Dodaj do ulubionych

Ale jestem bydlęcie...

11.09.03, 20:12
dopierom na koniec zajrzał do bramy. I jeszcze jakby było mało to zajrzałem i
znikam...o Boże jak chciałbym odetchnąć i posiedzieć w takiej bramie z taka
kupką milych ludzi...pozdrawiam i kiedyś znów zaglądnę...
trudny
Obserwuj wątek
    • marceliszpak trudno,trudz sie dalej :) n/t 11.09.03, 21:00
    • gph bydlęciu... 12.09.03, 10:59
      a wyglądasz tak jak zawsze?
      bo już prawie zapomniałem..
      • trudny2002 Z Twoją pamięcią , 12.09.03, 11:22
        tak mi się wydaje, to raczej nie powinieneś się zbyt oddalać od domu...
        a poza wszystkim jest pięknym zachować kogoś w dobrej pamięci...
        I jak jazdy, jak inne miejsca, jak ludzie tamtych miejsc...???
        Powiesz coś czy tylko kiedy dam Ci szansę na odświeżanie pamięci...
        trudny
        • gph z moją pamięcią jest ok. jak się z kimś umówię, t 12.09.03, 11:38
          o pamiętam..;)

          a tu, jako, żem leniwy zacytuję kawałek opowieści: dodam jeszcze że parę
          dobrych zdjęć udało się wykonać i jak się kiedyś odrobię to pokaże :)

          może opowiem taki obrazek:
          dojechaliśmy do Vama Veche (na rumuńskim wybrzeżu, za wioską jest
          granica z
          Bułgarią) jako, że nie interesował nas nocleg we wsi w jakimś cudem
          rozbudowanym w ostatnich latach blokhausie pojechaliśmy prosto na
          plaże. tam co
          10 metrów tablice "zakaz rozbijania namiotów, nocowania, strefa
          przygraniczna"
          etc i... dziesiątki Rumunów i nie tylko robitych wzdłuż całego
          wybrzeża, na
          plaży, na pobliskich łakach. Znaleźliśmy pusty obszar w okolicach
          plaży
          nudysytów i też sobie namiot rozbili. Obok, na ruinach jakiegoś
          bunkra siedział
          strażnik graniczny i granicy pilnuje, a że nuda to przez lornetkę
          golasów
          ogląda. i nic by w tym zapewne zabawnego nie było, gdyby nie fakt,
          że ów
          strażnik powbijał pracowicie puste butelki po wodzie mineralnej w
          piasek,
          przegradzając całą szerokość plaży, aby uzmysłowić plażowiczom, że
          to nie
          żarty, granica itede. jak ktoś przechodził poza butelki to krzyczał
          i zawracał.

          autkiem bardzo dobrze jest pojechać. przejechaliśmy ponad 4500 km i nic złego
          nas nie spotkało. (zostawialiśmy też autko na 3 dni na
          parkingu - wypływając w
          deltę Dunaju - i doczekało nas bez szwanku) trzeba mieć tylko
          oczy dookoła
          głowy, bo zarówno rumuńscy jak i bułgarscy kierowcy wyznają
          własny kodeks
          drogowy w którym pojęcia "podwójna ciągła", "ścinanie
          zakrętów" i takie tam
          mają zupełnie inne znaczenie :)
          jedynym problemem oprócz krewkich kierowców były właśnie
          drogi - które z nówek
          potrafią znienacka zm,ienić się w średniowieczne rozpady..
          (być może moje
          poczucie bezpieczeństwa wynikało z faktu że auto mam nie
          pierwszej młodości, a
          po 2 tygodniach jeżdżenia bez mycia wyglądało tak, że nikt by
          się nawet nie
          obejrzał..)
          a co do wjazdu do Bułgarii to płaci się zrówno na wjeździe 20
          euro opłaty
          drogowej, za dezynfekcje itepe, a jeżeli przekracza się
          granicę promem to
          dodatkowo około 20 euro za prom...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka