plantin
15.03.10, 07:11
nauczycielka wyraźnie ma do mego wnuka jakieś "ale". uważałem że jestem
przewrażliwiona (a mój syn a jego ojciec tego nie zauważa) ale teraz inni
także zaczęli tak uważać a ja zaczęłam łączyć fakty w jedno i wyszło jeszcze
gorzej niż się obawiałam. Pani nauczycielka ostatnio "załatwiła" dziecku
naganę dyrektora za rozlanie wody mineralnej na lekcji! - dodam że na tej
lekcji wolno było pić wodę każdemu a wnuk został potrącony i natychmiast starł
rozlaną wodę. Za coś takiego nagana dyrektora ? okazuje się że Pani ma kilku
"ulubieńców" - m.in. chłopca z domu dziecka, za którym nie za bardzo ma się
kto ująć, chłopca z ubogiej (sic) rodziny, dwóch innych no i mojego syna.
Mój wnuk jest słaby z matematyki ale teraz zdarzyło mu się dostać 5 i 4+ - to
szybko "zrównoważyła" to jedynką i jako jedynemu z jedynką za ten sam
sprawdzian - tylko mojemu wnukowi nakazała głośno i wyraźnie aby napisał jak
pierwszak (to jest 6 klasa) po dziesięć razy każdy przykład.
Jednocześnie toleruje od lat ksenofobiczne, rasistowskie zachowanie jednego
prawdziwego pupilka, który chodzi i wyzywa (głównie jej ofiary) od
śmierdzących, brudnych Żydów.
Zaczynam się obawiać że Pani, będzie chciała wnukowi "popsuć" świadectwo -
średnią będzie miał około 4,5 - to przynajmniej z zachowania i z dwóch swoich
przedmiotów, z których notabene klasy pod jej opieką są od lat najsłabsze a
dzieci po jej "nauczaniu" mają problemy z tymi przedmiotami w gimnazjum.
Syn i synowa chcą zrobić z tego sprawę u Dyrektora ale ja nie wiem czy mu
jeszcze bardziej nie zaszkodzą.