Dodaj do ulubionych

frustracja

21.11.07, 15:37
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49810&w=72321601
Obserwuj wątek
    • joanna784 Re: frustracja 21.11.07, 17:24
      a czy on sam nie umie odgrzac obiadu? wyluzuj,nie czekaj przy
      kuchni.niech sobie facet sam obiad przygrzeje a ty się sobą zajmij.
      resztę załatwisz tylko szczerą rozmową.
    • wojtek56 Re: frustracja 24.11.07, 18:35
      Najpierw Twój list skopiuję, żeby łatwiej było mysli pozbierać:
      "Chyba wariuje juz sama w tym domu. 5 raz odgrzewam obiad. Mial
      byc o 14, dzwonie o 14 przeprasza, ale ma spotkanie bedzie za
      pol godziny, odgrzewam obiad, czekam... 14.40 dzwonie, musial
      gdzies jechac, bedzie pare minut po 15... nie ma go, bedzie o 15.30
      tym razem to on dzwoni, ze przeprasza, ale juz o 16 bedzie napewno,
      wiec czekam. Moja frustracja zaczyna narastac. Pisze i mam lzy
      w oczach. Za kilka miesiecy slub, mam problemy zdrowotne, poprostu
      go potrzebuje, a jego ciagle nie ma. Wczoraj przyszedl o 21
      (totalnie zmeczony) Dzisiaj zapowiada sie podobnie. On nie widzi
      problemu. Mowi, ze inni majac wlasna firme pracuja po 16 godzin,
      a on w zasadzie firme zaniedbuje. Kiedy zauwazy, ze zaniedbuje
      mnie? Rozmowa? Kiedy? Boje sie, ze nie wytrwam"


      Tulu, mało jest ludzi (nie tylko facetów), którzy potrafią rozkręcać, a potem
      prowadzić interes ograniczając się do ośmiu godzin dziennie. Twój facet chce
      osiągnąć sukces, wie, że ma przed sobą wielką szansę, wystarczy tylko, gdy
      poświęci swój czas, zdolności i zaangażuje się w firmę całym sercem.
      I tu zaczynają się schody.
      Po pierwsze: czas, który on poświęca na firmę, to nie jest tylko jego czas. Ten
      czas należy także do Ciebie, w przyszłości do Waszych dzieci. Dla Was tego czasu
      nie będzie. Musisz się realnie z tym liczyć.
      Po drugie: Prowadzenie własnej firmy wyzwala olbrzymią energię, ale niestety nie
      na wszystko tej energii wystarcza. Żeby konkurować, żeby być lepszym, szybszym,
      skuteczniejszym niż inni, trzeba wzbić sie na wysokie obroty. Trzeba zgodzić się
      na życie w dużym stresie. Trzeba utrzymywać kontakty z ludźmi, których nie
      zawsze się lubi. Trzeba, trzeba, trzeba... Ale ile tak można wytrzymać? Jak
      przychodzi do domu, to chce nie chce musi paść jak kawka, po prostu jego
      organizm się buntuje i żąda regeneracji. Jeżeli zrobisz awanturę czy w inny
      sposób zechcesz zmobilizować go do działania, to otrzymasz efekt odwrotny do
      zamierzonego: albo ucieknie gdziekolwiek, byle tylko dalej od stresu, albo zrobi
      cokolwiek, byle jak najszybciej ten stres zakończyć (jeszcze większa awantura,
      zgoda na wszystko, telewizja, sen).
      Po trzecie: chcesz czy nie, firma jest Twoją najgroźniejszą rywalką. I raczej z
      nią nie wygrasz. To może lepiej z nią w ogóle nie walczyć? Zastanów się, jaka
      jest Twoja rola w tym trójkącie? Czy masz świadczyć swojemu partnerowi usługi
      (gotowanie, pranie, sprzątanie, seks) taniej i szybciej, niż wyspecjalizowane
      placówki? Nie będziesz tym usatysfakcjonowana. A może stanowisz alibi dla
      Twojego chłopa, że przecież musi zarabiać dużo, bo chce spełnić Wasze (a więc i
      Twoje) potrzeby luksusowego życia, a Ty chętnie oddajesz się marzeniom o
      czekającym Ciebie luksusie? Zrób uczciwy rachunek sama ze sobą, dlaczego Twoja
      tolerancja jego zachowań sięga tak daleko.
      Tulu, jesteś najważniejszą osobą, o jaką powinnaś zadbać, i jak nie zadbasz
      teraz, to uwikłasz się w kompromisy, z których będzie Ci później bardzo trudno
      się wyzwolić. Pokochaj najpierw siebie, potem swojego partnera.
      Życzę Ci, abyście znaleźli swoją własną, dla obojga budującą i obiecującą drogę.
      Nie daj się zepchnąć do roli przeszkody w karierze Twojego partnera...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka