Wyjście doskonałe...

12.03.07, 15:28
Trwa to już blisko pół roku...kolega z pracy na okrągło prawi mi
komplementy...zostawia na szafce przyklejone liściki z czułymi
słówkami...róże...kiedy pracujemy na jednej zmianie zawsze służy
pomocą...miły...uśmiechnięty i te jego spojrzenia...bez względu ile godzin
wcześniej skońcy pracę czeka na mnie, żeby odwieźć mnie do domu - dojazd do
pracy mamy trudny, żaden autobus nie jeździ (no tak to jest jak ośrodek
wypoczynkowy jest usytuowany w przepięknej scenerii), a ja nie mam prawa
jazdy. Inna dziewczyna byłaby szczęśliwa z tego powodu, bo jest on naprawdę
fantastycznym facetem, ale dla mnie jest tylko i wyłącznie kolegą. Jestem w
szczęśliwym związku...mam cudownego chłopaka...i nie wyobrażam sobie życia z
kimś innym. Mój adorator doskonale o tym wie, bo często mówię o moim Miśku, o
tym jak bardzo go kocham!!! Jednak nie daje za wygraną...jego zachowanie
wogóle się nie zmienia, a ja czuję się niezręcznie z tym wszystkim. Bardzo
lubię J. mamy ze sobą dobry kontakt i doskonale nam się współpracuje, dlatego
nie chcę, by te relacje uległy zmianie. Jednak chcę, aby było tak jak zanim to
wszystko się zaczęło...jak to wszystko załatwić raz na zawsze, bez zbytecznych
komplikacji?????????
    • nerri Re: Wyjście doskonałe... 12.03.07, 16:11
      Jeżeli mu powiedziałaś,że nic z tego nie będzie to chyba wystarczy:)Skoro nie
      dajesz mu nadziei...bardzo dobrze...jest dorosły i chyba rozumie co do niego
      mówisz:)
      • joasia_85 Re: Wyjście doskonałe... 13.03.07, 19:50
        oj droga nerri, żeby to było takie proste...nie pisałabym o tym problemie tutaj!
        Nie robię mu żadnych nadziei...mówię wprost, że znalazłam już szczęście...jednak
        jego to nie rusza...co jest dziwne, bo jest bardzo inteligentnym facetem. On
        jednak twierdzi, że zasługuję na takie traktowanie. Staje się to dla mnie coraz
        bardziej uciążliwe. Jako kierownik zmiany wyróżnia mnie spośród innych
        dziewczyn...chcę pracować na takich zasadach jakie były ustalone na początku, a
        nie, że ktoś podchodzi i mówi...Ty tego nie musisz robić...powoli rozkładam
        ręce, no ale przecież nie zwolnię się...
    • kaczmara Re: Wyjście doskonałe... 13.03.07, 20:01
      A moze zacznij czesciej pokazywac sie w jego obecnosci ze swoim facetem, zeby
      zobaczyl, ze rzeczywiscie jestes szczesliwa. Moze jak zobaczy na wlasne oczy to
      uwierzy i da sobie spokoj.
      • joasia_85 Re: Wyjście doskonałe... 14.03.07, 00:04
        problem w tym, że...żyję w związku na odległość...widujemy się rzadko, ale mimo
        wszystko jestem bardzo szczęśliwa...pierwszy raz w życiu kocham naprawdę, całym
        sercem. A mój adorator wykorzystuje to jak może...wkoło powtarzając, że na
        odległość nic nie ma sensu. Dlaczego nie potrafi zrozumieć??? O co tu tak
        naprawdę chodzi?!!!
    • siula5 Re: Wyjście doskonałe... 14.03.07, 07:48
      Nie wiem jak to załatwić, ale pamiętaj od miłości do nienawiści o krok. Ja bym
      obawiała się takiego faceta, skoro tak długo jest skłonny kochać bez
      wzajemności to i nienawiść może być bardzo silna. Uważaj na niego.
      • maryshaa Re: Wyjście doskonałe... 14.03.07, 08:16
        Jest to problem, zawsze takie sytuacji w miejscu pracy kiepsko się konczą.
        Przede wszystkim nie wierz w czystosć jego intencji. Oczywiście mogę się mylić,
        ale to jest chyba typ zdobywcy...jego kręci, że jeteś z innym, że kochasz
        swojego chłopaka...to jest dla niego wyzwanie! Zakręcić z zajętą dziewczyną,
        sprawić żeby zdradziła chłopaka, o którym tak czule mówi. Ja bym się miała na
        baczności. Poza tym musisz być szczera, porozmawiać może z szefem w cztery
        oczy, że czujesz się niezręcznie. I jeszcze raz porozmawiaj z tym chłopakiem.
        Powiedz mu otwarcie, nie to ,że kochasz chłopaka itp ale że kategorycznie nie
        życzysz sobie takiego zachowania z jego strony...i załatw sobie inny powrót do
        domu, nie z nim. I porozmawiaj o tym ze swoim chłopakiem, niech wie o twoim
        problemie. Niech pojawi się kilka razy u Ciebie po pracy i stanowczo da do
        zrozumienia kolesieowi, nie że jest zazdrosny tylko, że po prostu o wszyskim
        wie.
        Takie jest moje zdanie:-)
    • tusku Re: Wyjście doskonałe... 14.03.07, 09:13
      dowieAlbo porozmawiaj z jakimś z jego strony przyjacielem, czy tam z
      rodziny ,daję tylko przykła ,bo jak tylko ty i on o tym wie to dla trzecich
      osob może być sugestia różnie rozumiana a chłopak twój ?Dopiero będzie
      komplikacja .
Pełna wersja