Dodaj do ulubionych

o co chodzi?

24.11.08, 14:28
Witam...może Wy mi pomożecie zrozumieć... mam 30 lat, mój partner 31
lat, od 9 lat jesteśmy razem, od ponad 2 mieszkamy wspólnie, na ślub
nie nalegam, no może chciałabym mieć dziecko a on nie. Myślałam, że
wszystko jest ok, oczywiście nie jest cudownie, ale się nie kłócimy,
nie ograniczamy, jesteśmy dla siebie mili i uprzejmi, ale...pojechał
na wyjazd integracyjny...poznał nowych ludzi i wrócił...po dwóch
dniach powiedział, że czuje, iż w naszym związku jest kryzys...i
poszedł z kolegą na piwo :) A ja od 3 dni próbuję się dowiedzieć o
co chodzi ... i nic. On nawet nie próbuje mi wytłumaczyć o co
konkretnie mu chodziło. Może Wy się domyślacie?
ps. napewno nie zdradził :)
pzdr.
Obserwuj wątek
    • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:38
      skąd ta pewność?
      • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:40
        Hah, zobacz nasze pierwsze pytanie w obu postach :-))) I to praktycznie w tym samym momencie... Jakaś niewidzialna więź :-P
    • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:39
      > ps. napewno nie zdradził :)

      Skąd ta pewność?
      Chyba nie byłaś nigdy na wyjeździe integracyjnym... I nie wiesz w jakim celu takie wyjazdy są robione. Tak się składa że mam znajomego który na takie wyjazdy jeździ obserwować zachowania pracowników, szkicować ich portrety psychologiczne itp, bo o to w tym chodzi, te wyjazdy mają służyć pracodawcy a nie pracownikom, m.in do tego, aby zintegrować pracowników do tego stopnia żeby poczuli się rodziną bardziej niż ich obecne rodziny... Smutne ale prawdziwe, ale biorąc pod uwagę poparcie dla obecnego rządu, a raczej nierządu, to niewiele osób jest odpornych na manipulację, mało tego, jeszcze przyklaskują jak się z nich idiotów robi. Najwyraźniej Twój mąż jest jedną z takich właśnie osób.
      • bagata100 Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:45
        Ja wiem, po co się jeździ na integrację, ale ja wiem, że nie
        zdradził.... naprawdę, znam go długo i wiem, że nie umie
        kłamać....każde jego małe oszustwo wychodzi dokładnie po 24
        godzinach....nie nadaje się do tego :) Problem polega na tym, że to
        nie chodzi o zdradę ...tylko o co?
        • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:53
          No jeśli wiesz o co chodzi w wyjazdach integracyjnych, i jeśli nie chodzi o zdradę, to o co? Wyprali mu mózg...
          A co do potrafi/nie potrafi, jeśli pomaga Ci takie myślenie to ok, ale jestem facetem, rozmawiam z facetami, i za każdym razem sobie myślę "kurna mol, jak to dobrze że nie jestem kobietą"... Pranie mózgu, euforia, wielkie plany, świetlana przyszłość, jedna lampka wina za dużo, i wszystko się może zdarzyć...
      • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:57
        no mój drogi, kolejny raz jezdem pod wrażeniem ;-P
        • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 15:19
          ;-*
          • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 15:55
            i ja nie wiem co teraz powinnam odpisać. jakbym napisała ':-*' to by było za
            pięknie, nie uważasz?
            ;-))
            • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:01
              Nie uważam, bo już to mamy za sobą jak mnie pamięć nie myli :-P
              A friendly :-* chyba nie jest taki zły, chociaż jak któraś ze stron potraktuje takiego friendly :-* zbyt poważnie to może być problem...
              • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:26
                no to ;-***
                • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:37
                  > no to ;-***
                  Ej no ale friendly to jest :-* a nie :-***, bo :-*** to jest z yyyy jęzorem :-P tzn. języczkiem ;-P
                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:48
                    bardzo proszę o niedokonywanie nadinterpretacji znaczenia ilości gwiazdeczek !!!
                    z jęzorem vel ślimakiem byłoby: ';-@'
                    ;-)))
                    • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:56
                      > z jęzorem vel ślimakiem byłoby: ';-@'

                      Aha, takie buty :-D Ok, będę pamiętał! A póki co :-***
    • petereczek Re: o co chodzi? 24.11.08, 14:53
      9 lat razem, hmmm
      dziwne
      rozumiałbym takie zachowanie po paru miesiącach znajomości ale po 9 latach
      jako mężczyzna odpowiem Ci tak:
      ja bym mówił o kryzysie jakbym chciał skończyć związek bo poznałem kogoś nowego
      musiał tam kogoś poznać i mu minęło
      u wielu ludzi z miłością niestety tak jest, że można z kimś być, spotyka sie kogoś kto oczaruje i sie rzuci dla niego wszystko
      jeśli poszedł z kolegą na piwo, to pewnie naradzić sie co ma robić

      nie wiem jak wam sie układa łóżkowo, ale sam wiem, że pierwszy niesmak do związku z ex miałem jak sie dowiedziałem, że to że ona czegoś nie lubi to nie jest reguła, że inne to lubią a ona nie, uu mnie kryzys wywołał brak seksu oralnego wtedy

      Tobie sie takie drobiazgi mogą wydawać nie istotne, ale dla faceta są najistotniejsze "czy ona ładna, czy mi sie podoba, czy mi będzie robić dobrze" to w zasadzie najważniejsze w zwiazku dla faceta

      ja miałem faze gdy z ex chciałem sie rozstać bo ona np. brzydziła sie seksu oralnego, a na pewnej imprezie od znajomych sie dowiedziałem że każdego laska im robi loda i dla mnie to było ciężkie wtedy, że "każdy ma tylko nie ja jeden"
      wtedy miałem ileś cichych dni z ex po tej imprezie u znajomych
      bo zdałem sobie sprawe że nie chce być z kimś kto mi nie pasuje, a z kim byłem bo z innymi nie wychodziło

      nie mówie że tu o to chodzi, ale jeśli facet gdzieś jedzie i nie chce potem gadać nawet, to znaczy że musiał kogoś poznać i teraz intensywnie myśli jak zakońćzyć związek i szuka powodu do rozstania a jednocześnie przyzywczajenie go gryzie na tyle silnie , że nie może odejść ot tak i jednocześnie nie chce Ciebie krzywdzić , więc teraz jego głowe rozrywają myśli jak zrobić żeby obie strony były zadowolone

      jesteście AŻ 9 lat, to bardzo długo, Ty chcesz dziecko, on nie
      co to oznacza ?
      że on nie widzi Ciebie jako żony, matki swego dziecka
      że traktuje Ciebie tymczasowo, inaczej w tym wieku by cciał ślubu i dziecka by "przytrzymać przy sobie"
      pomyśl czemu jesteście ze sobą tak długo i on nie chce dziecka, skoro mieszkacie razem i wogóle
    • 444a Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:12
      ale spytałaś go "o co chodzi konkretnie" (i czy słuchałaś...), czy na razie
      tylko "próbujesz dowiedzieć się co co chodzi"?
      • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:32
        a czy na tym wyjeździe były jakieś kobitki? ale w sumie nawet jak nie było
        koedukacyjnie, to wiesz, po pijaku ludzie mówią sobie różne rzeczy. mogła to być
        zwyczajna rozmowa, z koleżanką czy kolegą. ale ten ktoś mógł poruszyć jakieś
        ukryte w nim pragnienia, facet mógł sobie zdać sprawę, że czegoś innego pragnie
        w życiu, może innej kobiety, może chce się wspiąć na mont everest, nie
        zgadniesz. może ktoś nagadał mu głupot, a on sobie jakieś rzeczy opacznie
        zinterpretował. można snuć domysły tygodniami.
        zapytaj go konkretnie, bo się nie dowiesz.
        powiem ci szczerze, że ja też potrafię tkwić w martwym puncie baaaardzo dłuuuugo
        a przypadkowa, krótka rozmowa z osobą o odmiennym punkcie widzenia jest w stanie
        zmienić moje nastawienie, czy nawet pogląd na pewne rzeczy. tak się zdarza.
        • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:36
          > zapytaj go konkretnie, bo się nie dowiesz.

          I myślisz że Jej powie? Sorry, no chance... Wiem co mówię :-(
          • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:51
            chwilunię.
            jeśli mu zależy na rozwiązaniu problemów, zażegnaniu owego kryzysu, to powinien
            powiedzieć.
            jeśli nie zależy, to nie powie, fakt.
            ale wtedy będzie wiedziała, że nie wie o co chodzi i może się domyśli
            przynajmniej, że mu nie zależy...
            • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 16:58
              > chwilunię.
              > jeśli mu zależy na rozwiązaniu problemów, zażegnaniu owego kryzysu, to powinien
              > powiedzieć.

              Mi też niby zależało na rozwiązaniu problemów, i do samego końca nie chodziło o tą trzecią.
              A rzeczywistość była inna... Nie można generalizować, ale jak to się mówi - wyjątek potwierdza regułę.
              • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:03
                dlatego uważam, że dużo lepszą rzeczą, niż snucie domysłów i radzenie się na
                forum, jest szczera rozmowa. dokądkolwiek ona doprowadzi.
                • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:14
                  No ale właśnie problem w tym że nawet szczera rozmowa rzadko kiedy jest szczera, jak którejś ze stron na tym nie zależy. Albo lepiej - zależy na czym innym.
                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:19
                    jasne, ale to jedyna droga, żeby czegoś się dowiedzieć. przecież kobitki tez nie
                    są głupie i wyczują, czy facet coś ukrywa, plącze się. zresztą, co tobie będę
                    tłumaczyć. pewne rzeczy wychodzą też niewerbalnie, głównie w sypialni.
                    • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:31
                      Najwyraźniej jestem dobrym aktorem, przez ok. miesiąc ani niewerbalnie, ani w sypialni nie wyszło, a mieszkaliśmy już ze sobą...
                      • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:33
                        to współczuję tej kobiecie. po prostu robiłeś ją w bambuko? czy jeszcze sam nie
                        wiedziałeś?
                        to sa niestety bardzo trudne sytuacje, kiedy w grę wchodzi trzecia osoba. nie da
                        rady wyjść z twarzą chyba.
                        • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 17:44
                          Sam jeszcze nie wiedziałem. I też jej współczuję :-( Ale prawda jest taka, że gdyby nie zachowywała się jak zachowywała, to nic takiego nie miałoby prawa mieć miejsca. Ale stało się raz, drugi, piąty, dziesiąty, za każdym razem że to już ostatni raz, że przeprasza, że się zmieni... Aż w pewnym momencie to faktycznie był ostatni raz :-(
                          • bagata100 Re: o co chodzi? 24.11.08, 19:48
                            Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi i już nic nie wiem,
                            może....zdradził? Niektórzy się pytali o sex...wydaje mi się ok,
                            ostatnio jest nawet lepszy niż np. rok temu.
                            Na wyjeździe były koleżanki, ale mój facet jest raczej skryty i
                            bardzo kontroluje swoje wmocje. Jest na dość wysokim stanowisku i
                            zawsze mówił, że jemu nie wypada się "ośmieszać" na tego typu
                            wyjazdach, jest również mało ufny...a może poznał kogoś kto jest
                            inny niż ja? A może bardziej interesujący?
                            Mówicie - zapytać się - oczywiście, że się pytałam i jakbym dostała
                            konkretną odpowiedź to nie miałabym wątpliwości i nie musiała się
                            was pytać:) a od niego nie dostałam niestety żadnej konkretnej i
                            pomocnej odpowiedzi :(
                            Co do dziecka - on się boi, że ograniczy to jego wolność (tak mówi)
                            i że nie podoła opiece (niestety jesteśmy oboje z rozbitych rodzin a
                            nasi ojcowie nie są / nie byli dobrym wzorcem).
                            Wpływ na jego negatywne podejście do związków mają koledzy...przez
                            ostatnie 6 miesięcy aż trzech kolegów zmienili swoje kon=biety
                            na "młodszy model" a pozostali albo nie są szczęśliwi albo zdradzają.
                            Tak więc "zdradziłam" więcej szczegółów ...i co wy na to?
                            pzdr.
                            • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 21:29
                              uważam, że wymigiwanie się od konkretnej odpowiedzi jest dowodem, że coś było:
                              1. zdrada
                              2. rozmowa z 'życzliwą kolezanką'
                              3. rozmowa z 'życzliwym kolegą'
                              ale ja nie jestem ekspertem od męskiej psychiki, powiem więcej, na tym polu
                              poniosłam osobistą porażkę ;-P
                              (ale się nie poddaję ;-))
                            • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 21:41
                              Ograniczanie wolności, rozbite rodziny... Sorry, ale większych bzdur nie słyszałem. Chyba niewiele jest osób które mogą być w pełni szczęśliwe ze swojego dzieciństwa. Ja całe życie przerabiałem rozstania i powroty moich rodziców, i całą otoczkę z tym związaną, i dlatego tym bardziej wiem czego chcę, i nie mam zamiaru popełniać ich błędów, a wręcz odwrotnie - brakuje mi bliska i ciepła ponad wszystko, stawiałem i stawiam to ponad karierę i inne przyziemne rzeczy, bo lata szybko lecą i co mi po 5 domach, super wypasionym aucie itp... I jeśli dla faceta 30+- są rzeczy ważniejsze niż rodzina i dziecko tzn. że albo coś z nim nie tak, albo Wasz związek tak naprawdę nie istnieje skoro nie ma na to ochoty z Tobą... :-(
                              • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 24.11.08, 21:45
                                mądrze prawi mój przedmówca.
                                • qrnamol Re: o co chodzi? 24.11.08, 21:54
                                  No, piwa mu!! :-P
                            • petereczek Re: o co chodzi? 24.11.08, 22:21
                              a co my na to ?
                              klasyczny przykład bogacza co se chce dupe wymienić na nową i tyle
                              nie chce być złowróżbny ale znam takich przypadków na pęczki
                              facet ma stanowisko , kase, kobieta staje sie meblem/autem,
                              on ma kryzys, bo oni mają lepsze modelki
                              znałem dziewczyny po takich związkach, rozwalone psychicznie po 6-7 latach zostawione przez bogacza dla nowej modelki
                              pieprzy głupoty jeśli mając kase mówi że nie wie czy podoła ojcostwu

                              mi w ojcostwie i braku rodziny przeszkadza TYLKO brak kasy, bo nie mam na mieszkanie itp
                              a skoro ktoś ma na to kase i mówi że nie podoła to chrzani głupoty
                              • leigh7 Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:49
                                No nie no, Petereczek, najpierw trzeba znaleźć tę odpowiednią chętną do
                                macierzyństwa chyba?
          • 444a Re: o co chodzi? 24.11.08, 21:29
            Zaraz, zaraz, przecież powiedział wyraźnie "czuję, że w naszym związku jest
            kryzys" to chyba jasny komunikat, że uważa, że coś jest nie tak.

            Szczerze to nie sądzę, że nic do tego nie dodał, co jest nie tak - chociaż jakiś
            opis sytuacji.
            • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 09:48
              Zaraz, zaraz ... nie powiedziałam, że jest bogaczem...oboje żyjemy
              na normalnym poziomie materialnym....nie mamy wielkiego mieszkania,
              paru samochodów, nie ubieramy się w super sklepach etc. Mamy to co
              chcemy mieć, ale na normalnym poziomie.
              Wczoraj próbowałam rozmawiać, ale nie jest to proste :(
              Wyszło na to, że nie jest chyba do końca szczęśliwy, ale sam nie wie
              czemu :( On się chyba boi, że nie potrafi mi ( i ewentualnie
              dziecku) obiecać, że nigdy nas nie zostawi a nie chciałby aby nasze
              dziecko wychowywało się w rozbitej rodzinie. Niestety ja mam inne
              podejście do tego i może to moja wina, iż on wie, że ja sobie dam
              radę w takiej sytuacji (ewentulanie) i mam rodzinę na której mogę
              polegać.
              Ktoś napisał,że historia rozbitych rodzin to złe wytłumaczenie.
              Nieprawda, wszystko zależy od tego jak się potoczyło całe
              to "rozbicie". Niestety, nasi ojcowie sa wyjątkowo mało
              odpowiedzialni (mało powiedziane), on ze swoim ojcem wogóle nie
              utrzymuje kontaktu i niestety jest to z winy ojca :( Wszystko zależy
              również od matki...jego niestety ma wiele wad :(
              • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 09:54
                > Ktoś napisał,że historia rozbitych rodzin to złe wytłumaczenie.
                > Nieprawda, wszystko zależy od tego jak się potoczyło całe
                > to "rozbicie". Niestety, nasi ojcowie sa wyjątkowo mało
                > odpowiedzialni (mało powiedziane), on ze swoim ojcem wogóle nie
                > utrzymuje kontaktu i niestety jest to z winy ojca :( Wszystko zależy
                > również od matki...jego niestety ma wiele wad :(


                Nosz k... ale co ma piernik do wiatraka?????? Co on jest swoim ojcem albo swoją matką? Czy to jego życie?? Do czego ci rodzice są wam tak potrzebni że bez nich nie możecie budować SWOJEGO związku i SWOJEGO życia?? To ja pisałem o tym o czym mówisz, i moi rodzice przez 20 lat jak z nimi mieszkałem wiecznie się rozchodzili, wracali do siebie, wieszali ale zawsze wychodzili z tego cało, i tak nonstop... I co, z tego powodu i ja mam tak samo postępować? Ja pier..... n/c
                • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:04
                  Nie denerwuj się :)
                  Ja Ci tylko mówię, czego się wczoraj dowiedziałam i sama mu mówiłam,
                  że nie jest ani moim ojcem a tym bardziej swoim. On chyba sam nie
                  wie czego chce :( A może poprostu nie chce być ze mną :( a nie umie
                  tego wytłumaczyć. Wczoraj chciałam się spakowac i wyprowadzić, ale
                  nie chciał. Proponowałam rozłąkę, też się nie zgodził...już sama nie
                  wiem co mam robić i co mam myśleć...:(
                  • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:08
                    > A może poprostu nie chce być ze mną :(

                    Może... Nawet bardzo prawdopodobne, patrząc z męskiego pkt widzenia na jego zachowanie.
                    • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:15
                      Może to i prawda :( a czy z męskiego punktu widzenia....nie łatwiej
                      byłoby o tym powiedzieć...jak się tak czuje i myśli...to po co się
                      męczyć?
                      • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:30
                        Bo w większości przypadków jest już inna gdzieś na boku, i jak się kogoś kocha to ciężko wprost o tym powiedzieć. Łatwiej wymyślać jakieś pierdoły, zniechęcić do siebie tą kochaną osobę, nawet sprawić żeby znienawidziła, tak aby było jej łatwiej. Przynajmniej tak myślą faceci, a czy to jest dobre to sam już nie wiem.
                        • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:37
                          wiesz, na łatwiznę idą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. to już jest tylko
                          kwestia odwagi cywilnej i przyzwoitości.
                        • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:39
                          Ale zaproponowałam wyprowadzkę, i rozstanie...powiedziałam, że wrócę
                          jak będzie chciał po nowym roku...czyli dałam mu
                          możliwość "rozwiązania jego problemu" ale on nie chce. Gdyby kogoś
                          miał, to chyba by mu to odpowiadało? A jak może mieć kogoś
                          innego...po pracy wraca do domu, w weekendy nigdzie raczej nie
                          wychodzi to co? W czasie pracy?
                          Powoli mam już dość.... mam 30 lat i już chyba mi się nie chce
                          walczyć o wszystko...nawet o głupią rozmowę :(
                          • anulka.bb1 Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:08
                            A ja myślę,że jeśli go kochasz to warto o niego powalczyć.Kryzysy
                            zdarzają się nawet w najdoskonalszym małżeństwie.
                            • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:20
                              Mam wrażenie, że jest to walka z wiatrakami:( Oczywiście, że go
                              kocham, ale skoro on Cię mniekocha (lub nie wie) to po co być z taką
                              osobą? Oczywiście będę walczyć, ale nie wiem czy i na ile mi starczy
                              sił.
                              • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:25
                                T"rzeba coś stracić żeby docenić, żeby odzyskać trzeba się zmienić."
                                Dużo w tym prawdy, naprawdę ciężko zrozumieć jak bardzo kogoś się kocha/kochało dopóki się go nie straci. Zagraj vabank i odejdź, wtedy zrozumie...
                                • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:32
                                  Właśnie się zastanawiam, czy aby to nie najlepszy
                                  pomysł ....zatęskni to wrócę, a jak nie...to sprawa rozwiązana.
                                  Szkoda tylko, że to ja będę cierpiała:( a jemu to da do myślenia lub
                                  ułatwi sprawę.
                                • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:33
                                  ale co jej to da, ze on zrozumie po czasie? jeśli odejdzie, to juz nie będzie
                                  ważne, bo ona zacznie nowe życie.
                                  • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:42
                                    Może lepsze? A może zrozumie i wróci? W obu przypadkach Ona wygra moim zdaniem, w kazdym badz razie nic nie traci, bo jesli do niej nie wroci tzn. ze nigdy jej nie byl, tak jak to na innym forum bylo fajnie powiedziane...
                                    "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy twoje nie było."
                                    • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:53
                                      A co wygram, albo jego miłość albo samotność?
                                      Nie wiem czy potafię być aż tak twarda:(
                                      • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 11:55
                                        A teraz nie jesteś samotna?
                                        • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:01
                                          Teraz jestem samotna a później będę sama :( Nie wiem co lepsze :(
                                          • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:04
                                            Rzuć okiem na moją stopkę ;-)
                                            Ale to mój pkt widzenia.
                                            • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:42
                                              Czyli zgodnie z tym powinnam być osamotniona:)
                                    • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:46
                                      qrnamol napisał:

                                      > Może lepsze? A może zrozumie i wróci? W obu przypadkach Ona wygra moim zdaniem,
                                      > w kazdym badz razie nic nie traci, bo jesli do niej nie wroci tzn. ze nigdy je
                                      > j nie byl, tak jak to na innym forum bylo fajnie powiedziane...
                                      > "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy
                                      > twoje nie było."
                                      >

                                      ale ja bym już takiego faceta nie chciała. mądrego po szkodzie....
                                      i nie lubię takich mundrości narodu ;-#
                                      no bo co z tego, ze wróci. takie rozstania podsycają miłość? chyba świadczą o
                                      niedojrzałości.
                                      • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:57
                                        Swoje trzeba przejść żeby pewne rzeczy zrozumieć. Ciekaw jestem ile znasz związków w których oboje partnerzy są dla siebie pierwszymi, i są na prawdę szczęśliwi?
                                        Nie wszyscy są tacy mundrzy jak Ty princesso ;-)
                                        • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:05
                                          ale mi wcale nie chodziło o to, żeby partnerzy byli dla siebie pierwszymi! (??)
                                          nigdzie tak nie napisałam.
                                          nie twierdzę też, ze jestem wybitnie mądra i doświadczona. po prostu pewne
                                          rzeczy mi się nie podobają i wiem, jak nie powinno się postępować.
                                          ale to jest tak jak ze złodziejem, który wie, ze kraść nie wolo, a i tak to robi...
                                          co do pytania, niestety nie znam dużo szczęśliwych związków, co nie znaczy, ze
                                          takie nie istnieją.
                                          • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:15
                                            > ale mi wcale nie chodziło o to, żeby partnerzy byli dla siebie pierwszymi! (??)
                                            > nigdzie tak nie napisałam.

                                            A jeśli są? To gdzie/kiedy/na kim mieli się nauczyć? Sory, człowiek całe życie się uczy na własnych błędach, czasem wydaje się że czegoś bardzo chce i to jest właśnie to na co czekał całe życie, jest silniejsze od niego, robi głupotę, a po miesiącu albo dwóch mundrzeje i drugi raz takiej głupoty nie popełni... Ale nie wydaje mi się żeby pewne rzeczy można było zrozumieć inaczej niż empirycznie.
                                            • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:33
                                              No dobrze...ale...pomyślcie...jaką przyszłość ma związek oparty
                                              na..no właśnie, na czym? Na jego wątpliwościach? Ja się wyprowadzę,
                                              ja będę cierpiała, zastanawiała się etc. a on...posiedzi sobie sam w
                                              domu, wyszaleje się (ewentualnie), zabawi z kolegami,ewentualnie
                                              zastanowi i po miesiącu powie...stęskniłem się kotku? Wracaj? A może
                                              będzie mu brakowało obiadów, porządku w domu, zrobionego prania?
                                              I tak źle i tak niedobrze:(
                                              • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:41
                                                bagata100 napisała:

                                                > No dobrze...ale...pomyślcie...jaką przyszłość ma związek oparty
                                                > na..no właśnie, na czym? Na jego wątpliwościach? Ja się wyprowadzę,
                                                > ja będę cierpiała, zastanawiała się etc. a on...posiedzi sobie sam w
                                                > domu, wyszaleje się (ewentualnie), zabawi z kolegami,ewentualnie
                                                > zastanowi i po miesiącu powie...stęskniłem się kotku? Wracaj? A może
                                                > będzie mu brakowało obiadów, porządku w domu, zrobionego prania?
                                                > I tak źle i tak niedobrze:(

                                                ale chyba nie oczekujesz od nas, że napiszemy ci: ten związek nie ma sensu, rzuć
                                                go i nawet jak zmądrzeje, to nie bierz go z powrotem. oczywiście, każdy ma prawo
                                                do drugiej szansy, zmądrzenia itp. a w ogóle wydaje mi się, ze na forum nie
                                                rozwiążesz swoich problemów. nie masz jakiejś bliskiej osoby, która doradziłaby
                                                ci co robić? i myślę, ze powinnaś rozmawiać o tym wszystkim z partnerem a nie z
                                                nami.
                                                • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:56
                                                  Droga księżniczko...nie oczekuję odpowiedzi co mam zrobić, i tak
                                                  każdą decyzję podejmuję sama,a co do bliskich osób... mam to
                                                  szczęście, że wszystkie moje koleżanki żyją w szczęśliwych związkach
                                                  i nie będą umiały pomóc:) Skoro uważasz, że nie jesteście osobami do
                                                  rozmowy, to dlaczego się udzielasz? To jest dokładnie jak w ojej
                                                  sytuacji..napierw masz coś do powiedzenia a później to już nie:)
                                                  Mimo tego serdecznie pozdrawiam.
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:05
                                                    bagata100 napisała:

                                                    wszystkie moje koleżanki żyją w szczęśliwych związkach
                                                    > i nie będą umiały pomóc:)

                                                    osoby z dobrymi doświadczeniami są właśnie najlepszymi doradcami moim zdaniem.
                                                    uważam, że nie należy radzić się osób, które mają złe doświadczenia. serio. w
                                                    twoim przypadku wolałabym się poradzić osoby, która jest w szczęśliwym związku,
                                                    wiedziałabym, że to co mówi, sie sprawdza ;-).

                                                    >Skoro uważasz, że nie jesteście osobami do
                                                    > rozmowy, to dlaczego się udzielasz?

                                                    nie napisałam, że nie jestem osobą do rozmowy - jestem.
                                                    udzielam sie, bo lubię ;-)
                                                    a poza tym, pytasz, to odpowiadam.
                                                    ale sugeruję delikatnie, żebyś nie brała sobie przypadkiem moich rad głęboko do
                                                    serca i nie polegała na nich. to wszystko jest luźną dyskusją na tematy
                                                    męsko-damskie. mam nadzieję, ze masz jakiegoś zaufanego doradcę w swoim
                                                    otoczeniu, bo poleganie na radach internautów jest jednak niepoważne.
                                                  • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:13
                                                    Właśnie piszę bo nie mam zaufanego doradcy :)...nigdy nie musiałam
                                                    szukać. Oczwiście mam przyjaciółki ale niestety to ja zawsze byłam
                                                    osobą, która udzielała rad i porad ale już mam dość i mi się nie
                                                    chce.
                                                    Oczywiście nie biorę sobie wszystkich rad do serca i nie mam zamiaru
                                                    postępować według waszych wytycznych. Swój rozum mam, niestety
                                                    obecnie nie działa na pełnych obrotach :(
                                                    Zaczełam się poprostu wczoraj zastanawiać nad związkami damsko-
                                                    męskimi, stąd moje pytanie, oparte na moim zyciu.
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:56
                                                    w takim razie ok ;-)))
                                            • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:37
                                              qrnamol napisał:

                                              > A jeśli są? To gdzie/kiedy/na kim mieli się nauczyć? Sory, człowiek całe życie
                                              > się uczy na własnych błędach, czasem wydaje się że czegoś bardzo chce i to jest
                                              > właśnie to na co czekał całe życie, jest silniejsze od niego, robi głupotę, a
                                              > po miesiącu albo dwóch mundrzeje i drugi raz takiej głupoty nie popełni... Ale
                                              > nie wydaje mi się żeby pewne rzeczy można było zrozumieć inaczej niż empiryczni
                                              > e.
                                              >

                                              acha, ok. ja cały czas pisałam z perspektywy człowieka, który jakieś tam
                                              doświadczenia już ma. no jasne, jeśli się debiutuje, to pewnie, że popełnia sie
                                              błędy. mi się nawet wydaje, ze niemożliwe jest bycie z "tą pierwszą' osobą. bo
                                              jednak człowiek musi się nauczyć pewnych rzeczy i każdy zasługuje na czystą kartę.
                                              • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:45
                                                No właśnie... Druga sprawa z facetami to jak z dziećmi. Czasem się na coś napalą i muszą to mieć, tak po prostu. Ja tak często mam, zobaczę jakiś fajny TV albo ogólnie jakiś "gadżet" i już muszę go mieć, a jak kupię, pobawię się z godzinę i mi się nudzi :-P
                                                Tak samo niestety chyba jest z kobietami, czasem po prostu facet MUSI, a potem stwierdza że wcale gra nie warta świeczki i wraca do swojej ulubionej piaskownicy...
                                                • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:57
                                                  nie pisz tak, bo jeszcze pomyślę, że twoje generalizowanie ma coś wspólnego z
                                                  prawdą ;-)
                                                  to, co napisałeś dotyczy charakteru człowieka i jego zmienności, podatności na
                                                  nowości, chwiejności emocjonalnej i niezdecydowania, ale absolutnie nie dotyczy
                                                  płci. nie wolno generalizować pisząc, że 'facet se musi zmienić'. są również
                                                  baby, co lubią se zmienić model i są faceci monogamiści przez duże M (znam).
                                                  a to, że z facetem, jak z dzieciakiem, to akurat prawda ;-P
                                                  • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:49
                                                    "W każdej bajce jest ziarnko prawdy", i jeśli mówi się że faceci całe życie są dużymi dziećmi, to byanjmniej nie dotyczy to jednego czy pięciu... Nie ucz ojca dzieci robić princessa, bo wierz mi, facetów znam bez liku, i jeszcze raz powtórzę - nie chciałbym być kobietą... Po tym wszystkim co się nasłuchałem, po tych obietnicach "obiecałem sobie że przez rok od ślubu jej nie zdradzę, a tu k...a jeszcze 2 m-ce zostały", po tym prześcigiwaniu się kto po ilu już jest rozwodach... Często jest to śmiech przez łzy, ale taka prawda. A jak chcesz żyć w swoim wyidealizowanym świecie Rycerzy i Księżniczek to proszę Cię bardzo :-) Ja i tak powolutku będę z tego forum uciekał, za dużo ciąglę ran rozgrzebuję...
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:59
                                                    qrnamol napisał:
                                                    >>A jak chcesz żyć w swoim wyidealizowanym świecie Rycerzy i Księżniczek to
                                                    proszę Cię bardzo :-)

                                                    że cooo? czyli ja żyje w świecie wyidealizowanym, a mężczyźni, których ty
                                                    spotykasz to normalny świat.
                                                    z tego co napisałeś, to mój świat jest raczej normalny, a faceci, których ty
                                                    znasz, to patologia.
                                                  • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 15:07
                                                    Patologią jest myśleć że jeden czy dwóch jest BE, a cała reszta CACY, podczas gdy jest raczej odwrotnie.
                                                    Ale ok, jak mówiłem, nie mam zamiaru burzyć Twoich zamków z piasku ;-)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 15:11
                                                    qrnamol napisał:

                                                    > Patologią jest myśleć że jeden czy dwóch jest BE, a cała reszta CACY, podczas g
                                                    > dy jest raczej odwrotnie.
                                                    > Ale ok, jak mówiłem, nie mam zamiaru burzyć Twoich zamków z piasku ;-)
                                                    >

                                                    masz tendencję do generalizowania cały czas, nie wiem skąd ci się to bierze. ale
                                                    ok, skoro poznałeś wszystkich mężczyzn na planecie ziemia i wiesz, że WSZYSCY
                                                    prwaie są be, a KILKU jest cacy, to ok.
                                                    ja nie uzurpuję sobie prawa do wygłaszania takich sądów.
                                                  • qrnamol Re: o co chodzi? 25.11.08, 15:15
                                                    Poznałem wystarczająco wielu, myślę że grupa ok. 100 bliskich znajomych jest wystarczająco reprezentatywna żeby generalizować jeśli coś dotyczy ~80% tej grupy.
                                                    Ale i tak to Ty znasz lepiej facetów. Zresztą Wy zawsze wiecie wszystko najlepiej. A potem się dziwicie że jest tak a nie inaczej ;-)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 15:32
                                                    >>>Ale i tak to Ty znasz lepiej facetów. Zresztą Wy zawsze wiecie wszystko
                                                    najlepiej. A potem się dziwicie że jest tak a nie inaczej ;-)

                                                    nic takiego nie napisałam, żebyś snuł podobne wnioski.
                                                    również niczemu się nie dziwię. myślę, że teraz znów generalizujesz i rzucasz
                                                    hasła, na które właściwie nic nie można odpisać.

                                                    "Zresztą Wy zawsze wiecie wszystko najlepiej" - cóż, smutne lecz prawdziwe,
                                                    ciesze się, ze samodzielnie i dobrowolnie doszedłeś do takiego wniosku i głosisz
                                                    go otwarcie ;-)))))))
                                                • bagata100 Re: o co chodzi? 25.11.08, 13:58
                                                  Pytanie - ile kobiet chce być ulubioną piaskownicą dla małego
                                                  chłopca, który sam nie wie czego chce? Mnie nie musi mieć od 9 lat.
                                                  W tym czasie swoje zabawki (samochody i motocykle) wymieniał już
                                                  kilkakrotnie...może czas na mnie:)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 14:11
                                                    dokładnie to mam na myśli. ale nie mogę ci tak napisać, bo cie nie znam. musisz
                                                    sama dojść do pewnych wniosków. ale może warto ratować coś, na co się pracowało
                                                    tyle czasu? może warto być tą mądrzejszą i przetrzymać? bo jeśli byliście
                                                    szczęśliwi, a jemu po prostu odwaliło chwilowo, to może lepiej zacisnąć zęby?
                                                    jeśli to ten sam człowiek, którego pokochałaś, to może mu przejdzie. ale jeśli
                                                    to inny człowiek, to zastanów się czy chcesz z nim być - mimo wszystko.
                • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 25.11.08, 10:14
                  zgadzam się z przedmówcą.
                  musisz jednak zostawić przeszłość i przestać się tym zadręczać. dzieciństwo ma
                  wpływ na funkcjonowanie człowieka w dorosłości, ale nie wolno tłumaczyć
                  wszystkich swoich lęków i niedociągnięć dzieciństwem. moim zdaniem to szukanie
                  wymówek. żaden człowiek na świecie nie miał idealnego dzieciństwa, a jednak
                  ludzie tworzą udane rodziny i sa szczęśliwi. należy wyciągać wnioski i uczyć sie
                  na błędach rodziców, a nie kurczowo powtarzać "ja nie miałam/em wzorców".
                  wiesz problem jest bardzo złożony i jeśli przeszłość aż wywiera aż tak duży
                  wpływ na funkcjonowanie waszego związku, to może przydałaby się rada
                  specjalisty. czasem to pomaga.
                  • ewamag12 Re: o co chodzi? 25.11.08, 12:49
                    albo poznała nowych kolegów, którzy mu opowiedzieli jak "super "
                    jest być singlem i co weekend bawic sie z inną "laską", abo kogoś
                    niestety poznal i....
              • 444a Re: o co chodzi? 25.11.08, 20:18
                No to już z grubsza wiesz o co chodzi.

                A na forum problemu nikt za Ciebie nie rozwiąże, rada też nie będzie zbyt solidna.
                • bagata100 Re: o co chodzi? 26.11.08, 09:59
                  Dzięki za wspaniałą dyskusję, z której wywnioskowałam że 90% facetów
                  jest BE i trzeba się z tym pogodzić :)
                  • rumunska_ksiezniczka Re: o co chodzi? 26.11.08, 11:21
                    zły wniosek! zły! ;-)))
                    wniosek powinien być taki: niektórzy faceci twierdzą, że 90% facetów jest be ;-))))
                    • qrnamol Re: o co chodzi? 26.11.08, 22:58
                      Nie! Tylko ja jestem BE, reszta jest cacy! ;-)
    • igor609 [...] 08.12.08, 20:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka