anna_sla
10.09.07, 10:18
Po wczorajszej rodzinnej imprezie zauważyłam, że nikt tak naprawdę mi nie
pomaga w opiece nad dziećmi w obcych domach, będących pełnymi pułapek dla
takich malców jak moi chłopcy. Tatusia zarzucają swoimi problemami, a tu mi
się komputer zepsuł, a tu mam jakiś problem, a wytłumacz mi to itd. Sami zaś
owszem patrzą na moje malce, ale nie ma konkretnych osób, które non stop
zwracały uwagę na choćby jedno dziecko. Więc kiedy jedno skończy swoją rolę
opiekuna i odwraca się od dziecka nim przejmie go drugi opiekun, malec w tym
czasie broi. A na dodatek miewają problemy opanować jedno dziecko i wołają na
pomoc, a ja latam jak głupia od jednego do drugiego i jeszcze trzeciego, bo
siusiu, bo pić itd. I w ten sposób poleciały kieliszki z szampanem, talerz na
głowę Magdy leżącej w pobliżu na podłodze, sztućce, obrusy, lampki na
wysokości ich łapek, kosmetyki i wszystko co się dało. W pewnym momencie
pękłam i wrzasknęłam. Oczywiście obrócone w żart nikt się nie przejął.
Postanowiłam więc stanowczo więcej nigdzie się nie ruszać. I tak rzadko
chodzę, ale jeszcze raz na kilka miesięcy gdzieś poszłam.. A tymczasem przed
nami święta i już wiem co sie będzie działo i jak znów będą obiecywać pomoc i
znów będą leciały kieliszki, itp..
Wymyśliłam więc, że mojej mamie powiem, że spędzam święta z Wojtka mamą i
ciocią, im powiem, że spędzam z mamą, a Wojtek z Madzią pójdą gdzie im pasuje,
a ja pierwszy raz w życiu obejrzę sobie filmy w święta ;P