malwina.71
04.09.11, 13:08
Witam, zwracam się do was po poradę, bo już sama nie wiem, co myśleć.
Mój syn właśnie rozpoczął nauke w I kl. gimnazjum. Prawie cała jego klasa poszła do innego rejonowego, on się uparł na inne, z różnych powodów. No i wraca w piątek ze szkoły i co się okazuje? na 16 dziewczyn jest 5 chłopców, w tym 4 tzw. spadochroniarzy, czyli tych, którzy nie zdali do kolejnej klasy, tak więc mój syn jest jedynym chłopcem w klasie ze swojego rocznika! Syn jest niezadowolony, mówi, że nie chce być w takiej klasie. Chodzi zarówno o proporcje między płciami (choć to akurat nie wydaje mi się takie ważne), jak i, przede wszystkim, obawa przed takim towrzystwem w klasie. Zrozumcie mnie dobrze - nie przekreślam tych chłopców, każdemu może się noga powinąć, ale fakt takiego ich "nagromadzenia" w jednej klasie bardzo mnie niepokoi. Mąż kilka dni temu sprawdzał listy uczniów i twierdził, że jest mniej więcej po połowie chłopców i dziewczyn, syn też mówił, że podobno się poprzepisywali do innych klas. No tak, oni się znają, wiedzą, kto jest kto, więc rodzice tamtych mieli szansę zareagować.
Wybieram się w poniedziałek do szkoły, będę chciała zapytać, jak to wygląda w innych klasach - jakie są proporcje płci, ile tam jest "spadochroniarzy".
Co Wy o tym sądzicie?