tala5
16.10.14, 20:20
Chodzi o to, że zostałam dzisiaj postawiona w sytuacji tak idiotycznej, że zwątpiłamw swój rozsądek, o rozsądku nauczycielki nie wspomnę. Bardzo Was proszę o komentarz i wpis jak poniższa sytuacja byłaby potraktowana w Waszych szkołach.
Klasa mojego syna (5 klasa) była dzisiaj na wycieczce w jednym z miejskich zakładów przemysłowych, szli tam na piechotę ok. 1 godziny i mieli zaplanowany powrót ok. 14 pod szkołę. W związku z tym, że o 14 ma prywatną lekcję angielskiego umówiłam się z nim, że odbiorę go spod tegoż zakładu i pojedziemy na angielski. Wycieczka trwała dłużej bo dopiero przed samą 14 syn zadzwonił, że wychodzą więc pojechałam i niestety nauczycielka nie pozwoliła mi zabrać syna ze sobą bez pisemnego upoważnienia. Zdębiałam bo przecież jestem matką dziecka, w pełni władzy rodzicielskiej, dziecko odebrałam osobiście i jest pod moją opieką więc nigdzie nie szlaja się samo a jednak własnego dziecka nie zabrałam. Na mój sprzeciw, że to jest biurokratyczny absurd pani się oburzyła, że takie są przepisy.
Bardzo chciałabym wiedzieć czy w Waszych szkołach możecie odebrać dziecko OSOBIŚCIE bez pisania oświadczenia o braniu za niego odpowiedzialności?
Dodam, że zwolnienie syna z lekcji kiedy wraca do domu sam jest możliwe wyłącznie z moim oświadczeniem i to rozumiem.