paulina62
19.01.05, 11:34
Mam siostrę w V klasie i po przeczytaniu jej książeczki (nie wiem, jak to się
fachowo nazywa)- sprawozdanie z ocen, umiejętności itp. na półrocze oraz
wysłuchaniu relacji mojej mamy z wywiadówki trudno się opanować, żeby nie
kląć. I jak wytłumaczyć dziecku, żeby lubił szkołę. Sama mam wykształcenie
polonistyczne, ale jeszcze nie pracowałam w zawodzie, więc nie wiem, czy
wszędzie jest tak, czy ta szkoła jest taka durna (swoją drogą - mnóstwo
rodziców wypisuje z niej swoje dzieci).
W czym problem:
1. Wychowawczyni jasno i wyraźnie podkreśla, żeby dzieci pożyczały książki z
biblioteki szkolnej - nie muszą ich czytać, mogą oddać na drugi dzień, ale
klasa nie będzie na końcu pod względem czytelnictwa (moja siostra uwielbia
czytać, ale pożycza z innej bibl., bo twierdzi, że w szkolnej mało jest
ciekawych książek i niewiele egzemplarzy).
2. Oceny uzależnia się niekoniecznie od nauki i umiejętności, ale od tego,
czy ktoś chodzi na kółka np. siostra z religii dała czwórkę, bo Kamila nie
chodzi na chór "maryjki", pan z wf 4 - bo nie chodzi na sks (dodam, że jest
bardzo sprawna fizycznie) itp. - i tu Kamila ma problem, bo jest z natury
flegmatyczna i brakuje jej czasu na chodzenie na zajęcia pozaszkolne (podobno
nieobowiązkowe).
Obłuda i jeszcze raz obłuda - dyrektorce chodzi tylko o to, żeby szkoła stała
jak najwyżej w rankingach - to jest wg mnie chore. Mama musi być co miesiąc
na wywiadówce, żeby był wpis ( nieważne czy pyta o dziecko czy też nie).
Napiszcie, czy tak jest też u WAs!