mialam sie pouzalac....

15.03.07, 11:04
to jade z koksem...
mieszkamy w kilka osob, bo taniej, trzy pokoje, standardy rozne, kasa
rozlozona byla nie calkiem sprawiedliwie, wiec odbylismy rozmowe i jeden
koles mial placic pewna sume (mniej) a panna ktora mieszka juz od dawna,
miala miec lekko podniesiona tygodniowke, o dyche tygodniowo; dwa tygodnie
temu gadalismy, wsjo okej;
wczoraj nagle, wieczorem (dzis dzien oplat), ona na kopercie skreslila te
sume i wpisale te poprzednia dopisujac, ze zmiany od maja (chce sie
wyprowadzic w kwietniu, to tak na marginesie); poza tym do mnie strzelila
pogadanke, jak to jest nie fair dla nas - czyli dla mnie i jednej kumpeli, ze
my tyle placimy (oni maja pokoje singlety, my - dzielimy), a on tak malo
(zaznaczam, ze gadalismy o tym tez i jego pokoj - tego chlopaka, jest duuzo
nizszego standardu - ona tego nie widzi), ale ryja nie otworzyla, ze zmienila
na kopercie (ja nie spojrzalam); no i co? no i ja musialam doplacic
reszte.... co, mialam isc do agencji i powiedziec ze nam sie wspollokatorka
znarowila? chuj, juz mysle, zeby szukac kogos na jej miejsce i zeby jej
powiedziec z dnia na dzien, ze ma sie wyprowadzac, tak jak ona nas
potraktowala; caly dzien mialam chujowy nastroj, noc nie spalam, nie moglam
porzadnie zjesc....
normalnie, kurna, co za ludzie..... niby przyjaciolka....
    • wojtek56 Re: mialam sie pouzalac.... 16.03.07, 10:31
      Iwono, to niesamowite, jak na niektórych działają pieniądze. Oczywiscie jak ktoś
      inny ma pieniądze, to jest szczęściarz, oszust lub cwaniak, jak ta osoba ma
      pieniądze, to jest to efekt jej zdolności, pracowitości i nadludzkiej
      zapobiegliwości.
      Mam kolegę, z którym rozumiemy się do poziomu niemal molekularnego. Właściwie
      jak sie spotkamy to nie musimy nic mówić. Wszystko wiadomo. Dzieli nas jednak
      jedno: pieniądze. A właściwie nasz stosunek do pieniędzy. Nauczyłem się już, że
      nie mogę z nim robić niczego, co pociągałoby za sobą jakieś wspólne rozliczenia,
      bo zawsze wyniknie z tego dramat i obustronne niezadowolenie. Oszczędzę Ci
      przykładów, choćby dlatego, że na same ich wspomnienie zaczynam zagryzać wargi.
      Może Twoja przyjaciółka jest z tej samej - co on - gliny? Za dziesięć złotych
      (funtów, euro, rubli *)) sprzeda Ciebie i Waszą przyjaźń. Bo przyjaciółkę to
      zawsze można sobie nową znaleźć, a raz wydana dyszka nie wróci...
      Ohyda.

      *) niepotrzebne skreślić
      • yvona73pol Re: mialam sie pouzalac.... 16.03.07, 12:44
        wiesz, juz sie wszystko poukladalo, ale niesmak pozostal....
        czy ja pisalam, ze kolezanka z tych, co to zawsze placi ostatnia i sie wykloca
        o kazdego centa, ze jak prezenty kupuje to kalkuluje na ile jej sie oplaci
        wydac taka a taka sume.... (znaczy na ile bedzie miala fun i spozywke na
        ewentualnej imprezie); nigdy nie widzi jak ona ma intratne uklady z nami tylko
        dlaczego inni nie daj boze placa za cos mniej....
        nie wspomnialam, ze to goralka... ze slowackiej strony; byc moze to cos mowi...
        poza tym przykrym detalem, to calkiem przyjemna dziewucha ;)
    • legwan4 Re: mialam sie pouzalac.... 16.03.07, 12:22
      Niektórym wirują w głowie pieniądze potrącając przy okazji mózg.Rzeczywiście
      pieniądze są przyczynkiem pryzmatu patrzenia na ludzi,bo o świecie nie
      wspomnę.Ale kichać na takich,i jeśli można-to unikać.
      • yvona73pol Re: mialam sie pouzalac.... 16.03.07, 12:49
        no, ale dla mnie to naprawde niepojete, taka malostkowosc.....
Pełna wersja