ewesti
15.02.07, 08:08
Sprawa dotyczy mojego najmądrzejszego męża. Takie sprawił mi walentynki,ze
żal myślec. Wieczorem po przyjeżdzie do domu poszliśmu od razu z córeczką do
piwnicy nakarmić kota. Mąż trzymał ja na rękach. Nie zauważyłam jak nawet
zdążył zmienić buty na kapcie. Nie dałałbym mu wejść do brudnej piwnicy w
kapciach w których chodzi po domu. Jak zobaczyłam to mu powiedziałam, żeby
nie wchodził na górę w kapciach bo tak mała smiga na czworaka, wyciera
wszystko raczkami, bierze do buzi i nie chcę żeby na kapciach przenosił
jakies syfy z piwnicy, gdzie kot robi różne rzeczy. On oczywiści zaczął swoje
madre wywody w stylu:" oj przestań, weź daj spokój..." i takie tam głupoty,
które od razu podbijaja mi ciśnienie na maxa. Ale się wkurzyłam wyzwałam go
od pajaców i innych takich a on użył wobec mnie niecenzuralnych
słów.........W takich chwilach mam go tak dość,że brak mi słów, a co
ciekawsze to o jeszcze on sie na mnie obraził za to. Spał w innym pokoju
wielce jak pan obrażony, ale mi się trzęsie w srodku jak sobie przypomnę.
Kurde ale mnie wkurza ten...