Witam,
nigdy wcześniej nie miałam problemów wychowawczych ze starszym synem ale ostatnio coraz więcej się nie słucha... nie mogę się doprosić o cokolwiek bo ciągle słyszę słowa "zaraz, później, nie chce mi się" itp. Przez cały weekend zaganiam go do odrobienia lekcji.... robi na raty bo ciągle albo już jest znudzony albo zaczyna robić coś innego ciekawszego.... Na dworzu z kolegami szaleje i olewa nasze zakazy i prośby o spokojną zabawę... w domu jak dostanie karę lub opiernicz to przeprasza i żałuje, obiecuje że więcej czegoś nie zrobi a za jakiś czas jak nie widzimy to dalej robi to co nie powinien.... Kiedyś słuchał się mnie i byłam spokojna jak na dwór wychodził sam... ufałam mu... nie dawał się wciągać w głupie zabawy przez rówieśników... a teraz zupełny odwrót

jest starszy a boję się go samego na dwór posyłać... bo papuguje zachowania niegrzecznych kolegów i sam też wariuje.... Czy te 8 lat to jakiś szczególny wiek...? okres buntu czy cielęcej głupoty? jak zachowują się wasze 8-latki?