Gość: gaja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 21:35 Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sloggi Re: Czy wegetarianie są w Markach? 12.06.02, 10:00 Gość portalu: gaja napisał(a): > Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i > jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Uważasz, że powinien nosić tabliczkę JESTEM VEGE ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 10:51 Tabliczka .... no bez przesady. Znam z Marek 5 hmmm może 6 osób, więc biorąc pod uwagę statystyki, prawdopodobieństwo trafienia na vege wśród tak małej liczby znajomych jest żadne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.braun.de 12.06.02, 10:52 Gość portalu: gaja napisał(a): > Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i > jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Na pewno są, pytanie tylko jak ich namierzyć :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 12.06.02, 14:33 Wegetarianie w Markach? O ile wiem to sytuacja ekonomiczna wielu rodzin w kraju raczej zmusza je do bycia wegetarianinami.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 16:58 Nie chodzi mi o takich, którzy są, bo muszą, ale o takich, którzy są, bo chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.braun.de 12.06.02, 17:25 Gość portalu: gaja napisał(a): > Nie chodzi mi o takich, którzy są, bo muszą, ale o takich, którzy są, bo chcą. A mogę mieć pytanie? Jak wegetarianie podchodzą do zagadnienia produktów wytwarzanych ze skóry zwierząt? (buty, paski itp.) Co do mnie: Wegetarianinem wprawdzie nie jestem ale muszę się przyznać, że sprawdzam stopniowo, czy potrafiłbym żyć bez mięsa. Fakt, że robię to raczej ze względów zdrowotnych niż etycznych chociaż to drugie może też jakoś na mnie wpływa. W dni powszednie zdarza mi się już nie jeść mięsa po kilka dni z rzędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 12.06.02, 18:54 Tak na spokojnie - kultura Wschodu jest u nas nadal popularna, a co za tym idzie i wegetarianizm.W Markach? Napewno 1% populacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.braun.de 12.06.02, 18:56 Gość portalu: ins napisał(a): > Tak na spokojnie - kultura Wschodu jest u nas nadal popularna, a co za tym > idzie i wegetarianizm.W Markach? Napewno 1% populacji. Nie byłoby to tak mało - około 200 osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 12.06.02, 19:08 racja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 21:37 Ja nie jadam mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego ze względów ekonomicznych, etycznych i zdrowotnych. Jeśli chodzi o wyroby ze skóry, to jeszcze chyba do tego nie dorosłam. Wielu wege uważa, że jest to produkt uboczny przy produkcji mięsa. Myślę, że gdybym miała dobrą jakościowo i wygodną alternatywę, bez zastanowienia wyskoczyłabym ze skórzanych bucików. Toreb, futer, kurtek raczej unikam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 13.06.02, 14:39 nie jestem wegetarianinem,ale wiem, ze czlowiek ma uzebienie przystosowane do spozywania produktow roslinnych......a je krowy, owieczki, swinki. jest tylko jeden problem : podobno proteina pochodzenia zwierzecego jest najtansza....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 19:38 Tylko ząbki? A zwinne paluszki do zbierania nasionek i owoców? A nasz żołądeczek wydzielający zbyt mało kwasów trawiennych, nie radzący sobie z tak "ciężkim" pożywieniem jak mięsko bez szkody dla zdrowia? A nasze dłuuuugie jelito cienkie, w którym mięsko gnije zanim doleci do końca? A co z naszym gładziutkim językiem stworzonym do delektowania się roślinkami? ... Jeszcze chyba coś mi uciekło. Najtańsza proteina ... Wiesz, że "od 70 do 80% całej światowej produkcji zboża i roślin strączkowych przeznacza się na paszę dla trzody, której mięsem żywi się tylko 30% ludności świata"? "Dla nakarmienia do syta wszystkich ludzi na świecie pokarmem roślinnym wystarczyłaby 1/5 upraw..." O ile dobrze pamiętam, wychodowanie jednej świnki, żeby była "dobra" na stół, pochłania kilkadziesiąt kilogramów ziaren sojowych - ich wartość białkowa jest znacznie wyższa, niż tej świnki, która je zjadła by trafić na stół. Poza tym zdrooowie. Nikt się nie dowie ... Wyeliminowanie z diety produktów pochodzenia zwierzęcego zmniejsza prawie do 0 prawdopodobieństwo zapadania na tak zwane choroby cywilizacyjne, ale również gwarantuje w 98% wyleczenie osób już chorych. A te pozostałe 2% to (moim zdaniem) osoby udające, że wyeliminowały z diety produkty pochodzenia zwierzęcego. Ja myślę, że lekarze by się zanudzili, gdyby tak chorzy zmienili dietę. A kasy chorych budowały by sobie złote pałace, bo nie bardzo by wiedziały co robić z pieniędzmi. Wiesz, nie powinnam chyba zanudzać takim tematem ... ale jeżeli napiszesz do mnie (gaja01@o2.pl), dostarczę Ci trochę ciekawych informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 00:20 Gość portalu: gaja napisał(a): > Tylko ząbki? A zwinne paluszki do zbierania nasionek i owoców? A ja na przykład od dzieciństwa mam uraz do wszelkich form zbieractwa: grzyby, jagody, truskawki, cokolwiek :-) > (...) Ja myślę, że lekarze by > się zanudzili, gdyby tak chorzy zmienili dietę. A kasy chorych budowały by > sobie złote pałace, bo nie bardzo by wiedziały co robić z pieniędzmi.(...) Może aż tak dobrze to by nie było, ale na pewno dużo racji w tym co piszesz jest. Toteż ja także - stopniowo - eliminuję mięso z pożywienia. Na przykład w tym tygodniu od poniedziałku do czwartku nie spożyłem NIC mięsnego (chociaż w piątek zajadałem się już czymś z drobiu) Czy - mimo tego piątku - zasługuję na pochwałę? :-) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Ryby? IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 15.06.02, 00:46 A co z jedzeniem ryb? Co na to wegetarianie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Ryby? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 09:24 Ja nie jadam zwierząt, mleka, serów, miodu, jaj. Uważam, że ryba też żyje i nie jest prawdą, że tak sobie usypia. Jest równie brutalnie zabijana, co świnka czy cielaczek. Jeśli chodzi o względy zdrowotne, to tłuszcz zawarty w rybach jest niestabilny chemicznie i również sprzyja powstawaniu wolnych rodników początkujących powstawanie płytek miażdżycowych. Spożywanie ryb może obniżyć poziom cholesterolu, ale nie trójglicerydów. Obniżają poziom krzepliwości krwi. Wiesz zapewne jak zanieczyszczone są zbiorniki wodne. Ryby bardzo eleganckow kumulują metale ciężkie. Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Uciec przed chorobą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 10:27 Wiesz, znam kilka osób (doktorów, profesorów - nie nawiedzonych szarlatanów)w Polsce, które leczą różne choroby dietą. Zalecenie jest proste: całkowita eliminacja produktów pochodzenia zwierzęcego. Wiesz jaki jest efekt? Zaskakujący. Jest tylko jeden maleńki problemik. Każdy człowiek woli iść do lekarza, który przepisze mu jakąś paskudną tabletkę, i czekać na cód. Łatwiej jest łykać prochy i rano zastanawiać się co dzisiaj boli, niż zmienić tryb życia. Bo my po prostu czekamy, aż ktoś rozprawi się za nas z tym, co boli. Podam kilka przykładów (przepraszam jeżeli zanudzam) z najbliższego otoczenia. Ja jako nastoletnia dziewczyna zawsze chorowałam od końca września do połowy kwietnia. Katar, angina, zapalenie oskrzeli, zapalenie zatok, wrzody na ciele,... Już dawno zapomniałam jak to boli. Teraz tylko na wiosnę jestem trochę zasmarkana, ale to parę dni, a nie miesięcy. Moja ciocia jakoś bardzo kiepsko radziła sobie z osteoporozą. Kompletny klops. Jadała masę jogurtów, serów i takich tam innych - bo to przecież wapno zawiera. Kiedy zmieniła dietę (za moją namową na 1 miesiąc) i jogurty wymieniła na kaszę kukurydzianą z rodzynkami na wodzie, a na kolację jadała brokuły i migdały, jakoś przestało jej ubywać wapna z organizmu. Odstawiła leki. Nie wróciła już do zaleceń lekarza i po roku na zdjęciach RTG widać wyrażnie nadbudowę tkanki kostnej. Myślę, że gdyby tego nie zrobiła, za jakieś 2 lata nie miałaby bioder. I jeszcze jeden przykład. Dzieci mojej koleżanki. Astma to choroba coraz bardziej rozpowszechniona. Miały bardzo słabą wydolność oddechową. Nie mogły biegać, bo się dusiły. W dwa tygodnie po zmianie diety dzieci zaczęły normalnie funkcjonować. By się pozbyć przewlekłej choroby, początkowo należy stosować się do zaleceń bez żadnych odstępstw. Trzeba przyjąć zalecenia jako styl życia, a nie krótkotrwałe leczenie. Po pewnym czasie - jeżeli dojdzie się do wniosku, że nie można żyć bez kotleta, nie zaszkodzi od czasu do czasu go sobie zjeść. Wydaje mi się, że jednak zdrowiej jest zapobiegać niż leczyć. Ja osobiście po kilku miesiącach niejadania produktów pochodzenia zwierzęcego stwierdziłam, że śmierdzą one paskudnie. Jakiś czas temu przestałam jadać masło - ostatni produkt na liście "zwierzęcopochodnych". Teraz wydaje mi się jakieś mało atrakcyjne. I jeszcze pasuje napisać coś o pieniądzach. Mój skromny budżet z pewnością nie wystarczyłby na "normalne" życie. Nie jadając zwierząt mogę sobie i najbliższym czasem pozwolić na inne przyjemności (na przykład teatr zamiast kotleta). Osoby zainteresowane tematem zdrowotnym odsyłam do lektury książki "Uciec przed chorobą" Neal Barnad. Na prawdę ciekawa lektura. O względach etycznych, zdrowotnych i ekonomicznych można poczytać w książkasz "Szalony kowboj", którą napisał Howard F. Lyman (były farmer). Dla odpornych psychicznie "Milcząca arka" J. Gellatley może być dobrą lekturą. Ja przebrnęłam przez trzy rozdziały zanim zaczęły mi się śnić kurczaki bez dziobów z połamanymi nogami. Jeżeli ktoś by chciał zapoznać się z tymi pozycjami, a szkoda mu pieniędzy, z miłą chęcią pożyczę książki. Jak zainteresujesz się tematem, moja biblioteka jest na prawdę wypełniona po brzegi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Uciec przed chorobą IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 15.06.02, 15:14 W Japonii ludzie wsuwaja rybki. Przecietna wieku 80-90 lat, czasami nawet grubo ponad 100. A co z Jezusem? On jadl ryby..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Uciec przed chorobą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 17:10 Japończycy już niestety coraz krócej żyją. Jeszcze 10 lat temu w zbiornikach wodnych poziom zanieczyszczeń był prawie żaden w porównaniu z dniem dzisiejszym. Jezus .... tak na prawdę to nikt nie wie, czy jadał ryby. Jest kilkadziesiąt lub więcej tłumaczeń Pisma Świętego, i nie we wszystkich jest wzmianka na temat ryb. Poza tym jest chyba takie jedno przykazanie, które coś wspomina o NIE zabijaniu? Ja je traktuję całkiem serio. To właśnie dlatego, że jestem mądrzejsza od zwierzątka nie powinnam pozbawiać go życia. A ryby .... no jeżeli chcesz wybrać, czy jeść ryby, czy całą masę innych zwierząt, to chyba już lepiej je jedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Uciec przed chorobą IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 15.06.02, 19:48 uffff, poddaje sie....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Uciec przed chorobą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 22:41 Czy mam przez to zrozumieć, że Cię przekonałam? Jeżeli tak, to mam nadzieję, że nie tylko Ciebie. Może inni też się zaczną zastanawiać, co mają na talerzach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuki Re: Uciec przed chorobą IP: 212.160.155.* 16.06.02, 04:42 Twoj zoladek grobem zwierzat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Uciec przed chorobą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.02, 08:48 Kuki, możesz rozwinąć temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja .. grobem zwierząt ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.02, 08:52 Chodzi mi o to, że wielu ludzi tak do końca nie bardzo wie, jak to jest z jedzeniem lub nie zwierząt. Jeżeli napiszesz jaśniej, może sobie trochę pomyślą nad tematem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuki Re: .. grobem zwierząt ... IP: 212.160.155.* 16.06.02, 18:35 gaja, nic dodac, nic ujac. kazdy je co lubi. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: .. grobem zwierząt ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 08:24 ale nie wszyscy wiedzą, co jedzą:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: .. grobem zwierząt ... IP: *.braun.de 17.06.02, 12:07 Gość portalu: gaja napisał(a): > ale nie wszyscy wiedzą, co jedzą:) A grzyby? Podobno nie należą ani do świata roślin ani do świata zwierząt. I co tu z takimi począć? Jeść czy nie jeść? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: .. grobem zwierząt ... IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 17.06.02, 18:29 grzyby? - dobre,podchwytliwe pytanie.... .... a tak naprawde to nie ma jak grill a na nim kielbaska, kurze udka, i inne podroby. mmmm, place lizac.....- "gaja" - nie przekonalas mnie..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: .. grobem zwierząt ... IP: *.braun.de 17.06.02, 18:33 Gość portalu: ins napisał(a): > grzyby? - dobre,podchwytliwe pytanie.... > .... a tak naprawde to nie ma jak grill a na nim kielbaska, kurze udka, i inne > podroby. mmmm, place lizac.....- "gaja" - nie przekonalas mnie..... A mnie trochę przekonuje... chociaż nie jest mi łatwo zrezygnować zupełnie z rzeczy które wymieniłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja grill IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 08:42 Uwielbiam grilowanie. Ale bez nieboszczyków. Czy jadłeś kiedykolwiek kabaczka, cukinię, dynię, paprykę, grilowane szaszłyki z warzyw? A buraczka? Możesz zrobić eksperyment. Zrób sobie kiedyś jedno skrzydełko z kurczaka bez przypraw. Jak będzie gotowe, takie rumiane i apetyczne, powąchaj je. Zapewniam, że jeżeli przygotujesz mięso bez przypraw, nie pachnie zbyt ładnie i mało ciekawie smakuje. Całego uroku Twoim daniom nadają przyprawy. A papryczka? Kabaczek? Nawet pomidorek ugrilowane mają swój smak i zapach bardzo przyjemny. Jeżeli lubisz intensywne smaki i zapachy, przy najbliższej okazji weź jakieś warzywko i przypraw tak, jak te skrzydełka. Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: grill IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 08:49 I jeszcze coś a'propo jedzonka. Jak robimy ze znajomymi "składkowe" pikniki, jakoś tak się dziwnie składa, że w pierwszej kolejności znikają MOJE bezmięsne dania. Zarówno te grilowane, jak i sałatki, surówki i słodycze bez cukru. A moi goście bardzo często "przypadkiem" wpadali do mnie w porze obiadowej. Więc smaczne jedzenie nie musi się składać z mięsa i dodatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Grzyby IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 08:34 Rafix, według teozofa i antropozofa Rudolfa Steinera, to co zawiera ciało astralne nie nadaje się do jedzenia. Wszystkie rośliny, zwierzęta zawierają ciało fizyczne. Rośliny poza fizycznym zawierają ciało eteryczne, a zwierzęta i ludzie dodatkowo ciało astralne. Eter i astral widać na zdjęciach .... (nie pamiętam jak to się pisze) Kirianowskich (?). Grzyby według tych zdjęć zawierają ciało fizyczne i eteryczne. Więc ze względów energetycznych grzyby mogą pozostać na talerzu. Grzyb również nie zawiera układu nerwowego. Chyba grzybka nie boli jak jest zrywany? Moja córka, jak była malutka stosowała taki podział, że wszystko co ma oczy i oddycha, lub zostało zabrane temu co ma oczy i oddycha (mleko, jajko itp.), nie nadaje się do jedzenia. W tę teorię nie będę się zagłębiała. Ale też fajna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: IP: *.braun.de 18.06.02, 09:03 Gość portalu: gaja napisał(a): > Moja córka, jak była malutka stosowała taki podział, że wszystko co ma oczy i > oddycha, lub zostało zabrane temu co ma oczy i oddycha (mleko, jajko itp.), nie > nadaje się do jedzenia. W tę teorię nie będę się zagłębiała. Ale też fajna. Też mi się podoba :-) To Twoja córka również jest wegetarianką? Czy nie jest źle postrzeganan przez innne dzieci za bycie "inną"? I czy rzeczywiście nie je także jajek, mleka, serów? Musi być chyba dość trudno (i podejrzewam, że kosztownie) zbudować pełnowartościową, urozmaiconą dietę dla dziecka bez tych składników. Ale pewnie jest to możliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 19:21 Biorąc pod uwagę normy, które dokładnie określają ile trzeba czego zjeść, żeby żyć, to pewnie by było trudno. Ja daję mojej córce to, na co ona ma ochotę. Nie patrzę w tabelki ile białka i wapna powinna jeść taka dziewczynka. Dla mnie osobiście jest istotne, by była zdrowa. A na razie jest. Chcesz poznać nasze dzisiejsze menu? Śniadanie - jabłka, do szkoły 2 kanapki z razowego chleba z pastą ze słonecznika i ogórkiem małosolnym. Po szkole - duuuuża miska truskawek i trochę mniejsza czereśni. Obiad - kopytka z mąki razowej, surówka z kapusty białej, sałatka kalafiorowo - pomidorowa, sałatka z buraków i cebuli (upieczonych na grilu). Teraz gotuję bób. Zimą jadamy zupy na kolację. Moja córka ma prawidłowy wzrost i wagę. Świetnie czyta, całkiem możliwie pisze i umie prawie całą tabliczkę mnożenia. Mało które dziecko w wieku 8 lat ma wszystkie zęby zdrowe. Poza kontrolami nie bywamy u lekarza. Rówieśnicy .... nie czuje się inna, gdyż ma wielu przyjaciół odżywiających się tak jak ona. A w szkole? W klasie na razie poza nią jeszcze 2 dzieci jest wegetarianami, ale mam nadzieję, że może kiedyś powiększy się grono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: teoria dzieci IP: *.MAN.atcom.net.pl 18.06.02, 09:44 Coś w tym musi być. Moja córka je mięso, ale wczoraj zapytała mnie jak ma pszeprosić pszczołę za to że ją zabiła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: teoria dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 19:31 Wiesz, ja byłam dwa lata temu na wakacjach w ośrodku wczasowym nad morzem, gdzie jest do wyboru - kuchnia mięsna i wegetariańska. Były tam też kolonie. Nie duże. Jakieś 40 dzieci w wieku od 9 do 15 lat. Między nimi na początku turnusu było dwoje wegetarian. Jak wracali do domu, już tylko dwoje dzieci jadało mięsne dania. Rok temu były tam te same dzieci. Wiesz co mnie zszokowało? Że prawie 30 z nich przez cały rok wytrwało w postanowieniu niejedzenia mięsa, mimo presji rodziny. Myślę, że wasze dzieci też kiedyś wymkną się z ramek standardowego żywienia. Znajdą autorytety wśród kolegów. Z pewnością Twoja córka by nie zjadła obiadu, gdybyś jej powiedział, że na półmisku jest kawałek cielaczka, którego zabito, żeby mogła się najeść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: teoria dzieci IP: *.MAN.atcom.net.pl 19.06.02, 11:01 wręcz przeciwnie-może nie do końca. Córka moja w przedszkolu powiedziała, że nie lubi pomodorów i czła grupa przestała je jeść. Nie wpływam na jej upodobania. Je co chce. Z owoców uwielbia jabłka. Sałatki jej nie smakują co jest utrapieniem żony, dla której mięso może nie istnieć. Ja jak nie zjem mięsa to jestem głodny. Agnieszka (moja żona) walczy z tym moim smakiem od kilku lat i trochę postępy widać, ale bardzo nie wielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: teoria dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 19:31 Jarku, ja uważam, że jedzenie mięsa jest zwykłym nałogiem. Ja robię kotlety , klopsy, gulasz i takie tam różne, które smakują wytrawnym mięsożercom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: teoria dzieci IP: *.MAN.atcom.net.pl 20.06.02, 09:18 Gość portalu: gaja napisał(a): > Jarku, ja uważam, że jedzenie mięsa jest zwykłym nałogiem. Ja robię kotlety , > klopsy, gulasz i takie tam różne, które smakują wytrawnym mięsożercom. Z mięsa? Jadłem podobne potrawy z roślin i grzybów-ję lubię bardzo. Jednak muszę coś zjeść z mięsa przynajmniej nraz dziennie. Naług-coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: teoria dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 10:01 Mięso daje poczucie sytości. Po warzywach szybko odczuwa się głód. Prawda? Wiesz czemu tak się dzieje? Warzywa zalegają w żołądku znacznie krócej niż mięso. Z tej prostej przyczyny, że mięso jest znacznie trudniejsze do strawienia, niż roślinki. Morduje się taki żołądek z przepchnięciem treściwego pokarmu i nie może sobie poradzić. Zalega taka bryła w brzuszku, Tobie się wydaje, że tak fajnie się najadłeś, a to tam leży i gnije. Nasze kwasy trawienne są zdecydowanie za słabe, by rozłożyć zwierzątko na czynniki pierwsze. Wielu rodziców ma problemy z dziećmi niejadkami. Kiedyś namówiłam moją koleżankę, żeby pojechała z dziećmi na wakacje w to samo miejsce, co ja. Siedziałyśmy przy jednym stoliku, ale jej dzieciaki kompletnie nie chciały jeść, zwłaszcza gdy dostawały kotleta, a na moim talerzu leżała faszerowana papryka i duszone kabaczki. Nie miała wyjścia. Poprosiła, by jej również podawano dania bezmięsne. I wiesz co się stało? Musiała dzieciakom brać dodatkowe kanapki, bo jadły jak nigdy w życiu. Po powrocie do domu znowu zrobiły strajk głodowy. Oczywiście wytłumaczenie było bardzo proste. To świerze powietrze przyczyniło się do wzrostu apetytu (a przy okazji braku obiawów astmy). Ale czas jakiś później dane jej było znowu pojechać w to samo miejsce. Była tam kilka dni wcześniej niż ja i jakoś dzieci mimo powietrza nadal grzebały w talerzach i dusiły się w nocy. Sytuacja z poprzedniego wspólnego wyjazdu powturzyła się. Koleżanka była zmuszona zmienić ostatecznie dietę swoim dzieciom, a przy okazji sobie. Poza tym uważam, że nadwaga tak powszechna w dzisiejszych czasach jest skutkiem jadania mięs. Zawsze byłam za okrągła mimo, że jadłam bardzo mało. Teraz jem znacznie więcej i ważę w normie. A mój mąż jakoś dziwnie przytył mimo żekomo zakodowanej w genach przesadnej chudości :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: teoria dzieci IP: *.braun.de 20.06.02, 10:21 Gość portalu: gaja napisał(a): > Poza tym uważam, że nadwaga tak powszechna w dzisiejszych czasach jest skutkiem > jadania mięs. Zawsze byłam za okrągła mimo, że jadłam bardzo mało. Teraz jem > znacznie więcej i ważę w normie. A mój mąż jakoś dziwnie przytył mimo żekomo > zakodowanej w genach przesadnej chudości :) To szanownego małżonka nie przekonałaś? Odporny musi być bo mocnych argumentów rzeczywiście masz sporo. p.s. napiszesz coś w wątku o podstawówce? (kilka wątków niżej) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: teoria dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 18:12 Źle zrozumiałeś. Przytył - mimo, że w jego rodzinie wszyscy są przeraźliwie chudzi. Jego matka waży 45 kg, a siostra 47, obie mają po 164 cm wzrostu. Jego ojciec za życia też był chudy jak szkapa. Wszyscy mówili, że to rodzinne i szkoda się trudzić, bo nie przytyje. A mnie się jednak udało :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: teoria dzieci IP: *.MAN.atcom.net.pl 20.06.02, 14:36 "Gadane to Ty masz". Powiedz mi jak pozbyć się uczucia głodu. Podczas prób jedzenia roślin napychałem się , a mimo to ciągle czułem głód. Nie mogłem już nic przełknąć. Ijak tu z tym żyć? Jesteś najedzony i jednocześnie głodny. Dzieci to mają swoje upodobania. Ola, moja córka, pomimo tego, że lubi mięso to przepada za zupą pomidorową i ogórkową, mniej za barszczem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: Grzyby IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 18.06.02, 14:29 "gaja" - nie mam dla Ciebie slow podziwu - co za "marketing warzywek"! a co z nabialem? czy jesz serek, jogurcik (baaardzo zdrowy), czy pijesz kefirek? prosze, powiedz, ze tak...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: mleko, jajka, miód IP: *.braun.de 18.06.02, 14:54 Gość portalu: ins napisał(a): > "gaja" - nie mam dla Ciebie slow podziwu - co za "marketing warzywek"! > a co z nabialem? czy jesz serek, jogurcik (baaardzo zdrowy), czy pijesz kefirek > ? > prosze, powiedz, ze tak...... Oj, obawiam się - sądząc z dotychczasowych wypowiedzi Gaji - że nie spożywa Ona także produktów mlecznych, jajek itp. Gaju, tutaj jednak argumenty nie są tak oczywiste (sądze Ins, że nie są oczywiste dla nas obu, prawda?) - właściwie dlaczego? Argumenty zdrowotne nie wyglądają na silne - wszak "oficjalne autorytety" (nie związane z ruchami wegetariańskimi) mówią, że produkty mleczne spożywane rozsądnie są zdrowe. To samo z argumentami etycznymi - zwierzę nie jest zabijane. Fakt, że trzyma się je w niewoli, ale czy nie wystarczyłoby dążyć do poprawiania warunków tej niewoli? Wszak krowy czy kury są już udomowione i tak - gdybyś przekonała wszystkich do weganizmu, co wówczas należałoby zrobić? Wypuścić je na wolność (by tam wyginęły)? Postarać się, by umarły bezpotomnie? Wspomniałaś też, że nie jesz z podobnych względów miodu - sądzisz, że pszczoły w ulu mają gorzej niż ich dzikie odpowiedniki? O ile argumenty "antymięsne" jakoś do mnie trafiają, to niestety nijak nie czuję argumentów przeciwko produktom odzwierzęcym typu mleko, jajka, miód. Ale może czegoś nie wiem. Wyczekując dalszego ciągu interesującej polemiki pozdrawiam Cię serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: mleko, jajka, miód IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 18.06.02, 16:27 no i "gaja" wtopila..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: mleko, jajka, miód IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 21:01 Ins, nie wtopiła, tylko gaja też pracuje i nie siedzi od świtu do nocy przy komputerze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: mleko, jajka, miód IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 20:21 Porada dla waszych kobiet. Jeżeli mają jakieś problemy kobiece (najczęściej grzybica, bolesne miesiączki i takie tam głupoty), niech chociaż na kilka tygodni zrezygnują z nabiału (z jajkami włącznie ) i cukru, a doznają cudownego ozdrowienia. O jajkach zapomniałam. Więc moim zdaniem rzecz z kurami ma się podobnie jak z krowami. Poza tym jajko to symbol życia (?). Podobno. Ale jeżeli je zjadamy, to raczej sumbol śmierci. A wpływ serków i jogurcików na nasz organizm jest taki, że jeżeli będziecie kiedyś mieli okazję trafić do jakiegoś lekarza medycyny naturalnej, z pewnością na liście dozwolonych pokarmów szybciej znajdziecie gotowane mięso niż mleko i nabiał. Mleko i jego pochodne są silnie zakwaszające i śluzotwórcze. Zawarte w nich związki szczawianu eliminują wchłanianie tak ważnego wapnia. Osoby chore na osteoporozę i dzieci powinny spożywać kaszę kukurydzianą, brokuły i migdały. Te produkty dają tyle co mleko plus jeszcze trochę. Można powiedzieć, że mięsa nie jadam ze względów etycznych, a pozostałych produktów ze względów zdrowotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: jogurcik IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 20:01 Muszę Cię rozczarować. Nie jadam produktów pochodzenia zwierzęcego. Jogurcików, masła, serów, jajek, miodu i tym podobnych. Zacznę od miodu. Jest po chamsku kradziony pszczołom. Zamiast tego podsypuje się im cukier, żeby przeżyły zimę. To niemoralne. Wiesz, że żeby krowa miała mleko zapładnia się ją sztucznie, a później dokonuje aborcji? A jeżeli już taki cielaczek ma okazję przyjść na świat, zabiera się go od mamy i karmi jakimiś pomyjami, a mleko przeznaczone dla niego po prostu przerabia na jogurcik itp. Poza tym krowy faszerowane są antybiotykami tak na wszelki wypadek, żeby zmniejszyć ilość bakterji w mleku (i my w wypadku choroby musimy brać coraz silniejsze leki, żeby pomogły). Krowy dostają środki chormonalne, dla zwiększenia mleczności (a biedne kobiety mają napięcia przedmiesiączkowe i nie wiedzą czemu). W dodatku są roślinożerne, a karmi się je produktami pochodzenia zwierzęcego. Wiesz, że pierwsze przypadki choroby wściekłych krów miały miejsce 25 lat temu? Rząd USA kazał wybić co do sztuki kilkanaście tysięcy krówek, po czym elegancko wyciszył sprawę. Ale mączka nadal jest produkowana. Żołądek człowieka (jak i większości ssaków) nie jest zdolny do trawienia laktozy. Tylko niemowlęta mają taką możliwość (i to laktozy zawartej w mleku SWOJEJ matki, a nie krowiej), która zanika około 4 roku życia. Jeśli faktycznie jesteś zainteresowany tematem, odsyłam do lektury książek wymienionych wcześniej. Mogę tylko dodać Ci jeszcze jedną pozycję "Mleko cichy morderca". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuki Re: jogurcik IP: 212.160.155.* 18.06.02, 20:42 miod? chyba przesadzasz. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: jogurcik IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 08:05 Mod zawiera bardzo silne enzymy i wiele przeciwciał na choroby pszczółek. Uważam, że może służyć jako lekarstwo, a nie jako pokarm. Odpowiedz Link Zgłoś
ins Re: jogurcik 18.06.02, 20:44 1.a ja tam wierze w przeznaczenie, i jesli dane mi bylo byc na tym swiecie 80 lat, to moje seruszko bedzie tyle lat pompowalo krew. 2.wegetarianizm, jak wiele rzeczy ze wschodu jest modny ze wzgedu na ruch New Age. Chwala tym co sa na tej "diecie". Pan da - to wroca do swoich korzeni i beda wsuwac pokarmy, ktorymi zywili sie ich przodkowie. W wegetarianizmie jak w kazdej innej modzie liczy sie sila sugestii. Pamietacie diete Kwasniewskiego (ze podobno nalezy jesc tlusto??) - wiele osob padlo z tego powodu jak muchy. na temat krowiego mleka/jogurtu - poglady, ktore przedstawilas zostaly juz dawno obalone, tak samo jak ten, ze medycyna naturalna nie szkodzi zdrowiu..... Reasumujac, i ze swojej strony konczac ten temat - nalezy jesc produkty zroznicowane, ale nie nalezy wpadac w skrajnosci. I tak jak ja - modlic sie przed jedzeniem......bo w gruncie rzeczy - po co stawac na glowie????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: jogurcik IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 08:44 Wiara w przeznaczenie to raczej osobny wątek. Ale jeżeli chcesz, mogę przedstawić Ci mój pogląd na ten temat. Jeżeli wierzysz w przeznaczenie, to po co pracujesz na przykład? Jeżeli dane Ci będzie być bogatym, to będziesz miał pieniądze bez pracy? A może to właśnie przeznaczenie zesłało Ci pracę, którą teraz wykonujesz? Więc jeśli jest Ci dane żyć 80 lat, będziesz żył. Zobacz tylko jak dzisiaj umierają ludzie. Ja nie chcę żyć 80 lat. Ja chcę żyć tak długo, jak długo będę w stanie zrobić wszystko sama koło siebie. Więc widocznie moim przeznaczeniem jest troska o moje ciało (które jest świątynią duszy) bym pozostała sprawna do końca moich dni. Myślę, że na początku faktycznie niektórzy przyjmują wegetarianizm jako modę, ale wegetarianie z kilkunastoletnim stażem raczej już nie zmienią sposobu odżywiania. Zapytaj się swoich rodziców i dziadkój, jak odżywiali się kilkadziesiąt lat temu. Mięso jadali raz ewentualnie dwa razy w tygodniu. Przynajmniej w mojej rodzinie tak było. Wszystkie choroby tak zwane cywilizacyjne rozpanoszyły się pod wpływem zmiany nawyków żywieniowych. Od kilkunastu lat ludzie zaczęli się ostro podtruwać i jednocześnie zastanawiać, czemu chorują. Dieta Kwaśniewskiego .... chyba złe porównanie. Nie znam nikogo, kto by przeżył na tej diecie więcej niż dwa lata, zanim choroba doszczętnie zwaliła go z nóg. A ja na diecie wegetariańskiej żyję już dosyć długo. Koleżanki w moim wieku już zaczynają pojękiwać, że za wysokie ciśnienie, że gdzieś łupie, pobolewa ... a ja nie. Jeśli chodzi o medycynę naturalną, to chyba trochę pomyliłeś pojęcia. Nie myślę, tu o Kowalskim, który skończył technikum krawieckie, przeczytał dwie książki i zaczął uzdrawiać. Mówię o lekarzach medycyny (Doc. dr med. hab. Kinga Wiśniewska - Roszkowska, Dr med. Ewa Dąbrowska i im podobni). W wielu krajach bogaci ludzie mieli lekarza, który ustalał im dietę i dostawał za to wynagrodzenie tak zwanym ryczautem. Jeżeli podopieczny takiego lekarza zachorował - lekarz nie dostawał pieniędzy. Wiesz ile firma Danon wydaje kwartalnie na reklamę serka Danio dla dzieci? 6 mln. złotych. Wiesz czemu tak dużo? Reklama musi być dobra, żeby wszystkim mamom wydawało się, że ich dzieci nie urosną jak nie dostaną bardzo drogiego serka. Wiesz ile taka firma może płacić podatków? To dosyć dużo kasy dla skarbu państwa. A co by się stało, gdyby nagle wszyscy przestali kupować te serki? Więc zarówno firma jak i nasz rząd dba o to, by nie stracić klientów. I jeszcze pytanie do Twojego podsumowania. Czy modlisz się za zwłoki, które akurat spożywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ins Re: jogurcik 19.06.02, 14:24 "pies pogrzebany" - nie mam pytan ani odpowiedzi....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: IP: *.braun.de 18.06.02, 21:09 Dzięki Gaju, Twoje wypowiedzi dają mi trochę do myślenia. Pewnie wegetarianinem tak szybko się nie stanę, ale może zacznę przynajmniej Was lepiej rozumieć. Nie znałem szczególnie argumentów przeciwko spożywaniu produktów typu mleko, sery, jajka - teraz już wiem. Hmmm... pomyśleć, że dzisiaj po pracy chciałem chwycić coś szybko w KFC po drodze. Ale może (1) zamkną zanim stąd wyjdę (2) wezmę tylko coleslaw Chciałbym jeszcze Gaju zapytać do jakiej szkoły posłałaś córkę (w Markach? w Warszawie?) - ja stanę przed tym dylematem juz za 2 lata i zaczynam się zastanawiać. Ale - dla porządku - założę oddzielny wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 15:35 Raffix, jeżeli chociaż jedna osoba zacznie się zastanawiać, co zjeść, to już duuuża nagroda za moje stukanie. A tak na biegu do jedzenia polecam na przykład kalarepkę z bułką grahamką, lub (tu widzę jak Ins dziwacznie się uśmiechnie) bułkę z jakimś owocem. Jabłkiem, bananem czy truskawkami. Jeżeli jadamy pieczywo z dżemem czy powidłami, to czemu by tych mazideł nie zastąpić owocami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: IP: *.braun.de 19.06.02, 19:37 Gość portalu: gaja napisał(a): > Raffix, jeżeli chociaż jedna osoba zacznie się zastanawiać, co zjeść, to już > duuuża nagroda za moje stukanie. A tak na biegu do jedzenia polecam na przykład > kalarepkę z bułką grahamką, lub (tu widzę jak Ins dziwacznie się uśmiechnie) > bułkę z jakimś owocem. Jabłkiem, bananem czy truskawkami. Jeżeli jadamy > pieczywo z dżemem czy powidłami, to czemu by tych mazideł nie zastąpić owocami? Czemuż by nie? Kalarepkę z grahamką - z miłą chęcią. Z owocami? - nie próbowałem ale obiecuję przetestować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re:warzywa a zwiazki chemiczne IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 19.06.02, 21:00 "gaja" - podobno wiele warzyw wchlania z ziemi (nawozonej) trujace zwiazki chemiczne (np. marchewka, rzepa, rabarbar...) - co Ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins kwasne deszcze, itp. IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 19.06.02, 21:03 tyle syfu spada na ziemie razem z deszczem (czesto kwasnym deszczem)...potem ten syf laduje na owocach i warzywach...nawet jak je dobrze umyjesz to cos tam zawsze pozostanie.....czy proponujesz wiec warzywa szklarniane nawozone organicznie(notabene krowimi odchodami??)a co z roslinkami rosnacymi przy drogach, ktore tak fajnie wchlaniaja olow ze spalin?........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: kwasne deszcze, itp. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 23:33 Faktycznie kwaśnie deszcze i nawozy sztuczne są szkodliwe. Ja osobiście zdecydowanie wolę warzywa rosnące na krowim łajnie, niż takie chemicznie podsypane. Pod warunkiem, że krowy jedzą trawę, a nie własnych krewnych (mączka). Jeżeli by się tak zastanowić nad szkodliwością tych deszczy i nawozów ... faktycznie syf. Szkodliwy ogromnie, kumuluje się w tkance mięśniowej i tłuszczowej. Degeneruje kompletnie organizm. Ale jak myślisz, co jada taki kotlecik zanim trafi na twój stół? Więc taka świnka czy cielaczek jada (poza paszą syntetyczną, która jest być może jeszcze bardziej szkodliwa niż deszcz i nawozy) właśnie te zasyfione warzywka. Więc ja zjem na obiad powiedzmy 0,5 kg warzywek, które są skażone azotanami, azotynami i metalami ciężkimi. A jak myślisz, ile zjadł tych warzywek Twój kotlet zanim stał się kotletem? Warto też dodać, że ziemniaki i zboża uprawiane na paszę są znacznie bardziej nawożone, niż te do spożycia przez ludzi. Organizm z jednego posiłku kumuluje około 2% substancji szkodliwych, które są mu dostarczone. Więc jeżeli jeden kotlet powstał z kilku kilogramów warzyw, czyli z kilkunastu posiłków zwierzaczka ... no sam sobie policz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: kwasne deszcze, itp. IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 20.06.02, 14:42 ...podobno najlepsze sa warzywa gotowane na parze....przynajmniej ja takie sporzywam..... a co do tych kotlecikow..........krowki, swinki jedza to co jedza ( w Polsce akurat bardziej ekologicznie niz gdzie indziej).... pytanie : czy jesz slodycze? bo jesli nie, to chyba strasznie cierpisz? Reasumujac : nic co jemy na tym swiecie nie jest tak do konca zdrowe - i moje miesko, serki i Twoje warzywka/owoce. Ale jak by tak czlowiek o wszystkim myslal do by chodzil po ulicach w masce gazowej, nie przyjmowal lekarstw, nie uzywal telefonow komorkowych (promieniowanie microwave), itp...... Teraz juz naprawde koncze ten temat, bo jako taki powinien sie chyba znalezc na innym forum....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins spozywam, a nie sporzywam IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 20.06.02, 14:47 sorry za blad gramatyczny - winno byc "takie spozywam ".... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: spozywam, a nie sporzywam IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 20.06.02, 14:48 cholera - "sporzywam" to blad ortograficzny a nie gramatyczny..... znowu mi sie chrzani...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: kwasne deszcze, itp. IP: *.braun.de 20.06.02, 15:05 Gość portalu: ins napisał(a): > Teraz juz naprawde koncze ten temat, bo jako taki powinien sie chyba znalezc > na innym forum....... Ale przyznasz, że gadało się sympatycznie i - pomimo, że chyba nie zostałeś przekonany - parę nowych argumentów usłyszałeś. Ja zresztą też... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: kwasne deszcze, itp. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 18:31 Zależy co rozumiesz pod pojęciem "słodycze". Czy masz na myśli smak słodki? Czy cukier w klasycznym wydaniu? Jeżeli chodzi o smak, to jadam całą masę słodyczy. Cukru natomiast zdecydowanie NIE. Moje ulubione kuleczki czekoladowe: wieczorem namoczyć garść daktyli. W osobnym naczyniu pestki ze słonecznika, sezam i posiekane orzechy. Daktyle przetrzeć przez sitko lub zmiksować. Na patelni rozgrzać 1/4 filiżanki oliwy z oliwek, dodać 1 szklankę płatków owsianych, przetarte daktyle, nasiona i orzechy. Dosypać 2-3 łyżki cacao. Wszystko dokładnie wymieszać, dodać 1/4 szklanki wody. Zostawić na małym gazie 10 minut, następnie zdjąć z gazu i przykryć. Odstawić, aż wystygnie. Formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać w wiórkach kokosowych. Przechowują się świetnie w lodówce przez 4-5 dni. Warzywa na parze są świetnie, ale lubię też warzywa z wody. Mam taką ulubioną bardzo prostą sałatkę z pieczonych warzyw. Moim zdaniem nie chodzi o to, by całkowicie wyeliminować szkodliwe substancje z pożywienia, ale żeby minimalizować ich ilość. Temat ... faktycznie może nie pasuje do Marek, bo tu nie znalazłam jak na razie nikogo wege, ale jestem grzeczna i odpowiadam na wszystkie pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins slodycze IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 21.06.02, 14:47 1.wiele slodyczy ma jako skladnik ma tluszcz zwierzecy.....same w sobie maja tez cukier..., ktorego Ty ....nie jadasz.....Jesli chodzi o cukier to najzdrowszy jest ten nie rafinowany, z trzciny curkowej, ma zlocisty kolor..... 2. ...a, ze jestes grzeczna , to wiem - ale ja lubie polemizowac...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: slodycze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 19:30 Ins, zapewne wiesz o tym, że zarówno trzcina jak i buraki potrzebują bardzo urodzajnych gleb. Ponieważ czarnoziem obsiewany jest czymś zupełnie innym, uprawy buraczane i trzcinowe trzeba baaardzo mocno nawozić, żeby coś urosło. Na rynku pojawiły się już słodycze bez cukru, słodzone aspartanem, ale to cudo tak nie do końca zostało przebadane. Wiadomo już, że powoduje wzdęcia (czytaj uszkadza wątrobę). Więc ja wolę swoje kuleczki. A teraz jeszcze robię tort bananowy. Tak sobie wymyśliłam i cały czas się zastanawiam co z tego wyjdzie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: slodycze IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 21.06.02, 20:14 "gaja" - akurat pracuje w kompanii, w ktorej wymyslono aspartam jeszcze w latach 60-tych (mowi o tym tablica przy jednym z labolatoriow).. masz racje - nie zostal do konca zbadany...facet, ktory akurat odkryl aspartam pracowal nad czyms zupelnie innym, ale jak mowi informacja " na dnie naczynia pojawila sie biala substancja, ktora okazala sie slodka smakowo" (wolne, doslowne tlumaczenie)... facet sie nie otrul..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: slodycze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 19:31 I jeszcze jedno. Skąd przyszło Ci do głowy, że jestem grzeczna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ins Re: slodycze IP: *.uskzo.am.pnu.com / *.pharmacia.com 21.06.02, 20:18 gaja, gaja - nie czytasz swoich postow ....w jednym z nich mowisz, ze grzecznie odpowiadasz na pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: slodycze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 08:01 Ins, grzecznie odpowiadać na pytania to nie to samo co być grzeczną. Nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 23:37 Zapewniam, że z kanapki z owocami będziesz miał dużo więcej pożytku niż z jakichś dżemików z żelatyną. Jeżeli jada się makaron z truskawkami ... bułka to tylko inna forma, treść pozostaje ta sama - zboże. Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re:wielka dyskusja IP: *.MAN.atcom.net.pl 20.06.02, 15:02 Czy czujecie tutaj klimat ożywionej dyskusji, wielu argumentó i bardzo konkretnym wnioskom? Zastanawiam się jak to by się ona potoczyła bezpośrednio. GAJA rozpętałaś tu burzę muzgów. Może kiedyś zorganizujemy wieczorek zapoznawczy z degustacją Twich potraw? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re:wielka dyskusja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 18:35 Jeżeli macie ochotę posłuchać mnie na żywca ... proszę bardzo. A wydaje mi się, że poczęstunek by był najbardziej przekonywującym argumentem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja forum wege IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 08:05 Aaaa i jeszcze jedno. Czy ktoś przeglądał wypowiedzi na forum wege? Tam jest beznadziejnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: forum wege IP: *.braun.de 06.08.02, 14:51 Gość portalu: gaja napisał(a): > Aaaa i jeszcze jedno. Czy ktoś przeglądał wypowiedzi na forum wege? Tam jest > beznadziejnie. Masz na myśli forum wege na tym portalu, prawda? Rzeczywiście beznadzieja - spora część wypowiedzi to dość prymitywne ataki na wegetarian autorstwa jakichś frustratów. p.s. chyba wciąż nie pojawił się na forum Marek żaden wegetarianin poza Tobą. Czyżbyście Ty i Twoja córka były jedymi wegetariankami w Markach? Trudno uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEK Re: forum wege IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 01:29 Gość portalu: Raffix napisał(a): > Gość portalu: gaja napisał(a): > > Aaaa i jeszcze jedno. Czy ktoś przeglądał wypowiedzi na forum wege? Tam je > st > > beznadziejnie. > Masz na myśli forum wege na tym portalu, prawda? Rzeczywiście beznadzieja - > spora część wypowiedzi to dość prymitywne ataki na wegetarian autorstwa jakichś frustratów. Na usenecie chyba tez jest forum wege. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: forum wege 09.08.02, 19:36 Jest kilka takich miejsc, gdzie można znaleźć ciekawe wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: forum wege 09.08.02, 19:34 Możliew, że jesteśmy jedynymi wegetariankami. No cóż, może w przyszłości coś się zmieni? Wiem, że dzisiejsza młodzież bardzo chłonie temat wegetarianizmu i obrony praw zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Czy sa w Markach wegetarianie? IP: *.braun.de 03.09.02, 17:07 gaja01 napisała: > Możliew, że jesteśmy jedynymi wegetariankami. No cóż, może w przyszłości coś > się zmieni? Wiem, że dzisiejsza młodzież bardzo chłonie temat wegetarianizmu > i obrony praw zwierząt. A zatem bede sie tu raz w miesiacu wpisywal, by watek byl wciaz na pierwszej stronie. Moze w koncu odezwie sie jakis wegetarianin z Marek? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy sa w Markach wegetarianie? 04.09.02, 18:43 Dziękuję, to bardzo miło z Twojej strony, aczkolwiek ja juz zwątpiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
raffix Re: Czy sa w Markach wegetarianie? 04.09.02, 18:49 gaja01 napisała: > Dziękuję, to bardzo miło z Twojej strony, aczkolwiek ja juz zwątpiłam. "Niech zywi nie traca nadziei" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 20:49 Gość portalu: gaja napisał(a): > Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i > jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Zgodnie z obietnicą wysyłam wątek na pierwszą stronę mareckiego forum :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 08.10.02, 13:24 Ruch tu się zrobił ogromny. Może faktycznie warto wątek utrzymać w czołówce? Może znajdzie się jakaś zbłąkana owca? Ale żeby nie było tak sztucznie, będę pisała co gotuję. Polecam serdecznie moją kuchnię. Wszyscy przeżyli. Na śniadanko jadłam kaszę jaglaną z wiórkami kokosowymi. A robi się ją tak: 1 filiżanka kaszy jaglanej, 1 filiżanka wiórków kokosowych. Zalać 4 filiżankami wody i gotować jakieś 25 minut na małym gazie. Smacznego. Dzieci lubią dodatkowo ze słodem. Teraz właśnie łyknęłam zupkę taką na expres. Oczyściłam pietruszkę, selera, kawałek kalafiora i kawałek kapusty (ale precyzyjnie podaję ilości, prawda?). Zalałam wszystko gorącą wodą i gotowałam 15 minut. Zawartość garnka wlałam do blendera (?) koktailera (?) (jak to się fachowo nazywa? No taki kubek miksujący) i zmiksowałam. Posypałam obficie natką z pietruszki i zjadłam ... nie powiem ile. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Ostatnio watek coraz szybciej ucieka IP: *.braun.de 16.10.02, 18:21 Gość portalu: gaja napisał(a): > Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i > jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Ostatnio ten watek coraz szybciej ucieka na druga strone. Niedlugo nie nadaze go wyciagac na poczatek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Menopauza u kobiet 17.10.02, 08:25 Więc pomogę Ci. Hormon Medeoxy-Progesteron-Acetat (MPA) pomaga kobietom w przejściu przez menopauzę. Do EU trafił on razem z melasą dodawaną do paszy, a z paszą do mięsa wieprzowego. Nikt dokładnie nie zna jeszcze ani skali, ani skutków afery. 12 lipca 2002 Komisja Europejska mówiła o ośmiu krajach, w których ślady MPA mogły znaleźć się bądź w trzodzie chlewnej, bądź w mięsie. 15 lipca Beate Gminder, rzecznik odpowiedzialnego za sprawy konsumenckie komisarza Davida Byrne'a, rozszerzyła listę krajów objętych aferą do jedenastu. Eksperci przyznają, że to jeszcze nie koniec. Na wspólnym rynku UE, gdzie nie ma kontroli na granicach, towary - w tym pasze i komponenty do ich produkcji - rozpływają się bez śladu. W Brukseli nie braknie też takich, którzy są przekonani, że wcześniej czy później w całej Piętnastce będzie głośno o paszy z hormonami wzrostu. MPA to hormon syntetyczny zawierający estradiol. A ta substancja zdaniem ekspertów może wywoływać raka. Na tym złośliwy charakter MPA się nie kończy. Hormon ten spożywany wraz z mięsem może powodować bezpłodność. Paradoksalnie afera wybuchła w samym środku debaty o "humanizacji" wspólnej polityki rolnej w UE. Jednym z powodów reformy były właśnie masowe skandale z BSE, galopującą po Unii w 2001 r. pryszczycą, zatruciem mięsa dioksynami, itd. Choć o bezpieczeństwie żywności w UE mówi się wiele, rzeczywistość jak zwykle odbiega od politycznej retoryki. Melasatory Najnowszy skandal mógłby być podstawą scenariusza dobrego filmu sensacyjnego. W jego centrum znalazła się zarejestrowana w Belgii, a prowadzona przez dwóch braci Holendrów, firma Bioland - dziś już bankrut. Zajmowała się ona przetwarzaniem odpadów z przemysłu cukrowniczego. Produkowany przez Bioland syrop glukozowy rozchodził się po Europie bardzo dobrze, gdyż był o 30% tańszy. Problem w tym, że bracia, z których jeden znalazł się już w belgijskim areszcie (drugi się ukrywa), mieszali melasę z odpadami z przemysłu farmaceutycznego. Robili to od dość dawna - od dziewięciu miesięcy do roku. Trudno dokładnie określić, ile paszy wymieszano z feralną melasą i, co ważniejsze, do ilu hodowli trzody chlewnej ona trafiła. Jedna z wersji mówi, że odpady farmaceutyczne pochodziły z Irlandii. Bioland nie miał licencji na ich przetwarzanie. Nie wiadomo, czy odpady farmaceutyczne były mieszane świadomie, czy też na skutek jakiś fabrycznych zaniedbań. Wszczęte przez belgijską prokuraturę śledztwo w tej sprawie jest w toku. Niezależnie od tego, jaki przyniesie rezultat, w kilku innych krajach UE rozpoczęło się międzynarodowe śledztwo mające na celu ustalenie, w jaki sposób melasa z MPA trafiła do dwóch wytwórni napojów sprzedawanych na unijnym rynku. Z danych komisji Europejskiej wynika, że krajem, w którym nafaszerowana hormonem melasa rozprzestrzeniła się najbardziej, jest Holandia. W związku z tym na okres przymusowej kwarantanny i testów zamknięto tam około 300 hodowli trzody chlewnej i 65 mieszalni bądź wytwórni pasz. Nie lepiej jest w Niemczech i Belgii, gdzie według szacunków lokalnych władz paszą z MPA mogło być karmionych nawet 7,5 tys. świń. Według Beate Gminder dużo mniej zatrute są hodowle we Włoszech (2 tys. sztuk trzody), Francji (200 sztuk) i w Hiszpanii. Zatrucia wykryto we wszystkich państwach UE poza Grecją, Irlandią, Finlandią i Austrią. Groza w paszy Już któryś raz z rzędu przyczyną zatrucia żywności w Unii była "doprawiana" pasza. Wysokobiałkowa pasza kostno-mięsna była przyczyną rozprzestrzeniania się choroby szalonych krów. Dodawanie oleju z transformatorów doprowadziło w 1999 r. do największej dotąd w skali Belgii "afery kurczakowej". Rakotwórcze dioksyny odkryto najpierw w drobiu. Potem okazało się, że dioksyny są też w nabiale, mięsie wieprzowym, rybach... W latach 1999-2002 w różnych krajach UE wybuchały skandale i skandaliki związane z karmieniem zwierząt hodowlanych zatrutą, bądź, delikatnie mówiąc, niehigieniczną paszą. We Francji dwa lata temu głośna była sprawa dodawania do paszy szlamu z oczyszczalni ścieków. Niemieckim rolnictwem wstrząsnęła w czerwcu afera nitrofenowa. Ślady nitrofenu - rakotwórczego środka chwastobójczego zakazanego w Niemczech od ponad dziesięciu lat - wykryto w drobiu z ferm ekologicznych we wschodnich landach. Jacek Pawlicki, Bruksela "Gazeta Wyborcza" (17.07.2002 r.) Odpowiedz Link Zgłoś
raffix Strasznie dlugi artykul 17.10.02, 10:30 Strasznie dlugi artykul. Nie moge go przeczytac, bo musze jeszcze rownolegle troche pracowac :-) Albo musze poprosic o "management summary":-) albo przeczytam dopiero w weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Strasznie dlugi artykul 17.10.02, 11:19 Pracuj sobie spokojnie, a jak znajdziesz czas, przeczytasz. A swoją drogą to wydaje mi się, że już nikt z forumowiczów nie zagląda do tego tematu. Jeśli się mylę, proszę czytelników o potwierdzenie swojej obecności w tym okienku i jakieś pytania, albo sugestie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Przeczytałem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 00:26 gaja01 napisała: > Pracuj sobie spokojnie, a jak znajdziesz czas, przeczytasz. A swoją drogą to > wydaje mi się, że już nikt z forumowiczów nie zagląda do tego tematu. Jeśli > się mylę, proszę czytelników o potwierdzenie swojej obecności w tym okienku > i jakieś pytania, albo sugestie ... Ufff, przeczytałem. Ale nie odbieram tego artykułu jako argumentu za wegetarianizmem co raczej informacji o ubocznych skutkach coraz większego uprzemysłowienia produkcji żywności. Przecież skażenia można sobie także wyobrazić w produktach rożlinnych. p.s. A do wątku chyba rzeczywiście nikt prócz nas nie zagląda. Swoją drogą ciekawe, czemu nie bywa już na forum Marek Ins - do tego wątku kiedyś znacznie się przyczynił :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 18.10.02, 00:55 Witam! Szczerze mówiąc, ja nie jestem wegetarianinem i dlatego nie zainteresował mnie ten temat. Mam jedną koleżankę, która CHYBA jest wegetarianką! Muszę się upewnić. Czy naprawdę Gaju tak bardzo Cię to interesuje??? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 18.10.02, 01:33 O ludzie! Miałem się położyć spać w miarę wcześnie, bo z rana pobudka! Ale przeczytałem wszystkie posty o wegetarianizmie. Już wiem Gaju, że jesteś bardzo "w temacie". Gratuluję wiadmości, obycia i chęci propagowania wegetarianizmu. Podziwiam Cię! Wytrwała jesteś w swoich poglądach. Dzisiaj piątek, więc i tak nie będę jadł mięsa. Ale jutro (sobota) jak sobie przypomnę treść niektórych Twoich wypowiedzi, to pewnie też pomaszeruję do "warzywniaczka". Aha. No i dowiem się, czy ta koleżanka jest wegetarianką. Nie jestem pewien, ale tak przypuszczam. Spytam się jej. I jeszcze kilku osób. Znajdziemy dla Ciebie wegetarian w Markach!!! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 18.10.02, 09:56 Hirek, dziękuję Ci za wszczęcie poszukiwań. Raffix, gdzieś wyżej pisałam o kumulowaniu toksyn w organizmach zwierząt. Poza takimi bardzo głośnymi przypadkami normalna hodowla też polega na faszerowaniu zwierząt różnymi syfami, które zjadcie. Wiesz, że zwierzęta są zabijane dosłownie na kilka dni przed "naturalną" śmiercią? Są tak wykończone, że gdyby nie wycieczka do rzeźni to same by padły ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 18.10.02, 14:37 A czy pijacie Coca-Colę??? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 18.10.02, 16:28 Ja raczej unikam wszystkiego co zawiera cukier, ale przyznam się - raz na jakiś czas mnie coś nęci i opcham się jakichś badziejewiastych ciastek. Jeśli chodzi o ten szlachetny trunek to gdzieś wklepałam coś w temacie "Coca cola". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: T-Rex Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.idea.pl 22.10.02, 23:40 Ja też nie spotkałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.braun.de 29.10.02, 21:04 Zgodnie z dawnym zobowiazaniem wysylam watek na pierwsza strone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 29.10.02, 21:47 Gaju, przykro mi, ale osoby, którą podejrzewałem o wegetarianizm, nie musiałem pytać... Zjadła ta osoba przy mnie kanapeczkę z mięskiem... Chociaż... Hmmm... Już sam nie wiem czy to była kanapka z jakimś mięskiem i pieczarkami czy z serem i pieczarkami! Gaju! Sprawdzę to! 3maj zatem kciuki! P.S. Nie tak jak Raffix podczas meczu! :-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 31.10.02, 20:26 Hirek, czy z powodu moich poszukiwań chcesz zaglądać kobietom w kanapki?? Poznałam ostatnio kilka osób, które ... no tak właściwie to nie wiedzą co jedzą. Przy najbliższej okazji zacznę je stopniowo uświadamiać. Może będą wegetarianie w Markach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 31.10.02, 21:31 Już się tłumaczę! Wracałem z koleżanką z Marek z pubu. Poszliśmy wziąć na Wileńskim po kanapce (nie powiem gdzie dokłądnie, by reklamy nie robić :-) ). I szczerze mówiąc... nie pamiętam, co ona wzięła. Ale przy następnym spotkaniu spytam ją czy jest wegetarianką. Bądź dobrej myśli! Będą wegetarianie w Markach!!! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 31.10.02, 21:28 Gaju! Gratuluję! 100 wpisów w Twoim wątku!!! Ta da! (famfary) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.02, 00:28 Gość portalu: Hirek napisał(a): > Gaju! Gratuluję! 100 wpisów w Twoim wątku!!! > Ta da! (famfary) > Pozdrawiam. Dołączam się do gratulacji. Jeszcze trochę a wątek wegetariański przegoni mój absurdalny wątek pod tytułem "Markowiana" (fanfary i werble) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 01.11.02, 21:07 Dziękuję bardzo, ale jakoś .... No sama nie wiem. Zawsze stawiałam na jakoś, a nie na ilość. Poza tym te wypowiedzi ostatnio służą podtrzymaniu tematu na pierwszej stronie. A ja lubię tak trochę bardziej konstruktywnie. Może macie jakieś pytania, wątplowiści ... Ja bardzo chętnie odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Pytanie! IP: *.chello.pl 01.11.02, 23:42 Droga Gaju! Wiem, że jesteś największa "zwolenniczką" wegetarianizmu. Ale człowiek, który przyzwyczaił się do jedzenia mięsa z pewnością nie mógłby się przeżucić w 100% na roślinki. Nie mam żadnych "mądrych artukółów" na ten temat, ale zdaje mi się, że w mięsie są jakieś składniki, których nie da się zastąpić pokarmem tylko i wyłącznie roślinnym. Piszesz o samych plusach wegetarianizmu; nie chorujesz, dobrze się czujesz, wszystko w Twoim organizmie jest prawidłowo. Od kiedy jesteś wegetarianką? Czy nie wydaje Ci się, że po dłuższym okresie jedzenia mięsa przestawienie się na owoce i warzywa mogłoby człowiekowi zaszkodzić? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Pytanie! 02.11.02, 20:57 Ja osobiście nie poznałam nikogo, komu rezygnacja z mięsa by zaszkodziła. Znam kilka osób - już całkiem dorosłych, które nigdy nie jadły mięsa, a teraz mają własne dzieci. Oczywiście nie mieszkają w Poslce, ale miałam przyjemność poznać je osobiście. Mojej córce (ma 8,5 roku i jeszcze żyje) nie dawałam nigdy mleka, serów, mięsa, cukru. Sporadycznie (nawet bardzo sporadycznie 2-3 razy w roku) jada jajka. Nie sądzę by produkty pochodzenia zwierzęcego były niezbędne dla zdrowia. To zwykłe wygodnictwo i nałóg. Moim zdaniem niedługo (powiedzmy 50-60 lat,a może znacznie wcześniej ...) rezygnacja z mięsa będzie jedyną możliwą metodą zabezpieczenia się przed zwierzęcymi chorobami. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Pytanie! 02.11.02, 20:59 Ja osobiście nie poznałam nikogo, komu rezygnacja z mięsa by zaszkodziła. Znam kilka osób - już całkiem dorosłych, które nigdy nie jadły mięsa, a teraz mają własne dzieci. Oczywiście nie mieszkają w Poslce, ale miałam przyjemność poznać je osobiście. Mojej córce (ma 8,5 roku i jeszcze żyje) nie dawałam nigdy mleka, serów, mięsa, cukru. Sporadycznie (nawet bardzo sporadycznie 2-3 razy w roku) jada jajka. Nie sądzę by produkty pochodzenia zwierzęcego były niezbędne dla zdrowia. To zwykłe wygodnictwo i nałóg. Moim zdaniem niedługo (powiedzmy 50-60 lat,a może znacznie wcześniej ...) rezygnacja z mięsa będzie jedyną możliwą metodą zabezpieczenia się przed zwierzęcymi chorobami. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Pytanie! 02.11.02, 21:06 Ja osobiście nie poznałam nikogo, komu rezygnacja z mięsa by zaszkodziła. Znam kilka osób - już całkiem dorosłych, które nigdy nie jadły mięsa, a teraz mają własne dzieci. Oczywiście nie mieszkają w Poslce, ale miałam przyjemność poznać je osobiście. Mojej córce (ma 8,5 roku i jeszcze żyje) nie dawałam nigdy mleka, serów, mięsa, cukru. Sporadycznie (nawet bardzo sporadycznie 2-3 razy w roku)i tylko przypadkiem jada jajka. Nie sądzę by produkty pochodzenia zwierzęcego były niezbędne dla zdrowia. To zwykłe wygodnictwo i nałóg. Moim zdaniem niedługo (powiedzmy 50-60 lat,a może znacznie wcześniej ...) rezygnacja z mięsa będzie jedyną możliwą metodą zabezpieczenia się przed zwierzęcymi chorobami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:33 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:35 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:36 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:38 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:39 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Pytanie! 03.11.02, 10:59 Tak właściwie to żniwo BSE będziemy zbierali za jakieś 15-20 lat. Znalazłam fajne dane: - w tym roku umże 20 mln ludzi z niedożywienia - co 2,3 sekundy umiera z głodu dziecko. - jeśli Amerykanie ograniczyliby spożycie mięsa o 10%, możan by było uratować tych ludzi ponieważ z upraw w USA dla ludzi przeznaczonych jest: * tylko 20% kukurydzy * tylko 5% owsa * tylko 3% soi Ponadto ryzyko wystąpienia raka piersi u kobiety jedzącej mięso jest 3,8 razy większe niż u wegetarianki, raka prostaty u mężczyzn jadających mięso 3,6 raza większe niż u wegetarianina. Zawał serca ma 50% tradycyjnie odżywiających się i tylko 3% wegetarian. Odsetek zgonów na skutek chorób cywilizacyjnych rośnie w zastraszającym tempie. I nie chodzi tu o BSE czy inne syfy, ale o taki całkiem wydawałoby się pośredni wpływ tego co jemy na nasze zdrowie. Jeśli chodzi o apetyt na pasztet i kiełbaskę ... Nawyki żywieniowe kształtowane są do 8-9 roku życia. Jeśli byś chciał je zmienić, polecam wizytę w rzeźni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 03.11.02, 12:06 Droga Gaju! Wiem, że jedzenie roślinek jest zdrowe. I pewnie większość forumowiczów o tym wie. Ale mało kto może sobie naet wyobrazić życie bez mięsa! Mówisz o rzeźni. Byłem kiedyś pod Zakopanem i widziałem jak zarzynali świnię. Przeraźliwy kwik, a mimo to nadal jem mięso. Miałem kiedyś uraz do parówek, jak powiedziano mi, co w nich jest (zmielone wymiona świń, ogony, itd.). Trochę minęło i nadal jem parówki opowiadając innym z czego są robione! :-) Już taki jestem... zimny drań! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Pytanie! IP: *.chello.pl 02.11.02, 21:41 Może i masz rację. Ale nie wydaje mi się, żeby choroby mięsne były aż tak strasznym zagrożeniem dla człowieka! Wierzysz, że w Polsce naprawdę zdarzył się przypadek BSE? Ja nie! To jest polityka!!! -> w Polsce (podobno)jest BSE; co za tym idzie? otóż: -> nie kupować w Polsce mięsa -> zakaz exportu mięsa z Polski -> kupować mięso z zagranicy -> imoprt mięsa zdominował w Polsce export No, nie wiem czy zrozumiałaś o co mi chodzi. Ale z politycznego punktu widzenia zachód wyszedł dobrze na tym, że w Polsce (niby) jest BSE. Aha. Może i zieleninka ma więcej korzyści zdrowotnych niż jedzenie mięsa. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia bez schabowego na obiad, pasztetu na śniadanie czy kiełbaski na kolację. Ciężko by mi było... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 04.11.02, 23:53 Niestety Gaju. To co miałem dla Ciebie sprawdzić nie wprowadzi Cię w entuzjazm. Jedyna osoba mieszkająca w Markach, którą podejrzewałem o wegetarianizm, nie jest wegetarianinem! Przykro mi, ale będę czujny i kogoś Ci znajdę! Zobaczysz! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 09.11.02, 15:06 Wyręczę Raffixa i zrobię to, co on zobowiązał się robić. Klik i wątek wędruje na górę. Pozdrawiam. P.S. Czy to sprawiedliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 21:52 Gaja coś ostatnio na forum nie bywa, ale zobowiązania są święte. Dlatego też wysyłam ten wątek na pierwszą stronę. p.s. dzięki Hirku za pomoc poprzednim razem (w realizacji mojego zobowiązania). I o co chodziło w tym pytaniu "czy to sprawiedliwe?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 18.11.02, 22:17 Czy sprawiedliwe... Wątek już się chyba skończył, bo ludzie się nim nie ineteresują. Ja o nim pamiętam i pamiętam o Gaji, która bidulka też się gdzieś zapodziała. Nadal szukam dla niej wegetarianina w Markach. Może znajdę. Zobowiązałeś się, więc czyń swoją powinność. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 22:19 Gość portalu Hirek napisał: > Czy sprawiedliwe... > Wątek już się chyba skończył, bo ludzie się nim nie ineteresują. > Ja o nim pamiętam i pamiętam o Gaji, która bidulka też się gdzieś > zapodziała. > Nadal szukam dla niej wegetarianina w Markach. Może znajdę. > Zobowiązałeś się, więc czyń swoją powinność. Na tym polega "conradowska wierność": zobowiązanie i odpowiedzialność nade wszystko :-). Dlatego też wątek będzie trwał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 18.11.02, 22:21 Mówisz, że jesteś wierny jak topór kata? :-( Żartuję. Czuję, że Gaja wróci dopiero jak znajdzie kogoś wegę, bo teraz jest na poszukiwaniach! Albo ukrywa się pod innym nickiem! Hmmm... Pozdrawiam. (Będę w nocy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 22:28 Gość portalu Hirek napisał: > Mówisz, że jesteś wierny jak topór kata? :-( Żartuję. Coś mniej więcej. > Czuję, że Gaja wróci dopiero jak znajdzie kogoś wegę, bo teraz jest na > poszukiwaniach! Albo ukrywa się pod innym nickiem! Hmmm... Na pewno wróci. A wtedy wątek będzie czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy wegetarianie są w Markach? 23.11.02, 22:42 Panowie, jest mi na prawdę ogromnie, bardzo miło. Na razie jeszcze żyję, mam tylko "mały" kryzys. Jesienna depresja czy coś w tym stylu? Splajtowały mi dwie firmy, nie zobaczyłam wynagrodzeń za swoją pracę i tak w ogóle jakoś kiepsko mi się kręci. Mam nadzieję, że sytuacja lada dzień ulegnie zmianie i wreszcie będzie mi się chciało chcieć cokolwiek ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 00:28 gaja01 napisała: > Panowie, jest mi na prawdę ogromnie, bardzo miło. Na razie jeszcze żyję, mam > tylko "mały" kryzys. Jesienna depresja czy coś w tym stylu? (...) Nic się nie martw. Ja mam jesienną depresję przez wszystkie pory roku, ale jakoś z tym trzeba żyć. > (...) Splajtowały mi dwie firmy, nie zobaczyłam wynagrodzeń za swoją pracę i > tak w ogóle jakoś kiepsko mi się kręci. Mam nadzieję, że sytuacja lada dzień > ulegnie zmianie i wreszcie będzie mi się chciało chcieć cokolwiek ... Na pewno. Cykliczność zdarzeń w życiu jest czasem zadziwiająca - po każdym dołku zwykle przychodzi okres znacznie lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.chello.pl 25.11.02, 20:01 Będzie dobrze Gaju! Zobaczysz! Pamiętaj: oby do przodu! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Krajewski Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 22:29 Droga Gaju! W jakich branżach działały te dwie firmy, które splajtowały? Jaką miały formę prawną? Może można od nich odzyskać pieniędze, które są Ci winni. Akurat napisałem artykuł o wywiadownich gospodarczych oraz firmach windykacyjnych. Może mógłbym Ci pomóc. Pozdrawiam Jurek gaja01 napisała: > Panowie, jest mi na prawdę ogromnie, bardzo miło. Na razie jeszcze żyję, mam > tylko "mały" kryzys. Jesienna depresja czy coś w tym stylu? Splajtowały mi dwie > > firmy, nie zobaczyłam wynagrodzeń za swoją pracę i tak w ogóle jakoś kiepsko mi > > się kręci. > Mam nadzieję, że sytuacja lada dzień ulegnie zmianie i wreszcie będzie mi się > chciało chcieć cokolwiek ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Re: Czy wegetarianie są w Markach? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 18:01 Gość portalu: gaja napisał(a): > Ciekawa jestem ogromnie czy są tu jacyś wegetarianie. Mieszkam tu 2,5 roku i > jeszcze nie miałam okazji natknąć się na takowego. Pytanie wciąż aktualne a zatem - wątku trwaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffix Poszukiwania trwaja :-) IP: *.braun.de 11.12.02, 11:35 Poszukiwania wegetarian w Markach wciaz trwaja - na razie bezskuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
rafal.redel Gdzie oni są? :-)) 17.09.03, 10:08 Czy wciąż nie znalazł się drugi wegetarianin w Markach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Czy czytacie Metropol??? IP: *.chello.pl 04.10.03, 23:51 Ostatnie w tej gazetce pojaiły się wpisy ludzi a'propos wegetarianizmu. Myślę, że niektórych to zaciekawi, jednak piątkową gazetę zostawiłem w samochodzie, a deszcz straszny pada - jutro zacytuję wypowiedzi. Aha - czy myślał ktoś o założeniu wątku "Wegetrianizm 2"?? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał R. Re: Czy czytacie Metropol??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 01:05 > Aha - czy myślał ktoś o założeniu wątku "Wegetrianizm 2"?? Nie wiem, czy miałoby to sens - ostatnio wątek nie cieszy się popularnością, może dlatego, że wszystko już zostało obgadane? A może dlatego, że marecka wegetarianka, która zapoczątkowała ten wątek od roku już się na forum nie zjawia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hirek Re: Czy czytacie Metropol??? IP: *.chello.pl 05.10.03, 01:15 Może masz rację. Ja jednak wieczorem zacytuję te wypowiedzi z gazety. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał R. Re: Czy czytacie Metropol??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 22:25 Gość portalu: Hirek napisał: > Może masz rację. Ja jednak wieczorem zacytuję te wypowiedzi z gazety. Dzięki za cytaty... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja01 Re: Czy czytacie Metropol??? 13.10.03, 16:25 :) Hirek, dziękuję za kliknięcie na GG. Mimo, że na forum się nie udzielam, bacznie obserwuję co się tu dzieje. Jeśli chodzi o wegetarian, poznałam dwie rodziny mieszkające w Markach. Pozdrawiam gorąco starych i nowych bywalców forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał R. Witaj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 21:04 gaja01 napisała: > :) Hirek, dziękuję za kliknięcie na GG. Mimo, że na forum się nie udzielam, > bacznie obserwuję co się tu dzieje. Witaj Gaju - dobrze Cię znów widzieć (a raczej czytać) na forum. > Jeśli chodzi o wegetarian, poznałam dwie rodziny mieszkające w Markach. No to fajnie - nie jesteś już Jedyną Marecką Wegetarianką. Ja przez chwilę się do niejedzenia mięsa przymierzałem ale chyba nie miałem wystarczającej motywacji :-(( Odpowiedz Link Zgłoś
rafal.redel Kolejny rok poszukiwań ;-) 30.09.04, 21:44 Minął kolejny rok, Gaja (o ile się nie mylę) nie mieszka już w Markach a ja (zgodnie z niegdysiejszym zobowiązaniem) kontynuuję poszukiwanie mareckich wegetarian. Odpowiedz Link Zgłoś
zacierr Re: Kolejny rok poszukiwań ;-) 30.09.04, 22:12 rafal.redel napisał: > Minął kolejny rok, Gaja (o ile się nie mylę) nie mieszka już w Markach a ja > (zgodnie z niegdysiejszym zobowiązaniem) kontynuuję poszukiwanie mareckich > wegetarian. Mieszka, mieszka tylko ................ nie wiem dlaczego jej tu nie widać??? Odpowiedz Link Zgłoś