chaladia 19.10.07, 19:32 W związku z apelami PT Współforumowiczów zakładam wątek, w którym będziemy opisywać historię polskiego eksportu budownictwa i usług. Projekt i projekcie. Zapraszam do dokonywania wpisów Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chaladia Khartoum North Power Station, Phase 2. 19.10.07, 20:30 W 1987 roku Rząd Sudański (wtedy jeszcze Sadika al-Mahdiego, wnuka niesympatycznego skądinnąd Mohammeda Mahdiego) otrzymał od Banku Światowego dotację na rozbudowę powstałej parę lat wcześniej Elektrowni Khartoum North I, tym razem daru Korony Brytyjskiej. Na Inżyniera Inwestycji wybrano brytyjską firmę konsultingową Ewbank Preece. Inżynierem został Honourable Ronald Williamson, Szkot z klanu McWilliams'ów, człowiek pracujący overseas przez ostatnie 40 lay (był już dobrze po 60-tce). Projekt podzielono na pakiety: cywilny z instalacjami ogólnobudowlanymi i rurociągami wody chłodzącej, kotłowy, turbinowy, elektryczny i automatykę. "Budimex" przystąpił w 1988 roku do przetargu i, mając jakąś firmę chińską za "secon runnera" - wygrał. Kontrakt turbinowy wygrało ABB Nuernberg i zleciła także "Budimexowi" roboty montażowe dwóch turbin po 60 MW każda. Kontrakt kotłowy wygrała austriacka firma Waagner Biró z Grazu, montaż zlecając słoweńskiej firmie Enegromontaza z Mariboru, Kontrakt elektryczny wygrała firma Ingra Rade Koncar też z b. Jugosławii. Kontrakt zapowiadał się trudny, gdyż lokalny rynek w Sudanie prawie nie funkcjonował, a wszystko, co było potrzebne do budowy dużej przecież elektrowni trzeba było przywieźć statkami do Port Sudan, a stamtąd 1260 km ciężarówkami do Chartumu. Port Sudan to jesyny port Sudanu, ciągle zakorkowany. Istniało jeszcze połączenie lotnicze, ale zawsze były ogromne trudności z wysłaniem cargo, jako że prawie każdy zamożniejszy Sudańczyk otrzymywał tą drogą dostawy towerów "luksusowych". A trzeba sobie powiedzieć, że w Sudanie, gdzie wielu umiera z głodu, jest bardzo wielu ludzi bardzo bogatych. Project Managerem został Jacek Hr.Skrzyński. Contract Managerem, odpowiedzialnym za kontrakt w kraju został Jurek "Binky" Binkiewicz, wielki enuzjasta komputeryzacji, który dopilował, by budowa W TRZECIM ŚWIECIE! była już wówczas wyposażona w komputery PC - w 1989 roku kompuer 10,5 MHz z dyskiem 40 MB i 1 MB RAMu to było COŚ! A do tego dostaliśmy "Framwork" - czyli protoplastę "Excela". Dzięki temu byliśmy pierwszym w Polsce kontraktem ze skomputeryzowanym quantity survey'ingiem, fakturowaniem i płacami. "Budimex" zebrał kadrę opierając się głównie na "Energoexporcie" i Pomorskim Przedsiębiorstwie Budowy Elektrowni i Przemysłu. Inżynierowie ci, pod wodzą Kazimierza Ciurusia, który może dobrze angielskiego nie znał, ale znał się na budowie elektrowni parowych jak mało kto, złożyli listę tego, co należy zabrać. Wyczarterowano statek - sześciotysięcznik i zasztauowano na niego wszystko, co uznano za potrzebne. Po 3 latach, na koniec budowy okazałao się, że poza "cyklopem" (chwytak na wysięgniku hydraulicznym) 100% tego, co wzięto okazało się trafionymi decyzjami. Na statku popłynęła też pierwsza grupa polskich pracowników. Równocześnie "Budimex" zaczął akcję werbowanie polskich expatriate'ów, którzy już w Sudanie byli. Okazało się, że znaleziono Włodka Biegańskiego, który twm budował przemysłowe farmy drobiowe jeszcze za rządów Nimeiriego oraz Marka Ryniewicza, speca od odpraw celnych i transportu. Żeby nie ten człowiek, jego wiedza i umiejętności, nasze dostawy nie docierałyby do celu tak gładko, jak docierały... W połowi 1989 roku zdarzyło się, że niejaki Omar Hassan al Bashir, Generał, z podjudzenia szalonego fanatyka religijnego Doktora Turabiego wywołał pucz i obalił Sadika al Mahiego. Nasza organizująca sie dopiero budowa wylądowała w środku zamachu stanu. Na szczęście awantura wkrótce przycichła, kogo trzeba było zgładzi, zgładzono, kto miał więcej szczęścia - uciekł za granicę i sytuacja wróciła "do normy". Pierwsze loty do Sudanu z pracownikami odbywały się przez Sofię, bo było to jeszcze za PRL-u. Samoloty czarterowe były to IL-18, ciekawe że z "szachownicą" na ogonie, więc chyba wojskowe? Lot z prędkością 650 km/godz w ciasnej kabinie i ogromnym hałasie nie należał do przyjemności. W 1990 roku załoga osiągnęła stan 120 osób, mieliśmuy własny camp z kuchnią, ambulatorium i świetlicą, stacją uzdatniania wody itp. Kuchnię udało się wyposażyć w wędzarnię i produkowaliśmy nawet kiełbasy i szynki z wielbłądziny. W 1991 roku do załogi dołączyli montażyści turbin - i stan Polaków na budowie zaczął się zbliżać do 180 osób. W tym samym czasie stan zatrudnionych w "Budimexie" Sudańczyków przekroczył 500. Niektórzy brygadziści, jak słynny zbrojarz (zbrojmistrz) Danek, kierowali zespołami liczącymi po 40 Czarnych i byli przez nich uwielbiani. Jak się weźmie pod uwagę, jak traktują podwładnych Sudańczycy, to trudno się temu dziwić... Niestety, w międzyczasie następiła zmiana władzy w Polsce, dolar przestał być tak mocną walutą i $400 przestało być atrakcyjnym wynagrodzeniem. Najlepsi pracownicy nie przedłużali umów, z kraju przysyłano kryminalistów, osoby z problemem alkoholowym itp. Na szczęście budowa miała się ku końcowi i jakoś udało się ją skończyć z nienajgorszym wynkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Kontrakt na tłocznie produktów naftowych w Egipcie 19.10.07, 20:40 W 1985 roku Costain Process Construction wygrał przetarg na dostarczenie tłoczni produktów naftowych ze stacjami pomiarowymi w Asyut, Ras Shokir i Heluanie w Egipcie. Zakres robót budowlanych i montażowych na miejscu w Egipcie miał być niewielki. Costainowie wymyślili sobie (paru ludzi z project teamu miało już kontakty z Polakami), że junior project staff można zwerbować w Polsce, oszczędzając sporo kasy. Za pośrednictwem "Polimexu-Cekopu" udało im się zebrać 18 osobową kadrę inżynierską. Przez pół 1986 roku paru "naszych" siedziało w kairskim biurze Costaina i czekało na rozpoczęcie realizacji kontraktu, rozkoszując się tym, co zapewniała firma free of charge, tzn. żarciem (w Polsce były wtedy kartki na mięso i większość produktów podobnie luksusowych), służbowymi samochodami terenowym (w Polsce benzyna była na kartki, a Toyota Land Cruiser była abstrakcją - jako że marzeniem był "Maluch"). Od poczatku 1987 roku zaczęła się robota. Od lata 1987 roku zaczęły się kłopoty dla polskiej kadry inżynieryjnej - "Polimex" zawarł z Costainem kontrakt na roboty montażowe i spawalnicze. I gdy tylko na budowie pojawili się polscy wykonawcy, Costanowcy stracili zaufanie do Polaków w swoich szeregach. I w ten sposób do końca 1987 roku kontrakt na "seconding" się skończył... Odpowiedz Link Zgłoś
ewka5 Re: Historia Polskiego Eksportu Budownictwa i Usł 19.10.07, 22:29 no! Zaczales! Panie, Panowie? Odpowiedz Link Zgłoś
pam_pa_ram_pam Adolf Ciborowski - czyli zanim jeszcze eksport... 21.10.07, 10:32 ...polskiego budowbictwa się zaczął na dobre. 26.07.1963 roku (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) Skopie w Jugosławii (dziś Macedonia) nawiedziło potężne trzęsienie ziemi. Miasto praktycznie legło w gruzach. Podobno przypominało to Warszawę po Powstaniu. ONZ, poszukując kogoś w wizją odbudowy tak zrujnowanego miasta wybrało Polaka, Adolfa Ciborowskiego, architekta z Biura Odbudowy Stolicy w latach 1945/46, później Naczelnego Architekta Warszawy. W latach 1964-67 Adolf Ciborowski był Dyrektorem Progremu Odbudowy Skopie. W Macedonii jest pamiętany do dzisiaj, jako "Ojciec Miasta". Odpowiedz Link Zgłoś
survey06 Re: Historia Polskiego Eksportu Budownictwa i Usł 21.10.07, 13:38 O historii, czy raczej, początkach polskiego eksportu budownictwa swego czasu już wspominaliśmy. Podaję link poniżej gwoli przypomnienia. Myslę, żę warto kontynuować. Wkrótce też się dopiszę. Pozdrowienia. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10280&w=25607511&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś