Dodaj do ulubionych

czytanie na ocenę w kl.5

16.04.10, 09:05
takie zadanie dostała moja córka. ja byłam co najmniej zdziwiona, bo wydawało
mi się , ze w piątej klasie umiejętność czytania jest dość oczywista. ale
dziecko szybko wyprowadziło mnie z błędu: duża część klasy słabo czyta, a
kilka osób ledwie składa litery!!!! kurcze, to jakim cudem trafili do piątej
klasy?! dlaczego nauczyciele przepuszczają do kolejnych klas dzieci które nie
opanowały materiału? przecież to dzieciom dzieje się największa krzywda-nie są
w stanie niczego się nauczyć, skoro nie potrafią czytać!
nie wiem, co z tym zrobić, bo nie dość że mieszkam tu od niedawna-nie wiem czy
"nowa" ma prawo głosu, do tego moje dziecko nie ma żadnych problemów w nauce,
wiec moja krytyka mogłaby zostać źle odebrana...nie chcę stworzyć wrażenia
"wywyższania się".
ale dzieci żal. popegeerowska wieś nie stwarza wielu możliwości.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 09:39
      No niestety - bodajże do III klasy na zostawienie dziecka na drugi
      rok zgodę musi wyrazić rodzic. Dla mnie to paranoja, bo powiedzmy
      sobie szczerze - ci, którzy widzą deficyty swojego dziecka i zależy
      im na jego rozwoju bardziej niż na "co ludzie powiedzą", pracują z
      dzieckiem dodatkowo (lub dbają o zajęcia terapeutyczne) tak czy owak,
      a większość spod znaku "moje dziecko nie jest debilem i niech tylko
      jakaś głupia suka spróbuje zasugerować, że wymaga jakichkolwiek
      korekt/wspomagania", ma samo kształcenie/ terapię dziecka głęboko. I
      stąd potem takie sytuacje.
    • azile.oli Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 09:48
      No, niestety, potwierdzę wersję Twojej córki. Są przypadki, że
      nawet młodzież z gimnazjum nie potrafi płynnie czytać.
      Co do przepuszczania do następnej klasy - tak, nauczyciele
      przepuszczają dzieci, które nie umieją podstawowych rzeczy.
      A robią to po to, by się ucznia ze szkoły pozbyć. Gimnazjum
      rejonowe musi go przyjąć i też jak najszybciej chce dzieci ze szkoły
      wypuścić, bo zostawianie na drugi rok nie wpływa , niestety , w
      żaden sposób na kogoś, kto nie chce się uczyć.
      Ja też miałam sytuację, że dzieci uczyły się bardzo dobrze, ale
      parę razy wyraziłam opinię, że jest to tendencja demoralizująca (po
      co się uczyć, i tak zdam), obniża poziom w klasie, poza tym sprawia,
      że co najmniej miesiąc przed końcem semestru nauczyciel jest
      niedostępny dla innych, bo poprawia jedynkowiczów.
      Była sytuacja, że moja córka zaliczała test , na którym nie była z
      powodu konkursu szkolnego 2 miesiące po tym teście, bo na
      konsultacjach brakowało miejsc.
      Moim zdaniem uczniowie , którzy nie uczyli się cały semestr i mają
      np 10 jedynek z przedmiotu, do tego są zagrożeni z 7 przedmiotów nie
      powinni być poprawiani. Mogą pisać egzamin komisyjny z całego roku.
      Zazwyczaj jednak jest tak, że dostają pozytywną ocenę za samo
      przyjście na konsultacje.
      • titta Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 17:45
        Zauwaz tylko, ze osoby ktore sa zagrozone z 7 przedmiotow w
        podstawowce, to nie takie ktore "nie chca sie uczyc", tylko takie,
        ktore maja powazne deficyty rozwoju i niejednokronie rowiez problemy
        z psychika.
    • mikas73 Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 09:51
      U mojego syna takich zadań nie ma już od IV klasy. Są organizowane
      konkursy (klasowe) tzw. szybkiego czytania - jeżeli dobrze
      zrozumiałam syna to na czas.

      Rzeczywiście tak nie powinno być, ale co Ci szkodzi, jeżeli Twoja
      córka dborze czyta to po prostu ma wolne.

      U syna w klasie, też są osoby dukające, dlatego jestem za
      propagowaniem nauki wczesnego czytania (wspartego wiedzą nt.
      technik, bo można dziecko skazić "głoskowaniem") i nie traktowania
      tego jako fanaberii matki i głoszenia haseł: "i tak się nauczy". Nie
      każdy się nauczy (łatwo). Ja uczyłam mojego syna: czytał wcześnie,
      konkursy na czas wygrywa.
    • azile.oli Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 10:00
      Zgadzam się z iwoniaw, do trzeciej klasy ucznia nie można zostawić
      bez zgody rodzica, w starszych klasach już tak, ale myślę, że
      prawdziwym straszakiem mogłaby być opcja, że dziecko można przesunąć
      do szkoły specjalnej. I to niee takiej dla dzieci z deficytami, ale
      dla tych, które nie chcą się uczyć, nie odrabiają prac domowych itd.
      Żeby nie mieć ani jednej oceny pozytywnej , trzeba się mocno
      postarać. Problem w tym, że oczywiście po pierwsze takich szkół nie
      ma, po drugie - musiałaby być zgoda rodzica.
      Uważam, że dzieci powinno się zostawiać na drugi rok, niestety,
      większość zaległości pochodzi z klas początkowych , gdzie decyduja
      rodzice. Znam tylko jedną matkę, która pozwoliła, aby syn powtarzał
      pierwszą klasę. Wyszło mu to na dobre. Ale duże było też
      zaangażowanie mamy.

      • kub-ma Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 10:08
        No właśnie o to zaangażowanie rodziców chodzi, bo te problemy w
        szkole nie biorą się z powietrza.
      • amilos Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 18:36
        ale na przeniesienie dziecka do szkoły specjalnej tez zgodę MUSZĄ wyrazić
        rodzice, nawet orzeczenie o upośledzeniu i kwalifikowaniu się do szkoły
        specjalnej nic nie znaczy, jeśli rodzice nie wyrażą zgody
    • kub-ma Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 10:06
      Faktycznie w tym wieku oczekuje się od dziecka czytania ze
      zrozumieniem, poszukiwania informacji w tekście. Jak nie potrafi w
      miarę płynnie cztać, to leżą inne przedmioty łącznie z matematyką.
      Ale jeżeli nie ma dobrej współpracy z domem, to pozostawienie ucznia
      na następny rok pewnie niewiele da.
      • iwoniaw Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 10:14
        Jeśli nie ma współpracy z domem, to pozostawienie ucznia na drugi rok
        nie tylko nic mu nie da, ale zaszkodzi młodszej klasie, więc
        nauczyciele w takich sytuacjach chcą się takiego "balastu" pozbyć jak
        najszybciej ze szkoły - dokładnie jak pisze azile.oli.
        Faktem jest, że gdyby szkole się naprawdę chciało (tzn. dyrekcja nie
        miałaby w d... i dawała jasny przekaz nauczycielom), to przynajmniej
        część tych rodziców możnaby do współpracy zmotywować realną groźbą
        kuratora i ograniczenia praw (zaniedbywanie dziecka, nieinteresowanie
        się jego dobrem), ale to nie wszystkich, niestety sad
        No i są też takie środowiska, gdzie rodzice nie są źli (tzn.
        przejmować się dzieckiem przejmują) tylko skrajnie nieporadni i
        nieświadomi (nie wiedzą, co, jak i dlaczego możnaby zrobić i nikt im
        tego nie mówi - a szkoła powinna chociaż próbować). I taka sytuacja
        może mieć miejsce też w przypadku autorki wątku (szkoła na wsi
        popegieerowskiej - to nie brzmi zbyt optymistycznie)
        • kub-ma Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 10:23
          Faktycznie, szkole też musi się chcieć coś zmiecić w samych
          rodzicach.
          • sonix73 Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 11:12
            obawiam się, ze niektórzy rodzice tez mogą mieć problemy z czytaniem...

            www.youtube.com/watch?v=8q2XE84ltok
      • titta Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 17:54
        <Jak nie potrafi w
        <miarę płynnie cztać, to leżą inne przedmioty łącznie z matematyką.

        Nie zupelnie. Moze nie umiec czytac na glos i w ogole miec problemy
        z czytaniem (dysleksja) i nie miec najmniejszych problemow z
        przedmiotami scislymi (o ile ktos nie wymaga czytania na czas tekstu
        zadan i nie przejmuje sie jak sie "literki pieprza".

        Czytanie na glos to zmora wielu, wielu osob, ktore z powodzeniem
        robia doktoraty z nauk scislych.
    • mamand Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 13:02
      > dlaczego nauczyciele przepuszczają do kolejnych klas dzieci które
      nie
      > opanowały materiału? przecież to dzieciom dzieje się największa
      krzywda-nie są
      > w stanie niczego się nauczyć, skoro nie potrafią czytać!

      to, że źle czytają na głos, nie oznacza, że nie umieją czytać w ogóle


      do tego moje dziecko nie ma żadnych problemów w nauce,
      > wiec moja krytyka mogłaby zostać źle odebrana...nie chcę stworzyć
      wrażenia
      > "wywyższania się".

      jeśli twoja córka nie ma kłopotów z nauką, to czym się martwisz?

      > ale dzieci żal.

      a tu się zgadzam, szkolne czytanie na głos to największy horror w
      mojej edukacji
      • sonix73 Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 13:19
        wiesz jaki poziom prezentuje klasa?! nauczyciel żeby trafić do słabej grupy
        prowadzi lekcja "pod nich". lepsi uczniowie po prostu się nudzą..sami
        nauczyciele mówią, że nie wykorzystują potencjału zdolniejszych dzieci...ale
        tych słabych przepychają do kolejnych klas żeby się ich pozbyć. kwadratura koła...
    • zebra12 Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 18:12
      Nie można zostawić dziecka z opinią z PPP. Jeśli ma obniżenie
      wymagań, to tzreba mu je tak obnizyć, by sobie poradził. A poradnie
      dają opinie o dysleksji, dysortografii, dysgrafii i co mamy robić?
      Mam takiego ucznia w 5 klasie, który nie umie czytać, składa litery.
      Ma opinię o dysleksji... W sumie na 25 osobową klasę 17 osób ma
      podobne opinie.
      • titta Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 18:43
        Skoro w 5 klasie nie umie czytac i sklada litery to moze naprawde ma
        dysleksje? Moze nalezy go objac dodatkowa opieka i fachowym
        nauczaniem (dyslektyka mozna nauczyc czytac na tyle aby radzil sobie
        z nauka jak sie nim odpowiednio zajmie), a nie
        organizowac "sprawdziany pieknego czytania".
        Pewnie najlepiej dzieci z problemami usunac. Tylko przeszkadzaja...
        • verdana Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 18:57
          Cóż, ja nauczyłam się dobrze czytać głosno dopiero gdy mialam
          dzieci - czytam za szybko i przez to robie błędy czytając na głos.
          Nie oznacza to jednak, ze czytać nie umiem.
          Trzeba pamiętać, ze czasami nieumiejetność czytania i nieumiejetność
          głosnego czytania z własciwą intonacja to dwie różne rzeczy. Z tuym
          ostatnim problemy maja czasm zarowno dzieci czytające doskonale i
          bardzo szybko(gubią miejsce, ktore mają własnie przeczytać), jak i
          te, ktore wprawdzie czytają płynnie, ale wolno. Bo zeby czytać
          glosno, z wlasciwą intonacja, trzeba objąć wzrokiem nie jedno słowo,
          a całe zdanie. I jedno zdanie, a nie akapit...
          • azile.oli Re: czytanie na ocenę w kl.5 16.04.10, 20:27
            Ja się zgadzam, że z głośnym czytaniem można mieć problem z różnych
            względów, także emocjonalnych.
            Natomiast wiem, o co chodzi założycielce wątku. Bo jak ktoś ma
            tylko z głośnym czytaniem problem, to jeszcze nic. Niestety,
            przepuszczane są dzieci, które nie rozumieją prostych tekstów,
            czytają je bardzo długo, jednocześnie nie znają tabliczki mnożenia
            itd. Osobiście znam dzieci zagrożone z 7 przedmiotów , którym nie
            brakuje nic, prócz chęci.
            Nie chodzą na zajęcia wyrównawcze, nie chce im się nauczyć wiersza
            na pamięć (głupawe teksty piosenek znają doskonale), nie noszą
            zeszytów itd.
            Najlepiej wypadają dzieci z dysfunkcjami, ponieważ one zazwyczaj są
            nadzorowane.
            Niech więc nikt mi nie mówi, że ktoś chce się pozbyć dzieci
            problemowych. Chodzi o to, żeby mieć straszak na ewidentnych leni,
            którym się nawt książki otworzyć nie chce.
            Z tego na 10 sztuk może jedno z patologii społecznej, reszta
            normalne rodziny, materialnie zadbane, więź też jest.
            Dziecku po prosto ma być łatwo. I tyle. Albo rodzic bezradnie
            rozkłada ręce. Tak trudno sprawdzić zeszyty, przepytać od czasu do
            czasu. Ale się nie chce. Na wszystko jest czas, tylko nie na to, co
            potrzeba.
    • estelka1 Re: czytanie na ocenę w kl.5 17.04.10, 14:50
      Ze znaczną częścią Twojego postu zgadzam się całkowicie. Ale zastanowiło mnie dlaczego napisałaś, że wioski popegeerowskie nie stwarzają wielu możliwości. Powiat, w którym mieszkam, to typowe tereny popegeerowskie. Gminne podstawówki i gimnazja są super wyposażone, mają świetnych nauczycieli, realizuj a sporo fajnych projektów i gdzie szkołom miejskim do nich. Ba, powiem wręcz, że spora część dzieciaków z mojego miasta dojeżdża do szkół w gminie, z własnego wyboru. No i te gminne szkoły to nie takie molochy, jak miejskie.
      A co do czytania na ocenę, z mojej edukacji też to pamiętam. I to lekko do 6-7 klasy. Uważam, że to dobry patent
    • nangaparbat3 Czy ja snię? 17.04.10, 16:47
      Czytam o dzieciach, ktore nie radza sobie w szkole podstawowej (więc mają nie
      wiecej niz 12-13 lat), o szukaniu "straszakow", tworzeniu szkoł specjalnych dla
      leni, o tym, ze im sie po prostu nie chce, no i że odpowiedzialni są rodzice.
      Gdybym nie uczyla swego czasu w podstawowce, moze moglabym to czytac spokojnie.
      Ale uczylam. Poznalam naprawde dobrze setke dzieci z blokowiska. Te ktore uczyly
      sie naprawdę dobrze - dzieci wyksztalconych rodzicow, majace w domu ksiazki
      (choc z 50) i wzgledny spokoj. I dzieci, ktore w czwartej klasie, kiedy
      zaczęlam uczyc je polskiego, nie umialy czytac, a gdy zrobilam dyktando, by
      przekonac się, jak piszą, zapisaly polowe pierwszego zdania.
      Potem poznawalam zycie tych "leni" - Wojtek nie mial w ogole ojca, a matka
      pojawiala sie w domu zimą, by na wiosne zniknac z kolejnym kochankiem,
      wychowywali go dziadkowie, analfabeci. Piotrek mial tatę alkoholika (skadinąd z
      zawodu wykonywanego kierowcę ciężarowki), ktory tlukl matkę - testy bezslowne
      wykazaly inteligencje grubo powyzej przecietnej. Zosia opiekowala się mlodszym
      rodzeństwem, a wieczorem, kiedy mama wracala do domu, byla juz tak zmeczona, że
      nie miala siły sie uczyc. Konkubent mamy wyrzucil szczeniaka Zosi z czwartego
      pietra.
      To byli moi najslabsi uczniowie.
      Byl tez jeden najniegrzeczniejszy - matka powiedziala: jak go ojciec trzasnąl,
      to sie na kaloryferze zatrzymal. Matce chodzilo o to, ze mąz sie wychowawczo
      wykazal i chciała sie tym pochwalic przed nauczycielką.
      Dziecko, ktore pochodzi z rodziny, w ktorej po prostu jest źle, jest skazane.
      Jest mniej elokwentne, nie zawsze umie sie zachowac, slabiej panuje nad
      emocjami. Najczesciej bardzo predko dowiaduje się, ze jest gorsze niz kolezanki
      i koledzy. Czesto mu nie wychodzi, nauczyciel nie ma cierpliwosci - bo
      zdolniejsi czekają, tak jakby nie mozna zadac im dodatkowej, samodzielnej i
      interesujacej pracy - i dziecko dowiaduje sie, ze nawet jak sie stara, i tak
      jest gorsze. Jedno bedzie sie bardziej i bardziej wycofywac, drugie zacznie sie
      buntowac, trzecie bedzie zaprzeczac i bedzie dumne ze swoich porażek.
      Ale prosze Was, nie oiszcie, ze to lenie, które dokonały wyboru: nie ucze sie.
      Że rodzice nie chcą/nie mogą/nie potrafia im pomagac, a raczej przeszkadzaja, ze
      szkola nie potrafi wyrownac społecznych deficytow, że wyrownanie emocjonalnych
      deficytów graniczy z cudem - to nie jest wina tych dzieci.

      Wreszcie, Autorko Watku: jaki ma byc cel powiedzenia tym ludziom ze ich dzieci
      nie powinny trafic do piatej klasy?
      Jesli Ci na nich zalezy - poswięc im godzine tygodniowo, uczac czy opowiadając
      bajki.
      Jeśli nie masz ochoty ani czasu - zamilknij.
      • tina1000 Re: Czy ja snię? 17.04.10, 18:47
        Przez cala szkole podstawowa mialam zawsze swiadectwo z paskiam.
        Bylam jedna z lepszych uczennic w klasie. Lubilam czytac ksiazki i
        pochodze z tzw. dobrej rodziny. No i co? I przez caly ten czas mialam
        ogromne problemy z czytaniem na glos, dukalam strasznie. Zawsze
        kiepskie oceny z czytania i do dzis pamietam ten potworny stres
        czytania przed cala klasa, przdekimkolwiek...mama ze mna trenowala w
        domu,nie pomagalo...sama dla siebie czytalam normalnie, moglam sie
        uczyc i absolutnie nie przeszkadzalo mi to w czytaniu ksiazek (moze
        czytalam troche wolniej niz kolezanka ale lubilam czytac i do tej
        pory czytam duzo)...Przyczyna? Teraz z perspektywy czasu kiedy jestem
        dorosla osoba i nie mam problemow z czytaniem na glos (codziennie
        czytam swoim dzieciom)mysle, ze stres. Problemem byly emocje-sters,
        wstyd, brak pewnosci siebie... walace serce powodowaly, ze literki mi
        sie mylily, zlewaly... Wyroslam...Na szczescie na swojej drodze nie
        spotkalam rodzica-spolecznika, ktory w trosce o moja przyszlosc
        chcialby mnie zostawic w tej samej klasie, poslac do szkoly specjalne
        itd. Dzieki temu dane mi bylo skonczyc szkole podstawowa z czerwonym
        paskiem, zdac dobrze mature, obronic magistra i zrobic studia
        podyplomowe...uff...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka