Dodaj do ulubionych

Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady.

18.09.11, 15:01
Piszę tutaj mimo, że moje dziecko ma dopiero 5 lat, ponieważ wiele z Was ma dzieci szkolne i chyba lepiej mi poradzicie niż mamy maluchów. Po prostu potrzebuję porady od mam z doświadczeniem.
Moja córka jest z lipca 2006 roku. Chodzi obecnie do tzw zerówki pięciolatków, obok istnieje zerówka sześciolatków i obydwa te roczniki mają ten sam program.
Wiem, że dzieci nie należy porównywać, ale jednak się to podświadomie robi. Porównuje się z rówieśnikami, żeby stwierdzić czy wszystko jest w porządku. Mnie niepokoi kilka spraw i chciałabym wiedzieć czy to jest norma. Opiszę je tu w skrócie
- po pierwsze moje dziecko nie wie ile ma lat, jeśli spytam ją o to pokazuje całą rączkę (czyli 5 palców) jeśli pytam dalej "to ile masz lat" wtedy zaczyna liczyć paluszki "jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, mam pięć lat", jeśli zapytam ją znowu np. za dwie minuty, to sytuacja się powtarza, znowu pokazuje całą rączkę i nie powie słownie "pięć" dopóki nie policzy od jednego, jeśli ją proszę, żeby powiedziała bez liczenia ile ma lat to strzela "trzy?, cztery?" po prostu nie potrafi zapamiętać, że ma słownie "pięć" lat
- po drugie, taka sama sytuacja ma miejsce z kostką do gry, zaczęłam z córką grać w gry z udziałem kostki kiedy skończyła 2 lata, czyli od 3 już lat liczymy oczka na kostce i moja córka nadal nie wie wzrokowo ile tych oczek jest, na przykład wyrzuci cztery i liczy kropki pokazując palcem "jeden, dwa, trzy, cztery, CZTERY!", następnie ja w ciągu kilku sekund wyrzucam też cztery i pytam "ile wyrzuciłam?" i ona już nie wie, już nie pamięta po kilku sekundach, że to jest cztery i liczy od nowa, w ciągu gry rzuca się przecież kilkadziesiąt razy i ona za każdym razem liczy, wzrokowo potrafi jedynie ogarnąć jeden i dwa
- po trzecie pani pomału wprowadza literki, na razie uczą się literować swoje imię, imię córki składa się z czterech liter i jest bardzo proste, ale ona i tak nie potrafi go przeliterować (umie napisać, ale nie nazwie liter) oczywiście to jej imię wałkujemy przy każdej okazji, ale to nic nie daje, powtarzam milion razy, a ona nie pamięta, układa je z magnesów na lodówce, ale nie potrafi przeliterować
- ogólnie z literami, cyframi jest bardzo ciężko, po prostu nie zapamiętuje, a przecież ma dobrą pamięć, szybko uczy się piosenek i wierszyków, gramy w memo i wzrokowo też te obrazki zapamiętuje
I teraz pytanie do Was drogie doświadczone Mamy, czy to jest norma dla wieku? Czy to co opisałam nie prognozuje jakiś problemów w przyszłości? Np. dysleksji? Może przesadzam, może panikuję, ale wybaczcie to moje pierwsze dziecko. W porównaniu do rówieśników, moje dziecko zostaje w tyle. A ja bym tylko chciała usłyszeć, że wszystko jest w porządku, że ma czas i w swoim czasie dorośnie do wszystkiego. Obawiam się tylko tego, czy to nie zapowiedź przyszłych problemów w szkole (zwłaszcza z matematyką).
Jeżeli uważacie, że przesadzam to napiszcie to, a jeżeli uważacie, że to niepokojące i należy szukać pomocy w poradni, to też mi to napiszcie.
Obserwuj wątek
    • sion2 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 16:02
      Nie jestem specjalistka ale pracowalam w przedszkolu jakis czas jako wychowawczyni dwu-trzylatków. Wydaje mi się że twoje obawy mogą byc słuszne tzn. opisane trudnosci chyba swiadczą o zaburzeniach oko-mózg. Takie zaburzenia nie przekladaja sie na zdolnosci matematyczne, na tzw myslenie matematyczne ktore córka moze miec calkiem w porzadku. Ona prawdopodobnie nie potrafi zapamietac obrazu i "dopasowac" do niego konkretnego pojęcia czy nazwy. Wedlug mnie powinnac juz w tym roku udac sie do przychodni pedagogiczno-psychologicznej z małą i poprosic o diagnostyke. Ma cały rok szkolny aby dogonic rowiesnikow, to dużo czasu ale trzeba by zaczac cwiczyc z nia juz jak najszybciej. Takie zaburzenie niestety bardzo utrudnia życie.
    • marika012 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 16:42
      Nie ucz dziecka głoskowania (mama przegłoskowane brzmi myamya i dziecko nie wie o co chodzi)!!!! To najszybsza droga do tego żeby dziecko z problemami nigdy nie nauczyło się płynnie czytać. Na Twoim miejscu nauczyłabym córkę czytać sama korzystając z książeczek z serii "kocham czytać". I poprosiłabym panią w przedszkolu żeby także nie uczyli tego konkretnego dziecka głoskować. Nie powinni tak uczyć żadnego ale to szczegół.

      www.we.pl/ksiegarnia-internetowa/serie/kocham-czytac.html
      • iwoniaw Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 18:31
        Zgadzam się z Mariką w kwestii głoskowania. Nie sądziłam, że ktoś (w sensie fachowiec, a takim wszak powinna być nauczycielka) uczy jeszcze w ten sposób dzieci czytać. Do poradni po diagnozę też nie zaszkodzi się udać, bo faktycznie taka nieumiejętność zapamiętania wielokrotnie widzianego obrazu może świadczyć o jakichś nieprawidłowościach i wówczas wskazówek powinien udzielić specjalista, rok to dużo czasu, żeby pewne rzeczy przed pójściem do szkoły naprostować, albo choć zacząć.
        • animetka Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 18:56
          sonrisa06 mam synka ze stycznia 2006 i podobne obawy do Twoich. Jest to moje drugie dziecko i pierwsze jest inne,jakieś bystrzejsze było od samego początku.Tez staram się nie porównywać,ale wiadomo,człowiek sie martwi i porównuje.
          Mój syn przegłoskuje swoje imię,napisze,ale tez na nie pamięta jakiś pojęć,które wcześniej znał,np dziś powiedziałam,żeby zrobił kilka przysiadów,a on powiedział,że nie pamięta jak się robi przysiady ( a robił je już nie raz i wiem,że wie jak się to nazywa a przynajmniej wiedział i jak wygląda).
          Mam serię :kocham czytać" Pani Cieszyńskiej,ale synek szybko się nudzi,nie jest zainteresowany czytaniem.
          Pani w przedszkolu też nie zgłasza problemów,mówi ze jest ok,ale ja sama nie wiem ,bo ona ma ok 30 dzieci na zajęciach i pewnie tez nie dostrzega wszystkiego tak jak czujne oko mamy.
          Jestem pełna wątpliwości tym bardziej,że od września przyszłego roku być może pójdzie do szkoły.Czasem wydaje mi się być bardzo mądry i bystry a czasem taki .. nie wiem jak to nazwać,ale martwię się i też powinnam wybrać się się do poradni,a trochę mnie hamuje to,że mam nadzieję,że się wyrobi,wyrośnie z tego,że może przesadzam.

    • canuck_eh Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 18:53
      Po fachowa rade bym sie wybrala - niogdy takowa nie zaszkodzi.Dysleksje bym raczej wykluczyla - mam dyslektyka i raczej z zapamietywaniem wierszykow u niego cieniutko.Idz do poradni i niech zdiagnozuja corke i ci poradza jak pracowac z dzieckiem.To nie koniec swiata przeciez a pomoc tylko bedzie benefitemsmile
      • monika19782 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 19:31
        Moze Cie troszke pocieszę, moja młodsza jak miała 5 lat czyli rok temu była na poziomie twojej, ciagle myliła sie w liczeniu i zapamietywaniu, rok to bardzo duzo dla małego dziecka a dzieci rozwijaja się w różnym tempie, teraz mała ma 6 lat chodzi do zerówki w szkole, potrafi policzyć do pewne nawet tysiaca bo zna zasadę, sprawnie dodaje i odejmuje w zakresie 20, fachowa porada i stymulacja najlepiej poprzez zabawę oczywiście nie zaszkodzi
      • em_i3 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 19:33
        Mam córkę z kwietnia 2006. Tak myślę, że te obawy o poziom wiedzy i umiejętności wynikają trochę z reformy - ten rocznik już MUSI iść do pierwszej klasy wcześniej. Moja córka jest w szkolnej zerówce. Odejmuje i dodaje w zakresie 10 - na palcach. Zna litery, ale rzadko udaje połączyć się jej je w słowa. Umie się podpisać (imię), napisać mama i tata oraz imię brata oraz imię psa smile.
        Wydaje mi się, że określanie liczb na palcach, czy liczenie kropek na kostce to norma w tym wieku.
        Fachowa ocena nigdy jednak nie zaszkodzi, u nas w szkole podano informacje, że w takich wypadkach można zgłosić się do rejonowej poradni psychologicznej. Za darmo.
        • sonrisa06 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 20:13
          Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi i proszę o jeszcze. Powiem Wam szczerze, że czasami jestem przerażona jak ją obserwuję. Niby taka bystra dziewczynka, mądra, a czasami - po prostu brak mi słów i załamuję ręcę nad nią. Bardzo staram się jej nie porównywać do innych dzieci, ale wszyscy znani mi jej rówieśnicy potrafią powiedzieć ile mają lat sad Ja w jej wieku miałam opanowana kostkę do gry, ba, ja miałam ją opanowaną rok wcześniej. Poszłam do przedszkola w wieku 4 lat i juz wówczas miałam opanowaną kostkę, wiem, że to o niczym może nie świadczyć, ale jednak tym bardziej się martwię. Od zawsze bardzo dużo pracowałam z córką, nie pracowałam zawodowo, poświęcałam jej mnóstwo czasu, taki model wychowania wyniosłam z domu (moja mama była nauczycielką). Bardzo dużo czytamy, rozwiązujemy zadania w takich ćwiczeniówkach z naklejkami, córka bardzo to lubi. Jeszcze do tego gry edukacyjne. Nazywanie literek było u nas od zawsze, były literki - magnesy na lodówce, bawiłyśmy się nimi w zabawie podawałam nazwy. Czyli od kilku lat literki i cyferki wałkowane, a córka ich nie zna, nie potrafi nazwać.
          Nie oczekuję, że będzie prymusem, ale znam swoje dziecko, jeśli coś jej nie wychodzi szybko sie zniechęca. Jeśli w szkole zacznie od niepowodzeń, jeśli będzie widziała, że innym dzieciom idzie nauka łatwiej, szybciej, to sie zniechęci, nie będzie chciała nic robić.
          Wiecie, ja już od dłuższego czasu zastanawiam się nad odroczeniem córki. Wiem, że musi tu się wypowiedzieć poradnia, ale ja czuję, że ten dodatkowy rok bardzo by się jej przydał, może wtedy nadgoni, nie będzie aż tak odstawała od dzieci. A Wy co zrobiłybyście na moim miejscu? Oczywiście poza odwiedzeniem poradni.
          • mynia_pynia Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 20:41
            Jako dziecko nie mogłam się przestawić z sylabizowania na czytanie, były to czasy gdzie pierwszakom wstawiało się dwóje i o ile pamiętam to do 3 klasy podstawówki miałam same pały z czytania - pocieszające, co?
            Moja ortografia woła o pomstę do nieba mimo znajomości zasad ortografii i wyjątków.
            Za to z uczeniem się na pamięć nigdy nie miałam problemów, z logicznym rozumowaniem, z wypowiadaniem się, a matematykę to wręcz kocham.
            Do tej pory nie czytam na głos nieznanego tekstu, bo się wstydzę wink ale jak raz sobie przeczytam to juz mogę recytować wink
            • verdana Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 20:46
              Idź do poradni. Koniecznie. Jesli bystre dziecko nie poznaje literek, czy nie rozumie cyfr, to prawdopodobnie jest to jakaś dysfunkcja. W dodatku dzieci z dysfunkcjami uczy się zupelnie inaczej, zwyklymi metodami można zaszkodzić.
              Z drugiej strony byc moze oczekujesz za dużo - to, ze Ty znałaś kostkę czy cyfry mając cztery lata nie oznacza, ze córka, która ich nie zna, ma problem.
    • jakw Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 20:44
      Problemy z kostką to moja , teraz 6-latka, ma podobne jak twoja.Jest w grupie ryzyka dysleksji i raz w tygodniu chodzi na dodatkowe ćwiczenia do poradni.
      I jeśli twoja córka ma podobne problemy jak moja to uczenie jej czytania za pomocą głoskowania jest lekką głupotą.
      Więc udaj się na razie do poradni , w razie czego odraczaj . Rok to dużo.
    • morekac Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 18.09.11, 20:53
      po pierwsze moje dziecko nie wie ile ma lat

      Wiele kobiet też nie wie... wink

      na razie uczą się literować swoje imię, imię córki składa się z czterech liter i jest bardzo proste, ale ona i tak nie potrafi go przeliterować (umie napisać, ale nie nazwie liter) oczywiście to jej imię wałkujemy przy każdej okazji, ale to nic nie daje, powtarzam milion razy, a ona nie pamięta, układa je z magnesów na lodówce, ale nie potrafi przeliterować
      Ani pisanie, ani czytanie nie polega na tym, że umie się przeliterować swoje imię. Jeśli twoje dziecko jest zagrożone dysleksją - to nie nauczy się czytać w ten sposób. Nawet jeśli nie jest może być trudno.
      Jak ogólnie wygląda sprawa: stania na jednej nodze, wiązania sznurowadeł, zapinania guzików, malowania, rysowania itp - ogólnie motoryka małą.
      • sonrisa06 A co z przedszkolem? 19.09.11, 06:01
        morekac napisała:


        > Jak ogólnie wygląda sprawa: stania na jednej nodze, wiązania sznurowadeł, zapin
        > ania guzików, malowania, rysowania itp - ogólnie motoryka małą.

        stanie na jednej nodze - bez problemu, córka jest bardzo sprawna fizycznie
        wiązanie sznurowadeł - nie umie i nie chce się uczyć, bo jej nie wychodzi, złości się
        zapinanie guzików - jakoś zapina, ale ciężko jej to idzie
        zamka błyskawicznego - także nie umie zapiąć
        kolorowanie - bardzo dobrze jej idzie, nie wychodzi za linię, gorej z rysowaniem, bardzo niechętnie rysuje, ale potrafi narysować domek, kwiatka czy ludzika

        Przyjęłam do serca wszystkie Wasze rady, ale co mam zrobić z przedszkolem? Powiedzieć pani, żeby nie uczyła moją córkę głoskowania? Przecież ona ma program do zrealizowania. Oczywiście powiem nauczycielce o moich obawach, poproszę, żeby zaobserwowała moje dziecko na tle grupy. Wiem, że ma 25 dzieci, ale przecież od czasu do czasu coś tam zauważy. Zawsze to obca osoba i spojrzy na dziecko pod innym kątem niż matka.

        I jeszcze odnośnie czytania. Polecacie tę serię "Kocham czytać". Czy na prawdę jest dobra? I czy rodzic (czyli ja) poradzi sobie sam pracować z dzieckiem na tej serii?
        • verdana Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 09:31
          Mozesz spróbować powiedzieć pani, ale z moich doswiadczeń wiem, ze to raczej nic nie da. Ale nie próbuj po prostu uczyć tego w domu, córka sobie nie radzi z głoskowaniem? To zupełnie nieistotne, głoskowanie jest szkodliwe i do niczego nie potrzebne.
          Na razie radzę iść do poradni i nie uczyć dziecka czytać przed diagnozą.
          • mariliop Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 09:51
            Proszę o bliższą informację czemu nauka głoskowania jest szkodliwa? Mój 6-latek ma to zalecone przez panią nauczyciel /mamy to ćwiczyć w domu/ i stąd moje pytanie.
            • verdana Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:02
              Bo nie sposób głoskować, nie dodając samogłosek. Dziecko ma przegłoskować np. "kot". Nie powie k-o-t, bo to niemoziwe. Głoskując mowi ky-o-ty. Moja corka miała długo potem problemy, gdzie wstawić "y", a gdzie nie. Dziecko, ktore nie uczy się czytać sylabami, a gloskujac, nie złoży prawidłowego wyrazu.
              U większości dzieci nie ma problemu, bo gdy szybko uczą sie czytać, głoskowanie im w tym nie przeszkadza, choć jest zbędne. Ale te, ktore mają trudnosci, po głoskowaniu czują się zagubione, bo z wymawianych głosek nie tworza sie prawidlowe słowa.
              • mariliop Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:11
                Dzięki za odpowiedź

                Kiedy nauczycielka kazała ćwiczyć i kiedy znalazłam w jego ćwiczeniówkach szkolnych ślad, że to robią - potem rysują kwadraty ile jest głosek - zaczęłam o tym czytać.

                Trafiłam na informację o klockach LOGO i poradach GLOTTODYDAKTYKÓW o PRAWIDŁOWYM głoskowaniu. Tj o tym, by właśnie nie mówić "my" tylko ktrótko "m" do dziecka itp. To wydało mi się sensowne. Są tam wymienione poszczególne stopnie głoskowania np. głoskowanie ostatniej lub pierwszej litery w wyrazie by potem dojść do wszystkich a na koniec dopiero rozkładać wyraz na głoski. Ja na razie zgłębiam temat dla dobra swojego dziecka i dlatego pytam i uczę sięsmile)

                W jaki sposób uczyć go czytać sylabami skoro nie zna poszczególnych liter? Czy są do tego specjalne podręczniki? Co w związku z ogólnym programem klasy gdzie jest głoskowanie?

                • marika012 Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:31
                  > W jaki sposób uczyć go czytać sylabami skoro nie zna poszczególnych liter? Czy
                  > są do tego specjalne podręczniki?
                  Nauczyć najpierw samogłosek o a e i y u ó a potem lecieć z sylabami otwartymi np ma mo me mi my potem ta te ti ty to itd aż przerobi się wszystkie spółgłoski. W międzyczasie można dołączyć sylaby zamknięte om am em im ym, at ot et it yt itd. I układać wyrazy do czytania z przerobionych już sylab.
                  Pomoce są. Linkowane już "kocham czytać" i zestawy "moje sylabki"
                  www.ksiazkiedukacyjne.pl/prod_k_30052,30011_30011_33641_Moje_sylabki._Cwiczenia_do_nauki_czytania_metoda_symultanicz.html
                  >Co w związku z ogólnym programem klasy gdzie jest głoskowanie?
                  Olać głoskowanie. A klasa niech się dalej uczy tongue_out
                  • mariliop Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 11:28
                    dzięki za te konkretne porady, dziś zaczynamysmile
                    trzymajcie kciuki bym była najcierpliwszą z mam-nauczycielek bo tego mi chyba brakuje...grrr
            • marika012 Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:04
              Baaardzo opóźnia nabycie przez dziecko umiejętności szybkiego czytania ze zrozumieniem. Dziecko bez problemów sobie poradzi i przejdzie dalej te z problemami może nigdy nie nauczyć się płynnie czytać. Głoskowanie może być przyczyną niepowodzeń szkolnych i zafundować dziecku niechęć do czytania na całe życie.
              Co to jest głoskowanie?
              Wymawianie głosek, które przy czytaniu sylaby brzmią zupełnie inaczej. Dziecko się gubi!
              Nie może pojąć że kyoty to kot albo kyurya to kura. Matko!! Ja się dziwie, że w ogóle jakieś dzieci sobie z tym radzą. Precz z głoskowaniem!!!

            • marika012 Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:06
              He he Verdana obie o kocie pomyślałyśmy smile
              • verdana Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:22
                Poza tym głoskowanie uczy idiotycznego czytania "po literce" i skladania ich w słowo. Aby czytać biegle trzeba rozpoznawać całe wyrazy, a czasem nawet zdania. A głoskowanie uczy dziecko, ze nie, wcale nie - przeczytanie słowa, bo się je zna, nie wystarczy, trzeba je najpierw rozłożyć na cżęści pierwsze.
                Dziecko, które w ten sposób uczy sie czytać, będzie dlugo potem opóźnione jeśli chodzi o tempo czytania wobec tych szczęśliwców, ktorzy najpierw czytali, a potem zmuszono ich do głoskowania...
                • paszczakowna1 Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 15:49
                  Nie każde. Moje dziecko głoskuje (od kogo ona się tego nauczyła, nie mam pojęcia, na pewno nie ode mnie), a czyta w wieku lat pięciu całkiem sprawnie. Ale albo przeczyta całościowo, albo leci ry-zy-e-ky-ły-a, rzekła (a mnie od tego ry-zy-e-ky-ły-a diabli biorą). Na sylabizowanie nie da się namówić. Ale że coraz więcej czyta całościowo (już nie tylko wyrazy, ale często występujące razem związki frazeologiczne), nie boję się o tempo czytania.
        • morekac Re: A co z przedszkolem? 19.09.11, 10:26
          Śmigaj do poradni jak najszybciej. Niechęć do sznurowadeł, guzików i rysowania jest często powiązana z dysleksją.
          • sonrisa06 Po rozmowie z panią - oto czego się dowiedziałam. 19.09.11, 13:45
            Dziś rozmawiałam z nauczycielką córki i to zarówno rano, kiedy ją zaprowadzałam, jak i teraz przy odbieraniu z przedszkola. Opowiedziałam jej wszystko to, co tu opisałam na forum. Pani powiedziała, że dwa tygodnie które minęły od początku roku to za mało na obserwacje. Dopiero pod koniec października będzie mogła mi coś więcej o moim dziecku powiedzieć. Jednak dowiedziałam się, że jak na razie nie zauważyła, żeby moja córka w jakikolwiek sposób odstawała od grupy. Zastrzegła się jednak, że na razie był za krótki okres żeby coś zaobserwować. Poza tym powiedziała, że to liczenie oczek na kostce w tym wieku jest normalne i że mam cieszyć się, że w ogóle przelicza. Nie wiem co o tym sądzić. Wspomniałam o dysleksji i diagnzie w poradni, ale od razu mi przerwała mówiąc, że to za wcześnie, że w poradni nie będą chcieli diagnozować pięciolatki, ponieważ diagnozując takie małe dziecko można się pomylić i źle zdiagnozować. Ogólnie kazała mi czekać, nie panikowac i nie martwic się na zapas. Obiecała, że zwróci baczniejszą uwagę na moje dziecko.
            Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
            Nie poruszałam sprawy głoskowania, liter i ogólnie nauki czytania.
            • sonrisa06 Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 14:22
              Znalazłam sobie w necie skalę ryzyka dysleksji (SRD) prof. Marty Bogdanowicz. Jest to 21 pytań na które odpowiedziałam uczciwie po głębszym zastanowieniu. Wynik to 52 punkty, co oznacza, cytuję:
              Od 41 do 53 punktów: u twojego dziecka występuje umiarkowane ryzyko dysleksji. Koniecznie odwiedź specjalistów w poradni, być może najwyższy czas zacząć pracować z dzieckiem.

              I jak to się ma do wypowiedzi pani z przedszkola?
              • morekac Re: Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 15:07
                Przejdź się do specjalisty, i to najlepiej takiego od dysleksji. Z dziećmi dyslektycznymi czy zagrożonymi dysleksją pracuje się innymi metodami, to nieprawda, że nie można zdiagnozować ryzyka. A im wcześniej się zacznie, tym lepiej dla dziecka.
                Panie przedszkolanki z reguły nie znają się na dysleksji, nauczyciele też nie za bardzo - wyłapują problem, jak jest już bardzo nasilony.
              • sion2 Re: Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 15:07
                Ty jestes matką, ty widzisz dziecko na co dzien. Jezeli czujesz niepokoj to idz do poradni. Wiecej powiem - nawet jesli ci tam odmowia bezplatnej konsultacji to idz prywatnie. Nikt nie bedzie diagnozowal dziecka "ostatecznie" i przypinal mu łatki na całe zycie w wieku 5 lat, musialby byc to jakis kretyn kompletny. Natomiast jesli twoje obawy sa uzasadnione to stracisz cenny rok i wtedy twoje dziecko naprawde zostanie w tyle za rowiesnikami. To prawda że dzieci rozwijaja sie skokowo, na przyklad moja bratanica nie byla kompletnie gotowa do pojscia do przedszkola w wieku 2 lat i 8 mcy zas 4 mce pozniej poszla bez wiekszego problemu. Synek kolezanki w wieku 4 lat mial taka wymowe że juz byl zagrozony wadą wymowy i był obserwowany logopedycznie, zas pół roku pozniej cudownie i bez żadnej pomocy nauczyl sie wymawiac gloski prawidlowo włącznie z "r".

                Z tym głoskowaniem w czytaniu to niekoniecznie jest az tak jak piszą niektórzy że "całkowicie zbędne" i że czyta sie całosciowo najlepiej całe zdania. Owszem czyta sie całosciowo ale dopiero gdy sie dane slowo KILKA TYSIECY RAZY zobaczy wzrokiem jako calosc a wczesniej nauczy sie analizy i syntezy. Jest niemozliwe nauczyc sie czytac calosciowo bez umiejetnosci syntezy i analizy wyrazów. Prawidlowa nauka gloskowania jest wtedy gdy dziecko słyszy wymawiane krótko "m" a nie "myyy" "tyyy" itd. I oczywiscie od razu trzeba uczyc sylabizowania, dlatego wlasnie w dawnych zerówkach dzieciaki caly rok wyklaskiwaly wyrazy zanim nauczyly sie gloskowac czytac i pisac np. ma (klask)- ma(klask) po-mi-do-ry itd.
                Do nauki analizy sluza tez zabawy "jaka gloske slyszysz na poczatku slowa ktore powiem" albo "powiedz slowo na gloske ostatnia ktora uslyszysz w slowie przeze mnie wypowiadanym" itd.
                Mozna tez uczyc dziecko odrozniania samoglosek i spolglosek w taki sposob: kazesz dziecku dlon przylozyc pod broda rownolegle do szyi, wyprostowana dlon. Jak dziecko wymawia samogloske jakakolwiek broda z dłonia "leca" na dół i zostaja tam przy wymawianiu powtórzen gloski, zas przy spolgloskach broda z dlonia "podskakuja" do gory i do dolu gdy chcesz powtórzyc głoske.
                • marika012 Re: Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 15:16
                  Praw
                  > idlowa nauka gloskowania jest wtedy gdy dziecko słyszy wymawiane krótko "m" a n
                  > ie "myyy" "tyyy" itd.

                  Nie da się powiedzieć "m" zawsze będzie słychać y na końcu!. Nawet chwilkę ale będzie.
                  Do tego by czytać nie trzeba umieć głoskować!!! Analiza wyrazu, owszem gdy uczymy się czytać to analizujemy wyraz ale to może być analiza sylabowa i taka jest jedynie słuszna.
                  Analiza głoskowa ty-a-ty-a (eeeee... o co chodzi , myśli sobie dziecko)
                  analiza sylabowa ta-ta (ha, wiem co czytam!)
              • marika012 Re: Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 15:10
                Niestety ale nauczyciele są nie douczeni. Zresztą wielu tak zwanych specjalistów, którzy bagatelizują zgłaszane problemy albo wszystko zwalają na tak zwane "indywidualne tempo rozwoju".
                Sama jestem pedagogiem i powiem Ci, że intuicja matki jest niezawodna. Przekonałam się o tym wielokrotnie. Idź do poradni p-p. Dostaniesz zalecenia do pracy z dzieckiem a może i jakieś zajęcia z pedagogiem dla córy.
                • marika012 Re: Skala ryzyka dysleksji 19.09.11, 15:11
                  Miałao być:
                  Zresztą tak jak i wielu tak zwanych specjalistów, którzy bagatelizują zgłaszane problemy albo wszystko zwalają na tak zwane "indywidualne tempo rozwoju".
            • morekac Re: Po rozmowie z panią - oto czego się dowiedzia 19.09.11, 15:17
              że w poradni nie będą chcieli diagnozować pięciolatki, ponieważ diagnozując takie małe dziecko można się pomylić i źle zdiagnozować. Ogólnie kazała mi czekać, nie panikowac i nie martwic się na zapas.
              po pierwsze - to, co zrobisz z tą opinią, to twoja sprawa.
              A co do czekania itp - nauczycielka mojej starszej też tak mówiła, a mnie niepokoiło kilka rzeczy. Poczekałam i potem żałowałam.
    • dasia_23 Re: Martwie się o moją 5 latkę, proszę o rady. 22.09.11, 10:11
      Ja mam chłopczyka z 2006, zdiagnozowanego jako Zespół Aspergera, który dopiero pół roku temu zaczął mówić ile ma lat. I własnie brak odpowiedzi na to pytanie mnie zaniepokoił w twoim poscie.
      Ja bym nie ustępowała i wymogła kontakt z poradnią, bo Twoja mała za rok ma iść do pierwszej klasy a w drugiej klasie musi umieć przeczytać sama na sprawdzianie zadanie. Czyli ma dwa lata na opanowanie płynnego czytania. Niby aż dwa lata, albo tylko dwa lata. Sorry ale żaden ze znanych mi zdrowych czterolatków nie miał problemów z odpowiedzią na pytanie ile masz lat. Dziewczyno nie daj sie zbyć w poradni, bo własnie teraz oni muszą nam rodzicom rocznika 2006 najbardziej pomagać, to nasze dzieci będą eksperymentem w polskiej edukacji. Jeśli coś Cię niepokoi, bądź upierdliwa aż do bólu.
      Moja starsza córka w wieku Twojej przeczytała "Karolcię" i inne książki. Nie uważam, że wszyscy muszą czytać jako czterolatki ale liczby do 5 rozpoznają młodsze dzieci.
      Badałaś córce wzrok, słuch? Bo czasem wada w tym obszarze powoduje ogromne kłopoty.
      Po pierwszej klasie ma opanować dodawanie/odejmowanie do 20, samodzielne czytanie ze zrozumieniem, samodzielne pisanie wyrazów/zdań z pamieci i z tablicy oraz sporo informacji o przyrodzie. Do tego wiersze, piosenki, prace plastyczne i sporo konkursów.
      Dla mnie problem Twojej córki z syntezą wzrokową nie jest normą.
      mama 8latki i 5latka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka