Dodaj do ulubionych

Wojna rodzeństwa

13.03.13, 17:57
www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79350,10222880,Wojny_rodzenstwa___kiedy_interweniowac_.html#TRrelSST
Mam pytanie, jak to wygląda u Was, czy jest jakiś sposób, żeby rodzeństwo się w miarę dogadywało i codziennie nie było kłótni? Czy może dzieci, które wychowywały się "wspólnie" urodzone w krtótkim okresie 2-3 lata po sobie dogadują się lepiej?
Ja mam brata 6 lat starszego ode mnie i sięgająć wspomnieniami do dzieciństwa, zawsze były między nami awantury, teraz oczywiśćie jest świetnie, ae zastanawiam się czy można tych awantur uniknąć.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Wojna rodzeństwa 13.03.13, 18:46
      Można awantur uniknąć. Biorąc rozwód i dzieląc dzieci pomiędzy rodzicówsmile
      • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 13.03.13, 18:56
        ja uniknęłam
        ale działałam na wyczucie, intuicyjnie, porad mądrych psychologów do serca za bardzo nie bralam

        parę praktycznych uwag - wyciągnęłam z forum o rodzeństwie

        po 9 latach mogę powiedzieć, że się udało. (starszy ma 11 lat prawie).
        no i nikt nie brał rozwodu oczywiście.

        inna sprawa że efektem "ubocznym" takiego wychowania jest wspólny front przeciwko mnie.
        żaden nigdy żadnego nie wyda, nie obciąży, potrafią mnie "rozłożyć" i unieszkodliwić wespół zespół.

        no i:
        jak miały możliwość zamieszkać w osobnych pokojach, to nie chiały. jeden pokój przeznaczyli na sypialnię - razem, i drugi na bawialnię. separują się tylko na czas odrabiania lekcji i na czas czytania.
        a tak to tylko śmiech i figlowanie słychać z ich pokoju.

        naprawdę nigdy nie słyszałam, mamo... a tamtem powiedział.

        muszę przyznać, że jak widzę rodziny z dwójką rodzeństwa to takich dzieci jak nasze spotakałam jedną parę,


        z niepokojem lekkim czekam na okres dojrzewania, pewnie coś się zmieni, ale pożyjemy, zobaczymy.
        • azonka1 Re: Wojna rodzeństwa 13.03.13, 23:11
          Napisz proszę jak tego dokonałaś, u mnie rodzeństwo to śmiertelni wrogowie, czasem oni próbują się wymordowac a ja ryczę
        • e-emma-e Re: Wojna rodzeństwa 13.03.13, 23:21
          Dołączam się do prośby. Jak tego dokonałaś?
      • jakw Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 01:13
        verdana napisała:

        > Można awantur uniknąć. Biorąc rozwód i dzieląc dzieci pomiędzy rodzicówsmile
        Dodatkowo unika się awantur małżeńskich wink
        Gorzej gdy dzieci jest więcej niż 2.
      • jusytka Re: Wojna rodzeństwa 15.03.13, 10:28
        verdana napisała:

        > Można awantur uniknąć. Biorąc rozwód i dzieląc dzieci pomiędzy rodzicówsmile

        smile
    • jakw Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 01:15
      Ja mam córki z dużą różnicą wieku i jakoś się nie awanturują codziennie - w przeciwieństwie do mnie i mojej siostry ciut starszej. My codziennie usiłowałyśmy się zamordować. Myślę, że brak tu zdecydowanych reguł.
    • melancho_lia Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 07:02
      U mnie akurat mała różnica 2 lata 7 m-cy. Obecnie mają 7 lat (syn) i 4,5 roku (córka). Dzieciaki za sobą przepadają, jak nie widzą tego drugiego to widac od razu że humor gorszy. Co nie znaczy, ze się nie kłócą. Ale nie ma jakichś wielkich awantur, nie leją się, potrafia przeprosić. Mąż ma brata 7 lat starszego- też nie wojowali, ot kłótnia od czasu do czasu. Z tym, ze większy kontakt zaczęli mieć dopiero w dorosłym życiu.
      • jarkotowa1 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 09:49
        U nas różnica 3,5roku. Gdy młodszy był przedszkolakiem to też za sobą przepadali. Gdy jeden wyjeżdżał bez drugiego to ten "zostawiony" zachowywał się jakby mu coś amputowali. Bez życia zupełnie, nie mógł sobie znaleźć miejsca, ciągle mówi o bracie....Teraz mają 9 i 12 i już nie jest tak słodko. Są całkiem różni. Młodszy ma jakieś tam zdolności więc starszy jest zazdrosny, że na młodszego wszyscy zwracają uwagę. No i nie cierpi tych zainteresowań młodszego brata. Ale poza domem chwali się zdolnym bratemsmile Potrafią wspólnie spędzać wolny czas. Źle nie jest, ale w dorosłym życiu z pewnością ich drogi się rozejdą.
        • pasik Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 10:03
          u mnie wojna domowa na całego..różnica płci oraz wieku 7 lat.
          Prawdziwa masakra. Brak chęci współdziałania wynika po części z trudnego charakteru starszego dodać szybką reakcje na każde dotknięcie młodej...i jak wulkan.
          Najgorsze jest to że obiektywizm chyba już we mnie umarł- najczęściej bronię młodszej, jemu tłumaczę - on krzyczy że jest pokrzywdzony, zawsze zganiam winę na niego..tak w kółko Macieju.

          Ludzie mówią że to minie, ale ja powoli w to nie wierzę.
          • jarkotowa1 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 10:24
            ...on krzyczy że jest pokrzywdzony, zawsze zganiam winę na niego..tak w kółko Macieju...

            U mnie przez jakoś czas też tak było. Okazało się, że.....to młodszy wrabiał starszego. Starszy (niesłusznie) dostawał burę, bronił się jak mógł, ale nie bardzo mu wierzyliśmy.
            Potem poobserwowaliśmy z ukrycia i prawda wyszła na jaw. Młodszy udawał ofiarę a tak naprawdę był zapalnikiem. Teraz zdarza się to sporadycznie.
          • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 10:29
            zawsze zganiam winę n
            > a niego..tak w kółko Macieju.

            no do takich rodziców to ja bym strzelała... serio

            może trzeba było pozostac przy jedynaku, jak się nie chce nic robić?
            • e-emma-e Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 11:02
              Volta, napisz, jak poradziłaś sobie z wojna rodzeństwa?
              • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 12:01
                nie miałam wojny, to jak miałam sobie z nią radzić?
                dzieci nigdy nie miały powodów do zazdrości i nigdy nie odczuły nierównego traktowania, to o co miały się kłócić? o klocki? szło na zamianę i tyle. a jak obaj natychmiast i bez zamiany musieli mieć te klocki - to były - wyskoko na szafie i czekały aż się panowie dogadają. i o dziwo - mogli się dogadać, a skoro to nie ja decydowałam że teraz młoszy albo starszy - to nie było podstaw do zazdrości.



                natomiast jak piszę, rozwalają mnie rodzicie, którzy zakładaja, że wojna musi być, bo to "naturalne".
                • e-emma-e Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 12:18
                  Nikt nie zakłada, że wojna musi być. Ja zapytałam tylko, jak sobie poradziłaś z wojną rodzeństwa u siebie, bowiem wczoraj napisałaś:
                  "ja uniknęłam
                  ale działałam na wyczucie, intuicyjnie, porad mądrych psychologów do serca za bardzo nie bralam

                  parę praktycznych uwag - wyciągnęłam z forum o rodzeństwie

                  po 9 latach mogę powiedzieć, że się udało."


                  No więc ciekawa byłam tych działań, tych reakcji itp. Zresztą nie tylko ja prosiłam o te rady.

                  A ty się tu teraz wymądrzasz, że rozstrzelałabyś rodziców, co faworyzują któreś dziecko. Nikt nie pisze, że faworyzuje świadomie, celowo. Ot, po prostu jedna się przyznała, że czasem jej tak wychodzi. Myślę, że zupełnie nieświadomie i że na pewno chciałaby tego uniknąć.

                  Pochwalisz się więc swoimi sposobami? Pytam poważnie.
                  • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 13:32
                    Pochwalisz się więc swoimi sposobami? Pytam poważnie.

                    ponieważ temat mnie dotyczył dawno temu, dzieci już urosły i jakby problemu nie ma, to nie za bardzo chce mi się rozpisywać.

                    ale mogę odesłać do swoich wpisów z czasów gdy byłam aktywna na forum "rodzeństwo - dwa lata różnicy". tam na bieżąco się wypisywałyśmy, i tam pisałam młodszym towarzyszkom niedoli jak to u mnie działało.
                    jak wiadomo każde dziecię jest inne, w duecie jeszcze inaczej może reagować, więc zdaję sobie sprawę, że może nie działać u innych to co u mie się sprawdziło.

                    Nikt nie pisze, że faworyzuje świadomie, celowo.
                    no jasne, można nieświadomie dzieci wychować i jak będą mieli po 30 lat zdziwić się, że więzi między nimi nigdy nie było. jaaasssne.
            • pasik Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 11:37
              powiedz mi dlaczego chcesz strzelać
              niesłychana łatwość osądów płynie przez internetowe łączaznając wycinek prawdy....
              ???
              nawet myślałam o trzecimsmile
              • pasik Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 11:40
                poza tym u nas okres dojrzewania..masz dziecko w takim wieku?
                podziel sie radami..czekamy.
                ( dojrzewający nastolatek- który zaczyna żyć w swoim świecie + czupurna siostra z totalnie innym charakterem)
                Poza tym w te rady psychologów jednak wierzę.
                • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 12:09
                  nie, do okresu dojrzewania powoli dzieci dorastają - prawie 11 lat, to jeszcze chyba nie ten etap?

                  ale - o ile znam swoje dzieci to okres dojrzewania będzie polegała na zwróceniu się przeciwko rodzicom - a nie przeciwko bratu. ty piszesz o wojnie rodzeństwa, a tu okres dojrzewania to chyba nijak się ma, nie wiem, bo sama wyrosłam jako jedynaczka.

                  całe życie obserwowałam rodzeństwa, które niesprawiedliwie są traktowane przez rodziców, miałam czas poobserwować w odniesieniu również do swojego jedynactwa. nigdy bym świadomie dzieci nie skazała na taki los, o jakim piszesz - faworyzowanie młodszej i cała reszta.
                  no ale to twój wybór co z tym zrobisz.
                  naprawdę psychologowie mówią o tym, że można faworyzować? że można nieinterweniować? jeśli tak jest, to tym bardziej cieszę się, że omijam świadomie taki psychologiczny bełkot.
                  • pasik Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 13:43
                    Moje ma prawie 14 więc to lekka różnica.
                    Nie myślałaś o izolacji, walce o swoje ideologiczne ja, pokazanie że krzywdzicie mnie niezależnie co zrobię.Bunt przeciw wszystkiemu - tak dla zasady.
                    Odrębność jednym słowem, w którą wkracza siostra.. ona.otwarta, zagadująca wymuszająca odpowiedzi, których syn nie che udzielać. Bo jest po prostu inny.
                    Wtedy jest krzyk, wrzask, trzaskanie drzwiami- tak w skrócie.
                    On najczęściej zaczepia bo lubi obserwować nasze reakcje, ona nie pozostaje dłużna....rozwiązaniem
                    ( nie najlepszym) jest trzymanie ich oddzielnie w pokojachtongue_out

                    Oczywiście jest odpowiedzialny...mogę powierzyć mu młodszą siostrę, ale w codzienności z nami....kiepsko.
                    Czy ktoś napisał co radzą psychologowie?
                    czekam nadal na te "słynne " rady tak jak reszta osób z forum....
                    • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 14:01
                      i tak dziecko nagle w wieku 14 lat ma wojnę? wcześniej było absolutnie cudownie, tylko wicie,rozumicie, to dojrzewanie takiego diabła ukazało.

                      w tym okresie - to już nie ma w/g mnie czasu na pracę u podstaw, co najwyżej możesz gasić pożar.

                      przespałaś i się nagle obudziłaś z kiepską codziennością?

                      (tak jak piszę, nie wiem jak u nas będzie wyglądał trudny wiek, ale nie przewiduję wojny, może być co najwyżej lekkie rozejście dróg - ty czytasz a ja lecę na basen - ale nie wojna między dziećmi)

                      wrzask, krzyki i trzaskanie drzwiami to u nas występuje na co dzień - jako produkt uboczny ich dzikich zabaw a nie jako wynik awantury.
                      a o oddzielnych pokojach nie chcą nawet słyszeć - jak wiedzą że idę oglądać mieszkanie - to mam awanturę że chcę ich rozdzielić.


                      czasem to się boję że wychowałam braci mendezsad

    • jagabaga92 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 13:50
      Ja mam siostrę starsza o 1 rok i 7 m-cy. Miedzy nami wojna była nieustanna. Wyglądało to tak, ze siostra mnie odpychała, a ja w rewanżu byłam złośliwa. Rodzice nie faworyzowali żadnej z nas, starali się być obiektywni. Ale miałyśmy tak przeciwstawne charaktery, że nie dało rady. Teraz obie jesteśmy dorosłe, nasze stosunki są poprawne, ale zażyłości nie było i nie liczę na to, żeby była. Tak więc charaktery dzieci powoduja, że rodzice moga stawac na rzęsach, wypruwać sobie żyły, a i tak nic nie zdziałają. Dodam, że w sąsiedztwie mieszkało rodzeństwo identycznych wiekowo sióstr jak my i jedna za druga w ogien by skoczyła. U nas w sytuacjach mocnych śpięć, to jedna drugą w ten ogien najchętniej by wepchnęłasad Aż wstyd...
      • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 14:05
        mój mąż tak miał - mówi że większość dzieciństwa to mu upłynęła na planowaniu pozbycia się młodszego brata.

        • pasik Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 14:27
          i to tyle z naszej rozmowy..bo pewnie co innego 2 braci a co innego para dz/chłopiec z 7 letnia różnicą z totalnie odmiennymi charakterami.
          Dwa przeciwstawne światy
          • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 14:34
            tak, uspokój swoje sumienie, i bądź pewna że wszystko zrobiłaś jak należy a to co złe to nie twoja wina.

            po co dalej drążyć temat

            zadaj sobie tylko pytnie, gdzie byłaś ostatnie 7 lat i co robiłaś, jak zafundowałaś sobie kolejne dziecko? skoro teraz nagle obudziłaś się w "trudnej codzienności"
    • grave_digger Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 18:26
      Jak się nie kłócą, to nie żyją.
      Jak się nigdy nie kłócą to znaczy, że im nie zależy na sobie, olewają się.
      Jak się w ogóle nie kłócą to znaczy, że jakieś bierne ciamajdy.
      Do konfrontacji musi dochodzić. Ale najważniejsze jest to, co poza nimi. Czyli:
      Jak się nie widzą, to tęsknią.
      Jak ktoś obcy powie do siostry coś nie tak, druga broni (chociaż w domu ma ją ochotę udusić).
      Jeśli są za sobą to trudno, niech się kłócą. Najważniejsze, że SIĘ KOCHAJĄ i o siebie dbają.

      Mam dwa lata różnicy i są jak bliźniaczki. Nawet są do siebie podobne jak bliźniaczki. Chociaż charakterem woda i ogień. Ale trzymają się razem. Jako jedynaczka, nigdy nie było mi to dane poznać. Nigdy się z nikim nie kłóciłam. Nigdy nikomu nie przylałam. Nie rywalizowałam. Nic. Nul. Zero.
      • kubulinka1977 Re: Wojna rodzeństwa 14.03.13, 23:05
        U mnie jest 2 lata i 9 msc. Chłopaki/łobuziaki ( 5 i pół oraz prawie 3 latek)

        I owszem są kłótnie, wrzaski, popychanki itp.... Strzelaj (dobrze ze przez neta pisze), bo uważam, że tego się nie uniknie, mimo że Pani Wszystkowidząca sądzi inaczej....Natomiast można pracować nad tym zeby było lepiej, zeby dzieciaki się w koncu zauczyły dogadywać ze sobą, dotarły się, żeby nie było tak, że kazda zabawa konczy się kłótnią...Ale nie można mówić że jak się ma dzieciaki ktore sie nie potrafia dogadac, ze to wina rodzicow, ich nie wiem błędów wycowawczych, nieporadności.....Bez przesady.....

        Ale tak, ja np. staram się aby konflikty łagodzić, dużo tłumacze, zastanawiam się, nad tym co mówie, robie, jak postępuje w stosunku do każdego z nich. I jest lepiej, wymaga to dużo pomyślunku, cierpliwości i jakiegoś takiego ogarnięcia ich jako całości...Ale chyba ide ku lepszemu.

        To co u nas skutkuje, to traktowanie ich jednakowo, nie ośmieszam, zawstydzam jednego przy drugim, nie prosze starszego o ustapienie młodszemu co czesto sie spotyka. Duzo rzeczy robimy wspolnie. Staram sie wymyslac takie zabawy zeby obydwoje mogli w nich uczestniczyc. Zachecam straszego zeby byl pomocny mlodszemu co sprawia ze starszy jest dumny ze pomaga, uczy, jest potrzebny a mlodszy sie cieszy ze ma madrego straszego brata ktory sie nim interesuje. No i chwale, chwale, chwale.....Tak ogolnie to stram sie zeby poprostu sie polubili, pokochali ( co juz sie stało mama nadzieje), zeby wiedzieli ze moga na siebie liczyc, ze jedno pomoze drugiemu, pokazuje jak moga fajnie razem spedzac czas.....

        No i jest lepiej , jest, tyle ze kłótnie cały czas są....I dalej sadze ze tak juz miedzy rodzenstwem jest i tyle..... Tak jak miedzy dorosłymi są kłótnie mimo ze sie lubia czy kochaja....A co dopiero u dzieci....Sęk w tym żeby robic wszystko zeby ich było coraz mniej i zeby tych fajnych mementow bylo wiecej niz łez ...

        Piszcie dziewczyny jakie tam jeszcze macie sposoby na łagodzenie konfliktow. Z ciekawoscia poczytam smile. Od Pani Wszechwiedziącej też byśmy sie czegoś mogły w koncu dowiedziec skoro ma takie idealne dzieci i skoro juz sie odezwała...No chyba ze sie odezwała zeby sie poprzechwalac, skrytykowac nieporadne mamuski i odesłać do linka na innym forum
        • volta2 Re: Wojna rodzeństwa 15.03.13, 00:41
          podałam ci gdzieś linka? oszalałaś czy oślepłaś?

          podałam powód dla którego pisać już o tym mi się nie chce, tym bardziej, że moje sposoby na 14 latka to raczej by nie zadziałały.

          w wątku napisałam tylko tyle, że da się bez wojny wychować rodzeństwo bez konieczności rozwodzenia się. czytając twój post mogę tylko powiedzieć, że nie robiłam specjalnie więcej niż ty. ale jak sama przyznajesz, to nie jest bardzo łatwa robota. dużo łatwiej przyjąć do wiadomości że się nie da nic zrobić bo jak się nie kłócą to nie żyją.
    • tititu Re: Wojna rodzeństwa 15.03.13, 11:25
      Jak się ssaki nie przepychają to podobno połączenia w mózgu nie powstają wink
      Czasem się pokłócą o bzdurę, czasem o Coś Ważnego. Uczę rozwiązywać problemy, tłumaczę i tyle.
      Nie ma nieustającej wojny, jest dobrze.
      Ale nie ma też ciągłej sielanki i ciszy_jak_makiem_zasiał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka