nuit4 26.05.10, 09:06 tygodnik.onet.pl/30,0,47027,artykul.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kropkaa Re: Swietnie napisane: 26.05.10, 21:12 Genialnie!!! Taki prezentowy kubeł prawdy na Dzień Matki Odpowiedz Link
hab_ek Re: Swietnie napisane: 26.05.10, 21:23 Dobry, aczkolwiek końcówka wydaje mi się z lekka dyskusyjna pozdrawiam, Odpowiedz Link
deigratia Re: Swietnie napisane: 26.05.10, 22:09 A mi się nie podoba. Autorka jest feministką i zwyczajnie prowokuje. Biedne bezdzietne kobiety robiące wspaniałą karierę. Ojej, jakąż to się na nie wywiera presję, żeby rodziły szybko i dużo. Totalna bzdura! Jakie szybko? Dziś każdy mówi: skończ studia, popracuj parę lat, żebyś miała dokąd wracać po macierzyńskim. Dużo? Najlepiej, żeby w tym celu zużyły cały swój zasób jajeczek Jak ktoś chce mieć dużo, to niech jedzie do Afryki - usłyszałam niedawno. Kogo na to stać? (nie na wyjazd oczywiście) Aspekt finansowy najlepiej zamyka usta. NIE WOLNO mieć więcej niż dwoje dzieci (obowiązkowo parkę), bo się uchodzi za burżuja, patologię, nieodpowiedzialnego rodzica, przeludnia się ziemię itp. (bez parki za pechowca). Osobiście będąc z dziećmi w domu odczuwam inną presję społeczną, otóż żebym jak najszybciej oddała je komukolwiek i sama wróciła do pracy, bo: potem jej nie znajdę, będę miała niską emeryturę, zdziecinnieję, skończę z pensją 1,5tyś netto, no a na pewno nie zrobię kariery (czyt. moje życie będzie bez wartości), mąż mnie zostawi, bo kto by kochał kurę domową, dzieci będą się wstydzić itp. Na spacerach spotykam same babcie z wózkami, które opowiadają jakie mają wspaniałe synowe (czyt. robiące karierę) lub biedne córki, które musiały wrócić do pracy bo coś tam. Dziś dzień Matki a ja czuję się jak jakiś ufoludek Urodziłam dzieci po to, żeby je sama wychowywać! i chciałabym mieć z tego przyjemność, względnie radość. Niestety nie mam się czym chwalić, bo prowadzenie domu i zajmowanie się dziećmi to pikuś i każdy to potrafi. Nieważne, że jestem wykształcona i mam ciekawe cv. Na co to komu, jak najlepsze lata siedzi w domu i zmienia pieluchy. Co innego praca biurowa! najlepiej za te 1,5tyś do ręki robić komuś kawę i kserować ważne dokumenty. No ale jest przynajmniej dla kogo pomalować paznokcie, no i unika się obłędu, w jaki wpędzają własne dzieci i cztery ściany pieczołowicie wykończonego mieszkania. Nie znoszę określenia Matka-Polka. Chociażby dlatego, że je tak wyświechtano, ośmieszono znaczenie i służy dziś jako obraźliwy epitet. Co za obrzydliwy pomysł: chcieć się dla kogoś poświęcić! Po prostu wstrętny i budzący silne mdłości. Co innego prawo do szczęścia (którego notabene nie ma): np. zostawię męża dla kolegi z liceum. A dzieci? Dzieci wprost marzą o nowym tatusiu. Nie znam nikogo, kto kupowałby swojej córce odkurzacz-zabawkę, kuchenkę-zabawkę itp. po to, żeby zrobić z niej kurę domową. Niedawno widziałam jak córeczka koleżanki się bawi: bez przerwy w bycie mamą i nikt jej do tego nie zachęca. Tak samo jak mój syn świata nie widzi poza samochodami, koparkami, traktorami a lalki jakoś go nie ciągną. Po prostu mamy inne mózgi i nie ma co się oszukiwać i próbować wychować dziecko negując znienawidzone przez niektóre panie tradycyjne role egzystencjalne. Chyba za dużo czasu poświęciłam już artykułowi tej pani. Ale to dlatego, że sama myślałam dziś o założeniu wątku o byciu mamą obecną w życiu naszych malutkich potrzebujących nas dzieci. Odpowiedz Link
soldie Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 01:02 > Osobiście będąc z dziećmi w domu odczuwam inną presję społeczną, otóż > żebym jak najszybciej oddała je komukolwiek i sama wróciła do pracy, > bo: potem jej nie znajdę, będę miała niską emeryturę, zdziecinnieję, > skończę z pensją 1,5tyś netto, no a na pewno nie zrobię kariery > (czyt. moje życie będzie bez wartości), mąż mnie zostawi, bo kto by > kochał kurę domową, dzieci będą się wstydzić itp. Na spacerach > spotykam same babcie z wózkami, które opowiadają jakie mają wspaniałe > synowe (czyt. robiące karierę) lub biedne córki, które musiały wrócić > do pracy bo coś tam. Dziś dzień Matki a ja czuję się jak jakiś > ufoludek mam to samo Odpowiedz Link
monicus Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 13:09 no ja tez i jak mowie o kolejnych dzieciach to wywalaja gały. ale akurat mowie o siedzeniu w domu, dzieciach tak twardo, ze nikt nie dyskutuje. jakos traktuje wychowywanie dzieci (poza oczywistymi uczuciami) jako odpowiedzialne zadanie do wykonania, ktorego sie podjelam i nie mam zamiaru spychac na kogos. tak samo wazne jak przemielenia 100 tysiecznego budzetu na jakies zlecenie. Odpowiedz Link
kropkaa Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 23:07 > Autorka jest feministką i zwyczajnie prowokuje. Taka rola dziennikarki. A że jest feministką to dobrze, gorzej, jakby nie była Odpowiedz Link
buncia3 Re: Swietnie napisane: 02.06.10, 21:40 Zgadzam się w zupełności! Ja wręcz czuję jakąś niechęć w społeczeństwie do matek z małymi dziećmi. Jak wejdę z wózkiem do tramwaju to mam wrażenie, że każdy się patrzy krzywo, a przynajmniej ze zdziwieniem, jakby takiego cudaka dawno nie widział. A jak mała płacze to już w ogóle! Sprzedawczyni w sklepie powiedziała - Niech pani zabierze stąd to dziecko bo ja nie mogę słuchać tego płaczu! I wszyscy wiedzą lepiej jak się nim zaopiekować. - Niech pani je rozepnie bo mu gorąco! Niech pani go nie stawia przy klimatyzacji bo się przeziębi! itp., itd. Najlepiej jakbym w ogóle zamknęla się z nim w czterech ścianach i się nie przyznawała, że zechciało mi się realizować w macierzyństwie. Odpowiedz Link
goblin.girl Re: Swietnie napisane: 09.06.10, 21:50 deigratia napisała: > A mi się nie podoba. Autorka jest feministką i zwyczajnie prowokuje. > Biedne bezdzietne kobiety robiące wspaniałą karierę. Ojej, jakąż to > się na nie wywiera presję, żeby rodziły szybko i dużo. Odnosze wrażenie, że czytałyśmy dwa różne teksty. Nie doszukałam się w artykule jakiegokolwiek słowa krytyki, prowokacji itp. wymierzonego w kobiety, które decydują się na pozostanie z dziećmi w domu. Według mnie tekst mówi natomiast o realnym i istniejącym problemie: bez względu na to, jaki jest ich życiowy wybór, kobiety są poddawane presji, krytykowane, wpędzane w poczucie winy. Nie masz dzieci? Coś z tobą nie tak. Urodziłaś i siedzisz w domu? Nie dajesz z siebie wszystkiego, idziesz na łatwiznę. Masz dzieci i pracujesz? Zaniedbujesz rodzinę i jesteś przy tym z definicji niepełnowartościowa jako pracownica. Niestety, taka jest prawda i dzieje się to w państwie, w którym politycy, władza ustawodawcza, opinia publiczna oraz tzw. autorytety wynosza na piedestały wirtualny byt pt. Matka-Polka, jednoczesnie mając w tyłku realne problemy i potrzeby realnych kobiet, które pracują, rodzą, wychowują dzieci. W realnym świecie. Moim zdaniem przypięłaś autorce łatkę "feministka" i to juz wystarczyło Ci do podsumowania całosci. A przecież Twoje doswiadczenia, presja na powrót do pracy, o której piszesz, potwierdza moje spostrzeżenia. IMHO Feministki nie dązą do tego i nie pragną tego, by wszystkie kobiety porzuciły dzieci i rodziny na rzecz pędu ku karierze. Marzeniem i celem feministek jest to, aby każda kobieta mogła świadomie, bez presji i krytyki dokonywać życiowych wyborów i aby nie była w tych decyzjach krytykowana, lecz otrzymywała wsparcie, które sie jej nalezy. I tyle. Takie jest moje rozumienie feminizmu i owszem, jestem feministką. Wydaje mi się, ze wielu osobom na tym forum tez jest raczej bliżej niż dalej do takiej postawy A propos tradycyjnych ról egzystencjalnych: ostatnio mój 1,5 roczny synek w sklepie z zabawkami wypróbowal kolejno ciezarówke, mini-kosiarkę do trawy, taczki, a najbardziej spodobał mu sie wózek dla lalek w upiornym różowym kolorze. Zadnej ideologii w tym nie ma: po prostujest na takim etapie, kiedy lubi pchac przed soba cos, co sie toczy, a wózek najbardziej pasowal mu wysokoscią i był najbardziej stabilny. Moja kuzynka z kolei miała okres fascynacji samochodami, bo to były zabawki jej starszego braciszka. Zwykle na tym etapie dzieciom jest wszystko jedno, czy ich zabawki sa tradycyjnie "męskie" czy "damskie". Wpasowywanie w role życiowe zaczyna sie pozniej. Odpowiedz Link
sugarxxx Re: Swietnie napisane: 10.06.10, 03:54 Goblin girl, przypomniałaś mi, że miałam odpisać na ten wątek. No i w zasadzie już nie muszę, bo chyba czytasz w moich myślach Potwierdzam oczywiście że również jestem w duszy feministką, choć niezrzeszoną. I mam dokładnie takie same rozumienie tej ideologii. Od siebie dodam jeszcze jedną rzecz a propos postu deigratii: Przyznam że trochę mnie zdołowała Twoja wizja kobiety: albo jako bohaterska, nieakceptowana (by nie powiedzieć pogardzana) przez otoczenie matka albo wyrobnica za 1,5 tys parząca kawę szefowi... Czyli najpierw skarżysz się na krytykę swoich wyborów życiowych, a potem drwisz z wyborów innych. Tak to zrozumiałam. Nie ma tzw "trzeciej drogi"? Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Na swojej drodze spotkałam kobiety, które naprawdę odwalały kawał dobrej roboty w swojej pracy i czerpały z tego dużą satysfakcję. I nie mówię tu o zawodach typowo kobiecych, jak chociażby nasze ulubione położne domowe , ale nawet manager w korporacji. Tak, poznałam kobiety na wysokich stanowiskach, które swoich podwładnych traktowały traktowały bardzo ludzko i uczciwie, niemalże jak swoje dzieci. Od razu nadmienię, że swoje dzieci też miały. Chciałam przez to powiedzieć, że nie tylko wyścig szczurów, nie tylko wyrobnicza praca, nie tylko pogardzana matka polka, ale jest jeszcze jakieś lepsze życie i o to walczą feministki. Tak to widzę Odpowiedz Link
kaakaa Re: Swietnie napisane: 10.06.10, 10:17 sugarxxx napisała: > Chciałam przez to powiedzieć, że nie tylko wyścig szczurów, nie tylko wyrobnicz > a > praca, nie tylko pogardzana matka polka, ale jest jeszcze jakieś lepsze życie i > o to walczą feministki. > > Tak to widzę Sugar, a jakie niby jest to "lepsze życie"? Bo ja nie mam poczucia, że jest jakikolwiek model uniwersalnego lepszego życia. Ktoś lubi brać udział w wyścigu szczurów, ktoś inny lubi być "matką polką" a jeszcze ktoś inny czuje się najlepiej, gdy w żaden sposób nie wyróżnia się z otoczenia i funkcjonuje jak "przeciętny Kowalski". Jednak czasem mam poczucie, że wielu ludzi (w tym również feministki) uważa, że wie lepiej, jakie jest to "lepsze życie" i co inni ludzie ze swoim życiem robić powinni, co da im szczęście. Myślę sobie, że w tym wszystkim najważniejsze jest to, żeby każdy rozumiał, po co robi w życiu różne rzeczy i żeby miał szanse wyboru tego, co dla niego jest w życiu ważne i przynosi mu satysfakcję. Ja to widzę tak, że z jednej strony, mamy problem z poszanowaniem wyborów dokonywanych przez innych (takich wyborów, które dotyczą tylko tych osób i nic nam do tego - np. czy kobieta chce pracować, czy zostać w domu z dziećmi, jak liczną chce mieć rodzinę), a z drugiej, pewne środowiska (np. feministki) przeginają w drugą stronę, domagając się prawa do nieograniczonego decydowania we wszystkich sprawach, które dotyczą danej osoby, nawet, jeśli równocześnie dotyczą też innych osób (np. prawo do aborcji). Doceniam to, co feministki w historii wywalczyły dla kobiet ale z kierunkiem w jakim obecnie zmierza ten ruch jest mi kompletnie nie po drodze Odpowiedz Link
goblin.girl Re: Swietnie napisane: 11.06.10, 09:06 kaakaa napisała: Ja to widzę tak, że z jednej strony, mamy problem z poszanowaniem wyborów dokonywanych przez innych (takich wyborów, które dotyczą tylko tych osób i nic nam do tego zasada jest prosta - moja wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna Twoja. Niestety realizowanie jej w życiu czesto juz nie jest takie proste, bo nie zyjemy w izolacji, ale przeciwnie, w świecie, gdzie wszyscy jesteśmy ze sobą w jakiś sposób powiazani i nasze wybory czesto mają pośrednio wpływ na innych. Niemniej uważam, ze to i tak najlepsza zasada, jaką można się w życiu kierowac, a to, jak ja realizujemy, jest wypadkową połaczenia naszej empatii, asertywności i kilku innych cech. z drugiej, pewne środowiska (np. feministki)przeginają w drugą stronę, domagając się prawa do nieograniczonego decydowania we wszystkich sprawach, które dotyczą danej osoby, nawet, jeśli równocześnie dotyczą też innych osób (np. prawo do aborcji). chyba widze, w jakim kierunku zmierza ta argumentacja i nie chcę podejmowac dyskusji. Cieszę się, ze co do meritum (problemu z poszanowaniem wyborów) się zgadzamy. Odpowiedz Link
kaakaa Re: Swietnie napisane: 11.06.10, 15:58 goblin.girl napisała: > chyba widze, w jakim kierunku zmierza ta argumentacja i nie chcę podejmowac > dyskusji. Cieszę się, ze co do meritum (problemu z poszanowaniem wyborów) się > zgadzamy. Eeee, raczej nie planowałam, żeby moja argumentacja zmierzała w jakimś określonym kierunku. Może przykład podałam taki jaksrawy i "kojarzący się", ale nie chodziło mi w nim o nadanie kierunku argumentacji tylko o podanie przykładu. Nie jest moim zamiarem wkładanie kija w mrowisko i wywoływanie tutaj wojny ideologicznej Odpowiedz Link
fizula Re: Swietnie napisane: 26.05.10, 23:40 Deigrathia, też mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tego artykułu. Dużo by pisać. Odpowiedz Link
soldie Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 01:03 fizula napisała: > Deigrathia, też mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tego artykułu. Dużo > by pisać. Ja podobnie... Odpowiedz Link
deigratia Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 20:22 Jak miło, że nikt mnie nie potępił Jeszcze Trochę mi dziś lepiej. Dzięki. Z oceną szpitalnego porodu w Polsce Kubisiowskiej można się oczywiście łatwo zgodzić i pewnie jeszcze z czymś tam, ale nie chce mi się już tam zaglądać. A przy okazji, czy szykuje się jakieś warszawskie spotkanie podobne do tego poznańskiego? W zeszłych latach coś chyba było, ale przegapiłam.. Odpowiedz Link
kropkaa Re: Swietnie napisane: 27.05.10, 23:10 > A przy okazji, czy szykuje się jakieś warszawskie spotkanie podobne do > tego poznańskiego? W zeszłych latach coś chyba było, ale przegapiłam.. Myślałam o jakimś spotkaniu ostatnio, może się umówimy? Odpowiedz Link
deigratia Re: Swietnie napisane: 01.06.10, 21:58 Na to trzeba chyba założyć nowy wątek Odpowiedz Link