Dodaj do ulubionych

czy mamy szanse na pozbycie się betonu?

02.03.11, 21:25
Witajcie drogie Panie, tak mnie zebrało na refleksje, a że jestem niespełnioną wielbicielką PD to wyżyję się tutaj. Dziś miałam okazję rozmawiać z koleżanką, co kilka dni temu urodziła trzecie dziecko. No i oczywiście gadka o porodzie: no tak była oksytocyna, ale inaczej się nie dało, no przebili mi pęcherz, ale inaczej by nic z porodu nie było, no rodziłam jak chciałam, ale na koniec oczywiście na leżąco, bo wiesz im by było niewygodnie (!!!) dziecko łapać, tak powiedzieli, zresztą dobrze, że leżałam, bo musieli mi pomóc dziecko wypchnąć (!!!), a ty z tym PD to nie zdajesz sobie zupełnie sprawy, jakie to niebezpieczne... i tak w ten deseń. Nie ona pierwsza z moich znajomych zresztą tak o porodzie swoim prawi. No i co z tego, że nowe rozporządzenie daje nam możliwość wyboru w szpitalu (w domu to wiadomo) dogodnej pozycji do wypierania dziecka (już to widzę: "tak proszę pani, oczywiście może pani rodzić jak chce, ale teraz niech się pani położy, bo nam niewygodnie się schylać, wie pani, dla pleców naszych niezdrowo...") skoro niestety takich oszołomek wojujących jest jednak mało (bez urazy oczywiście, to w sensie pozytywnym). Większość pań jednak uznaje leżenie za normę, oksytocynę, masaż szyjki, nacięcie i inne tego typu atrakcje za bezdyskusyjną konieczność. I tego kurka oczekuje od porodu. Cholernie smutno mi się zrobiło...
Obserwuj wątek
    • gos85 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 02.03.11, 22:24
      ja mam niestety podobne odczucia.. ostatnio mialam taką refleksję słuchając opowieści o piątym porodzie pewnej Pani która (co za niespodzianka..) po przyjeździe do szpitala po zatrzymaniu akcji dostała od razu oxy i (dzięki temu!!) szybciutko urodziła.. No bo przecież piątego dziecka sie nie da bez oksy urodzić..uncertain
    • aneta871 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 02.03.11, 22:38
      Też to znam..
      Kilka miesięcy temu w mojej rodzinie zdarzyła się przykra historia.
      Ciążę prowadziła znana Pani dr- najlepsza wszystkie tam chodzą prywatnie. Usg ok, tylko wód było za dużo. I pewnego dnia słyszę, że wywołali poród kroplóweczkami 2 tygodnie przed terminem. Dziecko urodziło się sine, mama go nie widziała, a tata nie wiedział co się dzieje. Dziecko nie przeżyło nawet doby. Przyczyna???
      Przepuklina przeponowa i coś jeszcze, ale nie pytałam..
      Po pierwsze- Dlaczego wspaniała Pani dr nie wykryła tego na usg?? Przecież taki super sprzęt, a dziecko miało poprzemieszczane narządy..Doświadczony lekarz tego nie zauważył?
      Po drugie Dlaczego wywołała poród przed czasem, zamiast skierować rodziców do placówki z III stopniem?? Chociaż na konsultacje..
      Po trzecie- Wszyscy twierdzą, że i tak by zmarło. Dziecko było przewożone do specjalistycznej placówki od razu operowane, ale dopadła je sepsa..
      Super opłacona pani dr i sprzęt nie dają gwarancji na zdrowe dziecko..




    • poli07 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 12:52
      Tak szczerze , to ja mam dosc walki z wiatrakami, to ze planuje rodzic w domu , wie tylko jedna kolezanka i nikt z rodziny - po prostu boje sie reakcji. I tak jak powiedzialam znajomej to skwitowala: "gdybym cie nie znala to pomyslalabym, ze jestes glupia wybierajac porod domowy !". to mi wystarczylo.
      A jak slucham opowiesci porodowych jak to zostaly naciete, przeciez to konieczne, aby nie popekaly na pol, o przebitych wodach plodowych, aby porod poszedl szybciej itp to rece opadaja ! Nie ma sensu dyskusji glebszej z takimi osobami , ja tylko mowie , ze nie zgadzam sie z tymi procedurami i mowie dlaczego , przewaznie zatyka to innych, poniewaz "one" nie maja pojecia o badaniach i statystykach . Wierza lekarzowi w 100% i nie odwaza sie podwazyc jego slowa.
    • frebia Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 13:57
      Niestety zgadzam się z Tobą i podzielam Twoje oburzenie. Wiem też, że póki nas - tych wojujących wariatek - nie będzie więcej nic się nie zmieni. Lekarzom niestety nie zależy na zmianie panującej sytuacji gdyż teraz ich praca jest wygodna. Najgorsze są jednak inne kobiety, które swoją traumę okołoporodową związaną z porodami szpitalnymi przekazują dalej. Tworzy się społeczny obraz porodu jako procesu niebezpiecznego, zagrażającego życiu, bolesnego (czytałam gdzieś porównanie do bólu przypominającego ból amputacyjny). Ja jeszcze nie rodziłam. Przez lata myślałam, że urodzę się przez cc - ze strachu! Bałam się bólu, bałam się, że położne mnie źle potraktują więc w cesarce widziałam najmniej traumatyczne rozwiązanie. I dopiero spotkanie z kobietą, która urodziła w domu zmieniło mój pogląd smile ona mi powiedziała, że jej poród był jak cud. Nie powiedziała, że ją nie bolało, ale że ten ból był inny - zbliżał ją do dziecka, do rozwiązania. Właśnie ta relacja sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać nad tym czego tak naprawdę się boję, co mnie przeraża i po bardzo długiej lekturze forum, książek, stron www i przede wszystkim relacji z porodów domowych zauważyłam jedno - kobiety, które rodziły w domu wspominają poród jako jedno z ważniejszych przeżyć w swoim życiu, te, które rodziły w szpitalu bardzo często chcą zapomnieć o tym wydarzeniu. Właśnie to dało mi do myślenia.

      Dlatego, chociaż rozumiem, że czasem nie chce się walczyć z betonem to wiem, że ja sama kiedyś takim 'betonem, który nie wie, że można inaczej' byłam. I gdyby nie to, że ktoś podzielił się ze mną relacją nigdy bym swojego podejścia nie zmieniła. Więc jeśli możecie opowiadajcie innym... chociaż może lepiej czasem po niż przed smile ja jak mówię, że planuję PD (a mowię, bo uważam, że nie mam się czego wstydzić i jestem na tyle dorosła że mogę podejmować decyzję o sobie i swoim potomstwie) ludzie są przede wszystkim zdziwieni.
    • hortensjaaaa Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 20:14
      Mnie zawsze najbardziej zdumiewa reakcja mężów/partnerów. Opowiadam znajomym męża, że poród w domu nie jest niczym niesamowitym i ze spokojem mogą rodzić w domu, dziewczyna nic nie mówi, za to facet..."bo ja bym jej nie pozwolił" to dopiero beton heh
      Mój mąż też w końcu trochę spanikował przed pierwszym porodem i pojechaliśmy do szpitala, i co? efekt tego był taki że przez następne pół roku zero seksu bo to co miało być seksem było porażką i ogólnie na samą myśl zasypiałam wcześniej tongue_out wcale a wcale mi nie było do śmiechu...
      No i mojej pierwszej ciąży zawsze dodaje pikanterii pierwszy lekarz prowadzący (po tym tekście jaki mi walnął zmieniłam go natychmiast...), który na moje spokojne pytanie co myśli o porodach domowych, dał mi do zrozumienia, że kobiety zabijają swoje dzieci rodząc w domu.. nie uświadomiłam go wtedy że moja siostra urodziła tak już dwójkę dzieci i jakoś nic im nie było.

      Betonu nie zmienimy chyba, trzeba dać dobry przykład i tyle, to zawsze zamyka usta niedowiarkomsmile
      • balbina11 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 20:47
        Wprawdzie jeszcze nie jestem pewna czy jestem w ciąży i nie będę mogła urodzić sn, ale mam teściową, która ostatnio opowiadała mi o swoim ostatnim trzecim porodzie. Nie komentowałam, bo to siła fachowa na emeryturze - pielęgniarka z położnictwa. Trzeci poród w szpitalu, trochę trwa więc położnica prosi o oxy. Sama ją sobie dawkuje zdecydowanie szybciej niż trzeba. Efekt - pęknięta szyjka macicy i inne atrakcje. To było ponad 30 lat temu. Jej Mama rodziła wszystkie dzieci w domu i wszystkie przeżyły i mają się dobrze. Właściwie nie wiedziałam co mam powiedzieć, a zwykle wygadana jestem.
        • predikata Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 21:41
          A to jeszcze dodam, że moje koleżanki w większości (te co rodziły głównie) sądzą, że po porodzie szpitalnym, jak już zobaczyłam, jak poród jest straszliwie niebezpieczny, przy następnym dziecku będę rozsądniejsza i na pewno o domu nie będę myślała. Gdy wyprowadzam je z błędnych przekonań to robią wielkie oczy, żem taka niewyuczalna.
          I jeszcze te gadki, że 4 kg dziecko to musi być cesarka, że pośladkowo ułożony człowiek, to też obowiązkowo itd, itp. Kobietom musi się najpierw w głowach zmieniać, wtedy rozporządzenia odgórne będą miały sens, bo teraz to kolejny pusty akt prawny mamy chyba.
    • kawo-szka Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.03.11, 22:38
      Czy mamy szanse na pozbycie się betonu? Mamy.
      Kiedy? Za kilka pokoleń smile

      I ja też mam znajomą, w pracy obie zaszłyśmy w ciążę w podobnym terminie. Z tym że ona miała już wówczas dwójkę dzieci. Nie podnosiłam tematu PD, ale ochrony krocza, czy pozycji wertykalnych. I wiecie co? Zostałam bardzo agresywnie zaatakowana. Z resztą, po urodzeniu 3 dziecka, nie zmieniła zdania: nacinanie krocza - to przecież ulga i pomoc niepomierna, lepsze to niż popękanie! A pozycje wertykalne są męczące i lepiej się leży.

      Odpuściłam sobie dyskusje z takimi osobami. Uważam, że tylko ze spokojnymi ludźmi mogę rozmawiać, a przede wszystkim z takimi którzy CHCĄ dyskutować.

      Kilka m-cy temu, w Lublinie, w ramach swoich wojaży służbowych, zeszłam do hotelowego baru na piwo. Chciałam z nim pójść do swojego pokoju, ale zatrzymał mnie pewien pan i.. zostałam z nim do późnego wieczora smile Rozmawialiśmy o różnych sprawach, kwestiach życiowych i nawet na temat porodu domowego. On sam to już dziadek, jego córka zdążyła urodzić kilka lat temu, więc był nieco zdystansowany, ale.. potrafił uważnie mnie słuchać i choć nie zgadzał się, uznał moje przekonanie o PD za niezwykłą wartość którą uszanował. To był cudowny dyskutant. Bo żadne z nas na siłę nie próbowało się przekonać, co jest lepsze, rozsądniejsze, itd. Przecież nie musimy się zgadzać smile

      Ale wiecie co? Nie otoczenie mnie razi, nie wkurza mnie tak bardzo. Ale środowisko medyczne - oj, tak. I TO jest tak naprawdę najgorsze oblicze betonu. Bo że ludzie są bardziej lub mniej zaangażowani w swoją świadomość i bardziej lub mnie zangażowanie poszukują rzetelnej wiedzy - to kwestia wyboru każdego z nas. Ale lekarz, położna - to są zawody którym ludzie ufają (przy okazji: kojarzycie tę sprawę z Oławy, gdzie matka zaufała lekarzowi odsyłającemu kilkukrotnie jej 7-mies.dziecko z biegunką twierdząc "że jeszcze nikt od sraczki nie umarł" - a dzień później dziecko zmarło?! Matka ZAUFAŁA lekarzowi!). TO jest kosmos właśnie! TA odmiana betonu mnie poraża. I z nią nie wiem jak walczyć.. Tylko wymiana co najmniej dwóch pokoleń jest szansą.. Ale czy na pewno..???
    • mysza_myszynska Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 04.03.11, 09:11
      w pełni się zgadzam i właśnie dlatego od pewnego czasu unikam już dyskusji o porodzie. o naszym planie pd na razie nikomu nie powiedziałam z rodziny, muszę jednak wtajemniczyć moją mamę, bo będzie musiała zająć się starszakami.

      mam już dość słuchania jaką to traumą jest poród, jak to nie można urodzić bez "pomocy" lekarzy i jakie to wogóle okropne wydarzenie. walka z wiatrakami, na którą nie mam już siły ani chęci.
      • hortensjaaaa Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 04.03.11, 09:43
        ha! jak tak czytam to jednak ja mam fajniesmile Rodzina nasza z mojej strony już jest przekonana do porodów domowych i jest to dla nich nawet dużą oczywistością smile gorzej z rodziną mego ukochanego męża, no ale oni mieszkają 400 km dalej i chyba nie będą za bardzo zrzędzić wink
        • soldie Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 04.03.11, 11:30
          A ponoć żyjemy w światłych czasach i światłej kulturze...
          • housewife1 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 04.03.11, 16:22
            eh, a własnie wczoraj chciałam załozyc podobny wątek, jestem na innym forum ciężarówek i ręce mi opadają jak kobity tam wykazuja swoja bezwolnośc, to sie juz objawia w sposobie rozmawiania nt ciązy i szpitala, np ostatnio na wątku o przeterminowanych- " wezma mnie" " zostawią mnie w szpitalu" "będa sie zastanawiac co ze mną zrobić" " wywołaja mi" itd... i to wszytsko tak jakby kobiety były jakimis bezmózgowymi kukiełkami niezdolnymi podejmowac jakichkolwiek decyzji, kurcze , jak mnie irytyuje juz kiedy czytam cos takiego, do cholery jasnej kobieta współdecydduje o tym, czy chce zostac w szpitalu, czy nie, trzeba tylko miec odwage podpisac odmowe zostania, no ale to przede wszystkim wymaga świadomości swoich praw, nastepnie nieco obeznania z tematem fizjologii ciązy i porodu... a z tym u nas kiepsko, jak czytam niektóre fora, to kobiety nie mają pojecia o swoim ciele, a środowisko medyczne ( z czym sama sie spotykam) jest bardzo niechętne do traktowania kobiet jako partnerki w tej kwestii, ale to jest chyba bolączka ogólna środowiska medycznego w Polsce, nie tylko połoznictwa, po prostu u nas lekarze nie mają za grosz szacunku do pacjentów i traktują ich jak osoby upośledzone umysłowo- wejdźcie sobie kiedys na jakies fora lekarskie....
            • 987ania Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 06.03.11, 17:01
              Lekarze tak traktują nie tylko pacjentów ale także pielęgniarki, techników i inny personel.
            • villemo86 housewife1 17.03.11, 10:13
              Wiem o którym mówisz forum. Mnie samej robi się słabo, jak czytam o tym. Ba! Część z tych kobiet same proszą się o tą traumę, chcą wywoływania, bo w końcu "już" 3 dni po terminie, a ile można czekać. Ja już się nic nie odzywam, bo mam dość agresji jaką wywołuje pogląd o pd. Jedyne słuszne przekonanie to, to, że dla dobra dziecka trzeba na ten czas stać się bezwolną laleczką! Wszystkie to łykają. Bardzo to smutne sad
          • kropla_teczy Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 06.03.11, 19:07
            soldie napisała:

            > A ponoć żyjemy w światłych czasach i światłej kulturze...


            Skojarzyl mi sie pewien cytat, ktory dopiero co wczoraj przeczytalam w materialach z jednej z konferencji nt. PD - "Technicznie żyjemy w epoce atomowej, uczuciowo ciągle w epoce kamiennej." E. Fromm smile a jakze...
    • iw1978 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 07.03.11, 21:40
      Nie mamy szans, żeby stało się to szybko. Kobiety wierzą bezgranicznie lekarzom i położnym, a wśród nich dominuje beton, niestety. W dodatku betonowe podejście do rodzącej jest znacznie wygodniejsze dla personelu. A kto by dobrowolnie godził się na zmniejszenie swojego komfortu pracy? sad Smutne ale prawdziwe.
      Co do kobiet. W wielu przypadkach są słabo poinformowane, ich wiedza nie wykracza często poza to, co powie "betonowy" lekarz czy położna. Niewiele stać na asertywność - mnie samej zabrakło jej przy pierwszym porodzie. W dodatku hasło: "To dla bezpieczeństwa dziecka", bardzo wielu kobietom wyłącza zdolność samodzielnego myślenia. Dodatkowo sprawę pogarsza fakt, że kobiety, które już rodziły, często uważają, że skoro one przeżyły oksytocynę, leżenie plackiem i nacinanie krocza, to inne też przeżyją.
      Co do przedmiotowego traktowania pacjenta - mój szwagier ortopeda po wysłuchaniu moich opowieści o szpitalnych standardach (doświadczenia moje i koleżanek) stwierdził, że dla niego poszanowanie intymności i godności pacjenta ma chyba większe znaczenie niż dla przeciętnego ginekologa/ przeciętnej położnej. I stwierdził, że biorąc pod uwagę, że on towarzyszy ludziom w mniej podniosłych momentach ich życia, ot coś jest jednak nie tak sad . Inna znajoma lekarka (nie ginekolożka) nie pojmowała w ogóle moich oporów związanych z nacinaniem krocza (przy pierwszym porodzie nie uniknęłam). Zachwalała mi cudowność tego zabiegu długo i namiętnie. Dopiero linki do sensownych publikacji naukowych natchnęły ją do stwierdzenia, że na studiach to ich karmili przestarzałymi bzdurami (skończyła w XXI wieku, więc niedawno).
      I właśnie dlatego beton trzyma się mocno.
      Mnie w domu nie było dane urodzić. Może za trzecim razem, jesli będzie smile. Ale kiedy tylko mogę, to mówię o cudownym drugim porodzie (fizjologia w najczystszej postaci). A ponieważ mam wsparcie męża - sam nic nie przeczytał, ale chętnie mnie słucha i sporo zapamiętuje, to nasze wspólne wywody robią wrażenie. i kruszą "cywilny" beton. Bo ludzie uświadamiają sobie, że nie każdy poród musi być traumą, że może byc pięknym przeżyciem, że zaufanie naturze i poddanie się własnej fizjologii, to jest dobre wyjście. Za mały sukces poczytuję sobie, że jedna znajoma pod wpływem tych rozmów zrezygnowała z cesarki na życzenie i postanowiła dać naturze szansę - "Bo wy tak o tych porodach opowiadacie, że to naprawdę nie może być straszne" smile
      Moim zdaniem w walce z betonem potrzeba małych kroków. Ale angażować w tę walkę muszą się nie tylko Ci, którzy na dziecko czekają, ale też Ci którzy już rodzili.
      I tak sobie jeszcze myślę, że w walce z betonem nie warto samemu ustawiać się na pozycji betonu innego rodzaju - mam na myśli stosunek do zzo. Zzo wyklucza poród fizjologiczny, ale nie wyklucza godnego, w wybranej pozycji, z ochroną krocza. I warto w walce o poprawę sytuacji jednoczyć się nie tylko ze zwolennikami porodów fizjologicznych, czy domowych, ale ze wszystkimi, którym godność, intymność i poszanowanie praw rodzących leżą na sercu.
      • gos85 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 17.03.11, 21:19
        jak chodzi o nacięcie krocza..mój Tato jest chirurgiem.. jak mu opowiadałam o tym jak wyglądaja porody i że nacinanie krocza to w większości szpitali standardowa procedura to on powiedział że nie rozumie dlaczego.. to jest dodatkowa interwencja, wymagająca kolejnego zabiegu(zaszycia) ipowoduje ryzyko związane z zabiegami chirurgicznymi..
    • molly_bloom Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 16:33
      po pierwsze to witam, bo chyba jeszcze nigdy nie zabierałam głosu na tym forum, choć regularnie je podczytuję
      dziewczyny, rację macie oczywiście, ale tu i ówdzie coś się zmienia na lepsze
      urodziłam w niedzielę, czyli hmmm... 5 dni temu i właśnie do was klikam siedząc po turecku smile rodziłam w szpitalu, ale bez lekarza (tzn neonatolog w finale, ale on to już nie do mnie miał interessmile), bez oksy, bez nacięcia, w pozycji jaką sobie wybrałam, było super, naprawdę świetnie
      fakt - miałam umowę z położną, to moje drugie dziecko i przede wszystkim - pilnie przestudiowałam książkę pani Ireny smile
      ale znaczy, że jednak da się
      i fajnie by było gdyby to naprawdę był standard, bo na razie czuję się jak wyjątek raczej

      no i żałuję, że jednak nie rodziłam w domu, ale jakoś nas to przerosło i organizacyjnie (przeprowadzka, remont), i emocjonalnie, za to trzecie dziecko to, jak Bóg da, już NA PEWNO w domu urodzimy smile
      • gos85 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 17:39
        Molly chyba się domyślam gdzie rodziłaś...big_grin

        i super że są miejsca gdzie tak można..tylko że nadal jest ich za mało..w Warszawie są dwa, nooooo mooooooże trzy takie szpitale.. mamy wybór, ale jednak Warszawa to nie Polska..uncertain
      • oldzinka Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 20:13
        Molly, gratulacje. Fajnie, że udało wam się w szpitalu urodzić po ludzku. Warszawianki mają pod tym względem dużo lepiej. W zachodniopomorskiem nie ma szpitala, w którym możnaby po ludzku. I niestety alternatywą jest klasyczny twardogłowy beton. Ale to prawda, że są miejsca gdzie sporo już się zmieniło.
        • molly_bloom Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 21:02
          tak, ja mam świadomość tego, że byłam w pewnym sensie uprzywilejowana, chociażby ze względu na to, że mieszkam w W-wie
          i dlatego piszę, że naprawdę szkoda, że to nie jest standard
          ale miejmy nadzieję, że to się powoli zmienia i to nie tylko w stolicy...

          i dzięki za gratulacje smile
        • monicus Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 21:57
          w koszalinie trafiaja sie polzne, ktore sa chetne do wspolpracy. moze poprostu klientki nie maja oczekiwan w tym kierunku smile ale prawda, ze dominuje rzeźnia
    • kropkaa Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 18.03.11, 23:51
      Uczą w szkołach o budowie patofelka, o chlorelli, a PIT to czarna magia, ciąża i poród = lekarz+szpital, karmienie to butelka, a podstawy opieki nad noworodkiem to jakiś kosmos. Z drugim swoim przeszło mi wychowywanie cudzych dzieci, ale jak czasem widzę, co mamusie robią niemowlakom, to gały shockshockshock.
      A wiara w Pambuk Doktór ma się świetnie...
      Ech...
      • predikata Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.04.11, 16:30
        Znowu dorzucę swoje trzy grosze. Ostatnio w ramach płodozmianu udałam się z córką do mojego miasta rodzinnego, gdzie od kilku lat jest tylko jedna porodówka. Spotkałam się z koleżanką zaprzyjaźnioną, mamą kilkumiesięcznego kluska. No i oczywiście gadka o porodach. Koleżanka nastawiona była na sn, podejście dobre, bać się nie bała. Poród skończył się cesarką, przed cięciem było kilka godzin upokorzeń, teraz trauma i następne dziecko tylko cc. Trochę pogadałyśmy, poleciłam jej nasze forum, koleżanka w szoku, że są kobiety, które wspominają swoje porody dobrze, a wręcz chcą jeszcze wink Może jej się podejście troszkę zmieni, ale tu pewnie trzeba czasu. Po tym wszystkim przynajmniej koleżanka przestała wierzyć, że na porodówce personel jest tam dla niej i chce jej dobra.
        Do pogaduch naszych (pod chmurką) dołączyła kolejna młoda mama (koleżanki koleżanka) i znowu temat porodu. Tu akurat pełne zadowolenie. Poród sn, super (na plecach i z nacięciem, ale przecież trzeba tak). No taki mały zgrzyt, bo akurat obchód był, jak ona parła i ordynator ją na skurczu badał i opierdzielał, że ma czelność się ruszyć, no ale i tak super przecież. Jak słyszę takie rzeczy to normalnie czasem nie mam siły się odzywać, bo wychodzi gadka jak ze ślepym o kolorach. I przepraszam za to, co napiszę, ale drogie Panie, chyba jesteśmy stuknięte sad bo kto widział takie głupoty jak poród domowy, czy w szpitalu rodzenie nie na plecach... A jak opowiadałam mojej kuzynce, jak to rodziłam na stołku porodowym, zakrzyknęła: "O Jezu, jak jakaś baba w buszu!" choć nie wiem, skąd w buszu stołki porodowe... wink
        • aldakra Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.04.11, 16:44
          > "O Jezu, jak jakaś baba w buszu!" choć nie wiem, skąd w buszu stołki porodowe...
          big_grin
          Ja ostatnio rozmawiałam z panią ok. 60 lat (u mnie w pracy) i mnie wypytywała o ten poród domowy i gdzie się rodzi w domu, czy na łóżku i jak (?). No to ja jej opowiadam że gdzie się chce, a nawet położne często mają taki stołeczek do rodzenia. Na co pani z olśnieniem na twarzy: "moja babcia na takim stołku rodziła!" smile
        • kropkaa Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 03.04.11, 19:10
          O, ja też baba z buszu big_grin
          • aneta871 Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 04.04.11, 23:27
            To jest dopiero beton... Lekarz naciął krocze bez zapytania się o zgodę, a po porodzie wymusił podpisanie zgody bo nie zszyjebig_grin

            forum.gazeta.pl/forum/w,548,123921748,123921748,4tyg_po_porodzie_naciecie_na_nacieciu_zale_sie.html
        • mysza_myszynska Re: czy mamy szanse na pozbycie się betonu? 05.04.11, 16:36
          to ja też dołączam do grona prymitywnych bab z buszu bo stołek porodowy bardzo mi chodzi po głowie tym razem...

          a swoją drogą jedną z umiejętności jakie powinny być nauczane w szkole powinna być umiejętność zamknięcia jadaczki i niewypowiadania się w tematach, na które nic się nie wie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka