Kawały

04.03.07, 12:26
Jezus zebrał apostołów i oznajmił im:
- Zaprawdę powiadam wam - dzisiaj jeden z was mnie zdradzi.
Apostołowie się zasmucili, a Piotr zapytał:
- Czy to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie Ty mnie zdradzisz.
Następnie Jan:
- Czy więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie będziesz Ty.
Kolejno wszyscy się pytali, aż został sam Judasz. Wszyscy się na niego patrzą, łyso mu, ale owczym pędem też się pyta:
- Więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie k***a, sam się zdradzę!

Jezus siedzi pod krzyżem, popija browara. Nagle biegnie Tomasz i krzyczy:
- Jezu! Turyści!
- Dobra, przybijaj!
    • makbrajd Re: Kawały 04.03.07, 12:29
      stefan.bialystok napisał:

      > Jezus zebrał apostołów i oznajmił im:
      > - Zaprawdę powiadam wam - dzisiaj jeden z was mnie zdradzi.
      > Apostołowie się zasmucili, a Piotr zapytał:
      > - Czy to ja Cię zdradzę, Panie?
      > - Nie to nie Ty mnie zdradzisz.
      > Następnie Jan:
      > - Czy więc to ja Cię zdradzę, Panie?
      > - Nie to nie będziesz Ty.
      > Kolejno wszyscy się pytali, aż został sam Judasz. Wszyscy się na niego
      patrzą,
      > łyso mu, ale owczym pędem też się pyta:
      > - Więc to ja Cię zdradzę, Panie?
      > - Nie k***a, sam się zdradzę!
      >
      > Jezus siedzi pod krzyżem, popija browara. Nagle biegnie Tomasz i krzyczy:
      > - Jezu! Turyści!
      > - Dobra, przybijaj!
      >
      >

      wrociłeś z kościoła i tak cię naszło?
      • stefan.bialystok Re: Kawały 04.03.07, 12:31
        Nie chodzę do kościoła.

        Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje
        Jasiowi standardowy zestaw pytań :
        - A ile masz lat?
        - Siedem...
        - A do kościółka chodzisz?
        - Chodzę...
        - Co niedziela?
        - Co niedziela...
        - Z całą rodziną?
        - Z całą...
        - A do którego?
        - Do Carrefoura....





        Muzułmanin Ahmed zmarł i trafił do nieba. Na miejscu wita go święty Piotr:
        - Witaj mój synu, proszę do środka...
        Na to Ahmed:
        - O nie! Nie mogę wejść do środka najpierw muszę spotkać Allaha.
        Święty Piotr:
        - Aaa... Allah... jest piętro wyżej.
        Ahmed uśmiecha się:
        - Oczywiście, że jest wyżej!
        I wchodzi po schodach do góry.
        Tam wita go Jezus:
        - Witaj mój synu, proszę do środka...
        Na to Ahmed:
        - O nie! Nie mogę wejść do środka najpierw muszę spotkać Allaha.
        Jezus odpowiada:
        - Oczywiście. Allah jest na najwyższym piętrze.
        Muzułmanin uśmiecha się i idzie na samą górę. Tam wita go sam Bóg:
        - Witaj mój synu, proszę do środka...
        Na to Ahmed:
        - O nie! Nie mogę wejść do środka najpierw muszę spotkać Allaha.
        Bóg na to:
        - Oczywiście, jest tutaj ale w tej chwili jest bardzo zajęty - może spoczniesz tu i czegoś się napijesz?
        - No dobrze... z przyjemnością.
        - Herbaty?
        - Tak bardzo chętnie.
        Na to Bóg:
        - Świetnie napiję się z tobą.
        Po czym klaszcze w dłonie i woła:
        - Allah, przynieś tu dwie herbaty!

        Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
        Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
        - Jak się nazywasz, dziewczynko?
        - Mam na imię Płatek.
        Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
        - Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
        - Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
        Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
        - Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
        Dziewczyka:
        - Pigi.
        Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
        - A dlaczego ma tak na imię?
        - Bo rucha świnie!
        • makbrajd Re: Kawały 04.03.07, 12:33
          tym drugim "dowcipem" wydaleś na siebie wyrok smierci
          już ahmedy się zbliżają
          • nekroskop88 Re: Kawały 04.03.07, 12:34
            rzucę im falafele, może nas oszczędzą
            • makbrajd Re: Kawały 04.03.07, 12:37
              Ja tam mam kryjówkę u Morfiego. Chłop ostanio z rana cię codzień kiwa na
              dywaniku to będzie gites morales.
              • nekroskop88 Re: Kawały 04.03.07, 12:39
                Jak szczur z tonącego okrętu!


                (pójdę z Wami cooo?)
        • stefan.bialystok Re: Kawały 04.03.07, 12:36
          Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 200 złotych i mówi:
          - Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi małżeńskiej opuścić słowa: Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńska oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Dziękuję z góry...
          Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie staniał przed ołtarzem i wszystko szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapytał bowiem:
          - Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz się na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?
          Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:
          - Ta... ta... tak...
          Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć. Ksiądz oddaje mu 200 złotych i odpowiada spokojnie:
          - Po prostu przebiła twoja ofertę.
          • aanneett Re: Kawały 04.03.07, 12:37
            na czytanie postów stefana szkoda czasu.
            stefanie oznajmiam: jesteś bojkotowany.
            • stefan.bialystok Re: Kawały 04.03.07, 12:38
              A dlaczego?
          • makbrajd Re: Kawały 04.03.07, 12:38
            stefan.bialystok napisał:

            > Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 200
            złotych
            > i mówi:
            > - Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi
            małżeńskie
            > j opuścić słowa: Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńska oraz że
            cię
            > nie opuszczę aż do śmierci. Dziękuję z góry...
            > Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie staniał przed ołtarzem i
            wszystko
            > szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapytał bowiem:
            > - Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec
            każdego
            > jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz
            si
            > ę na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet nie przyjdzie ci do
            g
            > łowy, że inne kobiety żyją na świecie?
            > Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:
            > - Ta... ta... tak...
            > Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć.
            Ksiądz
            > oddaje mu 200 złotych i odpowiada spokojnie:
            > - Po prostu przebiła twoja ofertę.


            no i w końcu się uśmialem:)))
            idę do jakubka się zbudził chłopczyna
            • nekroskop88 Re: Kawały 04.03.07, 12:39
              śmiechem go obudziłeś? ;)
          • spiacy_z_otwartymi_oczami Re: Kawały 04.03.07, 12:39
            To ja pamiętam taki:
            Bardzo pobozny facet trafil do nieba. Święty Piotr mowi, że w nagrodę za pobożne
            zycie ma prawo do jednego życzenia. Facet zażyczył sobie najszybszy motor w
            całym niebie. Na derugi dzień przychodzi jednak do Piotra ze skargą, że miał
            mieć najszybszy motor a dzisiaj dwa razy wyprzedzil go jakiś hipis.
            Na to święty Piotr:
            -Ci........... to SYN SZEFA.
    • stefan.bialystok Re: Kawały 04.03.07, 16:55
      Przychodzi do szkoły po seminarium ksiądz. I na korytarzu słyszy:
      - Nara!
      - Yo!
      Zastanawia się co to znaczy. Doszedł do wniosku, że to slang młodzieżowy. Na drugi dzień wchodzi do klasy i mówi:
      - Pochwa!

      Cztery MPK (Matki Polki Katoliczki) siedzą sobie, popijają kawkę i rozmawiają o tym, jak ważne są ich dzieci. Pierwsza mówi:
      - Mój syn jest księdzem. Ludzie zwracają się do niego "Wasza Wielebność". Na to odzywa się druga:
      - Mój syn jest biskupem i wszyscy mówią do niego "Wasza Ekscelencjo".
      - To jeszcze nic. Nie chcę was poniżać, ale mój syn jest kardynałem i nikt nie zwraca się do niego inaczej jak "Wasza Eminencjo".
      W końcu nieśmiało odzywa się czwarta - ta, która cały czas siedziała w cieniu i cichutko siorbała swoją kawę.
      - A mój synuś jest świetnie umięśniony, ma 190 cm wzrostu i pracuje jako striptizer. Kiedy zaczyna zdejmować swoje czarne, obcisłe, skórzane stringi, wszyscy na jego widok wołają: "O, Boże!".
Pełna wersja