czort
14.12.01, 00:29
wczoraj zjedlismy ze soba kolacje, bo okazja byla wyjatkowa. pozno,zeberka,
swiatlo swiec, nic szczegolnie wystawnego, ale nastroj byl romantyczny.
jedlismy w pogodnej atmosferze, gawedzac caly czas po cichu, aby podkreslic, ze
swietnie sie rozumiemy. znamy sie juz tak dobrze, ze moglibysmy nawet nic nie
mowic. lubimy taka sama muzyke, nie za cicha. ksiezyc i swice rzucaly subtelny
blask na stol.
Odkorkowalismy butelke wina i wypilismy za prawdziwa, wielka milosc.
przypomnielismy sobie wszystkie te lata spedzone bez klotni i rozstan. to byl
zwykly dzien, ale dla nas to byla jakby rocznica.
obchodzilam rocznice szczesliwego zwiazku z wlasnym cialem. historycy (moj
ojciec) twierdza, ze zaczal sie on ok. 40 lat temu, ale bylismy wtedy zbyt
zajeci pzrychodzeniem na swiat, aby ten fakt zapamietac.
koniec watku narcystycznego