mala_mi55
24.02.07, 12:00
Hej, musze sie tym podzielic z wieksza liczba osob, bo skacze ze szczescia.
U mojej Mamy dwa lata temu lekarze wykryli nowotwora piersi. A bylo to tak ze
poszla do ginek... i prosil o skierowanie na mamografie, bo czula ze cos jest
nie tak. Lekarz jej powiedzial ze wszystko ok i nie da jej skierowania. A ze
moja mam czula pod skora ze nie jest wporzadku, poszla i sama zrobila
mamografie bez skierowania. Okazalo sie ze lekarze wykryli nowotwora piersi w
stadium poczatkowym. Byla operacja potem wyniki histopatologiczne ktore
wykazaly ze jest to zlosliwy nowotwor, kolejna zalamka. I tak przez dwa lata
bylismy z rodzina rzyzwyczajeni do zlych wiadomosci, az wkoncu tydzien temu
dobra wiadomosc. lekarze mysleli ze bedzie kolejna operacja, bo komorki
nowotworowe sie rozrosly, na szczescie po punktowej mamografi okazalo sie ze
to jest wielki rozlegly krwiak. teraz moja Mama i my wszyscy jestesmy
szczesliwi jak nigdy od dwoch lat.
Dziewczyny pamietajcie, ze trzeba sie badac. nie pozwolcie zeby lekarz Was
zbyl bo jemu sie wydaje inaczej niz Wam. Gdyby moja Mama posluchala lekarza
mozliwe, ze juz by jej na tym siwecie nie bylo. Przykre, ale prawdziwe.
pozdrawiam radosnie