Dodaj do ulubionych

Zawiodłam się na wychowawczyni córki.

12.06.15, 19:37
Dziś moja córka wróciła ze szkoły z przeciętym policzkiem w dwóch miejscach, powstałych od uderzenia piłką. Mieli dziś zawody z inną klasą i min. grali w zbijaka.
Przecięcia nie są duże (około 5 mm), zaczynają się już na nich pojawiać strupki. Całość lekko podpuchnięta, chyba będzie siniec. Dobrze, że zębów nie straciła i miała zdjęte okulary.
Ja wiem, że to był wypadek i nikt nie chciał, żeby tak się stało, ale jestem podkurzona reakcją jej wychowawczyni. Kobieta zignorowała sprawę zupełnie, dziecko nawet nie trafiło do szkolnej pielęgniarki, nikt się nią nie zajął.
Tak trudno było płaczącego dzieciaka zaprowadzić do pielęgniarki?
No i przekonałam się co znaczy powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak. Jak zadzwoniłam do wychowawczyni, żeby porozmawiać, to zostałam z miejsca zaatakowana. Nie tego się spodziewałam po doświadczonej nauczycielce.
Tak się tylko chciałam wygadać. No zła jestem i tyle.
Obserwuj wątek
    • srubokretka Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 19:59
      Witaj w klubie smile wczoraj cora rozwalila sobie kolano. Rana gleboka i niesety przy zginaniu rozchodzila sie. Corka nie chciala zszywac. Dzis poszlam do szkoly, zeby pomoc jej podczas przerwy ( godzinnej). Nie chcialam zeby chodzila po schodach . Zapytalam dyrektorke, czy moge z nia zostac w klasie lub na korytarzu. Nie zgodzila sie.
      Koniec szkoly , wiec splynelo po mnie. Nie mamialam ochoty na cyrk.
      • mama303 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 21:45
        a nie lepiej było zostawić dzieciaka w domu? Takie ważne teraz te lekcje?
        • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:19
          smile))))

        • srubokretka Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:29
          Chciala isc, bo dzis mieli science i drama. Jedne z najciekawszych , bo robia doswiadczenia.
          • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:36
            srubokretka napisał:

            > Chciala isc, bo dzis mieli science i drama. Jedne z najciekawszych , bo robia d
            > oswiadczenia.
            To masz bardzo dzielną córkę, po takim ciężkim wypadku poszła do szkoły na doświadczenia. Tylko pozazdrościć!
            • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 07:30
              ścięcie i drama?

              • zuleyka.z.talgaru Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 07:36
                Idealnie na koniec roku szkolnego w przypadku niezaspokojenia wszystkich ambicji rodzica big_grin
          • landora Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 14.06.15, 18:43
            Rozumiem, że nie w Polsce?
            Pewnie nie masz DBS check i dyrektorka nie chciała ryzykować.
            • landora Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 14.06.15, 18:44
              A, widzę, że w US, nie w UK. To nie wiem.
      • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:09
        Zaskakuje mnie, że ,,to corka decyduje o tym czy zaszywać ranę". Brzmi to co najmniej dziwnie i podejrzanie. Coś tu nie halo! Jak rozumiem córka jest lekarzemsmile? Albo aż tak tragicznego ,,cięcia" nie miała...
        • srubokretka Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:42
          3 lata temu bylismy w tutejszyn szpitalu na zszywaniu brody. 5 godzin czekania. Facet tak zje..al sprawe, ze jej sie to nie goilo przez 2 tyg. Ona to pamieta. Ja zreszta tez i jego gadanie przez kom podczas zabiegu.
          A czy tragicze? Mysle ,ze po odczekaniu 5 godzin , by jej ze 4 szwy zalozyli.
          • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:51
            a nie zakladaja u was takich zczepiajacych plastrow?

            u nas to norma... szczegolnie keidy dzieci maja rozwalony luk briowy to ni eszyja, tylko zakladaja tak plaster, ktory spina skore... chyba przez 2 tygodnie si enosi..czy jakos takk..

            • zjawa1 Camel szwy! 12.06.15, 22:54
              Rodzaj zespolenia tkanek zależy od: miejsca cięcia, głębokości rany itp.
              Są takie miejsca gdzie tzw. plastry nie zdają egzaminu i nie są wskazane.
            • srubokretka Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:57
              Plastry zalozylam ja. W szpitalu szyja, bo mam dobre ubezpieczenie. Kto tu byl w szpitalu, to wie o czym mowie.
              • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:01
                A co ma ,,dobre ubezpieczenie" do tego, że plastry sama założyłaś? Oczywiście mówisz to w przenośni???? Tzn. poszłaś z dzieckiem do specjalisty, który to uczynił?
                ...Ech, coś mieszasz się w tych swoich wyznaniach...
              • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:07
                a jak ktos ma niedobre ubezpieczenie?

                szyja chyba niezaleznie od ubezpieczenia, a raczej czy to konieczne czy nie...
                • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:12
                  Jak ma ktoś ,,złe ubezpieczenie" to szyją po 4 godzinach jak strup się pojawiasmile
                  • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:15
                    i rozmawiaja prze telefon...podczas szycia...
                    • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:24
                      ...Ale mają rękawiczkismile
                      • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:27
                        ale do odsniezania...
          • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:51
            To genialny chirurg zszywał i gadał przez telefon jak rozumiem miał na głośnomówiący czy zestaw słuchawkowy? Jak 4 szwy to musiałabyś z nią pójść do lekarza, moja drogasmile Tak się składa, że ostatnio ja rozcięłam sobie stopę, w prawdzie tylko na 2 mm głębokości ( uratowała mnie tkanka tłuszcowa przed uszkodzeniem nerwu w udzie) i długości ok 2 cm. Dostałam 3 szwy.
            Także zaniedbanie z Twojej strony. Mnie zaszyli od razu, takie przypadki zawsze przyjmują w pierwszej kolejności! Bo i krew mi się trochę lała.
            • srubokretka Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:01
              Nie mial zestawu. Mial za to rekawiczki...
              Jeszcze wtedy nie bylam taka madra, teraz by gnojek placil za studia mojego dziecka.
              Zaniedbanie to bylo wtedy, bo moglam gebe otworzyc... Ale bylismy na granicy wytrzymalosci. Poprostu chcialismy isc do domu ( srodek nocy).
              • azja-od-kuchni Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 09:22
                Srubokretka masz dzielne dziecko jak by im się darła mocno i odwaliła odpowiednio widowiskową histerię to by lekarz pielęgniarki za uszy przyciągnęły...wink Współczuję doświadczeń sad Tobie i dziecku . JA póki co z amerykańską służbą zdrowia mam same dobre doświadczenia...a przezyłam wizytę na ER, kilka wizyt kontrolnych, dośc skomplikowane lecznie zębów i chirurgiczne dłutowanie ósemki ( w znieczuleniu bez narkozy).
      • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:19
        i dobrze, ze sioe nie zgdzila..
        bedziesz ja nosila na rekach? czy zabawiala?

        trzeba bylo ja w domu zostawic, jak taka straszna rana..
    • kanna Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 21:40
      Opisz sytuację, i złóż pismo do dyrektora w sekretariacie (weź potwierdzenie na kopii), poproś o informację, jak sprawa została rozwiązana.
      • camel_3d :))) 12.06.15, 22:21
        sytuacja..


        nauczycielka zignorowala 5mm zadrapanie na buzi dziecka...

        smile))

        no mowie, jak dzeicko upadnie i sobie kolano zedrze to do szpitala na ostry dyzur matka pojedzie...

        KUZWA::.ludzie nie przesadziajcie.. rozumie, jakby si ekrew lala strumieniem...ale 5 mm zadrapanie...
    • mama303 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 21:46
      zażądaj protokołu wypadkowego. Będzie musiała na piśmie się wytłumaczyć.
      • camel_3d wypadek zadrapanie.. 12.06.15, 22:22
        no strasznie koszmarny..

        dziecko dostalo pilka w buzie..


        nie osmieszajcie sie...
        • zjawa1 Re: Camel:) 12.06.15, 22:26
          Camel to też zależy jaką piłkąsmile Tutaj dokładnie nie jest to przedstawione. A jak tak dziecko dostało w buzię, z całej siły piłką lekarską? o?
          • camel_3d zjawa... 12.06.15, 22:28
            gralas kiedys w zbijaka lekarska pilka??????????????????????????????????????????????

            to sie gra pilka do recznej...MAX...
            • zjawa1 Re: zjawa... 12.06.15, 22:34
              Camel to była ironiasmile Mój syn parę razy dziennie dostaje piłką w twarz, szczególnie często na treningach, co chwile ma jakieś na twarzy siniaki, w sumie zadrapań nie miał jeszcze, a trenuje piłkę nożną 3 razy w tygodniu i namiętnie stara się odbierać piłkę główkąsmile
              • camel_3d Re: zjawa... 12.06.15, 22:39
                smile)))

                ale kto wie moze ona lekarska grala..jak ta wychowawczyni taka nieodpowiedzialna..smile))

                moje dziecie niestety pilki sie boi... kiedys 10 latek kopnal pilke z calej sily i trawil mlodego. Od tego czasu odwraca sie jak pilka leci na wysokosci glowysmile za to kolana to norma..codziennie nowe siniaki i zadrapania..
                • zjawa1 Re: zjawa... 12.06.15, 22:44
                  Nie, bo te zadrapania o średnic 5 mm mnie zaciekawiły po uderzeniu piłką. Przypuszczam, że o głębokość chodziło. Jeśli tak to w zależności od miejsca na twarzy mogło dojść nawet do uszkodzenia nerwówsmile Także sprawa jest poważnasmile
                  • camel_3d Re: zjawa... 12.06.15, 22:47
                    pewnei pilka szyta i szfem przetarlo...

                    mysle, ze dzeicko przezyjesmile))




                    • zjawa1 Re: zjawa... 12.06.15, 22:58
                      camel_3d napisał:

                      > pewnei pilka szyta i szfem przetarlo...
                      I widzisz, to już mamy jakiś tropsmile Wykluczamy piłki np. do Kosza, natomiast lekarska nadal jest kwestią spornąsmile
                      • camel_3d Re: zjawa... 12.06.15, 23:04
                        no jeszcze mogla byc do nogi... albo do rugby..
                        • zjawa1 Re: zjawa... 12.06.15, 23:10
                          Może być też ta plażowa, dmuchana ustnie przez wentyl. Ta wydaje się być sensowna przy tak,, głębokim zadrapaniu" one są sklejane i mają ostre kanty, sama nie raz grając z synem w basenie czy nad morzem zadrapałam się niąsmile
                          • camel_3d Re: zjawa... 12.06.15, 23:13
                            mysle, ze mozna jeszcze wziac pod uwage pilke do baseballa...

                            to dopiero wredne jest..nie dosc ze szyte to jeszcze twarde...

                            mysle, ze pilki do golfa nie ma sensu brac pod uwagr...
                            • srubokretka Re: zjawa... 12.06.15, 23:16
                              Do metalu i mysle, ze wszyscy zrozumieja zal autorki watku.
                              • camel_3d kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:19
                                to byla na pewno pilka do metalu.. O WLASNIE:. stad to zadrapanie.
                                • zjawa1 Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:33
                                  Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że piłą do metalu się nie gra... sad Nie popadajmy w skrajności, to nie zdrowo!
                                  • camel_3d Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:36
                                    moze ta nieopowiedzialna nauczycielka im dala..

                                    • zjawa1 Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:40
                                      Camel nie czytasz ze zrozumieniemsmile To były zawody i piłkę odbijali! Jestem przekonana , że miała kształt kulisty. Nie doszukuj się tutaj ,,bóg wie czego". ... Choć te głębokie rany faktycznie jakby zaprzeczają całym, tym logicznym założeniom... Sama już nie wiem...
                                      • camel_3d Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:43
                                        oj...musze wyprowadzic cie z bledu. W zbijaku pilki sie nie odbija. Nalezy ja:

                                        a. zlapac
                                        b. uciec przed nia.

                                        mysle, ze pilka do metali, w pewien sposob uatrakcjinilaby ten sport.

                                        • zjawa1 Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:49
                                          Na pewnosmile Ale, Camel w zbijaku też się ,, odbija". A jak uderzy takiego delikwenta np. w twarz, to uważasz, że się od tej twarzy nie odbije? Oczywiście, że się odbija jak jest dobrze napompowana... Jednak rozumiem, ty masz teraz tylko jedno w głowie, bo analizujesz te pół centymetra przecięcia na głębokośćsmile...Ech, przestań to jest brutalnesmile Nie będę linkować horroru, który do dnia dzisiejszego mnie przeraża.
                                          • camel_3d Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 12.06.15, 23:54
                                            no ale to nie jest celowe odbijanie, tylko bardzo przypadkowe..a wrec niezamierzone, bo prowadzi do 5 mm ran...
                                            • zjawa1 Re: kurde..o tym nie pomyslelismy.. 13.06.15, 00:14
                                              smile Nie wiem, nie jestem ekspertemsmile Przypuszczam, że i tak może się jakimś cudem zdarzyć... Wież jak to mówią :,,Z małej chmury duży deszcz"smile
                            • zjawa1 Re: zjawa... 12.06.15, 23:30
                              Z tym golfem to różnie bywasmile Kiedyś czytałam, że sport niebezpieczny i oko możesz taką kuleczką wybić! Także różnie to bywasmile
    • ewa_mama_jasia Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 21:54
      Żadne dziwo. O upadku syna z wysokiej drabinki na placu zabaw (na plecy) w I klasie dowiedziałam się od syna, nie od wychowawczyni. Też nie został skierowany do pielęgniarki. Nawet notki w dzienniczku nie napisała, ani smsa nie przysłała z informacją i żeby poobserwować.
      • zjawa1 Re: Czy niektóre nie perzesadzają??? 12.06.15, 22:15
        Nie mam tutaj akurat na myśli autorki wątku bo szczerze jej współczuje i wiem co przeżywa, miałam takie incydenty w przedszkolu!
        Natomiast niektóre przesadzają. Ta co pisze o wpisie do dzienniczka. Dziecko połamało kręgi czy co się stało, aby wpisywać to do dzienniczka?
        W naszej szkole co chwilę ktoś się potyka i upada, absurdalne byłoby aby każdy upadek wpisywać do dzienniczka, zresztą nie realne do zrealizowania i śmieszne.
        • ewa_mama_jasia Re: Czy niektóre nie perzesadzają??? 13.06.15, 23:54
          Tą, co pisze o wpisie do dzienniczka nauczycielka nauczyła, że wpisuje się każdą głupotę. Brak linijki, bujanie się na krześle, nie takie jak trzeba odezwanie się do drugiego ucznia (nawet jak nauczyciel tego nie widział, a doniósł mu uczeń niezaangażowany w tę sytuację). . Dlatego uważałam, że jakiś wpis, sms, cokolwiek powinien być, choćby dlatego, że dziecko walnęło na plecy, z wysoka, przy braku obejrzenia przez jakąkolwiek siłę fachową nie wiadomo, czy coś się nie ujawni po czasie. Tym bardziej, że wiedziała, że dziecko akurat ma 6 tygodniowy turnus rehabilitacyjny i ewentualne naruszenie np. jakiegoś kręgu za chwilę na zajęciach mogłoby ulec pogorszeniu przy ćwiczeniach.
      • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:44
        moze ten wypadek nie byl az taki straszny..... i moze nie az tak na plec.. bo na plecy to by glowa o ziemie rabnal...
        • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:04
          camel_3d napisał:

          > moze ten wypadek nie byl az taki straszny..... i moze nie az tak na plec.. bo n
          > a plecy to by glowa o ziemie rabnal...smile)
          A może ma ,,okrągłe łopatki" i paradoksalnie one amortyzowały i chroniły przed uderzeniem bezpośrednim głowąsmile???
          • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 23:24
            albo ma garba....
            • zuleyka.z.talgaru Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 07:14
              Wychodzi na to, że całkiem sensownie mieć garba... tongue_out
        • ewa_mama_jasia Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 23:54
          Jeśli to do mnie, to owszem, głową też rąbnął.
    • budzik11 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:09
      No ale w sumie czy każde dziecko, które dostało piłką, musi latać do pielęgniarki? Co ta pielęgniarka miała zrobić, zszyć jej to? W jaki sposób trzeba się zajmować dzieckiem uderzonym piłką?
      • mama303 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:13
        to uderzenie piłką akurat się kwalifikowało do dezynfekcji być może zaklejenia rany
        • zjawa1 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:18
          Moim zdanie zachowanie wychowawcy najbardziej w tej sytuacji zirytowało autorkę wątku i w sumie ma rację. Nauczyciel w klasie pierwszej powinien być bardziej życzliwy.
        • camel_3d Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 12.06.15, 22:46
          no... zadrapanie pilka do dezynfekji.. mydlem powinna umyc sama sobie...
          • budzik11 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 11:59
            camel_3d napisał:

            > no... zadrapanie pilka do dezynfekji.. mydlem powinna umyc sama sobie...

            Wyjątkowo, jak nigdy, zgadzam się z camelem.
      • olga727 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 19:10
        budzik11 napisała:

        > No ale w sumie czy każde dziecko, które dostało piłką, musi latać do pielęgniar
        > ki? Co ta pielęgniarka miała zrobić, zszyć jej to? W jaki sposób trzeba się zaj
        > mować dzieckiem uderzonym piłką?

        Wystarczy czasem do dziecka podejść i wykazać się odrobiną zrozumienia dla cierpienia dziecka,a po "wnikliwym" obejrzeniu rany,dla świętego spokoju odesłać do higienistki. Podejrzewam,że po akcie empatii,dzieciak otrze łzy i pomaszeruje do tegoż gabinetu. smile
    • camel_3d boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 22:18
      jezu...zadrapanie 5 m.. do pielegniarki...
      a jak upadnei i sobie kolano zedrze do na ioim??

      nie osmieszaj sie... do pielegniarki z zadrapaniem...
      • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 22:21
        Tak pod kątem fachowym pytanie zadrapanie miało 5 mm długości czy głębokości? Bo jeśli to drugie to raczej do szycia się nadawało, a co do reszty wychowawca nie powinien w taki sposób zareagować na telefon matki.
        • camel_3d Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 22:27
          jakbym byl nauczycielem i jakas swirnieta matka by zadzwonila, ze dziecko ma 5 mm zadrapanie na buzi i nie bylo u pielegniarki to bym ja chyba wysmial... chyba ze dzeicko ma miec buzie jak porcelanowa lalka do reklamy..albo cosmile)

          n 5mm tez sie nie szyje....
          tzn nie wiem jak tam w PL, ale tu zaklada sie taki specjalny plaster, ktory spina rany... ale to na wieksze, ale nie na 5 mm...

          autorka sama napisala, ze sie strupek zrobil, wiec pewnie nei bylo tak strasznie...

          jak dla mnie to robi z igly widly.. o taka duperele...
          • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 22:38
            W sumie masz racje, nie wiadomo jak autorka wątku zaczęła rozmowę z wychowawcą. Może dlatego tez wkurzyła się.
            • camel_3d Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 22:42
              jestem w radzie.. tzn tu sie to nazywa przedtswiciel rodzicow...

              nawet nie wiesz z jakimi duperelami do mnie przychodza rodzice... z prosba o wyjasnienie u nauczycielki...


              dzis jedna z matek prosila, zeby nauczyclielka przeprowadzila dyskusje na temat mody i stylow.. bo jakas dziewczynka powiedziala, do jej corki, ze bluzka z miki maus jest dla dzieci smile))
              • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:15
                Tez jestem w radziesmile Więc kumam klimatsmile
              • mama303 Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 11:44
                camel_3d napisał:


                > dzis jedna z matek prosila, zeby nauczyclielka przeprowadzila dyskusje na temat
                > mody i stylow.. bo jakas dziewczynka powiedziala, do jej corki, ze bluzka z mi
                > ki maus jest dla dzieci smile))

                dla Ciebie duperela a dla dzieci to może być problem. Nie bardzo się nadajesz na tego przedstawiciela.
            • sonrisa06 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:03
              Jak zaczęłam? Pytaniem. Zapytałam, bez pretensji, wydzierania się i innych takich. Liczyłam na ludzką rozmowę. Wiedziałam już wszystko od córki (od innych dzieci i od innych mam, które do mnie dzwoniły i pytały o córkę, jak się czuje i czy wszystko ok) ale chciałam jeszcze porozmawiać z wychowawcą.
              Moja córka to spokojna dziewczynka, a nie chłopak urządzający bijatyki czy grający w piłkę i wracający z siniakami. Dla mnie taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz, nigdy wcześniej dziecko mi z żadnym urazem nie wróciło ze szkoły. Ale to nawet nie o to chodzi, chodzi o postawę wychowawczyni, o to jak ze mną rozmawiała. Od razu słychać było, że mój telefon ją zdenerwował. Zdenerwowała się, że w ogóle zadzwoniłam.
              I Camel dla mnie to nie jest żadna duperela, że moje dziecko dostało tak mocno w twarz piłką, że aż skóra pękła. Trzeba się było dzieckiem zainteresować i chociaż pocieszyć jak płakała, a nie zostawić samej sobie. Ja każde dziecko w takiej sytuacji bym pocieszyła i zaprowadziła do pielęgniarki chociażby po to, żeby ochłonęło i żeby wiedziało, że ktoś się zainteresował.
              • camel_3d Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:11
                a to juz dochodzimy do wiekszej ilosci szczegolow..

                ale moze nauczycielka stwoerdzila, ze nie ma potrzeby biegania do pielegniarki, al dla ciebie to koszmar bo to pierwszy tak powazny uraz..wink

                I jeszcze ludzie do ciebie wydzwaniali, zeby sie dopytac jak sie dziecko czuje???? To mosialo ja niezle zamroczyc...
                • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:37
                  camel_3d napisał:

                  > a to juz dochodzimy do wiekszej ilosci szczegolow..
                  >
                  > ale moze nauczycielka stwoerdzila, ze nie ma potrzeby biegania do pielegniarki,
                  > al dla ciebie to koszmar bo to pierwszy tak powazny uraz..wink
                  >
                  smile)))
                  > I jeszcze ludzie do ciebie wydzwaniali, zeby sie dopytac jak sie dziecko czuje?
                  > ??? To mosialo ja niezle zamroczyc...
              • nangaparbat3 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:12
                Powinna pocieszyc dziecko, pojść z nim do lazienki i obmyc buzie. Potem też rzucić okiem chociaż, zapytac, czy przestalo bolec, etc.
                Ale w połowie czerwca nauczyciele są bliscy obłędu i ledwo zywi, a sytuacja w szkołach bywa bardzo napięta. Po prostu jej wybacz.
                • camel_3d Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:17
                  mysle, ze najlepsza rada to: olej...
                  • nangaparbat3 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:23
                    Amen.
                  • sonrisa06 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:32
                    Zadzwoniłam tylko po to, żeby usłyszeć od wychowawczyni jak to było, a zostałam zaatakowana. Myślę, że ona doskonale zdaje sobie sprawę, że to wszystko źle wyszło. To jest starsza nauczycielka, bardzo wymagająca myślałam, że z tym w parze idą inne rzeczy, ale bardzo się rozczarowałam.
                    • camel_3d Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:41
                      moze sposob w jaki chcialas sie dowiedziec sprowokowal ten atak?


                      nie wazne..

                      nie bylem przy tej rozmwoie i ciezko mi stawac po roznych stronach..dle mnei po prostu 5 mm rana brzmi smiesznie... zakladam ze to dlugosc a nie glebokosc
                • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:42
                  Ale w połowie czerwca nauczyciele są bliscy obłędu i ledwo zywi, a sytuacja w s
                  > zkołach bywa bardzo napięta. Po prostu jej wybacz.
                  Nauczyciele czy rodzice? Bo ja, jakoś w naszej szkole nie zauważyłam podobnych klimatów. Wręcz przeciwnie to rodzice są niezdrowo podnieceni, nie wiedzieć czym?!
                • mama303 Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 11:47
                  nangaparbat3 napisała:


                  > Ale w połowie czerwca nauczyciele są bliscy obłędu i ledwo zywi,

                  ach biedni Ci nauczyciele naprawdę, święte krowy
                • maksimum Re: boze..nie przesadzaj.... 14.06.15, 06:59
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Powinna pocieszyc dziecko, pojść z nim do lazienki i obmyc buzie.

                  W POlsce obmywanie ran woda z kranu jest niewskazane,bo w tej wodzie nie wiadomo jaki syf jest,bo to przeciez nie jest woda do picia.










              • zjawa1 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:22
                Może musisz wyluzować! A raczej na pewno. Po za tym, to że mój syn gra w piłkę nie oznacza, że wdaje się w bójki. Zapewniam, że większość która wdaje się w nie w nic nie gra.
                ...Takie są dzieci, musisz wyluzować, tak naprawdę to pikuś, wież mi! Jeśli Twoje dziecko miałoby naprawdę poważny wypadek to pewnie ześwirowałabyś, a może się tak zdarzyć bez względu na to, jakie masz dziecko. Dziś dziecko, super spokojne mojej koleżanki, leży na intensywnej terapii po wypadku drogowym. To są problemy. Jednak co do wychowawcy, nadal uważam, że nie zachowała się profesjonalnie, bo nie powinna w tak przeprowadzać z Tobą rozmowy. I tutaj masz racje.
                • sonrisa06 Re: boze..nie przesadzaj.... 12.06.15, 23:36
                  Toteż mnie nie chodzi o wypadek tylko o tą rozmowę.
                  To po tej rozmowie tak się wkurzyłam i nie mogłam dojść do siebie.
                  Nauczyciel z długoletnim stażem powinien mieć więcej jakiegoś taktu i umiejętności rozmowy z rodzicem.
                  Druga sprawa - uważam, że dziecko należało pocieszyć.
                  • camel_3d a tak z ciekawosci.. 12.06.15, 23:44
                    ile dzeicko ma lat?
                  • zuleyka.z.talgaru Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 07:17
                    Strasznie kiepskie masz nerwy. Może jakieś tabsy?
                  • ania-pat1 Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 08:13
                    A ja doskonale Cię rozumiem. Obowiązkiem nauczycielki było poinformowanie Cię o zdarzeniu, prośba o przyglądnięcie się buzi w domu, info, że może boleć. Sorry - grałam w siatkówkę w szkolnej drużynie (podstawówka) i mam efekty do teraz - nos po złamaniu (skrzywiona przegroda, ale nikt się nie przejął bo tylko w środku był uraz, a na zewn. nie pękło - więc nie nastawili - w końcu tylko środek więc defektu kosmetycznego brak) i martwą dolną jedynkę. (Miałam zgorzel uwaga! po 2 latach od uderzenia). Mikrowstrząsy dla głowy też bez znaczenia nie są . Obowiązkiem nauczycielki było ZAINTERESOWANIE_INFORMACJA_KONTROLA skutków. W 99 przypadkach na 100 nic wielkiego się nie dzieje, ale zawsze można być tym pechowcem u którego na skutek uderzenia dojdzie np. do mikrouszkodzenia rdzenia lub mikro obrzęku skutkującego obrzękiem , do krwiaka podtwardówką... Zawodowo wiem co mówię. Potem po 2 dniach dziecko z nudnościami ląduje na oddziale a rodzic mówi: urazu nie było. To nie zawsze ma miły finał i warto by nauczyciel to wiedział. Rodzic nie musi (co widać po niektórych komentarzach).
                • olga727 Re: boze..nie przesadzaj.... 14.06.15, 17:17
                  zjawa1 napisała:

                  Jeśli Two
                  > je dziecko miałoby naprawdę poważny wypadek to pewnie ześwirowałabyś, a może si
                  > ę tak zdarzyć bez względu na to, jakie masz dziecko.
                  To niestety smutna prawda.

                  Dziś dziecko, super spokoj
                  > ne mojej koleżanki, leży na intensywnej terapii po wypadku drogowym.

                  A kto w tym wypadku zawinił,że dziecko trafiło na OIOM ? Jechało z kimś samochodem,czy też samo się zagapiło i weszło pod nadjeżdżający samochód ?
      • mama303 Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 11:41
        camel_3d napisał:


        > nie osmieszaj sie... do pielegniarki z zadrapaniem...

        ale po co piszesz jak nie widziałeś?
      • olga727 Re: boze..nie przesadzaj.... 13.06.15, 19:13
        camel_3d napisał:

        > jezu...zadrapanie 5 m.. do pielegniarki...
        > a jak upadnei i sobie kolano zedrze do na ioim??
        >
        > nie osmieszaj sie... do pielegniarki z zadrapaniem...

        Tu akurat od piłki zadrapanie,ale z zadrapaniem od zwierzaka to jak najbardziej poszłaby do higienistki. tongue_out
    • camel_3d o tu...tak to wygladalo.. 12.06.15, 23:48
      to autorka moze dokladnie zobaczyc co dzialo sie z twarzy corki podczas tego wypadku...

      www.youtube.com/watch?v=XjwO9InuFJk
    • lucyjkama Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 08:04
      U nas takie coś jest normalne. Moja córka 6 latka w pierwszej klasie upadła na boisku i zdarła łokieć. Pani olała sprawę. Dopiero jej trzeźwo myśląca koleżanka zaproponowała że zaprowadzi ją do pielęgniarki. Konieczne było oczyszczenie rany i opatrzenie. Naprawdę dziwie się jak kobiety, matki, mające własne dzieci tak ignorują inne dzieci- swoich uczniów. Zero empatii, zero uczuć ludzkich!!!
      • zuleyka.z.talgaru Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 08:10
        Zwierzęta normalnie!!!! SZOK!!!!1111oneoneone
      • olga727 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 18:54
        To na prawdę smutna prawda: zero zrozumienia innego człowieka/małego człowieka.
    • saszanasza Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 08:36
      Nie, no to jak moja 6 letnia córka upadła podczas w- i sobie starła kolano, to zgromadziło się całe konsylium nauczycielskie z wice dyrtektorem (de facto wuefistą), żeby sprawdzić, czy oby na pewno nic jej nie jest. Potem zadzwoniła do mnie wychowawczyni z prośbą, bym na wszelki wypadek odebrała córkę wcześniej. Tyle że ja "wyrodna matka jestem", poprosiłam córkę do telefonu, zapytałam się, czy chce wracać do domu? Młoda odpowiedziała, ze czeka na koło plastyczne, bo mają robić coś "ważnego". Uznałam, źe dziecko ze złamaną nogą nie czekałoby z utęsknieniem na plastykę i zostawiłam w szkoletongue_out
      • sonrisa06 Zuleyka Camel 13.06.15, 09:03
        Na prawdę nie przeszkadzałoby Wam, że do Waszego płaczącego dziecka nikt nie podszedł i nikt się nie zainteresował?
        Wyobraźcie sobie, że to Wasze dziecko dostało piłką, siedzi i płacze trzymając się za buzię. Nie uważacie, że ktoś (w domyśle wychowawca, ale nie tylko, bo na sali gimnastycznej było więcej nauczycieli) powinien podejść i chociaż pocieszyć?
        Może ja jestem dziwna, ale mnie to przeszkadza.
        • mama303 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 11:56
          sonrisa06 napisała:


          > Może ja jestem dziwna, ale mnie to przeszkadza.

          jesteś normalna! Nauczyciel powinien sie zainteresować każdym wypadkiem. U córki na wf dziewczynka rąbnęła twarzą w podłogę i tez pani próbowała zignorować. To moje dziecko zaproponowało że pójdzie z koleżanką do pielęgniarki, koleżanka miała naruszony ząb, rozwaloną buzię a pani chciała żeby dalej grała w piłkę. Nauczyciele czasem wykazuja sie taką empatią, że szok smile
          • lily-evans01 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 13:26
            W pierwszsej szkole mojej córki młoda spadła z murku, nauczycielka zresztą ignorowała to kompletnie, że zabawa dzieciaków polega na ganianiu się po murze. Pęknięcie kości ramiennej. Pani stała w drugim kącie niedużego podwórza, olała to, że dzieciak siadł i nie wstaje. Potem nie chciała uwierzyć, że "aż tak" boli, kazała się przebrać i iść do klasy z pozostałymi dziećmi. Córka nie mogła zdjąć kurtki i wtedy pani łaskawie zaprowadziła ją do sekretariatu.
            W drugiej szkole, pani na zastępstwie (dyrektorka) wyprowadziła klasę na zewnątrz, chłopcy z kilku klas zaczęli się ganiać po chodniku, jednego z naszych znokautowali, rąbnął głową. Nie było rany, sińca, o niczym nikogo nie powiadomiono, choć skarżył się na ból głowy. Matka go odebrała autem, a on w tym aucie zaczął wymiotować - szpital, lekki wstrząs mózgu.
            Teraz córka ma zwolnienie lekarskie z wf, na co się złożyło przewlekłe zapalenie zatok, kilka antybiotyków i ostatecznie kuracja szczepionką odpornościową - nic to, pani ją ofuknęła, że na choroby najlepiej pomaga ruch na świeżym powietrzu wink. No i tak pomógł, że dziś rano byłam u laryngologa - jako, że młoda przyjmuje tę szczepionkę, coś z tych bakterii wlazło w migdały, ropny nalot, gorączka, zatkane uszy... Ale grunt, że się wybiegała do upadłego wink.
            Jak tak sobie czasem myślę o znanych mi nauczycielach, ich empatii i zdolności kojarzenia, to gdyby nie fakt, że życie klasowe jest dla dzieci nieocenioną szkołą życia w społeczeństwie, chyba zajęłabym się nauczaniem domowym, przynajmniej na poziomie podstawówki wink.
        • olga727 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 15:09
          sonrisa06 napisała:

          > Na prawdę nie przeszkadzałoby Wam, że do Waszego płaczącego dziecka nikt nie po
          > dszedł i nikt się nie zainteresował?
          > Wyobraźcie sobie, że to Wasze dziecko dostało piłką, siedzi i płacze trzymając
          > się za buzię. Nie uważacie, że ktoś (w domyśle wychowawca, ale nie tylko, bo na
          > sali gimnastycznej było więcej nauczycieli) powinien podejść i chociaż pociesz
          > yć?
          > Może ja jestem dziwna, ale mnie to przeszkadza.

          Wiesz,moja córka dostała na w-f ie kijem od unihokeja i nauczycielka też nie podeszła,choć córka ustać na nogę nie mogła Jej koleżanka 2 razy oberwała tym samym kijem w to samo miejsce i wtedy nauczycielka łaskawie tyłek ruszyła i podeszła -zabierając koleżankę do pokoju. Moja córka też płakała z bólu,ale dla nauczycielki to za mało,by podejść i zapytać/zainteresować się dzieckiem. Doskonale cię rozumiem.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 15:21
            A królewna nie mogła podejść do nauczycielki i powiedzieć, że boli?
            • olga727 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 15:32
              A nauczycielka,to jakś księżna,że sama się nie zainteresuje PODOPIECZNĄ ? Przecież napisałam,że NIE MOGŁA USTAĆ NA TEJ NODZE .
              • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 16:33
                Czyli leżała bezwładnie na parkiecie i nad nią wianuszek dziewoj a nauczycielka olała? Wówczas mogę się zgodzić iż zachowanie niestosowne. W innym przypadku córka powinna poinformować, że ją cholernie boli i idzie do pielęgniarki po okład. Naprawdę to takie skomplikowane?
                • olga727 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 18:22
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > Czyli leżała bezwładnie na parkiecie i nad nią wianuszek dziewoj a nauczycielka
                  > olała? Wówczas mogę się zgodzić iż zachowanie niestosowne. W innym przypadku c
                  > órka powinna poinformować, że ją cholernie boli i idzie do pielęgniarki po okła
                  > d. Naprawdę to takie skomplikowane?

                  Córka siedziała na ławce i płakała z bólu,a nauczycielka ją olała,tylko zajęła się tą która dostała 2 razy z kija w nogę.
                  Córka nie biega do nauczycielki ze skargą że oberwała,bo doświadczenie ją nauczyło,że nie warto się skarżyć,bo i tak współczucia/zainteresowania nie będzie. uncertain
            • mama303 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 19:43
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > A królewna nie mogła podejść do nauczycielki i powiedzieć, że boli?
              może widząc zero zainteresowania wstydziła się. Są rożne, niektóre będą cierpieć w milczeniu. Moja córka jeszcze byłaby w stanie zwrócic uwage nauczycielce ale sa rózne dzieci. Nauczycielka jest dorosła, ma dzieci pod opieka i to ona powinna sie zainteresować
        • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 15:20
          Moje dziecko jest nauczone, że jak boli to się ZGŁASZA, że boli. A nie siedzi w kącie i wyje nie wiadomo jak długo.
          • olga727 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 15:36
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Moje dziecko jest nauczone, że jak boli to się ZGŁASZA, że boli. A nie siedzi w
            > kącie i wyje nie wiadomo jak długo.

            Moja córka nie jest "płaczką", ale zainteresowanie się dzieckiem [u]należy do nauczycielki,a nie do koleżanek poszkodowanej[/u] Taki drobny szczegół : zainteresowała się jednym dzieckiem (matka lizuska) ,a o drugie to już nie łaska się zaopiekować. Dostałaś kiedyś takim kijem ? Chyba nie,bo wiedziałabyś jaki to ból. tongue_out
          • mama303 Re: Zuleyka Camel 13.06.15, 19:45
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Moje dziecko jest nauczone, że jak boli to się ZGŁASZA, że boli. A nie siedzi w
            > kącie i wyje nie wiadomo jak długo.

            wiesz nauczyciel z taka empatia jak Ty czy Camel to jeszcze pogoni że sie pieści ze sobą.
        • camel_3d Nie wydziwiaj.. 13.06.15, 15:41

          skad wiesz ze nie podeszla? moze podeszla i stwierdzila, ze nic sttrasznego...

          moje tez dostalo w buzie pilka i to nie rzucona, ale kopnieta... roznica jest duza...
          i nikt nie podszedl bo nikt nie widzial.... zreszta ja tez dostalem yle razy na wf i jakos nauczyciele nie biegali ze mna po pielegniarkach...
          • olga727 Re: Nie wydziwiaj.. 13.06.15, 15:54
            camel_3d napisał:

            >
            > skad wiesz ze nie podeszla? moze podeszla i stwierdzila, ze nic sttrasznego...

            Od córki i jej koleżanek (przy innej okazji). Ostatnio też dostała piłką w twarz i też zero reakcji. Córka nie biega do nauczycielki ze skargą że oberwała,bo doświadczenie ją nauczyło,że nie warto się skarżyć,bo i tak współczucia/zainteresowania nie będzie. uncertain
            > moje tez dostalo w buzie pilka i to nie rzucona, ale kopnieta... roznica jest d
            > uza...
            > i nikt nie podszedl bo nikt nie widzial.... zreszta ja tez dostalem yle razy na
            > wf i jakos nauczyciele nie biegali ze mna po pielegniarkach...
            >
            • camel_3d Re: Nie wydziwiaj.. 13.06.15, 20:18
              a kto biega do nauczycielki bo pilka dostal... i to niespecjalnie...
              • olga727 Re: Nie wydziwiaj.. 13.06.15, 20:21
                Biegają biegają,mniej odporne na ból dzieci. Niektóre same sobie w kąciku popłaczą,a jeszcze inne otrząsną się i pójdą dalej.
        • zjawa1 Re: Zuleyka Camel 14.06.15, 00:37
          Dzieci często histeryzują a histerie te nabywają od swych rodziców, niestety mamy ostatnio bardzo delikatne spoleczenstwo.
    • slonko1335 Re: Zawiodłam się na wychowawczyni córki. 13.06.15, 15:07
      Z tą pielęgniarką to jednak przesadzasz. Natomiast to, że pani się nie zainteresowała w ogóle tym czy coś się dziecku nie stało i olała córkę kompletnie w takiej sytuacji to już bardzo niefajnie.
    • camel_3d sonrisa..ile ona ma lat? 13.06.15, 15:42
      tzn corka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka