Dodaj do ulubionych

O systemowym przygotowaniu do olimpiad

22.06.10, 15:06
Weszłam na forum Gimnazjum i znalazlam zignorowany przez internautow wpis o
akademiach olimpijskich. Post mial charakter typowo reklamowy, co sądzicie + link.

No wlaśnie, ale co sądzicie o płatnych szkolach przygotowujących do wygrywania
olimpiad przedmiotowych?

Taka mała stajnia koni wyścigowych?

Dobry to pomysl (bo pomaga uczniom tak naprawdę pogłębić zainteresowania)?

Czy zły (bo olimpiada powinna sprawdzić tak naprawdę rzeczywiste
zainteresowanie dziedziną, a nie umiejętność nauczenia się stąd dotąd, choćby
rozszerzonego materiału)?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 18:50
      Jeśli zaczyna się "systemowe przygotowanie do olimpiad" czas z
      olimpiad zrezygnować. To nie ma być egzamin, tylko konkurs dla
      zainteresowanych dzieci.
      • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:05
        No dobrze. Ale dzieci przygotowują się do olimpiad na kółkach zainteresowań.
        Więc jak to jest? Dlaczego taka stajnia jest czymś niewlaściwym?
        • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:08
          Dziecko, które idzie na kółko zainteresowań tylko w celu
          przygotowania do olimpiady, to jakieś nieporozumiemnie. Powinno iść
          na kółko, bo go interesuje przedmiot, w ramach kółka rozszerza swoje
          zainteresowania i umiejętności i w rezultacie pisze olimpiadę. OK,
          sama tak mialam.
          . Na kółku nie przygotowuje sie tylko do olimpiady, robi się wiele
          innych rzeczy - jeśli kółko ma tylko przygotowac, to nie jest to
          żadne kółko zainteresowań, tylko kurs przygotowawczy. A tu przecież
          nie chodzi o zadne zainteresowania, tylko o kurs do konkretnego
          egzaminu.
          • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:19
            > A tu przecież
            > nie chodzi o zadne zainteresowania, tylko o kurs do konkretnego
            > egzaminu.

            ... ktory ma pomóc w dostaniu się do superelitarnego liceum czy na studia.

            Tylko, że jak się okazuje takie kursy już są. Wiem, że kiedyś do olimpiad
            niektorzy uczniowie przygotowywali się z pomocą korepetytorów. Zresztą pamiętam,
            że w mojej podstawowce, w ktorej z definicji kolek przedmiotowych nie było (bo
            muzyczna), a olimpiady w ogole były poza kręgiem zainteresowań szkoly, raz pani
            profesor od chemii zorganizowala jakąś grupę przygotowawczą i nawet jakieś
            sukcesy mieli. Grupa powstala tylko i wylącznie po to, aby się do tego konkursu
            przygotować.

            Więc dlaczego platna szkoła ksztalcąca olimpijczykow wydaje mi się wypaczeniem
            idei?
            Może po prostu jeszcze tego nie lyknęliśmy, za chwilę przyzwyczaimy się i stanie
            to się normą?
            • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:25
              Bo pani od chemii zauwazyła, ze ma zdolnych, zainteresowanych
              uczniów i na tej podstawie posiedziała z nimi, rozszerzając program.
              To nawet logiczne. Natomiast specjalne szkoły czy kursy nie
              wylawiają zdolnych i zainteresowanych, tylko rodziców, którzy chcą
              przepchnąć dziecko przez olimpiadę. Olimpiada przestaje być dla
              wybitnie zdolnych, czy szczególnie zainteresowanych, a staje się
              normalnym terminem zerowym dla najzamożniejszych i obdarzonych
              najlepsza pamięcią.
              Już dawno mowilam, ze olimpiady, które na pierwszym etapie
              sprawdzają szkolną wiedzę, wyrodzily sie i powinny zostać
              zreformowane albo zlikwidowane. Nie o to w nich chodziło.
              • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:31
                Wyobrażam też sobie, że uczą efektywnie i skutecznie, czyli dokladnie tego, z
                czego może być olimpiada i niczego więcej.
                Ciekawe, czy takie szkoly to najnowszy wynalazek, czy też tylko ja o nich nie
                wiedziałam.
                Ale to smutne.
            • andaba Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 19:27
              Mnie słowa "płatna szkoła" od razu śmierdzą, bo niestety, są dla
              bogatych. Więc z zazady jestem przeciw.
              Jeżeli przed olimpiadą na kółku zaintersowań dzieci przygotowyją się
              do olimpiady, a poza gorącym okresem robią cos innego to jest ok,
              ale kółko tytlko pod olimpiadę to bez sensu.
              • aniask_mama Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 08:09
                andaba napisała:

                > Mnie słowa "płatna szkoła" od razu śmierdzą, bo niestety, są dla
                > bogatych.


                Bez przesady z tą bogatością. Mój syn chodzi do szkoły społecznej
                (płatnej) i nie ma żadnego przygotowywania do olimpiad (a szkoda).
              • truscaveczka Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 24.06.10, 08:55
                Andaba, dodatkowy angielski działa na tej samej zasadzie i jakoś nie
                słyszałam, zeby kursy były "tylko dla bogatych".
          • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 20:54
            > Dziecko, które idzie na kółko zainteresowań tylko w celu
            > przygotowania do olimpiady, to jakieś nieporozumiemnie. Powinno iść
            > na kółko, bo go interesuje przedmiot, w ramach kółka rozszerza swoje
            > zainteresowania i umiejętności i w rezultacie pisze olimpiadę. OK,
            > sama tak mialam.

            Jeszcze jedno.
            Trudno zalożyć, że dzieci idące do takie akademii olimpijskiej nie są
            zainteresowane przedmiotem. To nie tak.
            Myślę, że są i to bardzo, bo nie dalyby rady poświęcić na to tyle czasu.
            Ale chyba najbardziej są zainteresowane wygrywaniem. I to jest dla mnie irytujące.
            Signum temporis.
            • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:13
              Nie znasz presji rodziców...
              Dziecko, ktore tyle czasu poświeca UCZENIU się do olimpiady, a nie
              samemu przedmiotowi nie jest zainteresowane przedmiotem, tylko
              olimpiadą. prawdziwy pasjonat chce miec czas na swoją pasję, a nie
              tylko uczyć się pod czyims kierunkiem własciwych odpowiedzi na
              pytania, ktore mogą paść na jakims konkursie.
              Podejrzewam, ze spora wczęść w ogóle nie jest zainteresowana
              przedmiotem, co najwyżej ma z niego dobre stopnie.
    • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 20:24
      To jest po prostu druga szkoła.
      5 godzin w tygodniu przez 8 miesięcy, 160 godzin zegarowych przygotowań.
      Tak zdaje się jest w Japonii, tylko tam ma to dużo szerszy zasięg.
      Chyba powinni w olimpadach zacząć dawać nagrody pieniężne, w takim razie.
      • joa66 Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:23
        Generalnie zgadzam się z verdaną, ale to i tak jest chyba pic na
        wodę i wyciaganie pieniędzy.

        Z tego co kojarzę to program i lektury na konkurs na dany rok
        szkolny jest podawany na początku tego roku szkolnego. Pierwszy etap
        jest wczesną jesienią, drugi późną jesienią trzeci w zimie.

        Jakim cudem i po co taki kurs trwa 8 miesięcy? Czyli należałoby
        zapisac sie rok wcześniej, ale...skąd wtedy wiadomo jaki będzie
        temat wiodący?

        Czyli raczej intensywna nauka przedmiotu a nie przygotowanie do
        konkursu.
        • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:31
          Poza tym, jak się zastanowię, to grubsza nieucziwość i to podwójna.
          W części olimpiad warunikiem jest przeczytanie wybranych lektur. I
          to pytanie - czy będą omawiane wszystkie lektury (po co, to tylko
          utrudni start)? I czy komisja nie zorientuje się blyskawicznie, ze
          czwarty delikwent opisuje swoje wrazenia w taki sam sposób? To
          nieuczciwośc wzgledem rodziców i mlodzieży.
          A wobec innych uczestników konkursu - on nie ma zbadać, jak mlodzież
          przyswoiła sobie omowione lektury, tylko jak sama potrafi je
          przeanalizować. Czyli prawde mówiąc, nawet o satysfakcji z wygranej
          olimpiady nie ma mowy.
          • joa66 Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:54
            " czy będą omawiane wszystkie lektury "

            w przypadku konkursów chyba nie ma pojęcia "wszystkich lektur".
            Lektury zależą od tematyki konkursu. Na przykład jeden z konkursów
            historycznych koncentrował się na zmianach terytorialnych Polski,
            inny na rozwoju praw, wolności, tolerancji itp ( o ile dobrze
            pamiętam) Co będzie w roku 2010/2011? Kto wie. Nikt więc nie mógł
            uczciwie i porządnie przygotować do konkursu przyszłorocznego w tym
            roku.
            • verdana Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 22:14
              Ale lektury np. na historię sa do wyboru, w zaleznosci od epoki. A
              oni co? Bęą tłukli wszystko, od starożytności do PRL-u? Po co?
        • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:48
          Niewątpliwie młodzi ludzie, którzy to przedsięwzięcie uruchomili wypatrzyli
          jakąś lukę na rynku. Bo są kursy przygotowujące do matur, ale są raczej
          adresowane do mlodzieży na przecietnym poziomie, nie ma natomiast (chyba) kursow
          wykraczających poza szkolny program i nacelowanych na mlodzież zdolną.
          • joa66 Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 22.06.10, 21:59
            Ale to naciąganie. Bez względu na to co sądze o kursach
            przygotowawczych do matur czy egzaminów gimnazjalnych, punktem
            wyjścia jest program znany o wiele wczesniej i ten kto oferuje taki
            kurs ma warunki, żeby (przynajmniej teoretycznie) przygotować dobry
            program.

            A kursy przygotowujące do konkursów? trwające jeszcze po tym jak
            konkurs i tak już się skończył?
    • radiata Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 11:20
      Zgadzam się absolutnie z Verdaną - olimpiady się kompletnie wynaturzyły, a już
      płacenie za kursy do olimpiady to jest szukanie chorych rodziców... Kiedyś
      olimpiada odzwierciedlała rzeczywiście wybitne zdolności i zainteresowania, dziś
      jest wkuwaniem na pamięć wiedzy encyklopedycznej na poziomie uniwersyteckim. I
      to już olimpiada gimnazjalna... I po co? Dużo lepiej i korzystniej przygotować
      się i dobrze zdać maturę czy egzamin gimnazjalny - skutek, czyli dostęp do
      wymarzonego kierunku studiów czy liceum ten sam. Zresztą to widać po rankingach
      - prestiżowe licea, świetnie przygotowujące do matury są bardzo nisko notowane w
      rankingach olimpijczyków - wkuwanie encyklopedycznej wiedzy nie jest ani
      twórcze, ani kreatywne, zabiera mnóstwo czasu, które młody człowiek powinien
      spożytkować na pasje czy przyjemności - sport, muzykę, wolontariat - z korzyścią
      dla zdrowia psychicznego i fizycznego smile
      • kocianna Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 12:30
        A ja jestem za, jeżeli w takiej akademii uczą, jak się samemu uczyć. Bo trudno
        tego wymagać od gimnazjalisty... Taką rolę może pełnić rodzic czy mądry
        nauczyciel - bo to przecież on podpowiada, że istnieje biblioteka większa od
        lokalnej, że wypożyczalnia międzybiblioteczna, że badanie zrobi stacja Sanepidu,
        że...
        Ale jeśli do nauczyciela miało się pecha, a rodzic wiecznie w pracy - dlaczego
        nie znaleźć mentora prywatnego?

        Ja miałam do czynienia z olimpiadami na poziomie licealnym - poza bezsensownymi
        konkursami językowymi pozostałe to tak naprawdę konkurs prac naukowych,
        przygotowanych pod kierownictwem "promotora". Jeśli ktoś oferuje naukę
        warsztatu, to mogłabym za to zapłacić.
    • nika_j Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 13:24
    • nika_j Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 13:29
      Podobnie jak część wypowiadających się tutaj osób jestem przeciwna takim
      propozycjom, choćby dlatego, że wypacza to ideę olimpiady jako wspólnego sukcesu
      pary uczeń-nauczyciel (szkolny, dodajmy), w której ten drugi pełni rolę
      "mistrza". Oczywiście nie zawsze tak jest, a rola nauczyciela często sprowadza
      się do odbierania zaszczytów za ciężką samodzielną pracę ucznia (lub ew. ucznia
      z rodzicem/ami), niemniej idea była taka.
      Wypowiadający się wcześnie zauważyli bezsens przygotowań do olimpiad
      humanistycznych, w których zakres wiedzy jest zmienny, niemniej pominięte
      zostały tutaj nauki ścisłe i przyrodnicze, w których zakres wiedzy do opanowania
      jest w zasadzie stały i dość łatwo jest ustalić program takiego kursu,
      systematyzującego oraz rozszerzającego wiedzę szkolną o pewne elementy. Jeśli na
      dodatek kurs taki w zakresie nauk przyrodniczych dawałby możliwość wykonywania
      doświadczeń, z którymi - jak wiadomo - w wielu szkołach jest kiepsko, mogłoby to
      nawet mieć sens.
      Niemniej na pewno nie posłałabym dziecka do takiej "akademii".
      • hankam Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 14:45
        Dodałabym jeszcze jedno - zawsze wyobrażałam sobie olimpiadę jako konkurs
        indywidualności. Wyobrażam sobie, że akademia olimpijska, czy jak się tam taki
        kurs nazywa wypuszcza produkt homogeniczny, najwyżej z drobnymi różnicami
        wynikającymi z wlaściwości powierzonego surowca.

        Na stronie internetowej nie pisżą, jak wygladają poszczególne "branże", czy w
        przypadku nauk przyrodniczych robią doświadczenia. Zamieszczone zdjęcia na to
        nie wskazują.
        Zaznaczają tylko, że pracują systemem seminaryjmym.
    • radiata Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 15:44
      Niestety z moich doświadczeń instytucji przygotowujących do wszelakich
      egzaminów, a nawet indywidualne korepetycje niszczą w młodzieży zdolność
      samouczenia zamiast ją rozwijać. Dzieciak, który ma lekcje raz w tygodniu i
      któremu nauczyciel podaje w formie broszur, testów, opracowań (a każda prywatna
      szkółka drukuje coraz więcej, żeby pokazać jak to warto za nią płacić, bo daje
      materiały...) przestaje już sam czegokolwiek szukać, rozwijać się... Oczywiście,
      że idealna szkoła czy korepetytor powinien rozwijać i kreować te umiejętności i
      oczywiście, że w niektórych sytuacjach pomoc korepetytora jest niezbędna, ale ja
      widzę, że im mniej tym lepiej i tym bardziej młodzi sami zaczynają szukać, im
      mniej instytucji jest w to zaangażowanych
      • joa66 Re: O systemowym przygotowaniu do olimpiad 23.06.10, 15:56
        A potem przychodzi student i mówi:

        -Dzień dobry. Piszę pracę magisterską na temat Państwa instytucji.
        Czy mają Państwo jakieś materiały?

        -A na jaki konkretnie temat pisze Pan pracę?

        -Nie wiem, to zależy od tego jakie materiały Państwo mają.

        Autentyczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka