Dodaj do ulubionych

"wychodne" dla mamy

IP: *.proxy.aol.com 18.07.02, 09:16
kochani, dziele sie na goraco swoim szczesciem - przez miesiac byla u mnie
moja mama. czasem nam bylo ze soba trudno, ale ja odpoczelam, wyluzowalam
sie, zrelaksowalam. czemu o tym pisze ?
bo przez 3 lata takiej prostej rzeczy nie docenialam . sporadyczne wyjscia do
kina, teatru, sport etc tez juz sporo daja - ale zaangazowanie babci na caly
dzien to blogoslawienstwo. wiem, ze trzeba sie tym bardziej przemoc im
dziecko mniejsze - ale im mniejsze tym bardziej warto. Doki pisal o SBS, ja o
swojej wscieklosci na mojego malego potwora. jak czlowiek raz zlapie
porzadnie powietrza, to wrzaski, humory, klotnie kurcza sie do naturalnych
rozmiarow, czyli umiarkowanych niedogodnosci, a nie tragedii. wierzcie mi
mlode mamy, oplaca sie nawet kupic odciagarke do pokarmu (tym bardziej im
bardziej niemowle daje w d...) - to pisze z perspektywy czasu, sama tego
niestety nie zrobilam.
a jesli nie mozecie sie przemoc - bo babcie jednak wyszly z wprawy i im nie
ufacie - to machnijcie reka na balagan etc i zostawcie malucha z tata w
weekend. z wlasnego doswiadczenia pisze : jesli nie machniecie reka i
bedziecie probowaly najpierw odwalic robote a potem wyjsc, to albo w ogole
nie wyjdziecie albo wyprodukujecie sobie dodatkowy stres.
a zeby dawac szczescie trzeba je miec - zadowolone i zdrowe sa dzieci
zadowolonych, odprezonych mam. o tym to pewnie czytalyscie - ale daje slowo
honoru, ze to tego zadowolenia i odprezenia nie trzeba bog wie czego (mnie
sie wydawalo, ze glownie worka pieniedzy na gosposie, baby sitter, weekendy
nad morzem/w gorach etc).
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Insomnia Re: IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 18.07.02, 13:02
      Droga Mamusiu!
      Masz zupełną rację. Kiedy urodziłam swoje pierwsze dziecko mieszkaliśmy z
      teściową więc jakiekolwiek wyjścia nie stanowiły żadnego problemu, bo córcia z
      wielką chęcią z nią zostawała, a ja z mężem szliśmy odreagować. Teraz przy
      drugim dziecku jest zupełnie inaczej. Mieszkamy już sami w drugim końcu miasta
      więc kontakty babci z najmłodszą wnuczką są bardzo ograniczone. Maluszek nie
      chce z nią zostać nawet na chwilkę. Dlatego odreagowywać musimy z mężem osobno.
      Na początku tylko mąż wpadał na genialny pomysł wyjścia z kumplami na piwo i
      gadulki. A ja siedziałam w domu i gnuśniałam uwiązana cycem do dzidzi. No i
      oczywiście wściekałam się na biednego męża swego, że on ZNOWU wychodzi a ja
      nie. A te jego znowu nie było aż tak częste (1-2 razy w miesiącu). W końcu
      zdecydowałam, że też idę (gdzieś dalej i na dłużej niż tylko rower, czy basen).
      I poszłam, tylko zrobiłam 2 malutkie błędy, które mi całkowicie wyjście
      zepsuły. Po pierwsze wzięłam ze sobą komórkę i już po jakiejś godzinie
      odebrałam telefon od swojej płaczącej pięciolatki i musiałam spędzić pół
      godziny na zażegnywanie domowych waśni. Potem komórkę już wyłączyłam smile. Drugi
      błąd to to, że wróciłam do domu o w miarę przyzwoitej porze. Mój cwany mąż
      zawsze wracał do domciu kiedy dzieci już spały, w domu był porządek i
      upragniony spokój. A ja głupia wróciłam na tyle wcześnie, żeby przygotować
      dzieciom kąpiel, nakarmić itp. wszystko oczywiście w szalonym tempie, bo tak
      naprawdę powinno to już być zrobione jakąś godzinę wcześniej. Dzieci były już
      bardzo zmęczone, więc oczywiście przez cały czas wyły. A mój dobry humor gdzieś
      się zapodział. Do następnego tygodnia kiedy przezornie telefon zostawiłam w
      domu, a wróciłam kiedy dzieciaczki już smacznie spały. W tę niedzielę też
      wychodzę i z całego serca polecam takie wypady!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka