Dodaj do ulubionych

Co robicie,

16.07.03, 10:27
Kiedy tesknicie za partnerka,ktora jet w domu,a Wy 1300 km dalej? Bo mnie np.
straszna kurwica bierze, nie mam apetytu i najchetniej bym spal, az do
nastepnego z nia spotkania...
Obserwuj wątek
    • ann.k Re: Co robicie, 16.07.03, 10:51
      aleś trafił; mój chłop się właśnie urlopuje nad morzem, a ja się kiszę w pracy
      w warszawie; jeeez, ależ mnie tęsknota ściska :( zwłaszcza, że on po tym
      urlopie już nie wróci do warszawy, bo podjął pracę w innym mieście (jakieś 500
      km stąd);

      a co robię? wściekam się na świat i los, że nas rozdzielił; próbuję czytać;
      staram sie wychodzić na spacery, chociaż raczej mnie o smutek przyprawiają; w
      odwodzie mam jeszcze basen, fitness, rowerek, no i dzwonienie do niego; a poza
      tym też chętnie bym się dowiedziała co zrobić, żeby tak strasznie nie tęsknić;

      ciągle mam nadzieję, że to samo przejdzie, że jakoś się przyzwyczaję do tego
      wszystkiego; a wtedy może już będę mieszkać z nim :)
      • face-to-face rujnuję się... 16.07.03, 11:04
        ...finansowo z powodu wyyyyyyyyyysokich rachunków telefonicznych.Przerabiałam
        to przez cały 5-letni okres studiów.Po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja
        do rozstania,ale oczywiścia długo się tak nie da wytrzymać.Nasz związek
        przetrwał dzięki temu,że codziennie ze sobą rozmawialiśmy właśnie przez
        telefon.Dobra rada:DZWOŃCIE PO 18!!!!Jest o wiele taniej! :-)))
        • grooszek Re: rujnuję się... 16.07.03, 11:11

          ja siedze w pracy, Ona siedzi w pracy, rozmawialismy rano, caly czas
          mailujemy,ale jest ta goopia swiadomosc, ze kabel ma do Niej blizej, i ze to
          jest jakie stakie mechaniczne - tu mail, zaraz odpowiedz, i tak w kolko... A ja
          chce Ja dotknac, przytulic, scisnac za lapke...
          • face-to-face Re: rujnuję się... 16.07.03, 11:17
            To z tym będzie trudniej...:-))) Ale naprawdę można się przyzwyczaic, chociaż
            początki (jakieś dwa pierwsze lata) są naprawdę trudne...
            • grooszek Re: rujnuję się... 16.07.03, 11:57
              Dzizas! Ja tylko 44 dni musze wytrzymac:))). Chyba robie z igly widly - tu
              wieloletnie rozlaki a ja z durnymi czterdziestoma kilkoma dniami wyjezdzam...:)
      • grooszek Re: Co robicie, 16.07.03, 11:07
        ann.k napisała:

        Hehe, jestem nad tym smym morzem, tylko z jego drugiej strony:))).
        Ja wiem,ze wroce za 45 dni (wlasciwie moj skarb po mnie przyjedzie), na razie
        minelo 5 i sie baaaaaaaardzo opornie przyzwyczajam. A tu,gdzie jestem,nie ma
        basenu,fitnessu,etc.... Naprawde polecam spanie - przynajmniej nie liczysz
        dni,tygodni, godzin, nie patrzysz na zegarek wzdychajac "boze, juz od 15 minut
        nie mialem od Nije sms-a", itp.:))
      • face-to-face Re: Co robicie, 16.07.03, 11:19
        Nie los Was rozdzielił, tylko chłop! Powinien zostać i spędzić z Tobą jak
        najwięcej czasu,tym bardziej,że nie będziecie razem. Trochę (a szczerze - to
        baaaaardzo) go nie rozumiem.Ja bym na jego miejscu tak nie postąpiła!
        • ola Re: Co robicie, 16.07.03, 12:38

          ja bede miala taki problem za pare tygodni. bardzo tesknie za domem i pojechala
          bym zobaczyc mame, babcie, siostre, kota, psa idt, I w zasadzie moglabym wsiasc
          w pociag i pojechac, ale nie zostawie tu samego mojego skarba. Trudno
        • ann.k Re: Co robicie, 16.07.03, 13:38
          face, przesadzasz;
          są w tym kraju zawody, w których nie masz absolutnie żadnego wpływu na miejsce
          swojej pracy; decyzja, pakujesz galotki i znikasz; ot wszystko;

          natomiast on, po całym roku ciężkiej pracy, ma prawo do wypoczynku; czułabym
          się jak ostatnia świnia zmuszając go do siedzenia w warszawie tylko dlatego, że
          nie mam tyle co on urlopu i że ja swój urlop mogę rozłozyć w ciągu roku, on
          dostaje hurtem w czasie wakacji i nie ma zlituj się; połowę jego urlopu juz
          spędziliśmy razem; do reszty ma prawo spędzić ją jak chce; zresztą...

          najłatwiej jest oceniać według swojej miarki; a bycie razem, mimo wszystko, nie
          polega na wiecznym uwiązaniu; każdy ma prawo do swoich przyjaciół, swojej
          rodziny, swoich znajomych;
          • grooszek Kiedys na innym 16.07.03, 13:50
            forum byl watek:
            aby moc byc razem, trzeba umiec byc osobno. Juz teraz wiem, co autor mial na
            mysli:). Aha, i bez zadnych klotni tu prosze, bo i tak mamy w sobie dosc
            negatywnego ladunku z powodu rozlaki z najblizszym/a:))
            • ann.k Re: Kiedys na innym 16.07.03, 15:24
              no może zabrzmiało to ostro co napisałam, ale strasznie nie lubię naklejania
              etykietek odmierzonych własną miarą; tym bardziej, że co chwila muszę dalszym
              znajomym wyjaśniać dlaczego on musiał przyjąć tę posadę; od prawie każdego
              słyszę chore teksty w stylu: "gdyby cie kochał, nie wziąłby tej pracy"; a mi
              się nie chce tłumaczyć i opowiadać gdzie on pracuje i co robi; kto wie, lub się
              domyśla, nie ma nawet takich myśli;

              a na koniec i tak się uśmiecham :))

              ps. jak dzwoni kilka razy dziennie i pisze smsy znad tego morza, to chyba
              dobrze, co? ;)
              • grooszek Re: Kiedys na innym 16.07.03, 15:36
                ann.k napisała:

                > no może zabrzmiało to ostro co napisałam, ale strasznie nie lubię naklejania
                > etykietek odmierzonych własną miarą; tym bardziej, że co chwila muszę dalszym
                > znajomym wyjaśniać dlaczego on musiał przyjąć tę posadę; od prawie każdego
                > słyszę chore teksty w stylu: "gdyby cie kochał, nie wziąłby tej pracy"; a mi
                > się nie chce tłumaczyć i opowiadać gdzie on pracuje i co robi; kto wie, lub
                się
                >
                > domyśla, nie ma nawet takich myśli;
                >
                > a na koniec i tak się uśmiecham :))
                >

                I to jest najwazniejsze - keep smiling:))

                > ps. jak dzwoni kilka razy dziennie i pisze smsy znad tego morza, to chyba
                > dobrze, co? ;)

                nooo, chyba tak. Choc znajac Was, baby, to moglby czesciej;)))
                >
                >
                • ann.k Re: Kiedys na innym 16.07.03, 20:12
                  > nooo, chyba tak. Choc znajac Was, baby, to moglby czesciej;)))

                  o kurczę :) nawet i pod tym względem nie jestem babą ;) w sprawach damsko -
                  męskich jestem tak typowym mężczyzną, że większość znanych mi facetów to
                  przeraża
    • ewa1306 Re: Co robicie, 16.07.03, 13:02
      Jak dobrze, ze ktos ma jescze taki sam problem. Juz myslalam ze cos ze mną nie tak. Tesknie tak strasznie ze az dech zapiera, chce mi sie plakac, krzyczec, nie moge spac. Wkurzam sie na drogie poloczenia telefoniczne (moj partner jest za granicą ) o to ze SMS krótkie i nie mozna wszystkiego wyrazic co sie chce. Jak dzwoni nie wiem co powiedziec tak duzo mam do powiedzenia, a pozniej placze ze nie powiedzialam wszystkiego co chcialam. Z drugiej strony musze pamietac o tym z ejemu tez jest trudno bo rozlaka, ciezka praca. Z biciem serca czekam na koniec tego wszystkiego
    • sloggi Re: Co robicie, 16.07.03, 14:11
      Póki co dzieli mnie 138 km i czasami myślę, że sam nie umiem być w pełni
      szczęśliwy.
    • redox Re: Co robicie, 20.07.03, 22:02
      He, Ja za nikim nie tesknie i nie zamierzam tesknic, to jest najgorsze co moze
      czlowieka zlapac i zabic jego dusze chec do zycia , pracy , egzystenscje.
      Pracuje troche tu troche tam ...gdzie mnie wysla, biore "lapa" i wio.
      Sami "zescie" sie wpakowali w te "klopoty" swego czasu mialem podobne i
      podziekowalem bo to nie jest zycie to wieczna frustracja gdy dorosly czlowiek
      nie moze sie realizowac gdy brakuje mu tej drugiej polowki. Gdy tak mocno
      teskni ze brakuje sil aby dozyc do nastepnego dnia i te mysli ciagle gdzies
      daleko "zadzwoni , nie zadzwoni". Szczescie ktorego sie nigdy nie osiaga.
      Sprawa prosta ja nie tesknie i nikt za mna nie teskni moj wybor i moje
      szczescie bowiem byc pewny swojej decyzji to byc szzesliwy. Ja jestem
      szczesliwy wspolczuje wam ale sami sie skazaliscie na ten wyrok.
    • ewa1306 Re: Co robicie, 23.07.03, 11:18
      Zostało mi tylko 9 dni a dalej nie wiem co robić. tęskonota jest okropna. Jak sobie dalej z nią radzicie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka