Dodaj do ulubionych

pomóżcie mi zrozumieć

16.10.14, 20:20
Chodzi o to, że zostałam dzisiaj postawiona w sytuacji tak idiotycznej, że zwątpiłamw swój rozsądek, o rozsądku nauczycielki nie wspomnę. Bardzo Was proszę o komentarz i wpis jak poniższa sytuacja byłaby potraktowana w Waszych szkołach.
Klasa mojego syna (5 klasa) była dzisiaj na wycieczce w jednym z miejskich zakładów przemysłowych, szli tam na piechotę ok. 1 godziny i mieli zaplanowany powrót ok. 14 pod szkołę. W związku z tym, że o 14 ma prywatną lekcję angielskiego umówiłam się z nim, że odbiorę go spod tegoż zakładu i pojedziemy na angielski. Wycieczka trwała dłużej bo dopiero przed samą 14 syn zadzwonił, że wychodzą więc pojechałam i niestety nauczycielka nie pozwoliła mi zabrać syna ze sobą bez pisemnego upoważnienia. Zdębiałam bo przecież jestem matką dziecka, w pełni władzy rodzicielskiej, dziecko odebrałam osobiście i jest pod moją opieką więc nigdzie nie szlaja się samo a jednak własnego dziecka nie zabrałam. Na mój sprzeciw, że to jest biurokratyczny absurd pani się oburzyła, że takie są przepisy.
Bardzo chciałabym wiedzieć czy w Waszych szkołach możecie odebrać dziecko OSOBIŚCIE bez pisania oświadczenia o braniu za niego odpowiedzialności?
Dodam, że zwolnienie syna z lekcji kiedy wraca do domu sam jest możliwe wyłącznie z moim oświadczeniem i to rozumiem.
Obserwuj wątek
    • kanna Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 20:37
      Wystarczyło wyciągnąć kartkę i napisać, że zabierasz dziecko.

      Jesteś matką, ale nauczycielka jest odpowiedzialna za dzieciaka do momentu odwiezienia pod szkołę.
    • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:13
      Nie rozumiem, kilkakrotnie odbierałam swoją jako pierwszoklasistkę skądś gdzie byli, odbierała też babcia(z muzeum przy którym mieszka) i nigdy nauczycielka nie robiła problemu ani nie kazał pisać żadnych oświadczeń...
    • anika772 Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:22
      Oczywiście masz rację.
      No chyba że pani widziała Cię po raz pierwszy w życiu, a przerażony chłopak twierdził że Cię nie znawink

      A jak to się skończyło? Zabrałaś syna?
    • morekac Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:23
      Trzeba było sobie to upoważnienie napisać.
      • tala5 Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:37
        Gdybym wiedziała, że będzie potrzebne to napisałabym je wcześniej ale nie przyszło mi to do głowy i nie miałam przy sobie żadnej kartki.
        Nie nie zabrałam syna bo nię chciałam urządzać awantury przy klasie a jemu też by to nie pomogło (nauczycielka z tych mściwych).
        • angazetka Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:41
          Można było pożyczyć kartkę, w grupie uczniów z nauczycielką byłaby na to szansa. A byłby niezły kabaret przy tym.
          • srubokretka Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 22:44
            albo poprosic sekretarke w zakladach przemyslowych o machniecie pisemka i podbic pieczateczka od dyrektora smile
    • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:43
      w tej sytuacji to raczej nauczycielka postapiła niezdodnie z prawem przetrzymując wbrew woli rodzica jego dziecko !
    • biala_ladecka Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 21:51
      Po tym, jak pani w świetlicy wyjęła kartę, żeby sprawdzić czy jestem wpisana na listę osób upoważnionych do odbioru mojego dziecka, to już nic mnie nie zdziwi uncertain
      • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 13:05
        Ale co w tym dziwnego. Zdarza sie, ze matki nie maja praw rodzicielskich, widać w szkole sa takie przypadki.
        W przedszkolu mojego dziecka nauczyciele proszą rodziców, których nie znają o dowód lub zadają pytania o jakaś informacje o dziecku (jeśli pod ręka maja karty informacyjne)
        • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:24
          > Ale co w tym dziwnego. Zdarza sie, ze matki nie maja praw rodzicielskich, widać
          > w szkole sa takie przypadki.
          no proszę Cię i pisałaś w związku z tym sobie samej upoważnienie do odbierania dziecka? bo ode mnie nikt tego nigdy nie wymagał .....a upoważnienia zostawiałam w co najmniej kilkunastu miejscach...
          • budzik11 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:27
            slonko1335 napisała:

            > no proszę Cię i pisałaś w związku z tym sobie samej upoważnienie do odbierania
            > dziecka?

            Ale nie wiadomo, o co autorce chodzi, czego od niej chcieli, bo raz pisze, że upoważnienie, potem, że oświadczenie, że "przejmuje" dziecko.
            • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:35
              Ale ja odpowiadam w tym momencie na post o sprawdzaniu przez świetliczankę czy matka jest na liście osób upoważnionych do odebrania dziecka a nie o tej sytuacji ...aczkolwiek bardzo możliwe, ze świetliczanka sprawdzała na tej liście czy matka nie ma odebranych praw rodzicielskich na przykład i może to dziecko odebrać....
              • memphis90 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 20:00
                W szkole mojej córki w dokumentach składanych przy przyjęciu zaznaczałam kto jest upoważniony do odbierania dziecka. Przez kilka pierwszych dni byłam sprawdzana z dowodem, czy jestem matką i czy mogę odbierać dziecko. Potem pani już się "nauczyła" rodziców i sprawdzanie się skończyło.
                • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 08:40
                  memphis90 napisała:

                  > W szkole mojej córki w dokumentach składanych przy przyjęciu zaznaczałam kto je
                  > st upoważniony do odbierania dziecka.
                  no ale to nic dziwnego o ile nie zaznaczałaś siebie samej oczywiscie...
          • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:29
            Nauczyciel, ktory zabiera dzieci na wycieczkę mógł nigdy wczesniej nie widzieć matki, matka moze mieć inne nazwisko (ja tez mam inne niż jedno z moich dzieci, np. na lotniskach czasem jest to problem), wiec i legitymowanie nie zawsze sie sprawdzi.
            Miedzy rodzicami sa rozne wojny, moze mama postanowiła złapać dziecko, poza szkola, gdzie tata zostawił wyrok ograniczający prawa.
            Wiem, ze to wszystko moze wydawać die mało prawdopodobne, ale w życiu rożnie bywa, a historie sa takie, ze scenarzyści telenowel by tego nie wymyślili.
            Upoważnienia do odbierania dziecka z przedszkola dobie nie pisałam, ale na każdym dokumencie było miejsce na podpis obydwojga rodziców, zeby nie było wątpliwości.
            • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:34
              Nauczyciel, ktory zabiera dzieci na wycieczkę mógł nigdy wczesniej nie widzieć
              > matki, matka moze mieć inne nazwisko (ja tez mam inne niż jedno z moich dzieci,
              > np. na lotniskach czasem jest to problem), wiec i legitymowanie nie zawsze sie
              > sprawdzi.

              No ale pani ma imiona i nazwiska rodziców dziecka tak jak i resztę jego danych -litości...nie potrzebuje do tego upoważnienia pisanego na samego siebie-musiało kogoś nieźle porąbać...

              > Miedzy rodzicami sa rozne wojny, moze mama postanowiła złapać dziecko, poza szk
              > ola, gdzie tata zostawił wyrok ograniczający prawa.
              ale jak to się ma do wypisywania upoważnienia na samego siebie? przecież to jakaś bzdura kompletna...
              • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 20:04
                Nie wiem kto zabrał dzieci na wycieczkę. Wychowawca zwykle kojarzy chociaz jednego z rodziców, inni niekoniecznie, a pewnie nie zabierają ze sobą całej kartoteki.
                Nauczyciel w świetlicy tez nie zna rodziców.
                (na początku)
                W przypadku walki o dzieci rodzice potrafią wyczyniać takie cuda, ze nikt kto tego na żywo nie widzial nie uwierzy.
                Gdybys walczyła z byłym o dziecko i przyszlabys do niej do szkoły, a tam dziecka nie ma, bo tata zabrał je z wycieczki czy byłabys spokojna? A gdyby jeszcze tata miał ograniczone prawa rodzicielskie, nie wscieklabys sie?
                Jeszcze raz podkreślam, ze wiem, ze to tylko gdybanie, sytuacje sa mało prawdopodobne, ale mogło tak być, ze nauczycielka ma podstawy do nadgorliwości w tym temacie.

                Wiem, ze kiedy funkcjonuje sie w normalnym, poukladanym świecie to wszystko brzmi abstrakcyjnie i kosmiczne głupio, ale uwierz, ze żywność poukładany swiat to jest reguła bez wyjątków.
                • biala_ladecka Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 20:14
                  Jeżeli idę z eksem na noże i obawiam się rodzicielskiego porwania, to pierwszego dnia szkoły informuję wszystkich - od dyrektora po sprzątaczkę, że sytuacja wygląda, jak wygląda, a potem upewniam się czy zrozumieli. Nie ma potrzeby podejrzewać z automatu każdego rodzica o kidnaperskie zamiary, to raz, a dwa - powtarzam, bo chyba nie dociera do Ciebie, że niezależnie od sytuacji, pisanie upoważnień samemu sobie jest A-B-S-U-R-D-A-L-N-E.
                • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 20:29
                  Nauczyciel w świetlicy tez nie zna rodziców.
                  > (na początku)
                  i aby ich poznać potrzebuje upoważnienie wypisanego przez nich samych na siebie? przecież to nawet brzmi absurdalnie.

                  > W przypadku walki o dzieci rodzice potrafią wyczyniać takie cuda, ze nikt kto t
                  > ego na żywo nie widzial nie uwierzy.
                  no ale jak to się ma do tego nieszczęsnego upoważnienia na siebie samego? chyba jak jedno z rodziców ma ograniczone czy odebrane prawa rodzicielskie to drugi rodzic informuje o tym opiekunów a nie trzyma w tajemnicy? nie sądzisz? co w tym przypadku daje wypisanie upoważnienia na samego siebie? przecież równie dobrze może przyjść ojciec z odebranymi prawami i też na siebie wypisać tak iświstek i już będzie ok?....to totalny absurd od której strony by nie patrzeć...

                  Wiem, ze kiedy funkcjonuje sie w normalnym, poukladanym świecie to wszystko brz
                  > mi abstrakcyjnie i kosmiczne głupio, ale uwierz, ze żywność poukładany swiat to
                  > jest reguła bez wyjątków.

                  w żadnym z kilkunastu miejsc w których zostawiałam upoważnienia na odbieranie dzieci nikt nie wpadł na taki idiotyczny pomysł a jednak jakoś sobie radzą z takimi sytuacjami bez durnych wymysłów....
                • canuck_eh Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:23
                  To co to za wychowawca ktory nie wie ze ma w klasie ucznia ktorego jeden z rodzicow ma ograniczone prawa rodzicielskie jak juz o takim przypadku mowimy.ilez takich dzieci w klasie/szkole jest?
          • biala_ladecka Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:30
            Tak, dokładnie. Pani sprawdzała, czy JA - SIEBIE wpisałam na listę upoważnionych do odbioru. I nie, nie miało to nic wspólnego z kwestiami bezpieczeństwa, bo jak się pani zorientowała, że mnie na tej liście nie ma to stwierdziła, że nie ma problemu - ona mnie zaraz dopisze big_grin
            Zaliczyłam taki opad szczęki, że do dziś się zastanawiam, czy jakaś jej część jeszcze nie leży na podłodze w świetlicy wink
            • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:36
              > Zaliczyłam taki opad szczęki, że do dziś się zastanawiam, czy jakaś jej część j
              > eszcze nie leży na podłodze w świetlicy wink
              wcale się nie dziwię, jakby mi ktoś wyskoczył taka rewelacją padłabym na miejscu ze śmiechu...boszzz..jakim to trzeba być ograniczonym idiotą żeby od dorosłych ludzi takich rzeczy wymagać...
    • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 22:36
      tala5 napisała:

      > pani się oburzyła, że takie są przepisy.

      Nie, to nauczycielka w jakiś absurdalny sposób te przepisy interpretuje. Rodzic ma prawo własne dziecko zabrać skądkolwiek o każdej porze dnia i nocy, a każdy, kto mu usiłuje w tym przeszkodzić, popełnia przestępstwo zatrzymania małoletniego.

      Zabrałbym dziecko, z uśmiechem wyjaśniając pani, że to moje dziecko i to ja jestem jego opiekunem prawnym. A jeśli szkoła uważa, że zabrałem dziecko wbrew przepisom, niech do mnie dyrektor wystosuje pismo - adres znajduje się w dokumentacji szkolnej.
    • srubokretka Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 22:42
      Nie wiadomo jakie tam macie reguly gry. Bez powodu tak by sie nie zachowala.
      Zapytaj sie syna , jak sie zachowywal/ zachowywali.

      "(nauczycielka z tych mściwych). "

      Jezeli twoj syn na wycieczce dal czadu, to bardzo dobrze zrobila. Niech zasuwa z innymi, a nie mamusia mu zad wozi.
      • tala5 Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 22:51
        Tu nie masz racji bo syn jest z tych spokojnych i na dodatek zdolnych dzieci nie sprawiających problemów. A zad chciałam mu zawieźć na angielski którego uczy się chętnie już piąty rok ale sam nie zdążyłby tam dojechać autobusem , właśnie z powodu wycieczki.
        • srubokretka Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 00:20
          > Tu nie masz racji bo syn jest z tych spokojnych

          Nawet jesli spokojny aniolek, to ja bym sie wstydzila na twoim miejscu. Powaznie. Wolalabym , zeby raz na 5 lat moja corka nie poszla na angielski, niz podjechac samochodem, wiedzac , ze kobieta poswiecala sie dla mojego dziecka (w koncu taka wycieczka to nic przyjemnego dla nauczyciela). Wiedzac , ze przed nia jeszcze godzinny maraton pod szkole, ze w domu bedzie ze swoimi dziecmi pewnie za jakies 3h. Wiedzac, ze palcem nie kiwnelam, zeby jej pomoc (nie pojechalam na wycieczke, zeby dzieciakow pilnowac).
          Jak ktos nie widzi nic oprocz czubka wlasnego nosa, to i nie zobaczy.
          Obciach, co tu duzo pisac.
          • kwiat_w_kratke Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 00:52
            Wolalabym , zeby raz na 5 lat moja corka nie poszla na angielski, niz podjec
            > hac samochodem, wiedzac , ze kobieta poswiecala sie dla mojego dziecka


            big_grin
            Śmiem twierdzić, że poświęciła się, bo taką akurat ma pracę.

            Przeczytałaś ten swój bełkot, zanim go wysłałaś?
          • scher Ty się dobrze czujesz? n/t 17.10.14, 00:55

          • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 08:25
            coś Ci się w głowie pomieszało.
          • agni71 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 09:24
            Ale bredzisz po nocy!
          • mama-ola Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 09:31
            Śrubokrętka, chyba miałaś zły dzień, jak to pisałaś... Większego steku bzdur dawno nie czytałam.
          • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 10:49
            > Nawet jesli spokojny aniolek, to ja bym sie wstydzila na twoim miejscu. Powazni
            > e.

            a tak konkretnie czego byś się wstydziła?
      • canuck_eh Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 23:21
        Zaraz zaraz.Syn mogl wyciac numer i za ten numer moglby byc ukarany i mysle ze rozsadny rodzic nie stawialby oporu.Ale tutaj rodzic odbiera dziecko nie zeby biedny mlodzian nie maszerowal do szkoly przez miasto przez godzine tylko powod byl taki ze dziecko ma prywatne oplacone lekcje jezyka.Natychmiast zapytalabym nauczyciela czy zwroci koszt odwolania lekcji.Sa tacy ze ich nie obchodzi ze ktos nie przyszedl.A z zapytaniem jak to jest poszlabym do dyrekcji.
        Denerwuje mnie fakt ze jak nauczyciel msciwy to rodzic nic nie moze zrobic.Kuratoria w Polsce kuleja, na reakcje trzeba czekac niewiadomo jak dlugo chyba ze ktos zycie stracil to sa szybcy.Jakby bylo wiadomo ze nieudacznika nauczyciela mozna wywalic ze szkoly na zbity pysk - nie miotaliby sie jak pantery w pralce.
        A odpowiadajac na pytanie czy mialam kiedykolwiek problemy z zabraniem dziecka ze szkoly - NIE.JAk zabieralam dzieciaki 3 tygodnie wczesniej ze szkoly przed koncem roku - poszlam do dyrektora i sie pytalam czy potrzebuje jakis papier czy co .Nie - jestem rodzicem i nie ma problemu.
        • kwiat_w_kratke Re: pomóżcie mi zrozumieć 16.10.14, 23:43
          Owszem, niestety miałam takie sytuacje. Zgadzam się, że to idiotyczne. Za czasów mojej najstarszej córki musiałam przy nauczycielce pisać pismo, zobowiązujące się do przejęcia opieki nad dzieckiem po zakończeniu wycieczki. A obecnie wprowadzili jeszcze nakaz stemplowania tego oświadczenia w sekretariacie. Dobrze, że jeszcze nie życzą sobie potwierdzenia w urzędzie gminy i urzędzie stanu cywilnego, ale być może wszystko przed nami. uncertain
          • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 00:57
            kwiat_w_kratke napisał(a):

            > wprowadzili jeszcze nakaz stemplowania tego oświadczenia w sekretariacie.

            A ty oczywiście o podstawę prawną nie pytasz i potulnie robisz, co każą.
            • morekac Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 07:06
              Spoko, przecież nie wymagają jeszcze podpisu notarialnego...😃
              O ile mogę zrozumieć , że nauczyciel woli, żeby rodzic mu pokwitowal odbiór dziecka w nietypowych okolicznościach, to takie wymagania są wzięte z kosmosu.
          • canuck_eh Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:32
            Jak dzieciaki jada na wycieczke szkolna czy na jakis ivencik sportowy to mam na formie mozliwosc zaznaczenia czy wraca ze wszystkimi czy odbierany jest na miejscu i przez kogo.To rozumiem.Corka na ten wesoly przyklad ze szkoly jechali w ramach zajec do szpitala przy uczelni gdzie maz pracuje.Corka wraz z kolezanka chciala isc do meza do labu po wycieczce i tu musialam napisac by corke zwolnili po zajeciach i ze idzie do swego tatusia - podalam zarowno moj telefon jak i telefon kontaktowy uczelniany do meza.Nie bylo problemu, ale rozumiem ze nauczyciel musial miec podkladke dlaczego 2 uczennice nie wrocily do szkoly.Nie sadze by byl problem gdzyby corka wpadla na ten pomysl podczas wycieczki i maz odbieral ja z "rak nauczyciela" ze sie wyraze.Roznica taka ze moglby zabrac tylko corke - nie jej kolezanke.Kolezanka musiala dostarczyc oswiadczenie od swoich rodzicow ze sie zgadzaja.
      • aveave0 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 09:47
        O kurczę,a ja wczoraj wysłałam mojego ślubnego,żeby zabrał zad mojego młodego z warsztatów na drugim końcu miasta,bo by nie zdążył do szkoły muzycznej.Upoważnienia nie dostał,tylko opr ,żeby się pośpieszył bo młody nie zdąży.
        • franula Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 09:54
          jedyne co mi przychodzi do głowy jak próbuję to idiotyczne wymaganie zrozumieć to, że ona jako nauczycielka wzięła odpowiedzialność za dzieci na konkretny czas od wyjścia do powrotu ze szkoły

          może jakiś dowód na piśmie odebrania potrzebowała żeby nie było ze dziecko po drodze zgubiła?
          szkoły teraz zabezpieczają się na różne sposoby, słyszałam o szkole która ma proces wytoczony przez matkę że wydano dziecko ojcu nie wiem może miał ograniczone prawa rodzicielskie...

          nie wiem nigdy się nie spotkałam z czymś takim a kilka razy dziecko przechwytywałam

    • melancho_lia Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 07:50
      Idiotyzm. Rodzice mogą odebrać dziecko bez żadnych kwitów.
      • eps Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 08:22
        wiele razy dobierałam dziecko bezpośrednio z kina, basenu czy teatru i nie było problemu.
        Co więcej było to dużo młodsze dziecko niż uczeń 5 klasy.
    • mw144 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 09:57
      Kilka razy odbierałam spod autobusu po zakończeniu wycieczki, inni rodzice również, nikt żadnych oświadczeń nie pisał. Zwalnianie z lekcji - jak pojedyncze przypadki, to piszę w zeszycie do korespondencji. Jak powtarzające się - poinformowałam wychowawcę spotkanego przypadkowo na korytarzu, że proszę aby X do końca roku we wtorki wychodził z lekcji o 15:00. Powiedziała, że nie ma problemu, też oświadczeń nie chciała.
    • budzik11 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 10:09
      tala5 napisała:

      > nie pozwoliła mi zabrać syna ze sobą bez
      > pisemnego upoważnienia.

      (...)czy w Waszych szkołach możecie odebrać dziecko OSOBI
      > ŚCIE bez pisania oświadczenia o braniu za niego odpowiedzialności?

      to w końcu upoważnienie (od kogo??) czy oświadczenie, że go zabierasz i zwalniasz nauczycielkę z odpowiedzialności za twoje dziecko?
      Pierwsza opcja jest absurdalna. Druga - jak najbardziej w porządku. Gdyby coś się stało dziecku, albo gdybyś je np. wywiozła za granicę wbrew woli ojca (nauczycielka nie musi znać twojej sytuacji rodzinnej), to winą zostałaby obarczona ONA, jako że dziecko zgodnie z planem było pod jej opieką a nie miałaby żadnego dowodu, że zostałaby z tej odpowiedzialności przez matkę dziecka zwolniona.
      • budzik11 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 10:14
        Ba, przypomniało mi się - ostatnio byłam na dwudniowym rajdzie rowerowym, w nocy był biwak, na który się nie zdecydowaliśmy i wróciliśmy do domu sami - i MY, dorośli ludzie (byliśmy bez dzieci, więc to dotyczyło tylko nas!) musieliśmy napisać oświadczenie, że oddalamy się i wracamy do domu na własną odpowiedzialność, ponieważ organizator wycieczki bierze odpowiedzialność za uczestników i w razie gdyby coś im się stało, to on poniesie konsekwencje. Absolutnie więc rozumiem nauczycielkę, zwłaszcza, jeśli chodzi o dziecko.
        • lucyjkama Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 10:43
          Zgadzam się. Takie oświadczenie jest jak najbardziej na miejscu.
          Gdy ja chciałam zabrać dziecko z przedszkola na pół godziny (wizyta u lekarza) musiałam wpisać się do zeszytu, że zabieram dziecko o tej i o tej godzinie i przejmuje za nie odpowiedzialność. Po powrocie musiałam znów się wpisać, że oddaje dziecko pod opiekę przedszkola o godzinie, itd.
          Dla mnie taka procedura jest jasna i słuszna.
        • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 20:32
          i MY,
          > dorośli ludzie (byliśmy bez dzieci, więc to dotyczyło tylko nas!) musieliśmy na
          > pisać oświadczenie, że oddalamy się i wracamy do domu na własną odpowiedzialnoś
          > ć,
          a jak byście nie napisali to by Was zakuli w kajdanki i zamknęli siłą? serio pisaliście takie oświadczenie? zabiłabym śmiechem .....
          • budzik11 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:06
            Trzeba być na twoim poziomie, żeby się awanturować z fajnymi ludźmi i psuć atmosferę o taką głoputę. Oczywiście, że podpisaliśmy.
            • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:51
              Trzeba być na Twoim poziomie żeby coś takiego podpisać....aż dziw bierze, że dorośli ludzie którzy maja trochę oleju w głowie dają sobie wcisnąć oś tak absurdalnego...
            • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 17:01
              czyli podpiszesz każda głupotę, która Ci podetkną żeby tylko atmosfery nie popsuć. Super podejście.
        • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 10:50
          budzik11 napisała:

          > ponieważ organizator wycieczki bierze odpowiedzialność za uczestników
          > i w razie gdyby coś im się stało, to on poniesie konsekwencje.

          Nieprawda.
      • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 10:48
        budzik11 napisała:

        > Gdyby coś się stało dziecku, albo gdybyś je np. wywiozła za granicę wbrew
        > woli ojca (nauczycielka nie musi znać twojej sytuacji rodzinnej), to winą
        > zostałaby obarczona ONA

        Dlaczego? Chyba nie wiesz, o czym mówisz.

        > jako że dziecko zgodnie z planem było pod jej opieką

        Nie liczy się opieka "zgodnie z planem", lecz faktyczna. Winien jest ten, kto jest winien, a nie ten, kto miał w tym czasie mieć dziecko pod opieką, ale nie miał. Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
    • joanna_poz Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 10:45
      nie, pisanie samemu dla siebie upoważnień, w sytuacji kiedy się jest rodzicem, jest kuriozalne.

      rozumiem, że nauczycielka mogła Cię nie znac, nie kojarzyć że jestes mamą Iksinskiego i stąd miec opór żeby "wydac" syna Tobie.
      ale to wystarczyło poprosić, zebyś się wylegitymowała.
    • julita165 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 11:19
      Ja niżej podpisana Anna Kowalska leg się dow osob oswiadczam, że upoważniam siebie Anne Kowalską leg się dow osob...itd Umrę ze śmiechu smile
      • franula Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 11:45
        no tak ale to trochę co innego niż "uprzejmie informuję ze przejmuję odpowiedzialność za swoje dziecko zabierając je z wycieczki o godz 15", prawda?



        może autorka sprecyzuje rodzaj oświadczenia jakiego nauczycielka od niej wymagała?
        • agni71 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 11:49
          No właśnie, chyba chodziło o oświadczenie o przejęciu odpowiedzialności za dziecko, a upoważnieniu do jego odebrania?
          • agni71 Re: errata 17.10.14, 11:49
            a nie upoważnieniu

            miało być
          • joanna_poz Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 12:10
            no ale przeciez to tez bez sensu.

            brnąć dalej w ten absurd:

            poskładaliscie w szkole pisemne oświadczenia, ze bierzecie odpowiedzialnosc za dzieci z chwila zakonczenia lekcji czyli w poniedziałek od 14, a we wtorek od 12?
            • agni71 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 12:18
              ale wycieczka rządzi się innymi prawami, teoretycznie nauczyciel odpowiada za dziecko od wyjścia ze szkoły, do powrotu do szkoły. Zazwyczaj jednak obuwa się bez pisemnych oświadczeń. Z drugiej strony, gdyby dziecku cos sie stało w tym czasie, to formalnie możnaby pociągnąć do odpowiedzialności nauczycielkę. Może miała kiedyś jakies nieprzyjemności tego typu i teraz stara się zabezpieczyć?
              • joanna_poz Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 12:21
                Z drugiej strony, gdyby dziecku cos sie stało w tym cz
                > asie, to formalnie możnaby pociągnąć do odpowiedzialności nauczycielkę.

                gdyby coś się stało dziecku POD OPIEKĄ MATKI pociągnąć do odpowiedzialnosci nauczyciela?
                czyli co matka wypiera się że nie odebrała dziecka (choc odebrała)? i ze dziecko bylo pod opieką nauczyciela?
                • agni71 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 12:24
                  ludzie są różni, na prawdę. A gdyby sie wyparła? Oficjalnie dziecko było wciąż pod opieką nauczycielki.
                  • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 15:47
                    wiesz równie dobrze nauczyciel mógł się wyprzeć, że to dziecko ze sobą zabrał na wycieczkę, nieprawdaż? myślę, że jednak było dosyć świadków tego niecnego procederu odebrania dziecka przez własną matkę...no i dlaczego inni nauczyciele nie mają takich problemów?
                    • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:08
                      Przepisy sa tak beznadziejnie skonstruowane, ze każdy nauczyciel, który nie jest obsesyjnym formalista naraża sie na kłopotyuncertain
                      Nie oznacza to, ze po procesie zostanie skazany, ale nikt nie lubi udowadniać swojej niewinności przed sądem.
                      • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:22
                        Ale jakie przepisy? rodzic niepozbawiony władzy rodzicielskiej ma prawo odebrać własne dziecko to są jedyne przepisy jakie na tę sytuację istnieją. To co kazała pisać nauczycielka to jakieś jej własne prawo...
                        • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:49
                          Jestem przekonana, ze chodzi o "pokwitowanie" odbioru dziecka, o takiej i takiej godzinie.
                          Takie pismo musi pisać np. rodzic zabierający chore dziecko od szkolnej pielęgniarki.

                          Lub o sytuacje, gdzie nauczyciel nie zna rodzica i nie chce sytuacji, gdzie potem sie okaże, ze dziecko moze odbierać tylko babcia (chociaz zdaje sobie sprawe, ze ta sytuacja jest mało prawdopodobna, acz nie do wykluczenia)

                          Zrobiliśmy sobie piekiełko dochodząc odpowiedzialności od wszystkich i za wszystko i takie sytuacje sa tego skutkiem.
                          Ostatnio podpisywałam zgodę, ze moje dziecko moze opuścić teren przedszkola pod opieka nauczycielki (spacer po okolicy w poszukiwaniu liści), jeszcze za czasów starszej córki, pani zabierała dzieci do parku bez pisemnej zgody.

                          I wogole podpisuje mnóstwo absurdalnych zgód.

                          Ja dowiedziałam sie na jakimś szkoleniu, pracując z dziecmi powinnam miec zgodę na piśmie, ze wolno mi sadzać dzieci na kolanach.

                          W jednym przedszkolu było podejrzenie, ze dziecko jest bite, niezle sie nakombinowalismy, zeby ustalić czy i komu z personelu wolno obejrzeć dziecko.
                          Zdarza sie, ze pielęgniarki mogą w szkole badać dziecko tylko w obecności dodatkowej osoby (tez nie mogłam w to uwierzyć).
                          Albo pisemna zgoda, zeby pielęgniarka mogła sprawdzić czy dziecko nie ma wszy.

                          Kiedys w wyjątkowej sytuacji, za pisemna zgoda rodziców i dyrekcji, podwiozlam swoim samochodem nastoletnie dziecko na zajecia w położonej 3 kilometry od szkoły placówce.
                          Po latach dowiedziałam sie, ze jesli cokolwiek by sie stało to i tak zostalabym pociągnięta do odpowiedzialności.
                          Pomimo, ze uważam to za głupie, juz nigdy tego nie zrobię, choćby wiele od tego zależało.
                          • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 11:05
                            mamma_2012 napisała:

                            > Jestem przekonana, ze chodzi o "pokwitowanie" odbioru dziecka, o takiej i
                            > takiej godzinie.

                            W pełni wystarczającym dowodem są wyjaśnienia nauczycielki, ew. notatka służbowa dokumentująca fakt odbioru dziecka przez prawnego opiekuna.

                            > Takie pismo musi pisać np. rodzic zabierający chore dziecko od szkolnej
                            > pielęgniarki.

                            Nie musi. Zabiera i już. W twojej szkole są chore interpretacje przepisów.

                            > Zrobiliśmy sobie piekiełko dochodząc odpowiedzialności od wszystkich i za wszystko

                            To miejskie legendy rozpowszechniane na szkoleniach dla nauczycieli. Zmień środowisko szkoleniowe, od razu poczujesz, jak się żyje w normalnej rzeczywistości.

                            > Ostatnio podpisywałam zgodę, ze moje dziecko moze opuścić teren przedszkola
                            > pod opieka nauczycielki (spacer po okolicy w poszukiwaniu liści)

                            Pokaż dyrektorce przedszkola przepis (rozp. w sprawie krajoznawstwa i turystyki), że wycieczki przedmiotowe nie wymagają zgody rodziców.

                            > I w ogole podpisuje mnóstwo absurdalnych zgód.

                            Ja nigdy nie podpisuje absurdalnych zgód. A mam trójkę dzieci w szkołach.

                            > Ja dowiedziałam sie na jakimś szkoleniu, pracując z dziecmi powinnam miec
                            > zgodę na piśmie, ze wolno mi sadzać dzieci na kolanach.

                            Wyśmiałbym szkoleniowca. Ma chorą wyobraźnię i chore interpretacje przepisów; do tego nimi prątkuje.

                            > W jednym przedszkolu było podejrzenie, ze dziecko jest bite, niezle sie
                            > nakombinowalismy, zeby ustalić czy i komu z personelu wolno obejrzeć dziecko.

                            Bo wy, nauczyciele, łykacie każdą, najbardziej absurdalną interpretację autorstwa kogokolwiek, kto tylko przyjdzie do was na szkolenie. Dla was, nauczycieli, nie ma takiej bzdury, w którą nie jesteście w stanie uwierzyć.

                            > Zdarza sie, ze pielęgniarki mogą w szkole badać dziecko tylko w obecności
                            > dodatkowej osoby (tez nie mogłam w to uwierzyć).

                            Mieszkasz w patologicznej okolicy.

                            > Albo pisemna zgoda, zeby pielęgniarka mogła sprawdzić czy dziecko nie ma wszy.

                            To samo. Ministerstwo Zdrowia oraz Instytut Matki i Dziecka dawno już to prostowały, ale nauczyciele oczywiście dalej są dotknięci infekcją absurdalnych interpretacji przepisów.
                            • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 14:22
                              Nie jestem nauczycielem i nigdy nie byłam. Jedna trzecia moich znajomych to adwokaci i radcowie prawni, w tym profesorowie i zgodnie twierdza, ze sa w stanie zrobic zadymę po jednej i drugiej stronie, bo przepisy pozwalają na to.
                              Prywatnie, duzo prościej podpisać mi zgodę na szukanie kasztanów niż udowadniać, ze jest niepotrzebna. Ja szanuje swój czas.
                              • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 14:54
                                mamma_2012 napisała:

                                > Jedna trzecia moich znajomych to adwokaci i radcowie prawni, w tym
                                > profesorowie i zgodnie twierdza, ze sa w stanie zrobic zadymę po jednej
                                > i drugiej stronie

                                Jeśli rzeczywiście twoi znajomi profesorowie w kontekście tego wątku powiedzieli, że byliby w stanie zrobić zadymę po jednej i po drugiej stronie, przekaż im, że moim zdaniem są zwyczajną prawniczą, adwokacko-profesorską, sprzedajną, barbarzyńską dziczą - bez honoru, bez sumienia, bez wstydu. Nie mają prawa zaliczać się do kręgu cywilizacji zachodniorzymskiej.

                                Na szczęście na każdego prawnika jest kontrprawnik, a w sytuacji spornej w lepszej sytuacji byłaby nauczycielka. Rodzice za papugę płaciliby własnymi pieniędzmi, ryzykując przegraną, i to mocno. Racji nauczycielki broniłby prawnik wynajęty przez organ prowadzący szkołę.

                                Dlatego jestem przeciw biurokratycznej nadgorliwości nauczycieli i przeciw tworzeniu dupochronów.
                                • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:25
                                  Widzisz, ja podobnie jak Ty, uważam, ze nie powinno być sytuacji, jaka jest.
                                  Niestety dopóki wszystko jest dobrze i działa, to nie ma problemu, ale wystarczy najmniejszy wypadek czy wpadka i rodzice potrafią przedefiniowac problem.
                                  Weźmy sytuacje z bitym dzieckiem, nagle okazuje sie, ze siniaki to jeden problem, ale większym jest ten, ze opiekunka obejrzała pośladki, na których owe siniaki były.
                                  Dalej, nastolatek wybiega ze szkoły na papierosa, po drodze powracając nauczyciela i woźną, ma pecha i z rozpędu wpada pod tira. Niestety, ale teraz szkoła musi udowodnić, ze stanęła na głowie, zeby powstrzymać dzieciaka.
                                  Mogę wypisać Ci dziesiątki nieprawdopodobnych spraw, jakie widziałam na własne oczy i wielokrotnie wiecej, takich, które znam z opowiadań.
                                  Rzeczywiście jest tak, ze zapadają wyroki korzystne dla opiekuna czy szkoły, ale po wielu latach i odwolaniach. Naprawdę nie jest to miła sytuacja.
                                  Pamietam jak od bladej nauczycielki odbieralam dziecko z przedszkola z rozwalona buzia, dziecko potknelo sie o własne nogi, a raczej zaplatalo w szarfe. Dla mnie to wypadek przy pracy, nikt nie jest winien, ale dla wielu rodziców (jak powiedziały nauczycielki), to powód do walki o odszkodowanie.
                                  Inna akcja, dziecko przewróciło sie na wf (popchniete przez kolegę, zupełnie przez przypadek), mam telefon ze szkoły, zeby zabrać na sor. Zbieram wywiad, na moje oko wszystko ok, ale jak nie przyjadę wzywają pogotowie, bo takie maja procedury.
                                  • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:59
                                    mamma_2012 napisała:

                                    > najmniejszy wypadek czy wpadka i rodzice potrafią przedefiniowac problem.
                                    > Weźmy sytuacje z bitym dzieckiem, nagle okazuje sie, ze siniaki to jeden
                                    > problem, ale większym jest ten, ze opiekunka obejrzała pośladki, na których
                                    > owe siniaki były.

                                    E tam, dylemat jest wydumany. W praktyce nie ma szans się zmaterializować. Obejrzała, bo miała uzasadnione podejrzenie, że dziecko jest krzywdzone. Żaden sąd nie będzie się jej czepiać.

                                    No chyba że po sprawie Sawickiej i akrobatyce sądowej, jaką uprawiał przy tej okazji sędzia Paweł Rysiński, rzeczywiście uwierzyłaś, że teoria owoców zatrutego drzewa naprawdę i trwale weszła do doktryny polskiego prawa karnego big_grin

                                    > Dalej, nastolatek wybiega ze szkoły na papierosa, po drodze powracając
                                    > nauczyciela i woźną, ma pecha i z rozpędu wpada pod tira. Niestety, ale
                                    > teraz szkoła musi udowodnić, ze stanęła na głowie, żeby powstrzymać dzieciaka.

                                    Bajędy opowiadasz. Nie ma adekwatnego związku przyczynowego między działaniem szkoły, a wypadkiem.

                                    > Mogę wypisać Ci dziesiątki nieprawdopodobnych spraw, jakie widziałam na
                                    > własne oczy i wielokrotnie wiecej, takich, które znam z opowiadań.

                                    Dawaj, dawaj - ale z sygnaturami. Szczególnie ten kazus z nastolatkiem wpadającym pod tira mnie zafrapował wink

                                    > Rzeczywiście jest tak, ze zapadają wyroki korzystne dla opiekuna czy
                                    > szkoły, ale po wielu latach i odwolaniach.

                                    Jeżeli po wielu latach i odwołaniach, to znaczy stan faktyczny nie był w danej sprawie wcale tak jednoznaczny. A my tu nie dyskutujemy o sytuacjach naprawdę wyjątkowych, których prawdopodobieństwo jest bliskie zeru, lecz o ryzyku dnia codziennego.

                                    Gdybyś się tak miała przejmować wszystkim, co może się stać, tobyś w życiu za kierownicę nie siadła, a może nawet z domu nie wyszła. Wiesz, jak łatwo, będąc kierowcą, trafić na 8 lat do więzienia?

                                    > dziecko potknelo sie o własne nogi, a raczej zaplatalo w szarfe.
                                    > dla wielu rodziców (jak powiedziały nauczycielki), to powód do walki o odszkodowanie.

                                    Nauczycielki nie rozumują normalnie, żyją w ciągłym, nieuzasadnionym strachu. Moim zdaniem przyczyną jest to, że one naprawdę bardzo słabo znają prawo i nie mają nawyku sprawdzać informacji u źródła. Dlatego wierzą w każdą opowieść, którą im ktokolwiek zaserwuje, nie sprawdzając ani kompetencji opowiadającego, ani faktów (które często znają z 3-4 ręki, potem jeszcze same je dokumentnie przekręcając - taka nauczycielska zabawa w głuchy telefon).

                                    > Inna akcja, dziecko przewróciło sie na wf, mam telefon ze szkoły, zeby
                                    > zabrać na sor. Zbieram wywiad, na moje oko wszystko ok, ale jak nie przyjadę
                                    > wzywają pogotowie, bo takie maja procedury.

                                    To akurat uważam za słuszne. Urazów wewnętrznych nie widać, a mogą być śmiertelne. Sam bym nie zaryzykował życia cudzego dziecka.
                              • sinkar Re: pomóżcie mi zrozumieć 24.10.14, 10:51
                                radca prawny
                            • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 14:39
                              Jeszcze raz i powoli. Nauczyciel teoretycznie nie ma obowiązku pamiętać, kto wychowuje sie w pełnej rodzinie, a kto ma zagmatwana sytuacje prawna.
                              I jeszcze raz, zapewne chodziło o poświadczenie odebrania dziecka i nic wiecej.

                              Patrząc z boku, mając wszystko w porządku z głowa, wszystko to wydaje sie dziwne, chore i irracjonalne, ale niestety rodzice potrafią zrobić zadyme o takie sprawy, ze spadlbys z krzesła.
                              I co z tego, ze sad stanie po stronie nauczyciela, skoro np. dwa lata rozpraw to nic miłego.
                              • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:05
                                mamma_2012 napisała:

                                > Jeszcze raz i powoli. Nauczyciel teoretycznie nie ma obowiązku pamiętać,
                                > kto wychowuje sie w pełnej rodzinie, a kto ma zagmatwana sytuacje prawna.

                                Jak to nie? Ileż ma w klasie tych dzieci z "zagmatwaną sytuacją prawną"? Ma obowiązek znać tę "zagmatwaną sytuację" swojego ucznia obudzony o 3.15 w nocy.

                                > I jeszcze raz, zapewne chodziło o poświadczenie odebrania dziecka i nic wiecej.

                                W pełni wystarczającym dowodem są wyjaśnienia nauczycielki, ew. notatka służbowa dokumentująca fakt odbioru dziecka przez prawnego opiekuna. Nie ma takiego adwokata, nawet z tytułem profesorskim, który w typowych okolicznościach skutecznie przekona sąd, że nie jest to dowodem. No chyba, że z "sądem" grilluje na działce i zna wielu sędziów na telefon.

                                > I co z tego, ze sad stanie po stronie nauczyciela, skoro np. dwa lata rozpraw
                                > to nic miłego.

                                Podaj choć jedną sygnaturę takiej sprawy. Tylko stan faktyczny żeby był tożsamy z tutaj omawianym.
                          • morekac Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 12:03
                            Ze szkoły?! Licealistę czy gimnazjalistę?
                            Ja bym nie podpisała.... i ciekawe, co wtedy zrobiłaby szkoła... Zatrzymała dzieciątko na noc? Wezwała policję do porzuconego w szkolnej dziczy pod opieką krwiożerczych pedagogów 16-latka?
                            • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 12:39
                              morekac napisała:

                              > Ze szkoły?! Licealistę czy gimnazjalistę?
                              > Ja bym nie podpisała.... i ciekawe, co wtedy zrobiłaby szkoła...

                              Jak znam mentalność nauczycieli, to puszczaliby dziecko normalnie do domu, ale doświadczyłabyś Wielkiego Focha. Dostałabyś łatkę tej, co to zawsze ma jakieś uwagi, pretensje i wiecznie robi jakieś problemy.

                              Taka typowa nauczycielska reakcja, kiedy ktoś zaprezentuje wiedzę, której oni nie posiadają wink
                  • jakw Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:06
                    agni71 napisała:

                    > ludzie są różni, na prawdę. A gdyby sie wyparła? Oficjalnie dziecko było wciąż
                    > pod opieką nauczycielki.
                    No właśnie. Podejrzewam, że nauczycielka chciała mieć papier, że dziecko zostało odebrane przez rodzica.
                  • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 10:54
                    agni71 napisała:

                    > ludzie są różni, na prawdę. A gdyby sie wyparła? Oficjalnie dziecko było wciąż
                    > pod opieką nauczycielki.

                    Nauczycielka może sobie zrobić notatkę służbową w dokumentacji szkolnej i nie zawracać rodzicom dupy pisaniem idiotycznych oświadczeń.
    • lenka_13 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 13:32
      Tak , odkąd w naszej szkole matka najpierw zabrała dziecko , a potem zgłosiła ,że dziecko zostało odebrane przez osobę nieupoważnioną. Fakt,że to chęć odegrania się na nauczycielce,że nie chciała jej dziecku oceny naciągnąć. Konsekwencją tego , każdy wychowawca , jeżeli dziecko ma być odebrane wcześniej niż planowy koniec zajęć żąda oświadczenia , a my się potulnie zgadzamy , bo nikt nie chciałby przechodzić tego co ta nauczycielka.
      Może Wasza słyszała o naszej sytuacji??? wink
      • morekac Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:12
        A owa mamusia złożyła na siebie donos, że uprowadzila dziecko?
      • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 11:07
        lenka_13 napisała:

        > Tak , odkąd w naszej szkole matka najpierw zabrała dziecko , a potem zgłosiła,
        > że dziecko zostało odebrane przez osobę nieupoważnioną.

        No i co się takiego stało, poza tym, że matka zyskała po wsze czasy opinię oszustki i idiotki?
    • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 16:27
      W szkole moich dzieci jest wymóg zwolnienia pisemnego.Nauczyciel musi mieć czarno na białym ,że od tej pory nie bierze odpowiedzialności za danego ucznia.
      • joanka72 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 17:38
        Ja w przedszkolu upoważniałam sama siebie do odbioru dziecka. Prosto z przedszkola wink
        • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 18:28
          joanka72 napisała:

          > Ja w przedszkolu upoważniałam sama siebie do odbioru dziecka. Prosto z przedszk
          > ola wink

          boszsz, ludzie i Wy dajecie sie wkręcic w takie durnoty?
          • joanka72 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:18
            ależ Ty jesteś "mądra", śmiałam się razem z nauczycielką, która przepraszała mnie "bo taki wymóg dyrekcji"...
            ciekawe jak Ty byś się zachowała, stojąc z dzieckiem pod salą i spiesząc się do pracy, pewnie wzywałabyś prawnika
            • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 11:09
              joanka72 napisała:

              > ciekawe jak Ty byś się zachowała, stojąc z dzieckiem pod salą i spiesząc się
              > do pracy, pewnie wzywałabyś prawnika

              Po prostu zabrałbym dziecko, życzliwie informując nauczycielkę, że do niej nic nie mam, ale jak dyrekcja stwarza absurdalne problemy, to niech się do mnie dyrekcja z pismem zwróci w tej sprawie.
              • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:03
                Do mojej pracy raczej dzieci nie wejdąsmileI co wtedy?
            • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 16:40
              a jakby kazano Ci zatańczyć i zaśpiewać żeby móc zabrać własne dziecko, bo taki wymóg dyrekcji to też bys pokornie wykonała to zalecenie? Jakies granice absurdalnych zarządzeń chyba są....
      • morekac Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 19:13
        Wszędzie jest chyba wymóg zwolnienia pisemnego.
        • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 17.10.14, 20:31
          Autorko watku, albo ja czegos nie zrozumialam albo to jakis skrajny absurd ale czy nauczycielka chciala od ciebie upowaznienie? A zapytalas kto mialby je wystawic? Przeciez oni i tak skonczyli zajecia tak? Wracali do szkoly ale lekcji juz by nie mieli a poszliby do domu? Jesli tak to naprawde zrobilabym z tego afere, bo to idiotyzm totalny.
          • jakw Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:15
            najma78 napisała:

            > Autorko watku, albo ja czegos nie zrozumialam albo to jakis skrajny absurd ale
            > czy nauczycielka chciala od ciebie upowaznienie? A zapytalas kto mialby je wyst
            > awic? Przeciez oni i tak skonczyli zajecia tak? Wracali do szkoly ale lekcji ju
            > z by nie mieli a poszliby do domu? Jesli tak to naprawde zrobilabym z tego afer
            > e, bo to idiotyzm totalny.
            Chyba są na to jakieś przepisy. Na wycieczce nauczyciel jest odpowiedzialny za dziecko od momentu wyjścia ze szkoły do powrotu. Ja w gimnazjum kilka razy pisałam papier o możliwość powrotu córki z miejsca wycieczki prosto do domu. W przeciwnym przypadku musiałaby powrócić z klasą do szkoły i dopiero stamtąd mogłaby udać się do domu.
            • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 09:51
              I to wszystko jeszcze pod warunkiem, ze w szkole jest pisemna zgoda na samodzielne powroty owego gimnazjalisty/licealisty ze szkoły.
              • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 11:11
                mamma_2012 napisała:

                > pisemna zgoda na samodzielne powroty owego gimnazjalisty/licealisty ze szkoły.

                Znów zaczynasz prątkować?
                • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:05

                  > mamma_2012 napisała:
                  >
                  > > pisemna zgoda na samodzielne powroty owego gimnazjalisty/licealisty ze sz
                  > koły.
                  Wg polskiego prawa 7-latek moze samodzielnie poruszac sie po drogach a gimnazjalista/licealista potrzebuje pisemnej zgody rodzica na powrot do domu? big_grinbig_grinbig_grin
                  • mamma_2012 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:29
                    Może, ale za zgoda rodziców. Szkoła owa zgodę musi mieć na piśmie do dnia 18 urodzin. Debilne? Oczywiście, zwłaszcza, ze mając 16 lat może np. mieć prawo jazdy na male samochody.
                    • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:43
                      mamma_2012 napisała:

                      > Może, ale za zgoda rodziców.

                      Zajęcia szkolne się kończą, odpowiedzialność szkoły się kończy. Wola rodziców, żeby dziecko wracało samo do domu, jest wolą dorozumianą. Tym bardziej w przypadku nastolatka pow. 13 r. ż. On już sam może o tym decydować, ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych.

                      > Szkoła owa zgodę musi mieć na piśmie do dnia 18 urodzin.

                      Podstawę prawną poproszę.
                    • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 16:27
                      mamma_2012 napisała:

                      > Może, ale za zgoda rodziców. Szkoła owa zgodę musi mieć na piśmie do dnia 18 ur
                      > odzin. Debilne? Oczywiście, zwłaszcza, ze mając 16 lat może np. mieć prawo jazd
                      > y na male samochody.

                      Owszem, debilne zwlaszcza ze ze szkoly uczen moze wyjsc kiedy chce. Dlatego na miejscu autorki zabralabym dziecko na lekcje angielskiego.
            • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 15:02
              jakw napisała:

              > najma78 napisała:

              > Chyba są na to jakieś przepisy. Na wycieczce nauczyciel jest odpowiedzialny za
              > dziecko od momentu wyjścia ze szkoły do powrotu. Ja w gimnazjum kilka razy pis
              > ałam papier o możliwość powrotu córki z miejsca wycieczki prosto do domu. W prz
              > eciwnym przypadku musiałaby powrócić z klasą do szkoły i dopiero stamtąd mogłab
              > y udać się do domu.

              W tym przypadku roznica jest zasadnicza - rodzic odbiera dziecko osobiscie. Ma pisac upowaznienie aby mogl to zrobic? A jesli odbierze osobiscie ze szkoly to tez musi sobie napisac upowaznienie? Naprawde nie widzisz (cie) absurdu sytuacji? Nauczyciel jest odpowiedzialny ale wtedy gdy dzici sa pod jego opieka a nie gdy rodzic je odbiera i ta opieke przejmuje.
              >
            • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 16:44
              jakw napisała:

              > Chyba są na to jakieś przepisy. Na wycieczce nauczyciel jest odpowiedzialny za
              > dziecko od momentu wyjścia ze szkoły do powrotu.
              czy Was pogięło? nauczyciel jest odpowiedzialny do kiedy rodzic go nie zwolni od tej odpowiedzialności, np. zabierajac własne dziecko i może to zrobic w dowolnym momencie wycieczki....
              • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 16:50
                Tez mam wrazenie ze niektore z dyskuntatek chyba tworza jakies wlasne przepisy.
              • jakw Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 17:48
                Podejrzewam, że nauczycielka chciała mieć pisemne pokwitowanie faktu, że rodzic zwolnił ją z odpowiedzialności...
                • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:26
                  jakw napisała:

                  > Podejrzewam, że nauczycielka chciała mieć pisemne pokwitowanie faktu, że rodzic
                  > zwolnił ją z odpowiedzialności...

                  Bez przezady.
      • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 17:05
        alin9 napisała:

        > Nauczyciel musi mieć czar
        > no na białym ,że od tej pory nie bierze odpowiedzialności za danego ucznia.

        jeżeli inaczej nie zrozumie? .....
        • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 17:55
          1.Nauczyciel nie ma obowiązku znać wszystkich rodziców.Skąd ta pewność,że to rodzic?2.On może rozumieć ale nad sobą ma przełożonych.
          • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:10
            alin9 napisała:

            > Skąd ta pewność,że to rodzic?

            Chyba dziecko zna swoich rodziców?
            • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:16
              Kto wygra w starciu pełnoletni kontra niepełnoletni?
            • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:20
              Idąc tym tropem.Pani w piekarni zna moje dzieci,bo dziennie chodzą po chleb.Po co zadaje pytanie co chcą kupić.Przecież je znasmile
              • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:30
                alin9 napisała:

                > Idąc tym tropem.Pani w piekarni zna moje dzieci,bo dziennie chodzą po chleb.Po
                > co zadaje pytanie co chcą kupić.Przecież je znasmile

                nie podrążaj się smile
                • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:38
                  Nie jestem pestkowcem,żeby się drążyćsmileTy za to się pogrążaszsmilesmilesmile
                  • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:42
                    alin9 napisała:

                    > Nie jestem pestkowcem,żeby się drążyć
                    Chwilami mam wrażenie że jesteś szczególnie po tym przykładzie z piekarni smile
          • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:27
            a jak matkę pojedzie pod szkołę to tam juz nauczyciel będzie ja znać?
            • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:43
              On może znać ale nie może zwolnić ucznia,mając go pod swoją opieką.W grafiku jasno stoi,że to on ma teraz lekcje od do.Jak coś się stanie to zostanie bez alibi.
              • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:48
                > On może znać ale nie może zwolnić ucznia,mając go pod swoją opieką.
                nie, nie może zwolnić tylko MUSI zwolnić bo to rodzic jest prawnym opiekunem i jak przychodzę odebrać dziecko MUSI mi je wydać i koniec kropka choćbym przyszła w środku lekcji co się zdarza co jakiś czas bo akurat jest taka potrzeba, w życiu nie pisałam w związku z tym żadnych absurdalnych oświadczeń u żadnego z dzieci ani w przedszkolu ani w szkole, podobnież jak nie upoważniałam siebie samej do odbierania dziecka które odbieram..
                • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:00
                  Przy Tobie ma obowiązek zwolnić.Na życzenie dziecka bo widzi mamusie nie może.
                  • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:52
                    Zdecyduj sie w końcu bo post wcześniej pisałaś, że nie może zwolnić-teraz już może?

                    Jestem rodzicem i MUSI zwolnić dziecko kiedy ja uznam, że ma być zwolnione i koniec, bez względu na to czy ma to miejsce w szkole czy na wycieczce.
              • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:56
                to sie zdecyduj, bo przed chwilą pisałas że problemem było to, że nauczycielka mogła nie znac rodzica.
                A jesli chodzi o grafik to rodzic ma prawo zaburzyc grafik i odebrać wczesniej SWOJE WŁASNE dziecko spod opieki nauczyciela, jeśli uzna że jest akurat taka potrzeba. Jeżeli robi to osobiście to o jakichkolwiek oświadczeniach nie powinno być mowy bo to zbędny absurdalny wymóg.
                • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:14
                  to sie zdecyduj, bo przed chwilą pisałas że problemem było to, że nauczycielka mogła nie znac rodzica.
                  Nigdzie nie napisałam,że problemem było cokolwiek.

                  A jesli chodzi o grafik to rodzic ma prawo zaburzyc grafik i odebrać wczesniej SWOJE WŁASNE dziecko spod opieki nauczyciela, jeśli uzna że jest akurat taka potrzeba

                  O takich sprawach przeważnie wiadomo z wyprzedzeniem.I z racji np.szacunku można poinformować wcześniej.Inaczej pismo jest wymagane.
                  • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:43
                    alin9 napisała:

                    > Nigdzie nie napisałam,że problemem było cokolwiek.

                    a kto to napisał o 17.55?

                    >1.Nauczyciel nie ma obowiązku znać wszystkich rodziców.Skąd ta pewność,że to rodzic?

                    > O takich sprawach przeważnie wiadomo z wyprzedzeniem.

                    Znowu cos nowego jest problemem, teraz problemem jest to że nauczycielka nie została uprzedzona wcześniej! już nie to, że może nie znac rodzica i nie to, że będzie mieć zaburzony grafik wink No i co jeszcze wymyślisz za problem?
                    • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:41
                      Ty wszędzie widzisz problem.Chciałabym aby w życiu były tylko takie dyrdymały.Korona mi nie spadnie od wypisania zaświadczenia.Ty ,jak widzę,wolisz tydzień się rozwodzić nad sprawą nieistotną.Oddaj się swojej pasji do końcasmile
                      • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 20:47
                        alin9 napisała:

                        > Ty wszędzie widzisz problem.Chciałabym aby w życiu były tylko takie dyrdymały.K
                        > orona mi nie spadnie od wypisania zaświadczenia.

                        zatem podpisuj wszystko co Ci podstawią do podpisania, przeciez korona Ci nie spadnie z głowy smile
                        • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 14:37
                          Jak przeczytam i nie uważam tego za sprawę dla prokuratora to taksmile
                          • zofijkamyjka Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 20:28
                            alin9 napisała:

                            > Jak przeczytam i nie uważam tego za sprawę dla prokuratora to taksmile

                            czyli jak Ci oddadza dziecko np po zaśpiewaniu i oddańczeniu kujawiaka to tez podpiszesz wink super. Jesteś dobrym materiałem do tzw. prania mózgów obywatelom.
              • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 20:53
                alin9 napisała:

                > W grafiku jasno stoi,że to on ma teraz lekcje od do.Jak coś się stanie to
                > zostanie bez alibi.

                Dla ciebie fakt, że opiekę przejął rodzic, zdaje się być w ogóle bez znaczenia. W twoim świecie za dziecko pod opieką rodzica nadal odpowiada nauczyciel wink
                • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:43
                  Jeśli przejął to,jak wspomniałyście,jest to odnotowane .Wtedy nie ma sprawy.Na lekcji nauczyciel jest odpowiedzialny.Nie moje ustaleniasmile
                  • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 21:28
                    alin9 napisała:

                    > Jeśli przejął to, jak wspomniałyście, jest to odnotowane.

                    Mogą być jeszcze inne dowody. Nie wszystko musi być odnotowywane, a sądy sobie jakoś radzą, prawda?
                    • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 14:39
                      Powtarzam wszystko wg ustaleń danej szkoły.Może byc nawet pokazane na migi.Wtedy obruszą się ci ,co go nie znająsmile
                      • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 15:23
                        alin9 napisała:

                        > Powtarzam wszystko wg ustaleń danej szkoły.

                        Ustalenia szkoły nie mogą być sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Mam prawo zabrać dziecko i wyjść; nikt nie może mi w tym przeszkadzać.
          • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:28
            alin9 napisała:

            > 1.Nauczyciel nie ma obowiązku znać wszystkich rodziców.Skąd ta pewność,że to ro
            > dzic?
            nie no wydajac dziecko n
            • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:35
              najma78 napisała:

              > alin9 napisała:
              >
              > > 1.Nauczyciel nie ma obowiązku znać wszystkich rodziców.Skąd ta pewność,że
              > to ro
              > > dzic?
              > nie no wydajac dziecko ono oczywiscie nie rozpozna matki ani ojca. Za to gdy nauczyciel bedzie mial upowaznienie do odbioru dziecka wystawione przez rodzica samemu sobie to bedzie mial pewnosc ze to rodzic. Widac absurdy osiagaja szczyty.
              • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:40
                To nie tak działa.Już jedna mama pisała jacy potrafią być rodzice.Tu nie chodzi o rozpoznanie(to raczej na komendzie).Chodzi o biurokrację.
              • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:47
                W szkole mojego dziecka nauczyciel zna dzieci.Nie wypuści ochrona.Wtedy potrzebne to zaświadczenie,wypisane samemu sobie.Nauczyciel prowadzi lekcje i pojedynczym przypadkiem się nie zajmuje.Masz papierek masz wyjście.
                • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 18:55
                  > W szkole mojego dziecka nauczyciel zna dzieci
                  a na wycieczce poza szkołą wstępuje w niego pomroczność i wtedy dzieci nie zna? bozz...ty sama przecież jakieś absurdy wypisujesz...
                  • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:03
                    Dziewczyno czytaj całość .Piszę o szkole i ochronie.Gdzie ja o wycieczce napisałam?Absurdy to Ty właśnie tworzysz.
                    • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:56
                      no czytam a to nie ty przypadkiem napisałaś?:
                      ".Nauczyciel nie ma obowiązku znać wszystkich rodziców.Skąd ta pewność,że to rodzic"
                      "On może znać ale nie może zwolnić ucznia,mając go pod swoją opieką."
                      "W szkole mojego dziecka nauczyciel zna dzieci.Nie wypuści ochrona.Wtedy potrzebne to zaświadczenie,wypisane samemu sobie"
                      • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:45
                        Autorka pisze o 5 klasiście.Tam od każdego przedmiotu jest inny nauczyciel.Co go obchodzą rodzice nieswojej klasy?To nie 1-3 pod skrzydłami jednej pani.
                        • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 08:59
                          Jak idzie z dziećmi na wycieczkę to musi dysponować informacją, że mama Antka ma odebrane prawa rodzicielskie i pod żadnym pozorem nie można jej wydać dziecka(a autorka wątku nie wspomina ani słowem, ze dzieci poszły z obcym nauczycielem który jej na oczy nie widział a w klasie któreś z dzieci jest w takiej sytuacji i nauczycielce zapomniało się które i mogła podejrzewać, że to o dziecko autorki wątku akurat chodzi).
                          Antek piątoklasista tez raczej ma taką świadomość.....
                  • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:04
                    Ja ponoć z piekarni.Ty prosto z pola chybasmile
                • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 20:03
                  alin9 napisała:

                  > W szkole mojego dziecka nauczyciel zna dzieci.Nie wypuści ochrona.Wtedy potrzeb
                  > ne to zaświadczenie,wypisane samemu sobie.Nauczyciel prowadzi lekcje i pojedync
                  > zym przypadkiem się nie zajmuje.Masz papierek masz wyjście.


                  Wiesz u mnie z zadnej szkoly dzieci nie wyjda same podczas trwania zajec szkolnych. W starszych klasach szkoly podstawowej po zgodzie rodzica/prawnego opiekuna moga chodzic same do domu. W szkolach ponadpodstawowych (11-18) po zakonczeniu zajec ida do domu. Jesli rodzic chce zabrac dziecko podczas zajec bo ma wizyts u lekarza to rodzic przychodzi do recepcji, mowi po co i wpisuje do rejestru imie i nazwisko dziecka, godzine wyjscia, powod. Jesli dziecko wraca to wpisuje. Natomiast w takiej sytuacji jak ta ktora opisala autorka watku absurdem jest wymaganie upowanienia bo to byl koniec zajec. Poza tym jak mozna uoowaznic samego siebie w dodatku do czegos do czego ma sie niekwestionawane prawo czyli do odebrania wlasnego dziecka po zajeciach szkolnych.
                  • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:48
                    W szkole mojego dziecka jest jasno ustalone,że wyjście ze szkoły i odbiór pod szkoła.Przykład sprzed kilku lat.Kościół mam bliżej niż szkołę.Z rekolekcji dopiero spod szkoły mogłam odebrać.Było,minęło mnie nie ubyło.Szkoda czasu na takie sprawy")
                    • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 21:35
                      alin9 napisała:

                      > Przykład sprzed kilku lat. Kościół mam bliżej niż szkołę. Z rekolekcji dopiero
                      > spod szkoły mogłam odebrać.

                      Wadza każe, rab musi, nie?
                      W życiu bym się nie dostosował do nieżyciowego zarządzenia.
                      • polinezj.a Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 14:52
                        To ty musisz czesto prawo łamaćwink

                        Nieżyciowych zarządzeń/przepisów rożnej rangi, za których nieprzestrzeganie grozi mandat/kara/czy ograniczenie wolnosci, w naszym kraju (chociaz nie tylko naszym) wiecej niż tych sensownych.
                        Gdyby tylko moja subiektywna ocena ich sensowności by sie liczyła przy ich wypełnianiu, wschody słońca ogladalabym na spacerniaku.
                        A bohaterów chętnych do walki z przeciwnikiem silniejszym niż nauczyciel czy dyrektor jakoś na lekarstwo.
                        • scher Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 15:30
                          polinezj.a napisała:

                          > To ty musisz czesto prawo łamać

                          Zdarza się. Ze szczególną przyjemnością obchodzę ustalenia wewnątrzzakładowe.
                    • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 08:48
                      >Było,minęło mnie nie ubyło
                      poza tym, że dałaś sobie wmówić, że nie możesz odebrać własnego dziecka skąd ci się podoba tylko musisz odbierać stąd skąd podoba się nauczycielowi? nie nie ubyło...cóż...twoja sprawa, ja tam odbieram spod kościoła, nie muszę pisać jakichś absurdalnych oświadczeń po prostu przychodzę po swoje dziecko i tyle-takie moje prawo - albo mamy bardziej światłych nauczycieli albo bardziej zorientowanych w prawach rodziców wychodzi...
                      • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 14:41
                        To w Twoich dzieciach przyszłość oślepiającej młodzieżysmile
    • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:10
      zwolnienie syna z lekcji kiedy wraca do domu sam jest możliwe wyłącznie z moim oświadczeniem i to rozumiem

      Tu też jest pod opieką nauczyciela?Tu nie ma protestów przeciwko pismom?Czy dziecko jest w danych godzinach w szkole,czy na wycieczce to zawsze pod opieką nauczyciela.Nie rozumiem Oburzonych.
      • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 20:04
        > Tu też jest pod opieką nauczyciela?
        owszem do końca lekcji i może sobie wymyślić, ze musi wyjść wcześniej bez wiedzy rodzica, nieprawdaż? ale to jakby całkowicie inna sytuacja niż ta gdy rodzic sam osobiście dziecko odbiera...
        Moja córka ,drugoklasistka obecnie, wraca sama do domu po lekcjach i jak odbieram ją z jakiegoś powodu wcześniej to nie piszę żadnych absurdalnych oświadczeń ani nikt nie sprawdza czy sama siebie upoważniłam do jej odebrania, jak chcę żeby nauczyciel wypuścił ją wcześniej na przedostatniej lekcji na przykład to jak najbardziej piszę taką informację w dzienniczku a nie żądam od nauczyciela żeby uwierzył jej na słowo, że ma wyjść wcześniej.

        Sygnaturka się zgubiła....
        • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:50
          Ale nauczycielka Cię widzi.Nie puści dziecka mówiącego"proszę pani przed szkołą stoi moja mama".Jeśli tak to takie macie ustalenia wewnątrzszkolne.
          • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 08:50
            No widzi i w tej sytuacji nauczycielka też matkę widziała...
            Jak mnie nie widzi piszę info do dzienniczka, ze dziecko musi wyjść o tej godzinie i o tej jest wypuszczane.
        • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 14:36
          To macie swoje ustalenia,jak każda szkoła.U mnie chcąc odebrać dziecko piszesz na poczekaniu notkę,że od tej pory jest pod opieką rodziców i szkoła nie ponosi ewentualnych konsekwencji.
          • slonko1335 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 15:56
            > To macie swoje ustalenia,jak każda szkoła.

            szkoła nie może ograniczać Twoich praw i działać niezgodnie z obowiązującym prawem wyższym a Twoja(a dokładniej Twoich dzieci) szkoła to robi a Ty się na to zgadzasz i dajesz robić w balona w myśl zasady a co tam dają to podpiszę, nie mogę odebrać własnego dziecka-trudno będę popylać dalej żeby łaskawie mi je wydano na napisane na siebie samą upoważnienie...ja rozumiem ,że komuś nie chce się walczyć o czyjeś ale żeby potulnie dawać z siebie samego komuś robić idiotę i zgadzać się na jakieś absurdy to już nie pojmuję?
    • memphis90 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 19:57
      Ale chodzi o upoważnienie (jak dla babci odbierającej dziecko), czy oświadczenie, że odbierasz dziecko w czasie wycieczki i przejmujesz za nie odpowiedzialność? Pierwsze brzmi absurdalnie, drugie- sensownie.
      • najma78 Re: pomóżcie mi zrozumieć 18.10.14, 20:14
        memphis90 napisała:

        > Ale chodzi o upoważnienie (jak dla babci odbierającej dziecko), czy oświadczeni
        > e, że odbierasz dziecko w czasie wycieczki i przejmujesz za nie odpowiedzialnoś
        > ć? Pierwsze brzmi absurdalnie, drugie- sensownie.

        Tyle ze bylo po wycieczce, bo oni wrociliby do szkoly i poszli do domu a autorka postanowila odebrac dziecko z miejsca gdzie wycieczka byla, ale gdy juz zkonczyli wizytowac.
        • alin9 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:53
          Ja żyłam w przedszkolu absurdów.Teraz w szkołach absurdów.Może dlatego to dla mnie normasmileNie zastanawiałam się głębiej,bo uważam,że szkoła minie i nie warta skóra wyprawki.
        • jakw Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 21:01
          najma78 napisała:
          > Tyle ze bylo po wycieczce, bo oni wrociliby do szkoly i poszli do domu a autork
          > a postanowila odebrac dziecko z miejsca gdzie wycieczka byla, ale gdy juz zkonc
          > zyli wizytowac.
          Z punktu widzenia nauczycielki (a zapewne i przepisów szkolnych) wycieczka trwała do momentu powrotu do szkoły.
    • tol8 Re: pomóżcie mi zrozumieć 19.10.14, 17:46
      U nas piszemy zgodę na wyjście o konkretnej godzinie. Same dzieci mogą wyjść po ostatniej lekcji.
      • an.16 Re: pomóżcie mi zrozumieć 20.10.14, 16:23
        W sumie wymóg nauczycielki wcale nie jest taki absurdalny. Chciała mieć "kwit" stwierdzajacy przejecie odpowiedzialności. Nie wiadomo co rodzice mogą wymyślić, gdyby rzeczywiście doszło do jakiegoś przykrego zdarzenia. W szkole moich dzieci wprowadzili obowiązek pisemnego kwitowania podpisem (wraz z godziną) odbioru dziecka ze świetlicy. Bo podobno mamusie i tatusiowie nie moga czasami się dogadać kto odbierze, a potem pretensje kierowane sa wobec placówki, że wydała "nieuprawnionemu".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka