Dodaj do ulubionych

Nastolatek ignoruje rodziców...

15.06.11, 08:38
Mam problem, który mnie przerósł. Zwłaszcza gdy czytam wszem i wobec jaką tolerancją należy się wykazać wychowując nastolatka. Zrozumienie, tolerancja, przymykanie oczu, swoboda. To hasła przewodnie.
Jak w takim razie wymagać, skoro nie ma możliwości ukarania, sprawienia by dziecko poniosło konsekwencje.

Syn robi to co chce. Nie sprząta, nie pomaga w żadnych obowiązkach domowych. Sprząta na szybko, gdy ma przyjść jego dziewczyna, oczywiście tylko w swoim pokoju. Uważa, że tylko o pokój dbać powinien. Pokój na co dzień wygląda jak śmietnik, z wyjątkiem dni, kiedy ma przyjść ukochana.
Syn wraca o tej porze, o której chce. Ja proszę aby wrócił np. o 19.00, z uwagi na naukę, on wraca o 21.00 i włącza komputer.
Miał poprawiać jeden przedmiot, załatwiłam korepetycje, powiedział, że nie pójdzie, że kolega mu wytłumaczy. W efekcie nawet nie podszedł do poprawki. Wszystko mu mówiąc potocznie "zwisa". Zawsze "jakoś to będzie".
Nie reaguje na to co mówię, o co proszę, przytakuje, robi swoje, albo gorzej krzyczy jakby był nie synem a mężem tyranem. Mam dość, naprawdę nie wiem co robić. Podałam tylko odrobinę faktów, aby naświetlić z grubsza problem.

Nie zabiorę mu komputera, bo to chyba nie metoda. Mam nie opłacać paliwa na skuter, którym dojeżdża do szkoły, nie opłacić obozu na wakacjach? Co robić? W efekcie dostaje na skuter, na wyjścia, bo go nie zamknę w domu. Z nami na wakacje nie jedzie, bo nie chce. Mam jechać sama, a jego nie wysłać? W efekcie tak nie zrobię. Przecież nie zarabia jeszcze na siebie.

Co zatem robić? Ma wszystko czego potrzebuje. Jest nastolatkiem, w okresie buntu. Jak od dziecka w tym wieku wymagać aby czuł respekt, wiedział, że powinien...???

Osobiście mam już dość. Dość kłótni, które nic nie dają (syn krzyczy nawet gdy mówię spokojnie żądając czegoś od niego:nauka, sprzątanie itp). Nie mogę w nocy zasnąć. Martwię się, że nie dostanie się do liceum (bardzo zawalił naukę w tym roku i nawet nauczyciele mówili, że nikt i nic nie mogło na niego wpłynąć, a zdolny jest i to bardzo, z tymże na samych zdolnościach się daleko nie zajdzie). Pęka mi głowa i nie wiem co robić. Czuję się bezsilna. Mam dość!
Obserwuj wątek
    • e-emma-e Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 09:23
      tulenna napisała:

      > czytam wszem i wobec jaką tolerancją należy się wykazać wychowując nastolatka.
      > Zrozumienie, tolerancja, przymykanie oczu, swoboda. To hasła przewodnie.

      Myślę, że to te nowomodne i niebezpieczne hasła przewodnie cię zgubiły. Wychowywać powinnaś mądrze, skutecznie, a nie modnie.


      Trzeba będzie przeprowadzić z młodym buntownikiem poważną, stanowczą rozmowę, ustalającą (bez negocjacji) zdecydowanie inne zasady funkcjonowania waszej rodziny.
    • amandaas Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 09:48
      Nie poradze Ci zbyt wiele ze względu na brak doświadczenia, ale chce zwrócić uwagę na jedną rzecz którą napisałaś. Napisałaś iż Twój syn jeszcze nie zarabia. Nie zgadzam się z tym. Jego "pracą" jest nauka w szkole i skoro on sobie tą "prace" olewa to z jakiej racji ma mieć korzyści w postaci wakacji i wyjść? Gdybyś Ty zaczeła olewać swoją pracę to też nie miałabyś pieniędzy na wakacje. Z jakiej racji syn ma zostać nagrodzony skoro problemy i złe oceny nie wynikają z ograniczeń umysłowych, ale z lenistwa? Jasne, ktoś powie, że dziecko po całym roku szkolnym ma prawo do odpoczynku. Owszem, to sobie chlopak poodpoczywa, ale w miejskim parku i na boisku pod blokiem, a nie na obozie, który niejako powinien być nagrodą, niekoniecznie za wyniki szkolne, ale za PRACĘ jaką włożył w naukę przez cały rok.
    • scher Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 10:13
      tulenna napisała:

      > Zrozumienie, tolerancja, przymykanie oczu, swoboda. To hasła przewodnie.

      Ja mam inne: miłość, zrozumienie, stanowczość, dyscyplina, wymagania.

      > Syn robi to co chce. Nie sprząta, nie pomaga w żadnych obowiązkach domowych.

      Wyznaczasz obowiązki TY. Nie wykona, nigdzie nie wychodzi, gości też nie ma prawa przyjmować. Dziewczyna jak kocha, to poczeka.

      > Syn wraca o tej porze, o której chce. Ja proszę aby wrócił np. o 19.00, z uwagi
      > na naukę, on wraca o 21.00 i włącza komputer.

      Proponuję następujący scenariusz: syn wraca i ...nie ma komputera.

      > Nie zabiorę mu komputera, bo to chyba nie metoda. Mam nie opłacać paliwa na sku
      > ter, którym dojeżdża do szkoły, nie opłacić obozu na wakacjach? Co robić? W efe
      > kcie dostaje na skuter, na wyjścia, bo go nie zamknę w domu. Z nami na wakacje
      > nie jedzie, bo nie chce. Mam jechać sama, a jego nie wysłać? W efekcie tak nie
      > zrobię. Przecież nie zarabia jeszcze na siebie.

      Jesteś matką niezwykle naiwną, i syn tę twoją słabość do perfekcji wykorzystuje. I nim, i tobą trzeba porządnie potrząsnąć, żebyście oboje wzięli się w garść.
      Zamiast gderania muszą być zdecydowane konsekwencje. Wychowujesz chama, lenia i nieroba. Jak ty kiedyś w oczy spojrzysz jego żonie?

      Nie ma komputera, nie ma skutera (niech chodzi pieszo albo jeździ autobusem), nie ma wakacji. Ty go masz zmusić, żeby zaczął się liczyć z twoim zdaniem, to ty jesteś dawcą dóbr, których on potrzebuje.

      > Co zatem robić? Ma wszystko czego potrzebuje.

      Nieprawda. Nie ma granic (a bardzo ich potrzebuje), granic jasno określonych i stanowczo egzekwowanych. Nie ma matki, tylko jakieś pomietło, które może sobie bezkarnie lekceważyć. Nie ma ojca, przynajmniej nic o nim nie piszesz. Jest tam jakiś chłop w tym domu?
      • tulenna Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 10:21
        Jest, ojczym. Który wymaga, więc są awantury. Teraz przestał się wtrącać, bo widzi, że to nie ma sensu.
        • scher Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 10:37
          Ojczym nie jest odbierany jako osoba kochająca, więc nie ma zbyt wielkiej legitymizacji swojej władzy. Ty natomiast kochasz, ale małpią miłością, bez wymagań.
          No i mamy pasztet.
          • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 12:10
            Niedobrze, znowu się z Toba zgadzam.
            Nie ma mowy o "rzymykaniu oczu" na wybryki nastolatka. Czym innym jest tolerancja dla bałaganu we własnym pokoju, a czym innym zgoda na to, by nastolatek w niczym nie pomagał w domu. Godziny przyjścia do domu można ustalić bardziej elastycznie - i tu jest ta tolerancja, ale wymagać, aby przychodził punktualnie pod groźba np. cofnięcia kasy na paliwo do skutera -trzeba i można.
            Podejrzewam jednak, że problem jest znacznie głębszy niż samo nieposłuszństwo. Może tkwić też w tym, ze jest to nieposłuszeństwo wobec wymagającego ojczyma, ktorzy wymagać nie bardzo ma prawo.
      • jakw Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 21:30
        scher napisał:
        >
        > Wyznaczasz obowiązki TY. Nie wykona, nigdzie nie wychodzi, gości też nie ma pra
        > wa przyjmować. Dziewczyna jak kocha, to poczeka.
        A jakieś sposoby na zatrzymanie w domu zbuntowanego nastolatka chcącego wyjść?
        • scher Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 22:47
          Zatrzymuje się słowem. Wyjdzie, to ze wszystkimi konsekwencjami tej decyzji.
          • jakw Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 23:37
            scher napisał:

            > Zatrzymuje się słowem. Wyjdzie, to ze wszystkimi konsekwencjami tej decy
            > zji.
            >
            tzn jakimi? Chodzi o młodzieńca w okolicach lat 15-tu. Można mu nie dać kieszkonkowego czy na benzynę do skutera - ale musisz wpuścić do domu , dać jeść i jakiś worek pokutny na grzbiet + drewniaki na nogi.
            • scher Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 16.06.11, 23:37
              jakw napisała:

              > tzn jakimi? Chodzi o młodzieńca w okolicach lat 15-tu. Można mu nie dać kieszkonkowego
              > czy na benzynę do skutera - ale musisz wpuścić do domu

              Wejść wejdzie, z wyjściem może mieć przejściowe problemy.

              > dać jeść

              Można kombinować. Przeciągać, "zapominać" napełnić lodówkę, mówić "zaraz", za godzinkę, jestem zmęczona... Są tysiące sposobów, żeby komuś lekko utrudnić życie wink

              > i jakiś worek pokutny na grzbiet + drewniaki na nogi.

              Zgodzisz się, że nie jest to oszałamiająca perspektywa dla 15-latka?

              Poza tym ja mam na myśli raczej metody kombinowane. Z jednej strony pokazać chwilowo, kto tu rządzi, z drugiej strony cały czas wysyłać pozytywne sygnały, gotowość do negocjacji, zapewniać: nie przestałem cię kochać, dlatego muszę tak robić, nie mogę ci pozwolić na bycie takim człowiekiem: leniwym i chamskim.

              I rozmawiać. Przemawiać do rozumu, do sumienia, czyli metody zmiękczania psychologicznego wink
              Znajomej osiemnastolatek powiedział niedawno: - Mamo, już byś mnie lepiej ukarała, a nie mi tak siadasz na psychikę wink
              • morekac Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 17.06.11, 06:48
                E tam, lodówka może być pełna, tylko niekoniecznie będą to lody i cola... tongue_out
                • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 17.06.11, 20:28
                  No i znowu musze si z Scher zgodzić.
                  Nastolatka da się zatrzymać słowami i perswazją, niczym innym.
      • zawsze_o_co_kaman Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 17:23
        Kurcze, w 100% muszę się z Tobą zgodzić !!!
    • jagabaga92 Klin klinem;-) 15.06.11, 10:28
      Zrozumienie, tolerancja, przymy
      > kanie oczu, swoboda.

      Zrozumienie, tolerancja - TAK, przymykanie oczu, swoboda - NIE!!!!!

      Istotne jest, ile młodzieniec ma lat, bo różny nastoletni wiek potrzebuje innego podejścia. Jedno jest pewne: musisz wprowadzić jasno obowiązujące zasady, których WSZYSCY domownicy będą bezwzględnie przestrzegać. Zacznij od obowiązków domowych.

      Porządki: Ja bym "postraszyła" obciachem przed dziewczyną. Oczywiście z wcześniejszym określeniem, co i w jaki sposób zamierzam zrobić, żeby młody miał czas na przeanalizowanie za i przeciw. A jeśli nie dostosowałby się do "zaleceń", szczerze przyczyniłabym się do tego obciachuwink Np. zrobiłabym w domu bałagan i z uśmiechem poinformowała dziewczynę, że syn dzisiaj uporządkował na jej przyjście swój pokój, reszty nie zdążył, a ja nie miałam czasu. Prosiłam go, ale on to olał.

      Godziny powrotu - ustaliłabym godzinę z rezerwą 15-30 minutową (spora tolerancja czasu, czyż nie?). Spóźnisz się, nie ma komputera. Wykręciłabym korki i po sprawie. Oczywiście z UPRZEDZENIEM o konsekwencjach!! A niech się wkurza. Następnym razem najprawdopodobniej też się spóźni, żeby przetestować mamuśkę, ale za trzecim razem stwierdzi, że nie warto zmieści się w granicach tolerancji czasuwink
    • silje78 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 11:50
      skoro spokojne rozmowy nie pomagają to zacznij go traktować tak jak on ciebie. zaczyna krzyczeć? wychodzisz po krótkiej informacji, że w ten sposób nie będziesz z nim rozmawiać. nie wraca o ustaloej godzinie? komputer zostaje skonfiskowany, zwrot po poprawie zachowania. nie sprząta? niech sam sobie pierze, jak ma dziewczynę to będzie mu zależało na tym by chodzić czystym, a jak nie to każda normalna panna będzie omijać brudasa i śmierdziela. obóz? nie rozśmiejszaj mnie. -nagroda za co? za traktowanie domu jak hotel, olewanie wszystkich i wszystkiego? niech siedzi w domu w wakacje. chce pójść gdzieś z dziewczyną? ups, skończyły się pieniądze, nie ma kieszonkowego. nie chce wynieść śmieci? wstawiasz do jego pokoju, niech tam sobie stoją. po prostu czas doprowadzic młodzieńca do pionu i uświadomić mu, że ty nie jesteś jego służącą i ty nic nie musisz. ty możesz mu zrobić pranie, dać kieszonkowe, opłacić obóz, ale tylko wtedy kiedy będziesz miała na to ochotę, ale powiedz mu, że na razie jego zachowanie sprawia, że ochota na cokolwiek ci przechodzi...
      • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 12:13
        I w ten prosty sposób zacznie się z nastolatkiem wojnę. Wojnę, ktorą rodzic MUSI przegrać. Rodzic nie jest od tego, aby walczyć z dzieckiem, tylko je wychowywać.
        Sposób, jaki radzisz, to najlepsza metoda, aby nastolatek zwiał z domu. Cały czas, nawet przy krnąbrnym dziecku, trzeba pamiętać, ze jest to jego dom - jesli w domu jest wojna i represje, to traci się całkowicie autorytet.
        Mozna doprowadzić do tego, ze będzie się czukało syna przez policję.
        • tulenna Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 13:07
          Właśnie. Ok. Zakazy i ukrócenie dobrobytu, niedobrze. To jak wychowywać kogoś kto nic sobie z nas nie robi? To nie 3 latek, który za karę bajki nie obejrzy, któremu zależy na uwadze rodziców. Nastolatek nie potrzebuje już mamuni, raczej towarzystwa. I to z rówieśnikami liczy się najbardziej. Tak jest właściwie najczęściej. Chyba właśnie wojna i zakazy to jedyne wyjście, tyle że trudne i jak piszą niektóre z Was - także mogące okazać się niewłaściwym rozwiązaniem.
          • e-emma-e Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 13:27
            tulenna napisała:

            > Chyba właśnie wojna i zakazy to jedyne wyjście, tyle że trudne i jak
            > piszą niektóre z Was - także mogące okazać się niewłaściwym rozwiązaniem.

            To JEDYNE wyjście w takiej sytuacji. Ale jeśli będą przeprowadzone sensownie, z miłością, z miłości do dziecka, w trosce o jego dobro, będą WŁAŚCIWYM rozwiązaniem.
            • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 13:49
              Każdą wojne z rodzicami może wygrać nastolatek.
              Jak się chce naprawdę cos zrobic, to sie powinno zacząć od szukania przyczyny zachowań. Nie tylko w nastolatku, w całej rodzinie.
              Akurat ten nastolatek najwyraźniej się buntuje. Tylko jakoś nie widzę refleksji, przeciw czemu.
          • silje78 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 17.06.11, 18:08
            to twój syn, ty go znasz najlepiej, jednak z twojego opisu wyłania się rozwydrzony nastolatek, któremu do tej pory wszystko było wolno, tyle, że jak był mniejszy to mniejsze były kłopoty, a teraz wraz z dzieckiem one urosły. z pewnością konflikt potęguje to, że nie ma ojca, a jest ojczym, który u chłopaka nie ma autorytetu i zapewne prawa głosu także. nie zachęcałam do wszczynania wojny z synem, ale uważam, że najwyższy czas uświadomić mu, że ty nic nie musisz, że to co ty dla niego robisz wynika tylko z twojej chęci. nie sądzę żeby syn zwiał z domu z powodu brudnych gaci. nie mam doświadczenia z nastolatkiem, to co piszę podpowiada mi intuicja. reaguj od razu jak syn źle zachowuj się wobec ciebie jak i ojczyma. wiem, że trzeba rozmawiać, ale z postu wynika, że syn nie ma na to ochoty. więc wg mnie powinnaś zacząć sie stawiać, ale jasno powiedzieć, że jak chce obgadać nowe zasady to jesteś gotowa, ale bez krzyku. krzyczy? wychodzisz. nie wdawaj się w awantury z nim bo to niczego poza twoimi nerwami nie wnosi. spróbuj z nim rozmawiać jak ma dobry dzień, nie wtedy gdy wszystko jest postawione na ostrzu noża. powiedz mu, że go kochasz i zawsze będziesz, ale MUSI zmienić swoje postępowanie. zacznie cię lekceważyć, krzyczeć - wychodzisz i tyle. zakaz, nie tyle co nowe zasady, które powinny być ustalone razem z dzieckiem, a nie narzucone mu. niech ma poczucie, że sam o sobie decyduje, ale myślę, że kluczem jest rozmowa wtedy gdy wszystko jest ok. rozmowa bez atakowania go, ale przygotowująca go na to co będzie. każdemu dziecku zależy na uwadze rodzica, w tym okresie mniej niż dawniej, ale trzeba mu to uświadomić. pytasz jak wychowywać kogoś kto nic sobie z nas nie robi, więc trzeba zacząć od tego żeby zaczął jednak rodziców szanować i jednak coś sobie z nich robić.
      • zawsze_o_co_kaman Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 17:33
        Ha ha .... mój mąż wiesz jak robi? Jak nasze chłopaki czasem nie chcą po sobie sprzątnąć to im wszystko ładnie do łóżka układa, szklanki, talerze, brudne skarpety itp. szybciutko sprzatają. Ja z kolei robię SAJGON - to u nas takie straszne słowo które oznacza: przytykam rękę do ściany i idąc wzdłuż półki zwalam wszystko na podłogę. Przynoszę potem wielki kuchenny zegar, ustalam godzinę do której ma być porządek zrobiony a jak się nie zmieszczą - wszystko wrzucam do łóżka. Jeszcze się nie zdarzyło by nie zdążyli z czasem. Na słowo SAJGON lecą do pokoju jak z bicza. A co do nieposłuszeństwa... kupiłam X-boxa 360 za 1100 zł a przy 3-cim nieposłuszeństwie sprzedałam na Allegro za 500zł (syn musiał osobiście kliknąć WYSTAW).
        • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 18:27
          Wiesz co? To doskonały sposób na to, aby teraz był porzadek, a nastolatek nienawidził domu i rodziców z całego serca.
          Twoj syn nie ma domu rodzinnego, tylko zaklad karny. Z zakladu karnego nalezy uciec i nigdy do niego nie wracać.
          To co robisz jest zwyczajnym znecaniem sie nad dzieckiem. patologicznym i godnym kary. Takiej samej jak lanie dziecka pasem. za parę lat Twoje dziecko będzie albo się nadawało do psychiatry, albo zwieje z domu.
        • scher Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 19:50
          w przeciwieństwie do verdany. smile

          zawsze_o_co_kaman napisała:

          > Ha ha .... mój mąż wiesz jak robi? Jak nasze chłopaki czasem nie chcą po sobie
          > sprzątnąć to im wszystko ładnie do łóżka układa, szklanki, talerze, brudne skar
          > pety itp. szybciutko sprzatają. Ja z kolei robię SAJGON - to u nas takie strasz
          > ne słowo które oznacza: przytykam rękę do ściany i idąc wzdłuż półki zwalam wsz
          > ystko na podłogę. Przynoszę potem wielki kuchenny zegar, ustalam godzinę do któ
          > rej ma być porządek zrobiony a jak się nie zmieszczą

          Jeżeli w domu panuje miłość i prawidłowy klimat emocjonalny, a dzieci przyjmują te metody jako naturalne konsekwencje ich zaniedbań, a nie przejaw znęcania się nad nimi, to nie rozumiem oburzenia verdany.
          • zawsze_o_co_kaman Re: Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 20:48
            > Jeżeli w domu panuje miłość i prawidłowy klimat emocjonalny, a dzieci przyjmują
            > te metody jako naturalne konsekwencje ich zaniedbań, a nie przejaw znęcania si
            > ę nad nimi, to nie rozumiem oburzenia verdany.
            >

            Ja to widzę tak (opcja do wyboru):
            1. verdana nie ma dzieci
            2. verdana ma malutkie dzieci (4-5 lat lub mniejsze)
            3. verdana pisze by pisać, obojętnie co, byle było napisane
            4. verdana to zakonnica w przebraniu
            5. verdana MA dzieci i bezstresowo je wychowuje... a potem za kilka lat napisze na tym forum: Mój syn mnie uderzył, a ja taka dobra byłam, nigdy nie krzyknęłam, nie uderzyłam, na wszystko pozwalałam... skąd to się wzięło???
            6. verdana właśnie kupiła sobie komputer i uczy się pisać patrząc tylko na klawiaturę więc nie czyta postów pod którymi się podpisuje
            7. verdana to niespełniony psycholog (może oblała egzaminy)
            8. verdana to O.Rydzyk w przebraniu*

            * NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ

            Verdana nie obraź się na mnie ale mi się już śmiać chce a mój syn, którego tak KATUJĘ czyta niektóre posty wraz ze mną i mówi, że jest u niego taki chłopiec na świetlicy który mamie limo nabił bo mu grać nie pozwoliła i on woli ten rower jak grę... Kochany dziabąg
            • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 21:22
              zawsze_o_co_kaman napisała:

              >> Ja to widzę tak (opcja do wyboru):
              > 1. verdana nie ma dzieci

              Ma z tego co mi wiadomo

              > 2. verdana ma malutkie dzieci (4-5 lat lub mniejsze)

              to są już dorosłe dzieci wink

              > 3. verdana pisze by pisać, obojętnie co, byle było napisane

              Verdana ma misję wink

              > 4. verdana to zakonnica w przebraniu

              To bardzo prawdopodobne. Znam zakonnicę, która ma teraz trójkę dzieci smile

              > 5. verdana MA dzieci i bezstresowo je wychowuje... a potem za kilka lat napisze
              > na tym forum: Mój syn mnie uderzył, a ja taka dobra byłam, nigdy nie krzyknęła
              > m, nie uderzyłam, na wszystko pozwalałam... skąd to się wzięło???

              Problemy z dziećmi już się kończą, bo dzieci duże.

              > 6. verdana właśnie kupiła sobie komputer i uczy się pisać patrząc tylko na klaw
              > iaturę więc nie czyta postów pod którymi się podpisuje

              smile

              > 7. verdana to niespełniony psycholog (może oblała egzaminy)

              coś w tym jest. To nasza forumowa wyrocznia wink

              > 8. verdana to O.Rydzyk w przebraniu*

              To też prawdopodobne smile

              >.. Kochany dziabąg

              Nie strasz dziecka tekstami Verdany...
            • verdana Re: Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 22:00
              Verdana ma troje dzieci, z czego dwoje dorosłych, a jedno w liceum.
              Verdana nie wychowuje dzieci bezsteresowo, a jednemu zafundowała przez swoje wychowanie nerwicę, więc wie, co mowi
              Verdana ma doskonałe, osobiste doświadczenie z kłopotliwym dzieckiem, ktorego głównym problemem była ona sama
              Verdana jest Żydowka, więc raczej nie moze być zakonnicą, ani ks. Rydzykiem
              Verdana korzysta z komputera od blisko 20 lat.
              I Verdana wie, ze to co dziecko mowi matce, aby ja pocieszyć nie jest obiektywne. Dopiero jak dziecko zacnie mowić, o co ma pretensje, to mozna odetchnąć, że się dziecko w miarę dobrze wychowalo
              • zawsze_o_co_kaman Re: Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 23:40
                Ooo... Verdana sie nie obraziła więc bardzo się cieszę (nie chciałabym abyś miała mi za złe). I Verdana jest żydówką co bardzo mnie cieszy bo to pierwsza osoba żydowskiego pochodzenia jaką (chociaż) na forum spotkałam. Interesuję się eksterminacja żydów w czasie II wojny światowej i bardzo byłabym wdzięczna za opinię osoby która bezpośrednio korzeniami sięga tamtych czasów (ale może to na innym forum, ewentualnie na priv). Jestem świeżo po przeczytaniu książki Dymy nad Birkenau i poniekąd mam sporo pytań a Ty pewnie znasz wiele odpowiedzi (o ile miałaś dobre relacje ze starszymi członkami swojej rodziny)...
                • kkokos Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 09:26
                  zawsze_o_co_kaman napisała:

                  > Ooo... Verdana sie nie obraziła więc bardzo się cieszę (nie chciałabym abyś mia
                  > ła mi za złe). I Verdana jest żydówką co bardzo mnie cieszy bo to pierwsza osob
                  > a żydowskiego pochodzenia jaką (chociaż) na forum spotkałam. Interesuję się ek
                  > sterminacja żydów w czasie II wojny światowej i bardzo byłabym wdzięczna za opi
                  > nię osoby która bezpośrednio korzeniami sięga tamtych czasów (ale może to na in
                  > nym forum, ewentualnie na priv). Jestem świeżo po przeczytaniu książki Dymy nad
                  > Birkenau i poniekąd mam sporo pytań a Ty pewnie znasz wiele odpowiedzi (o ile
                  > miałaś dobre relacje ze starszymi członkami swojej rodziny)...

                  mój boże, jaka ja jestem naiwna

                  odszczekuję po raz kolejny to, że nazwałam tę kobietę półmózgiem. to jest nawet 3/4 mózgu, to jest perfidna, obrzydliwa manipulatorka. LIZUS. cynicznie włażący verdanie w tyłek. i proszę, pierwsze posty z literówkami i nie całkiem gramatyczne zdania, teraz, na zimno, kiedy trzeba się podlizać, niemal idealna polszczyzna, emocje precz.

                  rzyg

                  rzyg

                  rzyg

                  rzyg

              • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 07:36
                verdana napisała:
                Dopiero jak dziecko zacnie mowić, o co ma pretensje, to mozna odetchnąć, że
                > się dziecko w miarę dobrze wychowalo
                >

                O! To mój siedmiolatek bez przerwy ma do mnie o cos pretensje! Znaczy, że nie wychowuję go tak źle jak mi kiedyś imputowałaś big_grin No ulżyło mi po prostu wink
          • mama303 Re: Ja w tym patologii nie widzę 18.06.11, 21:23
            scher napisał:


            > Jeżeli w domu panuje miłość i prawidłowy klimat emocjonalny, a dzieci przyjmują
            > te metody jako naturalne konsekwencje ich zaniedbań

            O tak napewno kiwają głowami ze zrozumieniem i dziękują mamusi. wink
            • zawsze_o_co_kaman Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 00:02
              A zebyś wiedziała że dziękują. Nie płacza mi przy tym. I to jedyna metoda jak po 3 godzinach próśb masz dalej bajzel w chałupie gdzie skarpety wisza na półkach zamiast zabawek. Wiesz, z twoim podejściem to dziecku tez prać nie powinnam bo przeciez ingeruje w ich ubrania, nie powinnam puszczac do szkoły, bo dzieci nie zawsze lubia chodzic do szkoły, nie powinnam zdrowo odżywiać, bo oni wola jeśc słodycze zamiast warzyw i wogóle lepiej by mnie nie było, bo maja przez to obowiązki... Lepiej do Domu dziecka je oddac bo tam będą docenione, bezpieczne i wogóle szczęsliwe. Skoro ja jako matka dbam, by moje dzieci miały porzadek wokół siebie, były czyste, najedzone, i miały wiedzę że sa pewne zasady które obowiązuja wszystkich domowników i Twoim zdaniem to jest złe to wybacz ale ja z Toba nie chcę miec nic do czynienia... znam juz takich co olewaja czy dziecko chodzi głodne, brudne, i gdzie nocuje. I Ty mi się z takimi kojarzysz w tej chwili...
              • morekac Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 00:46
                miały wiedzę że sa pewne zasady które obow
                > iązuja wszystkich domowników
                zasada nr 1: jak nie spełnisz mojej prośby natychmiast, to pożałujesz - będzie sajgon albo lanie przez łeb.
                • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 07:39
                  morekac napisała:

                  > miały wiedzę że sa pewne zasady które obow
                  > > iązuja wszystkich domowników
                  > zasada nr 1: jak nie spełnisz mojej prośby natychmiast, to pożałujesz - będzie
                  > sajgon albo lanie przez łeb.
                  >

                  Dramatyzujesz... Ona prosi wielokrotnie a przez łeb to było raz. JA wiem, że tu na forum większość sprząta za swoje dzieci i podwija ogon jak dziecko coś burknie, ale są też ludzie, którzy nie pozwalają dzieciom łazić sobie po głowie wink
                  • morekac Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 09:26
                    to, że dzieć oberwał przez łeb to pikuś w porównaniu ze sprzedażą konsoli. Nie, żeby autorka nie miała prawa tej konsoli likwidować czy nawet sprzedać - ale niechby zrobiła to własnoręcznie, a nie sadystycznie znęcała się nad dzieckiem.
                    Kobieta jest po prostu agresywna.
                    • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 19:56
                      morekac napisała:

                      > > Kobieta jest po prostu agresywna.

                      Znam gorsze przypadki wink
                  • scher Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 14:32
                    fogito napisała:

                    > Dramatyzujesz... Ona prosi wielokrotnie a przez łeb to było raz. JA wiem, że tu
                    > na forum większość sprząta za swoje dzieci i podwija ogon jak dziecko coś burk
                    > nie, ale są też ludzie, którzy nie pozwalają dzieciom łazić sobie po głowie wink

                    Im starsze masz dziecko, tym rozsądniej piszesz smile
                    • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 19:50
                      scher napisał:

                      >
                      > >> Im starsze masz dziecko, tym rozsądniej piszesz smile
                      >

                      Dobrze, że nie napisałeś, że "im starsza jestem" surprised
                      Jednakże nie zapominaj, że ja dziecka nie biłam, nie biję i bić nie będę, więc znaku równości pomiędzy nami nie ma i nie będzie tongue_out
                      Dyscyplinę utrzymuję jedynie słowem i dobrym przykładem. Bo brak bicia nie oznacza braku dyscypliny smile
                      • scher Re: Ja w tym patologii nie widzę 20.06.11, 11:45
                        fogito napisała:

                        > Dyscyplinę utrzymuję jedynie słowem i dobrym przykładem. Bo brak bicia nie oznacza braku
                        > dyscypliny smile

                        Oby nie było tak, że te rzekomo bezprzemocowe metody utrzymania dyscypliny okrutniejsze są dla dziecka w rzeczywistości niż zasłużony klaps rodzicielski.
                        • verdana Re: Ja w tym patologii nie widzę 20.06.11, 12:02
                          Cholera, znowu się zgadzam.
                          Tylko to nie usprawiedliwia lania.
                          • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 20.06.11, 13:57
                            verdana napisała:

                            >> Tylko to nie usprawiedliwia lania.

                            Scher czuje się usprawiedliwiony, bo jest większy i to jest wystarczający powód, zeby lać.
                            Rozumiem, że komuś się może ręka omsknąć, bo dzieciaki potrafią nas psychicznie wykańczać, ale jednak jako ci co mamy w rękach władzę nie powinniśmy jej nadużywać.
                        • fogito Re: Ja w tym patologii nie widzę 20.06.11, 13:55
                          scher napisał:
                          >
                          > Oby nie było tak, że te rzekomo bezprzemocowe metody utrzymania dyscypliny okru
                          > tniejsze są dla dziecka w rzeczywistości niż zasłużony klaps rodzicielski.
                          >

                          Nie ma nic okrutniejszego niż bicie dziecka a czegoś takiego jak "zasłużony klpas rodzicielski" nie ma. To po prostu próba usprawiedliwienia przemocy domowej.
                          Dziecko ma rozum i jak się go traktuje z szacunkiem to i ono bedzie traktowało nas z szacunkiem. Tylko trzeba mieć morze cierpliwości. A nie wszyscy mają niestety uncertain
                        • mama303 Re: Ja w tym patologii nie widzę 20.06.11, 18:02
                          scher napisał:

                          > zasłużony klaps rodzicielski.
                          Cóż za piękny eufemizm
              • mama303 Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 08:48
                zawsze_o_co_kaman napisała:

                > A zebyś wiedziała że dziękują.

                Nie wątpię, skoro Ty wymagasz.....

                > Wiesz, z twoim podejściem to dziecku tez prać nie powinnam b
                > o przeciez ingeruje w ich ubrania

                Ale chyba nie ściągasz im na siłe portek brudnych z tyłka

                > nie powinnam puszczac do szkoły, bo dzieci nie zawsze lubia chodzic do szkoły

                Nastolatek to juz chyba sam chodzi do szkoły, nie trzeba go puszczać, a jak bardzo nie chce to i sam pewnie nie pójdzie wink


                > nie powinnam zdrowo odżywiać, bo oni wola je
                > śc słodycze zamiast warzyw

                Na wzór robienia sajgonu bo zjedzeniu czegos słodkiego pewnie im płukanie żoładka i lewatywę robiszsmile a warzywa i owoce napewno na siłę do otwartych dziobów im wtłaczasz.

                > Twoim zdaniem to jest złe to wybacz ale ja z Tob
                > a nie chcę miec nic do czynienia...

                Zasady bardzo dobre ale metody pożal sie Boże. Cel nie zawsze uświeca środki.
                • morekac Re: Ja w tym patologii nie widzę 19.06.11, 09:45
                  > Wiesz, z twoim podejściem to dziecku tez prać nie powinnam b
                  > > o przeciez ingeruje w ich ubrania
                  ja tam piorę tylko rzeczy dostarczone uprzednio do brudów... jak są niedostarczone, to delikwentka musi się obejść bez mniej nielubianego mundurka albo czystego stroju na wf. Albo nagle i niespodziewanie skończą się jej czyste rzeczy.
                  Już nie mówiąc o tym, że rzucenie skarpetki gdziekolwiek oznacza, że zajmie się nią pies.

                  > nie powinnam puszczac do szkoły, bo dzieci nie zawsze lubia chodzic do sz
                  > koły
                  mojej młodszej wystarczyło, że uświadomiłam jej istnienie obowiązku szkolnego. Ale ona to straszna legalistka jest.
        • mama303 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 21:18
          Metoda robienia "sajgonu" jest mi obca nawet w stosunku do osmiolatki a co dopiero do nastolatka.
          Jak dla mnie to zbytnia ingerencja w czyjąś prywatność.
          • zawsze_o_co_kaman Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 23:49
            Mowa tu o bajzlu w pokoju. Nie grzebaniu w bieliźnie ale papierach, rozwalonych skarpetach itp. Czym skorupka za młodu nasiąknie... skądś to sie wzieło, prawda? A po drugie nie ma w przebiegu tej metody sprzątania terroru. Dzieci nie płaczą (wiedza czym się kończy bajzel) a ja im pomagam, zwazywszy że oboje nie maja jeszcze 10 lat. Ciekawe co bys zrobiła jak Twoje dziecko miałoby w pokoju narkotyki, czy tez byś to tak zostawiła? Bo to prywatność? Za taka prywatnośc posiedziec mozna więc w tych czasach wolę wiedziec gdzie jest moje dziecko, z kim sie koleguje, co oglada i co znajduje sie w jego pokoju. Zreszta jak na razie kontekt jest między nami taki dobry, ze ja przeszukiwac rzeczy nie muszę... w porzadkach pomagam bo to mój obowiązek ale wyręczac nie będę - każdy ma obowiązki na miare swojego wieku
            • mama303 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 19.06.11, 08:57
              zawsze_o_co_kaman napisała:

              > Zreszta jak na razie ko
              > ntekt jest między nami taki dobry, ze ja przeszukiwac rzeczy nie muszę... w po
              > rzadkach pomagam bo to mój obowiązek ale wyręczac nie będę - każdy ma obowiązki
              > na miare swojego wieku
              Dobra, dobra nie tłumacz się już. Nie przekonasz mnie. Twoje metody uważam za beznadziejne i nikomu bym ich nie radziła.
              Zaden bałagan nie jest ich wart.
    • e-kasia27 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 14:37
      A może dobrze by było poszukać pomocy u psychologa?
      Jeśli sytuacja jest taka, jak opisałaś, to znaczy że coś w rodzinie jest nie tak, jak powinno być.
      Psycholog po wysłuchaniu obydwu stron - Ciebie i syna, będzie miał możliwość ustalenia, gdzie leży przyczyna zaistniałej sytuacji.
      Prowadzenie wojny z synem, zakazy, kary - to jest droga, która na pewno nie poprawi sytuacji. Siłą niczego nie zwojujesz, co najwyżej doprowadzisz do nienawiści.
      Daj dziecku odczuć, że naprawdę Ci zależy na tym, aby się z nim dogadać i aby w domu nie było problemów, żebyście mogli ustalić jakieś wspólne zasady, przecież jesteście rodziną, a nie wrogami. Jeśli dziecko się buntuje, to widocznie ma do tego jakiś powód, trzeba go znaleźć i wyeliminować.
    • jagabaga92 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 15:48
      na stronie szkoły mojego syna natknełam się na taki artykuł psychologa szkolnego:

      „Kocham Cię, dlatego stawiam Ci granice"- o trudnym procesie wychowania dzieci

      Był czas, kiedy królowała idea tzw. bezstresowego wychowania, która głosiła, że nie wolno naszych dzieci karać ani karcić, a jedynie rozpieszczać i kochać. Był też czas, kiedy uważano, że dzieci należy karać fizycznie, że powinny być one bezwzględnie posłuszne dorosłym pod groźbą poważnych konsekwencji. Okazało się jednak, że ani jedna ani druga z idei nie przetrwała próby czasu, jak również nie okazała się być „lekiem na całe zło", a w praktyce jak zawsze najlepiej sprawdziła się zasada „złotego środka".

      Jakże popularny okazał się być dzisiaj program telewizyjny „Superniania", w którym jak na dłoni widać, że dzieci należy kochać mądrze, a zatem być wyczulonym na ich potrzeby i nagradzać, ale również stawiać granice, wprowadzać zasady, uczyć dzieci ponoszenia konsekwencji swoich działań. Wyznaczając dziecku granice pokazujemy mu, że nam na nim zależy, że dbamy o jego bezpieczeństwo, że je kochamy. Gdyby los dziecka byłby nam obojętny, wtedy moglibyśmy pozwalać mu na wszystko.

      Pracując z rodzicami, często spotykam się z zarzutem, że dziecko przeżywa przykrość, kiedy czegoś mu zabraniamy lub coś nakazujemy, że jest mu smutno, że płacze, że złości się. Pytam wtedy, dlaczego nie miałoby tego wszystkiego przeżywać? Oczywiste jest, że nie są to tak przyjemne uczucia jak radość czy spokój, jednak są konieczne do prawidłowego rozwoju. My dorośli przecież doświadczamy tych uczuć. Złościmy się, kiedy coś „nie idzie po naszej myśli", płaczemy, kiedy mamy gorszy dzień. Dokładnie tak samo przeżywają to dzieci, uczą się doświadczać wszystkich uczuć, które są im potrzebne do prawidłowego rozwoju, aby jako osoby dorosłe potrafiły sobie poradzić z własną złością czy smutkiem.

      Nasze dziecko jest odrębnym człowiekiem zasługującym na szacunek dla swoich uczuć i potrzeb, na akceptację dla trudności i ograniczeń, jak również na obdarzenie go zaufaniem, poświęcanie mu czasu i uwagi oraz dostrzeganie jego starań i mocnych stron. Potrzebuje również granic, jasnych zasad co wolno a czego nie, potrzebuje też tego aby ponosić konsekwencje swoich działań. My dorośli często nie rozróżniamy kary od konsekwencji, a jest ona przecież czym innym. Kara np. popularny klaps, tak naprawdę uczy dziecko jedynie tego, że silniejszy ma racje i upokarza je jako człowieka, natomiast konsekwencja wynikająca naturalnie z działań dziecka uczy je ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny np. kiedy rozbiję szybę to oczywiście odkupię ją ze swojego kieszonkowego, kiedy uderzę siostrę to będę siedział sam w swoim pokoju, kiedy nie odrobię lekcji to nie będę siedział przy komputerze itd. Drodzy rodzice!! Czasem zdarza się, że użyjecie klapsów wobec swoich dzieci, a potem dziwicie się dlaczego ono bije kolegów w szkole...

      Rodzice często mówią, że wprowadzenie zasad w domu się nie uda, że to za trudne, że córka czy syn na pewno nie będą go słuchać....Moja odpowiedź brzmi zawsze, że będą, jednak zależy to przede wszystkim od rodziców. Od tego, czy będą konsekwentni i wytrwali w swoich postanowieniach. Od tego, jak pewnie czują się w roli rodziców, których zadaniem jest wychowywać czyli kochać i wymagać jednocześnie. Wychowanie dziecka jest przecież procesem niezwykle trudnym, wymagającym od nas wiele wysiłku i poświęcenia, ale jednocześnie dającym niezwykłą satysfakcję z patrzenia, jak nasze dziecko wyrasta na szczęśliwego i odpowiedzialnego człowieka.

      Agnieszka Musiał

      psycholog szkolny
      • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 16:04
        Nigdy nie królowało to "bezstersowe wychowanie' - to mit. Ci bezstresowi musieliby teraz miec dzieci, a jakoś większość pisze, ze nie tylko byla karana, ale często lana.
        Bezstresowość oznacza, ze nie nalezy dziecka stresować bez potrzeby, ponizać i straszyć. I że granice nie powinny być klatką.
        Superniania to chłam - ma jedną metodę na kazde dziecko.
        A "ponoszenie konsekwencji" jest czesto niewspółmiernie dotlkiwą karą. Mój nastolatek parę dni temu zupełnie niechcący zbił monitor ojca. Zgodnie z wytycznymi p. pschyholog powienien przez następne pół roku pozostać bez grosza.
        Rodzice mają zasady i wymagaja - tylko nie zawsze to własciwe zasady i stosowne wymagania.
        • sion2 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 16:51
          Wiesz co Verdano, mysle że jednak wiekszosc ludzi, a w tym rodziców, ma iloraz inteligencji w normie i łatwością odróżnia wyrządzenie szkody które stało sie niechcący od tego które powstawało w wyniku nieposluszenstwa dziecka. Owszem dziecko które mimo kilkukrotnych prósb "nie graj tutaju w piłke, idz na boisko" bedzie gralo nadal i zbije szybe sąsiadowi, powinno zapłacic za szkode z wlasnego kieszonkowego. Podobnie jesliby nastolatek gral w piłke w pokoju i w wyniku tego zbił ojcu monitor strącajac go na ziemie.
          Mysle że zastostowalas klasyczna manipulację tekstem, sugerując że zacytowana szkolna psycholg jest za laniem pasem dzieci które niechcący wyrządza jakąs szkodę materialna.
          • tulenna Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 20:44
            Wychowanie to bardzo trudna sztuka. Oczywiście porady psychologów czy pedagogów są pomocne, ale nie zawsze można je stosować ściśle w określonej sytuacji. W życiu bywa przecież różnie. Ale to prawda, ponoszenie konsekwencji, uczenie odpowiedzialności, to praca nad dzieckiem, która z pewnością procentuje. Jest tylko jedno "ale", jak to pogodzić z życiem codziennym. Mam dwoje dzieci, pracę, dom, swoje stresy. Gdybym tak super pedagogicznie pracowała nad każdym dzieckiem, nie starczyłoby mi czasu już na nic. Zatraciłabym siebie. Wiem, zaraz przeczytam, że na dzieci trzeba mieć czas, trzeba się na nie świadomie decydować itp. Ale życie jest życiem. Staram się mieć czas, ale jest jeszcze młodsze dziecko, wymaga sporo opieki, jestem jeszcze ja w tym wszystkim ze swoimi problemami. Jak każdy oczywiście, nie wątpię. Dlatego jednak tak trudno stosować się do tych wszystkich "super zasad" bezwzględnie, z uśmiechem na ustach, zachowując jeszcze wiele czasu na obowiązki i realizowanie siebie.
            • mamapodziomka Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 15.06.11, 21:08
              Masz racje, ze wychowanie to trudna sztuka i jeszcze chyba trudniej zanelzc czas, zeby sie doksztalcic, przemyslec, wdrozyc, oszacowac, zmodyfikowac, a przede wszystkim BYC dla dziecka. Tyle, ze rezygnujac z tego, masz tak jak masz. I to tez chyba nie jest wyjscie.

              Przyznam, ze przy tak duzych problemach i tak duzym nastolatku balabym sie wprowadzic jakiekolwiek rady przeczytane na forum. Zapewne dochodza do tego jeszcze problemy porozwodowe, problemy rodziny rekonstruowanej, etc. Ja bym poszukala dobrego psychologa rodzinnego i postarala sie w taki sposob to wszystko poukladac. Nawet jesli twoj syn nie bedzie chcial wspolpracowac, to nie zawsze jest to konieczne, wazniejsza i tak jest praca psychologa z doroslymi. Bez gwarancji, ze to cokolwiek pomoze, ale i tak chyba zwieksza szanse na powodzenie (sami jestesmy rodzina rekonstruowana i zafundowalismy sobie kilka miesiecy rozmow z psychologiem rodzinnym co dwa tygodnie i ladnie pomoglo nam to poukladac relacje miedzy nami i nami a dziecmi).
          • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 17.06.11, 20:31
            Konsekwencja nie zależy od posluszeństwa czy nieposluszeństwa - konsekwencja, jaką się ponosi, jest skutkiem czynu. Wobec tego inteznje nie mają nić do rzeczy.
            Jesli uwzględniamy intencje - to wtedy mamy do czynienia z ewentualną karą, nie naturalnymi konsekwencjami. I tyle.
            Psycholog piszac o konsekwencjach najwyrażniej nie odróżnia naturalnych skutkow czynu, ktore sa konsekwencjami, od działań rodziców, które nimi nie są.
          • zebra12 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 15:40
            Ale jak dorosły coś zniszczy przez przypadek to jednak za to musi zapłacić...
            • verdana Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 15:43
              Ale to nie konsekwencja, tylko swoista kara nałożona przez sklep, instytucję itd. Jeśli zniszczy coś swojego - placic nie musi. Jesli zniszczy niechcący cos, należacego np. do męża, przyjaciółki itd czesto sam pokrzywdzony sobie odkupuje, albo i nie mowiąc "Ależ nie szkodzi, to nie takie wazne".
              Konsekwencją zniczczenia jest brak czegoś, a nie odkupienie tego.
              • mama303 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 18.06.11, 21:15
                Konsekwencja natomiast braku czegoś niezbędnego jest natychmiastowy zakup tej rzeczy. I suma sumarum wychodzi na jedno - trzeba odkupić zniszczony przedmiot.
        • silje78 Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 17.06.11, 18:17
          czym innym jest zniszczenie czegoś niechcący, przypadkiem, czym innym celowe działanie niszczące. bez grosza zostawiłabym dziecko wtedy gdyby zrobiło to celowo. przypadkowe szkody są wliczone w "koszty" mieszkania z dziećmi i zwierzętami.
          • agatka_s OK, ale jaka jest tego przyczyna ? 17.06.11, 19:48
            czy do tej pory to było cudowne, grzeczne dziecko, któremu nagle tak odwaliło na nastoletnie lata ?

            Jasne,ze zachowanie jest nie do zaakceptowania (tylko coś mam przeczucie,ze zachowania nie do zaakceptowania pojawiały się wcześniej, tyle że w wykonaniu np wrzeszczącego i tupiacego dzieciaka nie było to tak groźne, jak w wypoadku znikającego na noce nastolatka...). Ale ja zanim zamknęłabym lodówke, tudzież drzwi (nie mówiąc o sercu) przed dzieckiem zastanowiłabym się skąd takie zachowania ? To nie jest tak ze jak w domu wszystko super, to nastolatki tak nagle bez przyczyny zaczynają olewac starych. Problemy zazwyczaj mają swoją przyczyne...
            • mama303 Re: OK, ale jaka jest tego przyczyna ? 17.06.11, 22:25
              Niestety bywa i tak że olewanie rodziców przez nastolatków nie wynika z żadnych poważnych zaniedbań. Poprostu to często okres negacji "starych" i wszystkiego co mówią i robią.
          • morekac Re: Nastolatek ignoruje rodziców... 19.06.11, 00:32
            e tam, ja tam obcinam psu kieszonkowe, jak coś zniszczy.
    • tulenna A co jeśli...?? 15.06.11, 21:46
      Umówiłam nas z psychologiem. Synowi powiedziałam, że zawieszam jego kom, zabieram tel. To wszystko. Nikt go tu nie bije, nie upokarza, więc argument, że ma obawy wrócić - odpada. Synuś wylądował u swojej panienki. Nie odbierał tel. ona także, po czym włączyła pocztę głosową. Teraz, kilka min temu odebrał i oznajmił, że już wraca.
      Łatwo pisać, radzić, trudniej zrealizować. Respektu chyba już nie odbuduję...
      • scher Re: A co jeśli...?? 15.06.11, 22:46
        tulenna napisała:

        >Synuś wylądował u swojej panienki. Nie odbierał tel. ona także, po czym włączyła
        > pocztę głosową.

        A po co wydzwaniałaś? Znów się upokarzasz?
        • tygrysiatko1 Re: A co jeśli...?? 15.06.11, 22:57
          Wybacz, ale masz po prostu niewychowane dziecko...
          pozawalasz mu sobą pomiatać i chyba zapomniałaś, że to Ty jesteś matką i to on zależy od Ciebie, a nie odwrotnie...
          zazwyczaj zgadzałam się z tym co pisze verdana, ale dziś jestem zaskoczona...
          nie możesz się bać swojego dziecka... nie wydzwaniaj do niego, nie proś się żeby łaskawie zechciał wrócić do domu... wyznaczaj granice... które on ma szanować...
      • niebieski_lisek Re: A co jeśli...?? 16.06.11, 10:27
        > Synowi powiedziałam, że zawieszam jego kom, zabieram tel.
        > Nie odbierał tel.

        Ale co miał odbierać, skoro mu go zabrałaś? No chyba, że tylko postraszyłaś, a nie zrealizowałaś planu. Co do wydzwaniania do nastolatka i jego dziewczyny - niepotrzebnie się upokarzasz tylko - tak na pewno szacunku nie odbudujesz.
      • mama303 Re: A co jeśli...?? 17.06.11, 22:32
        tulenna napisała:

        > Umówiłam nas z psychologiem. Synowi powiedziałam, że zawieszam jego kom, zabier
        > am tel. To wszystko. Nikt go tu nie bije, nie upokarza, więc argument, że ma ob
        > awy wrócić - odpada. Synuś wylądował u swojej panienki. Nie odbierał tel. ona
        > także, po czym włączyła pocztę głosową. Teraz, kilka min temu odebrał i oznajmi
        > ł, że już wraca.

        Ale za co konkretnie mu zabrałas ten telefon i komputer zawiesiłaś? i dlaczego miał nie pójśc do dziewczyny?
        To musza być konkrety.
        > Łatwo pisać, radzić, trudniej zrealizować. Respektu chyba już nie odbuduję...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka