05.01.08, 13:03
Jeszcze parę lat temu, w porównaniu z Ugandą czy nawet Tanzanią,
Kenia wydawała się ostoją spokoju i cywilizacji, gdzie Biali mogą w
komforcie odpocząć od stresów życia w krajach "arabskich". I nagle
dowiadujemy się, że ten bastion spokoju i dobrobytu, mekka turystów
przemieniła się w piekło walk ulicznych, gdzie strzelaniny są na
porządku dziennym...

Czyżby następna przemiana Rodezji w Zimbabwe?
Obserwuj wątek
    • kifaru24 Re: Kenia 07.01.08, 13:02
      To niezupelnie tak.
      Kenia zawsze byla krajem niezwykle szybko rozwijajacym sie,
      cieszacym sie wolnym rynkiem i wartka przedsiebiorczoscia, ale nigdy
      nie byla krajem spokojnym. Zamieszki wieksze lub mniejsze naleza juz
      wlasciwie do tradycji i maja miejsce po praktycznie kazdych
      wyborach. No, moze nigdy nie byly tak krwawe jak w tym roku, ale
      byly.
      Walka o wplywy miedzy plemionami Kikuyu i Wajaluo jest wlasciwie
      stalym elementem gry politycznej. Plemiona te nie powinny zyc w tym
      samym kraju, zbyt wiele je dzieli.
      Nikomu rowniez w przeszlosci nie zalezalo na stworzeniu narodu
      kenijskiego i poczucie swiadomosci narodowej u Kenijczykow jest
      stosunkowo slabe.
      Dla kontrastu Tanzania jest krajem duzo wolniej rozwijajacym sie niz
      Kenia, ale w Tanzanii nigdy do podobnych zamieszek nie dochodzilo.
      W tanzanii poczucie swiadomosci narodowej jest duzo silniejsze i
      przebija poczucie przynaleznosci plemiennej, co jest
      szeczegolnie wazne wobec faktu, ze w Tanzanii jest az 120 plemion
      posiadajacyh wlasne kultury i jezyki.
      Od wielu lat ekspansja narodowego jezyka suahili jest nieslychanie
      szybka i jest jednym z glownych elementow scalajacych narod
      tanzanski.
      Nie ma analogicznego procesu w Kenii, gdzie suahili jest mimo
      wszystko jezykiem marginalnym wobec angielskiego.
      Tanzania kontynentalna (troche inaczej bylo na Zanzibarze) zawsze
      byla wlasnie oaza spokoju, chociaz przez wiekszosc czasu nie byla
      mekka dla turystow - wlasciwie staje sie nia dopiero teraz.
      Z moich obserwacji wynika, ze tanzanczycy obawiaja sie raczej
      niekontrolowanego naplywu uchodzcow z Kenii, ale nie eskalacji
      konfliktu na Tanzanie.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka