Dodaj do ulubionych

oceny na półrocze

19.01.05, 11:34
Mam siostrę w V klasie i po przeczytaniu jej książeczki (nie wiem, jak to się
fachowo nazywa)- sprawozdanie z ocen, umiejętności itp. na półrocze oraz
wysłuchaniu relacji mojej mamy z wywiadówki trudno się opanować, żeby nie
kląć. I jak wytłumaczyć dziecku, żeby lubił szkołę. Sama mam wykształcenie
polonistyczne, ale jeszcze nie pracowałam w zawodzie, więc nie wiem, czy
wszędzie jest tak, czy ta szkoła jest taka durna (swoją drogą - mnóstwo
rodziców wypisuje z niej swoje dzieci).
W czym problem:
1. Wychowawczyni jasno i wyraźnie podkreśla, żeby dzieci pożyczały książki z
biblioteki szkolnej - nie muszą ich czytać, mogą oddać na drugi dzień, ale
klasa nie będzie na końcu pod względem czytelnictwa (moja siostra uwielbia
czytać, ale pożycza z innej bibl., bo twierdzi, że w szkolnej mało jest
ciekawych książek i niewiele egzemplarzy).
2. Oceny uzależnia się niekoniecznie od nauki i umiejętności, ale od tego,
czy ktoś chodzi na kółka np. siostra z religii dała czwórkę, bo Kamila nie
chodzi na chór "maryjki", pan z wf 4 - bo nie chodzi na sks (dodam, że jest
bardzo sprawna fizycznie) itp. - i tu Kamila ma problem, bo jest z natury
flegmatyczna i brakuje jej czasu na chodzenie na zajęcia pozaszkolne (podobno
nieobowiązkowe).
Obłuda i jeszcze raz obłuda - dyrektorce chodzi tylko o to, żeby szkoła stała
jak najwyżej w rankingach - to jest wg mnie chore. Mama musi być co miesiąc
na wywiadówce, żeby był wpis ( nieważne czy pyta o dziecko czy też nie).
Napiszcie, czy tak jest też u WAs!
Obserwuj wątek
    • verdana Re: oceny na półrocze 19.01.05, 12:29
      No, jest. Częściowo.
      Tylko ja nigdy nie tłumaczę dziecku, że tak ma być. Nie skłaniam do pożyczania
      książek, nie każę zapisywać sie na kółka i uczę nie przywiązywania zbytniej
      wagi do ocen. I nie waham się krytykować nauczycieli, o ile ewidentnie nie mają
      racji. I bronić, kiedy mają.
      • judytak Re: oceny na półrocze 23.01.05, 11:53
        o, to tak jak ja :o)
        powiedziałam dziecku, że kupię jej lody, jak dostanie dwóję z wf-u ;o)
        (dostała czwórkę, bo nie chodzi na sks, a nie chodzi, bo trzy razy w tygodniu
        ma trening akrobatyki, o czym wf-istka wie, zresztą widać to po niej...)

        pozdrawiam
        Judyta
    • agar8 U mnie jest tak...... 19.01.05, 13:27
      W podstawówce do które jchodziła córka, nie było najlepiej ze wzgledu na małe
      wymagania nauczycieli. Czytanie lektur - dwie w roku. Kółek poza szkolnych nie
      było, nauczyciele różni. Niektórzy nic im na lekcjach nie wykładali, ale
      wymaganie mieli ogromne. Oceny na semestry były wystawiane niesprawiedliwie, po
      tak zwanej znajomosci. Ja sama na koniec szóstej klasy gdy pani wystawiła mojej
      córce 3 interwenowałam u wice dyrektorki, bo się wkurzyłam. Dziecko zawsze
      miało 4 z historii a tu nagle 3 mimo ze wychodzi soldne 4. Tym bardziej byłam
      oburzona że że pani ją i drugą dziewczynke miała pytać na solidne 4, po czym
      odwlakała i zwodziła dziewczyny, po czym dowiedziałam się że bez pytania
      koleżanka córki dostała 4 a moja córka 3. Wychowawca mimo mojej interwencji,
      nie zrobił nic, więc poszłam do wice dyrektorki, dopiero ona bojąc sie smrodu
      że wyladuję z tą sprawą u głównej dyr. sama przeprowadziła rozmowy z
      nauczycielami i mała mogła być pytana i dostała 4. Chcę zaznaczyć że
      rozmawiałam bez krzyku i awantury, przedstawiając zaistaniałe fakty i całą
      niesprawiedliwą sytuacje.
      Szkoła wg mnie jest beznadziejna, z testu miała 33/40 ale była to zasługa mojej
      pracy z dzieckiem w domu. Nauczyciel zle ich uczyli i mało wiadomosci
      przekazywali, lekcje przbiegły na upominaniu niegrzecznych uczniów bo ponoć nie
      słuchali nikogo.
      Obecnie ma zasobą I semesrt w nowej szkole gimnazjum. Zamiast ocen są punkty,
      potem przliczane na procenty a potem na ocenę. Na razie pani od historii jest
      watpliwa, gdyz ma dziwne zwyczaje i dzieci mówia ze nic nie uczy, ale za to
      jakie sprawdziany? dziecko aby go napisać musi znać prawie całą ksiazkę na
      pamięc, bo potrafi napisać z niej urywek jakiegos tekstu i dziecko musi wstawić
      tam odpowiednie wyrazy. Ale nie są one podane wyzej. Po prostu musi znać ten
      tekst i wiedzieć jakie są tam słowa? A przeciez nigdy nie wiadomo jaki urywek
      bedzie?? Uważam że jest to chore, sama nie wiedziałabym co tam napisać i nie
      wyobrazam sobie aby mała miała uczyć się całej ksiazki. Owszem główne
      zagadnienia, nazwy, daty ale tekst?? Dzieki temu ze zobaczyłam ten sprawdzian
      nie krzyczałam na nią gdy dostała dopa. A przynajmniej wiem z czego ją
      przygotowywać. Pani od fizyki - ok , i inni - na razie. Dzieci mają konsultacje
      po lekcjach z każdego przedmiotu i wrazie watpliwości czy nieobecnosc w szkole
      mogą z nich korzystac. W ocenie z zachowania są punkty. Najwięcej pkt dziecko
      zdobywa za kuturę osobistą, potem stosunek do obowiązku szkolenego, potem
      działalnosc społeczn. Oczywiscie każda ocena ma swoje kryteria i tak miedzy
      innymi uczeń który ma 3 ujemne uwagi niema szans na wzorową, ale może może mieć
      3 spóźnienia, na bdb może mięć 3 negatywne uwagi , na db - 5 negatywnych i
      wiele tam innych krayteriów. Jesli chodzi o tę ocenę sytuacja jest jasna. Nie
      tak jak w podstwówec, najpierw nikt nie miał wzorowego potem nagle na koniec
      mnóstwo dzieci dostało wzorowe- nie wiadomo za co? Tutaj nie ma na razie
      kretyńskich rzeczy i szkoła jest otwarta na pomysły rodziców.
      • kina74 Re: U mnie jest tak...... 22.01.05, 00:39
        no chyba się wreszcie odważę i zacznę na tym forum pisać, bo czytam Was już
        bardzo długo, aż mi głupio, że tak podczytuję, a się nie odzywam, ale czas
        zacząć...
        a tak na temat: u nas jest tak samo: biblioteka dokładnie tak samo, doszło do
        tego, że w zeszłym roku kiedy synek był w trzeciej klasie bibliotekarka
        poprosiła go, aby wypożyczył cokolwiek, bo inaczej go na apelu wyczytają, że
        książek nie wypożycza, a on po prostu korzysta z biblioteki naszej, dziadka
        itp. uczy się super, teraz w czwartej klasie średnią będzie miał 5,0, chociaż
        na przykład z W-F jest ciapa kompletna i będzie miał tróję, ale za to z matmy
        szóstkę. U nas też ocena z wielu przedmiotów jest uzależniona właśnie od kółek
        na które dzieci uczęszczają. Szczególny absurd jest z religią, bo szóstkę może
        mieć osoba, która na dużej przerwie chodzi na kółko różańcowe!!! lub raz w
        tygodniu do hospicjum dla dorosłych (co jest dla mnie koszmarnym
        nieporozumieniem). Jeśli chodzi o obłudę dorosłych (czyt. nauczycieli), to jest
        to koszmar: podam jeden przykład - ostatnio na przyrodzie dzieci robiły plakaty
        na temat regionu w którym mieszkamy, była to praca grupowa. Plakat musiał być
        ze wstępem na oddzielnej kartce. Grupa mojego syna robiła to u nas w domu pod
        moim okiem (błędy itp.). Kartkę z tyłu podpisali swoimi nazwiskami. Ta kartka
        przed lekcją im zginęła, a na lekcji okazało się, że ma ją ktoś inny, kto
        przeczytał wstęp jako własny. Dzieci się szybko zorientowały, sprawdziły że to
        ich, bo podpisy były na drugiej stronie... ten kolega podpisał się pod nimi.
        Wybuchła mała afera... I wiecie co powiedziała nauczycielka przedmiotu?? Że nie
        ma o co robić sprawy, bo kolega się pomylił !!!!! Naprawdę tak jak radzi
        Verdana staram się nie popierać głupich nauczycieli, ale też absolutnie nie
        dyskredytować mądrych. Ale w tej sytuacji po prostu zgłupiałam. Oczywiście
        rozmawiałam z dzieckiem i z kolegami z jego grupy. Oni się czują z tym
        strasznie. Chciałam iść z tym do tej nauczycielki, ale koleżanka której syn był
        z moim w grupie poprosiła mnie, abym tego nie robiła, bo ona chce ze wszystkim
        w zgodzie żyć sad(( I uległam, zwłaszcza że mój synek jest nowy w tej szkole,
        przeprowadziliśmy się w tym roku.
        Bez sensu ta nasza szkoła... niestety także przez takich rodziców jak ja bo
        wiem że powinnam inaczej to załatwić sad
        pozwolę sobie na małą prywatę i pozdrowię serdecznie Verdanę, która mi bardzo
        imponuje dojrzałością i podejściem do życia, choć skłamałabym gdybym
        powiedziała że się z Nią zgadzam zawsze i wszędzie smile
        Witam jeszcze raz na tym forum
    • magda_lena11 Re: oceny na półrocze 25.01.05, 14:04
      Czytam wasze posty i włos mi się jeży! Czy moja córka chodzi do jakiejś
      wyjątkowej szkoły?! Stopnie z przedmiotów stawiają za umiejętności
      przedmiotowe, kółka są dla przyjemności - chodzi, kto chce i nie jest za to
      nijak rozliczany. Pani od w-f uwzględnia w ocenie semestralnej uprawianie
      sportu wyczynowego poza szkołą i to jest jedyny wyjątek, że na ocenę wpływa coś
      poza umiejętnościami (to jest przypadek mojej córki). Zresztą w ogóle w
      przedmiotach "artystycznych" i w-f liczą się raczej chęci niż umiejętności, i
      tak chyba powinno być. A jeśli chodzi o bibliotekę - jest konkurs na liczbę
      wypożyczonych książek, ale konkurują klasy, nie uczniowie, natomiast sama
      biblioteka jest naprawdę rewelacyjnie zaopatrzona, są nowości z różnych
      interesujących dzieci dziedzin (mnóstwo "popularno naukowych"), dzieci
      korzystają z niej chętnie, z własnej woli! Zwłaszcza, że jest też przyjemnie
      urządzona czytelnia, dzieciaki wolą tam spędzać czas niż w świetlicy. O kółku
      różańcowym nie słyszałam (kuriozum w szkole!), ani o innych religijnych. Dodam,
      że jest to publiczna podstawówka w Warszawie, a moja córka chodzi do IV klasy.
    • jotka34 Re: oceny na półrocze 25.01.05, 18:45
      No, to ja się cieszę, że w szkole moich dzieci tak nie jest, czyli nie wszędzie
      tak jest jak napisałaś. U nas oceny są za wiedzę i umiejętności i to się liczy.
      Wydaje mi się, że nie ma wyścigu o oceny. Mam dzieci w 4 i 3 klasie.
      Nie ma też wywiadówek co miesiąc. Jest przyjazna atmosfera i bardzo się cieszę z
      tej szkoły. To zwykła podstawówka i poziom nauczania ma dobry.
    • grrrrw Re: oceny na półrocze 26.01.05, 17:06
      Ma czwórke, bo widocznie na czwórke pracuje w klasie, a nie za kare, ze gdzies
      nie chodzi.
      Kryteria ocen z religii uwzgledniaja stopien zaangazowania w zdobywanie wiedzy
      i formacji religijnej. Na szóstke przewiduje sie chórki, oaza konkurs itp.
      Jesli bym miała uczenice, która w klasie pracuje na czwórke, a spiewałaby
      regularnie w chórku, podniosłabym stopien o jeden w góre.
      • paulina62 Re: oceny na półrocze 28.01.05, 11:47
        No nie wiem - jest kilka dziewczynek, które uczą się słabo i mimo to mają
        szóstki z religii, bo chodzą na chórek. Zgadzam się, że stopień podnieść w
        takim przypadku trzeba, ale tu jest typowa generalizacja: chodzisz - masz, nie
        chodzisz - jesteś gorsza. Nie musi mieć szóstki, jeśli się nie wybija, czy
        piątki, jeśli na nią nie zasługuje, ale nie sądzę, żeby sprawiedliwa była
        szóstka w przypadku, gdy uczeń nie nauczył się wiadomości "wymaganych"na 5 albo
        4, ale "nadrabia" chórem.
        • grrrrw Re: oceny na półrocze 28.01.05, 15:28
          Nawet bardzo słaby uczen moze miec piatke z religii, bo nie ocenia sie za
          wiedze ale za gorliwosc w jej zdobywaniu.
    • michatka Re: oceny na półrocze 26.01.05, 22:38
      każda szkoła powinna (a może musi?) miec wewnątrzszkolny system oceniania -
      zarówno przedmiotowy jak i zachowania - w którym powinno być jasno i konkretnie
      opisane kryteria poszczególnych ocen
      może warto spytać wychowawcę czy coś takiego istnieje, jakie są kryteria ocen i
      jak się ma do nich praktyka wystawiania ocen
      • paulina62 Re: oceny na półrocze 28.01.05, 11:55
        Oczywiście, wychowawczyni już się "dostało" w październiku - rodzice byli
        bardzo zdenerwowani tym wszystkim i jej "wygarnęli" - efektów zero. Najgorsze
        jest to,że taki "system" narzuca dyrektorka, bo zależy jej na najlepszych
        wynikach szkoły (szkoły, nie dzieci). Już kilka razy eksperymentowała:
        najgorszym eksperymentem - na szczęście trwało to krótko (ostre prostesty
        rodziców) - był podział: klasy "lepsze" i "gorsze".
        Jedyną rozsądną nauczycielką wydaje się być pani od angielskiego.

        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi!

        Co się stało z odpowiedzią o laniu i zabranianiu telewizji, wychodzenia na
        dwór? Co prawda już jej nie ma, ale odpowiadam: Kamilla prawie wcale nie ogląda
        TV; a myślisz, że niedotlenione dziecko będzie się lepiej uczyć?
        • roman.gawron Re: oceny na półrocze 28.01.05, 20:10
          paulina62 napisała:

          > Oczywiście, wychowawczyni już się "dostało" w październiku - rodzice byli
          > bardzo zdenerwowani tym wszystkim i jej "wygarnęli"

          A cóż to za postawa? Współdziałać ze szkołą w wychowaniu swojego dziecka nie
          oznacza "wygarniać" nauczycielowi, lecz z nim rozmawiać.
          Szkoła ma obowiązek przemyśleć zdanie rodziców (niekoniecznie po to, aby się z
          nim zgodzić), ale rodzice mają obowiązek swoje uwagi zgłaszać w kulturalny i
          konstruktywny sposób.

          Nauczycielowi przysługuje ochrona prawna jak dla funkcjonariuszy państwowych
          (art. 63 Karty nauczyciela), nie jest on na pewno osobą, której ma
          się "dostawać" od kogokolwiek.
          • paulina62 Re: oceny na półrocze 30.01.05, 12:39
            Napisałam te wyrazy w cudzysłowie, co znaczy, że nie należy ich czytać
            dosłownie. Rozmowa nie była niegrzeczna, ale rodzicom puściły tamy i
            powiedzieli wszystko, co się uzbierało. Dodam, że ta nauczycielka uczy
            matematyki i rodzice mają jej wiele do zarzucenia w tym kierunku. Między innymi
            to, że w jednym tygodniu potrafi zrobić kartkówkę, klasówkę i sprawdzian
            (dokładnie tak te nazwy podała, chociaż w formie niewiele się różniły), a po
            każdej lekcji daje na zadanie po kilka stron (4 -5) z ćwiczeń albo książki.
            Rozumiem, że należy sprawdzać wiadomości i dawać zadania, ale tu chodzi o
            przemęczanie dzieci. A do tego te kółka! Kiedy te dzieci mają na to wszystko
            znaleźć czas?
        • mika_p Re: oceny na półrocze 30.01.05, 00:06
          paulina62 napisała:


          > Co się stało z odpowiedzią o laniu i zabranianiu telewizji, wychodzenia na
          > dwór? Co prawda już jej nie ma, ale odpowiadam: Kamilla prawie wcale nie
          ogląda
          > TV; a myślisz, że niedotlenione dziecko będzie się lepiej uczyć?

          Tamta wypowiedź została skasowana; zważywszy, że jednego dnia pojawiło się
          takich kilka czy kilkanaście w różnych wątkach, uznałam to za wyraz działania
          brzydkiego trolla.

          Mika_P, moderator Starszego dziecka
          • paulina62 Re: oceny na półrocze 30.01.05, 12:39
            Dziękuję bardzo!
        • grrrrw Re: oceny na półrocze 30.01.05, 00:46
          To juz lepiej było wygarnac pani dyrektor, skoro uwazacie, ze to wszystko jej
          inicjatywa, a biedna nauczycielke zostawic w spokoju.
          W jaki sposob dzieliła klasy na lepsze i gorsze ?

          Swoja droga dziwny sposob windowania szkoły, polegajcy na naleganiu na
          pozyczanie ksiazek i obnizaniu stopnia z religii. To wszystko co masz do
          zarzucenia tej dyrektorce ?
          • paulina62 Re: oceny na półrocze 30.01.05, 12:59
            Dyrektorka sama się prosiła o to i któregoś roku na zakończenie rozdała kartki,
            na których rodzice mieli zapisać swoje uwagi (dodatnie i ujemne)dotyczące
            szkoły. Tych ujemnych było naprawdę sporo (najwięcej na temat "przymusu"
            chodzenia na dodatkowe zajęcia i niedotrzymywanie obietnic: kiedy mama
            zapisywała Kamilę do szkoły, dyrektorka zachwalała program - mówiła, że już od
            drugiego półrocza pierwszej klasy będzie język niemiecki, a w klasie drugiej
            dojdzie angielski; angielski, owszem, doszedł... w klasie IV, a o niemieckim
            ani słychu ani widu). Nie wiem, czy te uwagi zostały przeczytane, ale reakcji
            zwrotnej rodzice się nie doczekali.
            Klasy dzieliła następująco: po ukończeniu trzeciej klasy dzieci zostały
            podzielone - zgrupowane osobno do klas: te lepiej uczące się do jednej a te
            gorzej do pozostałych. Tu protesty były zbyt głośne, żeby to kontynuować.
            Inne zarzuty: wszystkie "atrakcje" (których dzieci nie lubią) są prowadzone
            poza lekcjami (często dzieci muszą czekać na nie w szkole 1, 2 godziny)np.
            spotkanie z policjantem, akademie, sprzątanie świata itp. Podczas, gdy dzieci z
            innych szkół w mieście mają wolne w Dzień Nauczyciela czy pierwszy dzień
            wiosny, dzieci z tej szkoły muszą isć na jakąś akademię.
            Wiele osób nie wytrzymało i wypisało swoje dzieci.Wielu nauczycieli też szybko
            się zwalnia. Szkoła "cieszy się" taką opinią od początku i mama miała
            wątpliwości, czy zapisać tam Kamillę, ale było tak blisko, że się skusiła...i
            teraz żałuje.
            • grrrrw Re: oceny na półrocze 30.01.05, 13:53
              Udział w zajeciach nieedukacyjnych nie jest obowiazkowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka