zakletawmarmur
22.01.09, 09:54
I nie o obsesję Petereczka mi tu chodzi, tylko o moją własną...
No właśnie... Odkąd siedzę tu na forum zaczęłam zwracać dużą uwagę
na wzrost facetów. Na ulicy zastanawiam się "ile ten koleś ma
wzrostu", w kolejce bawię się w szacowanie "175-180", "190- 195"...
Wypytuje się kolegów ile mają wzrostu... Oglądam siatki centylowe,
czytam o hormonach wzrostu, o gigantyzmie i karłowatości. O tym co
oprócz genów na wzrost wpływa.
Na I roku podkochiwałam się platonicznie w nauczycielu akademicki,
który był niski (z 165 cm), później w kolejnym, który też wzrostem
nie grzeszył. Jako nastolatka chodziłam z niskim chłopakiem. Ciekawe
czy teraz by to przeszło? Czy ich wzrost byłby dla mnie problemem...
To się nazywa siła perswazji...