Dodaj do ulubionych

A to moje odkrycie

24.03.09, 23:30
www.szybkotaniopysznie.pl/index.php?mf=01_00
Jest sobie to już od od 3 chyba lat, ale jakoś nie rzucił mnie tam
wcześniej ani los ani głód, aż tu nagle w poszukiwaniu golonki (nie
ja, natiurelmą) weszliśmy tam, bo kolorowo i krasnoludek pod
drzwiami, no gut - a w środku jest tak: bierze się w łapę talerz o
średnicy mniejszej albo większej (jeden i drugi niemałe) albo pudełko
do wynosu i się pobiera z podgrzewanych pojemników warzywka, sosiki,
makaron, sałatki, mięska, rybki... dżizu - muszę znów tam pójść, może
jutro się uda, bo na myśl o makaronie ze szpinakiem i całym stadkiem
marchewek i brokułków i... się ślinię norrrmarnie, no na końcu przy
kasie pani i pan to ważą i kilo obiadu niezależnie od składu kosztuje
tyle samo. Kompocik za gratis jest, jak się za dychacza nabierze
żarcia, ale to naprawdę nietrudne:)
Najlepsze jest to, że to wszystko pachnie i można zobaczyć, i pobudza
i tego mi właśnie brakuje w jadłodajniach, gdzie parę słów ma dać do
myślenia, co zwłaszcza przy suszi bardzo pomaga.
Obserwuj wątek
    • jehonala Re: A to moje odkrycie 25.03.09, 20:43
      Blisko PzA też taki jest od niedawna, wczoraj tam jedliśmy i nawet
      nawet. Więc next tajm... :) A w ogle to mi się takie z Rygą kojarzą,
      bo tam byłam pierwszy raz w czymś takim, żarcie było okrutnie dobre
      i chyba dlatego pamiętam to najbardziej z pobytu w ww. Chociaż samo
      miasto też mnie urzekło.
      • samica1 Re: A to moje odkrycie 25.03.09, 21:09
        Hm, nie jest dobrze, jak się żarcie kojarzy z Rygą, mojemskromnem:)
        Aha, no właśnie, bo kiedyś o takim wynalazku amerykańskim czytałam w
        Filipince (? albo w Na przełaj?) - że się płaci przy wejściu, bierze
        talerz... i tak dalej, nawet było zdjęcie - a że to był jakiś 88, 89
        r., to pachniało to trochę sajensfikszyn - no bo co, płacę dolara i
        nakładam ile się zmieści? Szwedzki stół w podrzędnym hotelu we
        Francji był dla nas przecież objawieniem, i że można było sobie wziąć
        i zjeść pomarańcze tak, po prostu, nalać czekolady albo wina albo po
        prostu wody....
        A potem znów taki samoobsługowiec pokazała nam pani przewodniczka w
        Paryżu, opowiedziała, co i jak, no i też, że płaci się z góry. Ale,
        ale - byłam w stanie wejść tam tylko na dwa kroki, bo ogólny nieład
        i jakby niezbyt piękna woń, wręcz fuj. No i właśnie, we W-wiu
        zwyczajnie pachnie jedzeniem.


        A w ogóle to mnie chyba świetlisty szlak kiedyś w pracy trafi od tych
        podgrzewanych w mikrofalufce kociołkówdosyta. Nie ma nic
        okropniejszego niż zapach mięsa przed południem (to oczywiście
        subiektywne, ja wię, wię)
        • jehonala Re: A to moje odkrycie 25.03.09, 23:10
          Ha! Żarcie nie, tylko taka forma serwowania onego:)

          U nas w pracy niektóre elementy podgrzewają sobie bladym świtem
          kiełbasę w mikrofalówce. Potem to i tortille, i jakieś minipicce i
          wszelkie inne podgrzewalne. Mnie to nie przeszkadza, za to kolega-
          wielbiciel ryb z puszki, cebuli i sałatek z majonezem owszem.
          Zwłaszcza że nie ma zdolności manualnych zbyt wielkich i bywało, że
          śledź w sosie pomidorowym pełzał po podłodze, uwolniony gwałtownie z
          puszki:)
          • samica1 Re: A to moje odkrycie 26.03.09, 00:31
            A propos Ryga jeszcze - w niedawnych milionerach padło pytanie o
            popularną przekąskę do piwa na Litwie albo Łotwie i poprawne było, że
            to świńskie uszy wędzone. To bardziej przekracza moją wyobraźnię niż
            termity w czekoladzie.
            • jehonala Re: A to moje odkrycie 26.03.09, 14:51
              W Polsce też się używa, ale to przekąska dla psów. Chociaż nie
              kupowałam nigdy moim.
          • yoma Re: A to moje odkrycie 27.03.09, 13:37
            Kiełbasy w mikrofalówce to pryszcz. Kiełbasa i jajka w czajniku
            elektrycznym to jest to :)
            • jehonala Re: A to moje odkrycie 27.03.09, 19:01
              Słyszałam, ale na szczęście nie byłam świadkiem:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka