hankam
30.03.10, 12:30
Pamiętam, ze byl jakiś czas temu podobny wątek, chyba azile.oli.
Mam ambitne dziecko. Chce ze wszystkiego być dobra (chyba się zalapala na
zaczynający się w szkole wyścig szczurów), ma też swoje ukochane przedmioty.
Lubi uczyć się języków i latwo się ich uczy. Angielskiego uczy się "od
zawsze", teraz ma 4 godziny w szkole plus jedną godzinę w ramach kola
zainteresowań. Niemiecki trzy razy w tygodniu.
I od roku męczy mnie francuskim. Męczy uparcie. Moim zdaniem nie ma na to
czasu ani sily - nalezy do dzieci latwo męczących się, w szkole ma dużo zajęc
plus kółka zainteresowań - ostatnio parę razy prosila mnie o wcześniejsze
odebranie ze szkoły, bo na dodatkowe zajęcia nie ma już sily. I odbieram ją,
szarą ze zmęczenia.
Wolalabym, żeby zamiast na francuski, zechciala chodzić na jakieś zajęcia
sportowe, ale nie chce.
Moim zdaniem ten francuski jest jej kompletnie niepotrzebny. Ale co zrobić z
dzieckiem, ktore prosi i prosi?
Na razie mowię, że może w gimnazjum, godzi się z tym, a za jakiś czas zaczyna
od nowa.
Nie wiem, a może podcinam jej skrzydla?
Moze od nowego roku ją zapisać (moglaby chodzić na fakultatywny francuski w
szkole).