chaladia
05.01.08, 13:03
Jeszcze parę lat temu, w porównaniu z Ugandą czy nawet Tanzanią,
Kenia wydawała się ostoją spokoju i cywilizacji, gdzie Biali mogą w
komforcie odpocząć od stresów życia w krajach "arabskich". I nagle
dowiadujemy się, że ten bastion spokoju i dobrobytu, mekka turystów
przemieniła się w piekło walk ulicznych, gdzie strzelaniny są na
porządku dziennym...
Czyżby następna przemiana Rodezji w Zimbabwe?