Z pozoru błahy problem, ale się pojawił.
Dzieci w klasie mojej córki zaczęły ściągać. Dzieci siedzą trójkami, Generalnie jest tak, że w środku siedzi dziecko "najmocniejsze" po bokach słabsze. Już od jakiegoś czasu córka skarży się, że dzieci od niej odpisują. Ostatnio nawet stwierdziła, że ma pewność, bo specjalnie sie pomyliła i w działaniu wpisała jakąś tam liczbę, którą bez zastanowienia spisała koleżanka. Na sprawdzianach, o ile dzieci mają tą samą grupę, jeżeli w ogóle mają błędy, to są to błędy "mojej córki". Tyle, że moja córka poniżej oceny 5 "nie schodzi", nawet z błędami. Sprawa nieco się komplikuje, gdy jest podział na grupy bo wtedy dzieciaki obok dostają odpowiednio słabsze oceny (ostatnio córka dostala dwie 6 a dziewczynka dwie czwórki) Ja swoje dziecko uczę by nie ściągało, zresztą ona nie ma powodu, tyle, że zupełnie nie wiem, jak mam reagować na ściąganie od córki, bo skoro ściąganie jest złe, ona nie bardzo chce by dzieci również od niej ściągały.
Najgorsze jest to, ze Zuza siedzi obok córki mojej koleżanki, która to cieszy się, że mała w tym roku uczy się tak dobrze, a mnie jest zwyczajnie głupio powiedzieć jej, że chyba wiem dlaczego

Poza tym nie jestem w stanie udowodnić, że to jej córka ściąga, a nie moja, w ogóle nawet nie wiem jak miałabym jej to powiedzieć. W sumie, to nie moja sprawa, czy czyjeś dziecko ściąga czy nie, ważne że moje nie ściąga.
Ale...z drugiej strony nie wiem czy to fair....dziecko powinno mieć świadomość, że ściąganie na dłuższą metę nie popłaca, a tak uczymy dzieci "kombinowania". Nie wiem, czy nie mówiąc o tym koleżance świadomie nie robię krzywdy jej dziecku

Nie mam potrzeby się "wywyższać" poprzez udowadnianie komuś, źe moje dziecko jest mądrzejsze od innych, ale w tskim razie nie wiem, co poradzić wlasnemu dziecku

Macie jakieś pomysły czy sugestie?