56 Ten facet kłamie! 09.02.07, 14:12
      Jedyne, co chce osiągnąć, to dominacja. Sam nie wie, po co. Damski bokser.
      Pewnie jakieś zalety miał. Może przytulił Cię właśnie wtedy, gdy poczułaś sie
      samotna, a reszty dopełniła Twoja wyobraźnia?
      Wielu facetów rozkochuje w sobie dziewczyny i potem na siłę utrzymuje z nimi
      kontakt. Niby jakaś przyjaźń, "kulturalne rozstanie", a w gruncie rzeczy chodzi
      o pieprzone, męskie, niedojrzałe ego.
      Czy da się rozsądnie kochać? Pewnie nie. Jednak teraz klucz do szczęścia w
      związku warto zamienić na wytrych do samej siebie: swojej asertywności i
      poczucia wartości.
      • paola1 Re: Ten facet kłamie! 09.02.07, 14:39
        Dzięki za męski punkt widzenia i ocenę sytuacji(nie wiem czy przeczyłeś
        wcześniejsze moje wypowiedzi w wątku, o którym mowa wyżej czy piszesz tylko na
        podstawie tego).
        Dominacja? nie wiem, wg mnie to raczej chęć przypominania o sobie co jakiś czas
        (nie wiem po co, przecież ja nie umiem o nim zapomnieć, choćbym chciała). Poza
        tym w chwili kiedy podjęłam decyzję, że to koniec postanowiłam nie utrzymywać z
        nim jakichkolwiek kontaktów i twardo sie tego trzymam mimo, że on czasem
        napisze smsa lub odezwie się na gg. Ja nie mam zamiaru odpowiadać.
        Dlaczego mam nie wierzyć w to, że mimo iż nie jesteśmy razem mnie nie kocha?
        Nasz "związek" trwał dwa lata, więc nie było to chwilowe zauroczenie ani wytwór
        mojej wyobraźni.
        Myślę, że mimo wszystko on się pogubił w tej całej sytuacji i nie pogodził się
        z tym, że mnie już nie ma.
        Damski bokser?? nie rozumiem
        • margushia Re: Ten facet kłamie! 09.02.07, 16:02
          a ja wczoraj miałam to samo i cieszylam się, że Pani ode mnie z pokoju jest na
          urlopie. Poryczałm sie jak bóbr. Doskonale cie rozumiem, może dlatego ze to
          pdoobna sytuacja. I może dlatego trudno mi coś więcej doradzić, bo sama sobie z
          tym nie radze.. a pewne rzeczy, które wydawałyby sie logiczne, faceci ich nie
          widza i nie rozmieja i dziwia sie, że MY tego nie rozumiemy, dlatego oszczedze
          słów, bo nie wiem czy moja rada lub pocieszenie by nim było. Ale zapewnić moge,
          że wciąz duchem jestem z Tobą!! Bedzie dobrze, bo zajebista jesteś, wiec
          słoneczko zaswieci.. moze nawet wcześniej niż Ci sie wydaje ;)
        • wojtek56 Re: Ten facet kłamie! 09.02.07, 18:25
          Tym razem byłem uważniejszy i dopatrzyłem sie, że nie jesteś autorką tamtego
          wątku, tylko przeplatasz w nim swoją historię. Przepraszam, zbyt dosłownie
          zrozumiałem link.
          Rzeczywiście odniosłem sie do byłego Margushi. O Twoim facecie - wstyd
          powiedzieć - nic nie wiem. Nic o nim nie wyczytałem z Twoich postów. To znaczy:
          żadnych faktów, konkretów. Odeszłaś od niego. Nie wiem, dlaczego.
          Byliście w związku, który nie dawał Tobie satysfakcji. Przyzwyczailiście sie do
          siebie. Odeszłaś, ale z Twoich słów wynika, że nie po to, aby z nim nie być!
          Chcesz siebie i jego przekonać, że warto walczyć o ten związek? Ty walczysz sama
          ze sobą (nie odpowiadając na jego odezwania się), on pewnie też sam ze sobą (a
          bo to trochę i męska duma, i pogubienie się w relacjach między Wami, więc wysyła
          zdawkowe sygnały, tak "na wszelki wypadek"). Dupowato jakoś.
          To znaczy tylko, że niewiele z tego rozumiem. No, może jedno: jeszcze jeden
          dowód na to, że do każdego trzeba podchodzić z inną miarką. Nie ma dwóch takich
          samych przypadków.
          • paola1 Re: Ten facet kłamie! 09.02.07, 20:49
            Wojtek, powiem tak, chciałabym z nim być, ale okazało się że dalej nam jednak
            nie po drodze. Związek, a właściwie "pół związek" był cudowny i dawał mi dużo
            satysfakcji, ale co z tego skoro okazało się, że bez przyszłości, bo on (z
            różnych wzgledów) nie chce, nie może być ze mną. Odeszłam, po wykorzystaniu
            wszystkich możliwości ratowania tego co nas łaczyło. Miałam jeszcze nadzieję,
            że może to pozwoli mu przejrzeć na oczy i że będziemy mogli być ze sobą "w
            100%" . Ale niestety nic takiego się nie wydarzyło. I nie odpowiadam mu, bo po
            co?, przecież to niczego nie zmieni.
            • wojtek56 Zerwać, to... zerwać! 10.02.07, 22:09
              Tak pewnie powiedziałby Roch Kowalski, ale tu się w pełni z nim zgadzam.
              Jeżeli związek, mimo że dawał dużo satysfakcji, nie dawał Ci poczucia
              bezpieczeństwa (bo tak rozumiem Twoje słowa, że był "bez przyszłości"), to
              podjęłaś trudną, odważną, ale słuszną decyzję. Żaden rozsądny pływak, choćby nie
              wiem jak lubił pływanie, nie będzie odpływał od brzegu na tyle, aby nie zdołać
              wrócić do brzegu. Doświadczenie nas uczy, że "jakoś to będzie" nie sprawdza się
              tam, gdzie z góry jestesmy skazani na przegraną.
              Zawikłana jest natura związków damsko-męskich. A już najgorzej, gdy za bary się
              biorą rozsądek i hormony. Ale i tak chyba jeszcze gorszy jest układ, gdy na
              decyzji "zerwać, nie zerwać?" waży los dzieci, choroba, itp. Tak że, Paolo,
              zrobiłaś co mogłaś, próbowałaś, ale na szczęście nie zatraciłaś instynktu
              samozachowawczego. Szkoda, że się skończyło, ale dobrze, że to sie stało teraz i
              z Twojej woli. Tak uważam.
              • margushia Re: Zerwać, to... zerwać! 12.02.07, 14:08
                w gruncie rzeczy chodzi
                o pieprzone, męskie, niedojrzałe ego.

                Chyba cos w tym jest Wojtek..Trudno zrozumieć o co tak naprawde takim facetom
                chodzi..

                Paolo, Wojtek ma racje, zrobiłaś dobrze, bo bycie ze soba na siłe też nie ma
                sensu, a skoro Ty nie widzisz przyszłości w związku, w którym on nie potrafi
                być, to sama sobie odpowiadasz na pytanie. Szkoda tylko, że silne uczucia wciąż
                Ci towarzyszą. Myśl teraz o sobie, o tym, zeby zyc w zgodzie ze soba i robić cos
                dla siebie, ale dla siebie, nie po to, zeby zagluszyc cierpienie nim
                spowodowane! Ja wciaz jestem z Toba. Pamietaj ;)
                • paola1 Re: Zerwać, to... zerwać! 13.02.07, 08:29
                  Dokładnie, jak w temacie zerwać, to zerwać i ten rozdział życia zamknięty.
                  Niestety pozostają jeszcze emocje i uczucia, których nijak nie można się
                  pozbyć, potrzeba czasu, żeby przestało boleć.
                  A w ramach myślenia o sobie biorę parę dni wolnego i chcę wyjechać, żeby się
                  trochę od tego oderwać :-)
                  Dzięki Margushia za miłe słowa, jesteśmy w podobnej sytuacji, więc chyba
                  dlatego się tak dobrze rozumiemy. Jesteśmy dzielne i mimo tych smuteczków damy
                  sobie radę. Pamiętaj, że ja też jestem z Tobą. Pozdrawiam :-))
    • sunrise2006 Re: Rozkleiłam się :-(( 13.02.07, 11:36
      Paolko, współczuję ci strasznie, ze jeszcze tobą targają emocje , uczucia,
      wiem, jak ciężko. ja poprzedni zwizek odchorowywałam baaaaaardzo długo, niby
      zerwaliśmy wtedy oboje., ale ja byłam tak zaangażowana, że świarta poza nim nie
      widziałam. Teraz np. dlatego tak strasznie boję się już podjąć tak radykalnej
      decyzji. I jestem z facetem, mimo że nieraz mi rudno, ale biorę na przeczekanie
      i ochłonięcie z uczuc.
      paolko, jestem z Tobą, nie łam się, bądź dalej taka dzielna jak jesteś - bo
      jesteś bardzo!!!!
      Uściski ciepłe
      • paola1 Re: Rozkleiłam się :-(( 13.02.07, 11:43
        Dziękuję, bardzo dziękuję za słowa otuchy.
        Super mieć takie przyjacióki na forum.
        I będę dzielna, a co :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka