yvona73pol
15.03.07, 11:04
to jade z koksem...
mieszkamy w kilka osob, bo taniej, trzy pokoje, standardy rozne, kasa
rozlozona byla nie calkiem sprawiedliwie, wiec odbylismy rozmowe i jeden
koles mial placic pewna sume (mniej) a panna ktora mieszka juz od dawna,
miala miec lekko podniesiona tygodniowke, o dyche tygodniowo; dwa tygodnie
temu gadalismy, wsjo okej;
wczoraj nagle, wieczorem (dzis dzien oplat), ona na kopercie skreslila te
sume i wpisale te poprzednia dopisujac, ze zmiany od maja (chce sie
wyprowadzic w kwietniu, to tak na marginesie); poza tym do mnie strzelila
pogadanke, jak to jest nie fair dla nas - czyli dla mnie i jednej kumpeli, ze
my tyle placimy (oni maja pokoje singlety, my - dzielimy), a on tak malo
(zaznaczam, ze gadalismy o tym tez i jego pokoj - tego chlopaka, jest duuzo
nizszego standardu - ona tego nie widzi), ale ryja nie otworzyla, ze zmienila
na kopercie (ja nie spojrzalam); no i co? no i ja musialam doplacic
reszte.... co, mialam isc do agencji i powiedziec ze nam sie wspollokatorka
znarowila? chuj, juz mysle, zeby szukac kogos na jej miejsce i zeby jej
powiedziec z dnia na dzien, ze ma sie wyprowadzac, tak jak ona nas
potraktowala; caly dzien mialam chujowy nastroj, noc nie spalam, nie moglam
porzadnie zjesc....
normalnie, kurna, co za ludzie..... niby przyjaciolka....