Mlody mi zyc nie daje... W samochodze mam ustawione radio z muzyka
klasyczna, urwis baaardzo lubi go sluchac i nieraz opowiadam mu co
nieco przy okazji. Zaczelo sie od awantury o `labedzie jezioro`,
slyszal fragment i bardzo przypadl mu do gustu, ja sie spieszylam,
on nie chcial wyjsc z samochodu i tak sie zaczelo. Teraz mnie meczy,
bo on chce na to isc do teatru. W styczniu w pobliskim miescie jast
wlasnie ten balet, ale mam sporo watpliwosci. Jak chce isc, to musze
sie pospeiszyc, bo biletow bardzo szybko ubywa, a ja mam sporo
watpliwosci. Na `Jeziorze labedzim` bylam jak mialam 12 lat, bylam
zachwycona, ale pamietam, ze przydlugie bylo i nie wiem, czy mlody
wysiedzi. Niby moge bilety gdzies z boku kupic, zeby w razie czego
wyjsc z sali, ale troche mi szkoda, bo gdybym poszla z mlodym, on
ze znizka to za te 2 bilety musze wybulic ponad 60€

Za te same
pieniadze mozemy isc na 3-4 spektakle dla dzieci (6 juz zaklepalam
na najblizszy sezon, z czego 3 z muzyka klasyczna). Z jednej strony
mi szkoda, bo mlody niemal codziennie dopytuje, czy zmienilam zdanie
i pojdziemy na "gesie jezioro" , to jedyny spektakt popoludniowy,
inne koncerty i spektakle zaczynaja sie o 20.00-21.00, jak Kasper
zazwyczaj juz spi. Szkoda mi jednak takiej sumy na cos, czego i tak
nie zobaczymy, bo mlody po 10 minutach uzna, ze juz sie napatrzyl.
Czy ktos z was byl na klasycznym balecie z dziecmi? W jakim wieku
byly, jak reagowaly? Moj bedzie miec prawie 6 lat wtedy. poradzcie
cos...